Prezenty powinny być przyjemnością. Nie tylko dla tych, którzy je dostają, ale i obdarowujących. Pomysły wypełnione stresem, nerwowym bieganiem między sklepowymi alejkami i totalną pustką w głowie nie mają w sobie nic ze świątecznej magii. Może więc w tym roku spróbujecie zwrócić uwagę na to, czego naprawdę potrzebują Wasi bliscy i nie ulegać presji reklamy, która sugeruje, że im więcej kupimy, tym będziemy szczęśliwsi?

Garść spokoju, szczyptę wolnego czasu, obietnicę inspirującej podroży i rodzinne ciepłe wrażenia wpisane bez limitu do kalendarza – to najchętniej umieściłabym na liście życzeń do Świętego Mikołaja. Z każdym kolejnym rokiem mam mniej materialnych oczekiwań, a więcej chęci, by troszczyć się o sprawy bezcenne, których nie da się kupić na kilogramy w żadnym sklepie.

Przesyt nadmiarem zaowocował u mnie w porządkach na rozmaitych polach. Ograniczyłam pokusę gromadzenia, rozdaję nieużywane drobiazgi, przeczytane książki zanoszę do osiedlowej biblioteki. Stawiam na rzeczy dobrej jakości, zwracam uwagę, kto jest ich autorem, zastanawiam się, czy po wykorzystaniu będą mogły dostać drugie życie.

Jeśli mają być fragmentem bałaganu, jaki fundujemy planecie, to bez oporu rezygnuję. Szansa na biodegradowalność jest moim prywatnym kryterium. Zdążyłam się już oswoić z myślą, że mniej naprawdę znaczy więcej. Więcej przestrzeni, czasu, kreatywności, pieniędzy w portfelu.

Wam też od pewnego czasu opowiadam tutaj o swoich doświadczeniach w zmaganiach z zero waste i zachęcam do czerpania z podrzucanych inspiracji. Dla tych, co jeszcze nie podjęli próby i wciąż się wahają mam pretekst w postaci prezentów świątecznych. Możecie je dopisać do swojej listy albo po prostu samemu sprawić sobie osobistą niespodziankę.

To rzeczy praktyczne, które sprawdzą się zawsze i szybko staną nieodłącznym elementem życiowych wyborów. Można je dostać w wielu miejscach, dostosować wizualnie do swoich upodobań i wykorzystywać w razie potrzeby.

Wielorazowa butelka lub kubek termiczny

Od tego gadżetu warto zacząć, jest na tyle uniwersalny, że trafi w każde gusta. Ja po rozmaitych perypetiach z termosami, które utrzymywały ciepło zbyt krótko, znalazłam w końcu butelkę wypełnioną w środku szkłem krzemowym. Gdy rano wleję do niej wrzącą kawę, dostaję gwarancję, że przetrwa w takich stanie przez najbliższych kilka godzin. Wieczorem wciąż będzie ciepła, a latem umieszczona w niej lemoniada z lodem długo będzie przyjemnie chłodziła.

Nie ruszam się w sumie bez tej butelki, co oznacza, że absolutnie się od niej uzależniłam. Lubię też mieć w plecaku składany kubek, do wykorzystania w miejscach, gdzie proponują tylko napoje w jednorazówkach.

Cena od 25 do 130 złotych

Pudełko na wynos

Śniadaniówka, lunchbox, menażka, termos – nazw jest wiele, a cel mają jeden – ograniczenie używania plastiku, który zalewa nas z każdej strony. Polecam szklane pudełka, które są odporne na wstrząśnięcia i upadki. Dobrze sprawdzają się też metalowe pojemniki, ja lubię je za naturalny i łatwy w pielęgnacji wygląd. Są też lżejsze niż szkło, choć trudniej dostępne.

Jeśli jesteście estetami i potrzebujecie ładnych obrazków na swojej śniadaniówce, rozejrzyjcie się za opakowaniami biodegradowalnymi. Jest już kilka firm na rynku, które odpowiedziały na ekologiczne potrzeby i oferują stylowe lunchboxy. To dość opłacalna inwestycja, bo pamiętajcie, że wraz z jednorazówką wyrzucacie swoje pieniądze. Pudełko z dobrych materiałów posłuży Wam kilka lat.

Zestaw owijek bee wrap

Owijki są moim niedawnym odkryciem. To materiał z zaprasowanym woskiem pszczelim, olejkiem jojoba i żywicą drzewną. Świetnie chroni jedzenie przed wyschnięciem. Można w nie pakować kanapki, owoce, warzywa, nie zajmują miejsca w torebce i są alternatywą dla folii czy papieru. Bez problemu myje się je pod bieżącą wodą, a gdy przestaną spełniać swoją rolę, można je kompostować.

Owijkami da się przykrywać niezjedzone resztki, które trafiają do lodówki, nie powinny jednak być wykorzystywane do gorących potraw, bo wosk zbyt szybko może się rozpuścić. Zawinięty w nie chleb dłużej pozostanie świeży, wydaje mi się, że nie ma lepszej opcji na przedłużanie mu życia ;)

Owijki można zrobić samemu, instrukcje są do znalezienia w sieci, tam też znajdziecie firmy, które oferują już gotowe egzemplarze. Polecam uniwersalny pakiet w kilku różnych rozmiarach – tak, by nie było kłopotu z owijaniem również większych rzeczy.

Cena od 30 do 60 złotych za komplet

Bambusowe sztućce

Parlament Europejski oczekuje wycofania plastiku z użycia, na pierwszy ogień mają iść jednorazowe talerze, widelce, noże czy łyżki. To ja proponuję, by zanim urzędnicy zaczną sprawdzać, jak nam w tych ograniczeniach idzie, zaopatrzyć się w komplet sztućców. O mój poprosiłam w prezencie urodzinowym i korzystam z niego ochoczo.

Sztućce przyszły w opakowaniu, które mogę prać. Sam sprzęt myje się idealnie i schnie szybko. Zestaw zmieści się nawet w małej torebce i naprawdę sprawdza się w każdej sytuacji, gdy dostaję w ofercie plastikowy widelec, a nie chcę mieć z nim kontaktu. W komplecie jest też słomka i szczoteczka do jej czyszczenia, ale akurat jej nie używam prawie w ogóle, bo jakoś nigdy nie przepadałam za napojami pitymi przez rurkę.

Cena od 50 do 80 złotych

Siatka na zakupy

Babcine dziergane torby wracają do łask. Kto zdążył się nauczyć robić ściegi, ten może otwierać swój biznes, bo siatki stają się coraz bardziej pożądane. Ja sama wyciągnęłam z szafy przygotowane przez moją ukochaną babcię komplety na każdą okazję i paraduję z nimi dumnie po osiedlowym bazarku. Praktyczne zestawy woreczków, które zastępują jednorazowe foliówki będą dobrym pomysłem na prezent, bo przydadzą się każdemu. Wszyscy przecież robimy zakupy. Można dostosować kolorystykę do osobistych potrzeb, widziałam nawet urocze wzory z reniferami i gwiazdami. Komplet woreczków mobilizuje do zmiany i jest wyrazem troski. Można je wykorzystywać nie tylko do transportu jedzenia, ale i różności, które wymagają ochrony.

Cena 25-35 złotych za komplet

Warsztaty upcyklingowe

Jeśli chcecie sami dziergać, przetwarzać, nadawać rzeczom drugie życie, robić lampy ze sznurka i plecaki ze starych spodni zafundujcie sobie lub bliskim kupon na warsztaty upcyklingowe. Jest ich coraz więcej, są bardzo twórcze i pokazują, jaki niesamowity potencjał tkwi w niewykorzystywanych rzeczach, które nam się nagromadziły.

Kusząca jest też perspektywa tego, że stworzone przez Was gadżety będą unikatowe. Z pasków pociętej koszulki możecie mieć stylową torebkę, a ze swetra ciepłe skarpety. W sumie tylko brak wyobraźni może w kwestii upcyklingu ograniczać, a prezent w postaci wstępu na takie warsztaty powinien załatwić tę sprawę i uruchomić pokłady kreatywności.

Cena od 100 do 150 złotych

Domowe ciasto, czekoladki lub nalewka

Dla tych, którym z kuchnią nie po drodze, a są łasuchami warto upiec coś dobrego. Ładnie zapakowane ciasto, czekoladki z domową konfiturą czy nalewka z własnych owoców, to tylko podpowiedzi. Macie pewnie w rękach swoje kulinarne atuty i pomyślcie o tym, kto z nich mógłby się wyjątkowo ucieszyć.

Cena od 10 do 50 zł

Wieczne pióro

To jedno z akcesoriów, które ostatnio mają wzięcie. Pióra na atrament, koniecznie w szklanej butelce robią furorę. Można wybrać ulubiony kolor i składać nim soczyste podpisy pod ważnymi dokumentami. Pióra są trwałe, dobre przetrwają dłużej niż my. To uniwersalny prezent, który powinien spodobać się każdemu i będzie słuszną alternatywą dla jednorazowych długopisów, które wypełniają śmietniki w każdym biurze.

Od 70 do 1000 złotych

Kompostownik

Sprzęt dla zaangażowanych na tyle, że nie przeraża ich wyzwanie w postaci utylizowania resztek w pojemniku na balkonie. Domowe kompostowniki nie są wymagające, nie wydzielają nieprzyjemnych zapachów, ale jednak trzeba się o nie co jakiś czas zatroszczyć. Powstałym nawozem można podsypywać rosnące w ogrodzie i na parapecie rośliny. Warto zastanowić się nad tym rozwiązaniem dla kogoś, kto już zmierza drogą zero waste i chce wejść na kolejny jej poziom. Kompostownik można też zrobić samemu, ale to zadanie dla majsterkowiczów.

Cena od 120 do 500 zł

Czytnik książek

W sprawie ekologicznej strony elektronicznego sprzętu trwają dyskusje, nie do końca można określić jego stuprocentową przewagę nad papierem, do którego produkcji wycinane są lasy. Jednak, jeśli temat ujmujemy z ekonomicznej strony, to na pewno książki dedykowane czytnikowi są tańsze, jest na nie więcej promocji, do tego nie zajmują w ogóle miejsca na półce. W torebce też go niewiele potrzebują. Czytnik jest praktyczny i przyda się tym, którzy stawiają na minimalizm w swoim otoczeniu.

Od 200 do 700 złotych

Bilety do kina, na koncert, do teatru

Uniwersalny ponadczasowy prezent, który będzie przyjemną niespodzianką. Można połączyć go z chęcią wspólnego spędzania czasu i w pakiecie kupić też bilet dla obdarowującego. Na pewno, jeśli dobrze znacie osobę, której chcecie sprawić frajdę, traficie w jej gusta.

Od 20 do 300 zł

Wolny czas

To totalnie zero wastowa opcja. Telegram z informacją, że podarowujecie w ramach świątecznego prezentu komuś wolne chwile. To szczególnie cenny prezent dla rodziców i tych, na których głowie jest masa obowiązków. Jeśli Mikołaj zaproponuje, że chętnie przejmie część z nich i wesprze swoją energią, radość będzie niesamowita.

Cena od 0 zł

Myślę, że w prezentowej sprawie najważniejsze jest poczucie, że Wasze drobiazgi będą komuś naprawdę potrzebne. Nie ma co kupować kolejnego modnego gadżetu, tylko po to, żeby zrealizować obowiązek dorzucenia czegoś pod choinkę. W duchu zero waste mniej, znaczy zdecydowanie więcej i niech ta refleksja ułatwi Wam dokonanie najlepszych wyborów ;)

Pięknych Świąt!

Sylwia Majcher

Author: Sylwia Majcher

dziennikarka, blogerka i mama, której dzieci najbardziej lubią czarne oliwki i hummus. Absolwentka wielu kursów kulinarnych w Polsce i za granicą oraz studiów podyplomowych związanych z żywnością na warszawskiej SGGW. Kolekcjonuje książki kucharskie i przepisy z całego świata oraz kulinarne wspomnienia z podróży. W nowych miejscach zamiast muzeów odwiedza lokalne targowiska. Gotuje sezonowo, choć lubi smakowe eksperymenty. Swoimi przepisami dzieli się na blogu: kuchniawformie.pl

zobacz artykuły