Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Zdrowie i uroda 2019-05-29

Jak przerwać kompulsywne jedzenie i zmienić stosunek do żywienia

Jedzenie dla większości z nas jest przyjemnością. Jemy nie tylko dlatego aby dostarczyć dobie

... Czytaj więcej...

Oczyszczanie organizmu – hit czy mit?

Nie ma wątpliwości, że nasze życie otacza coraz większa ilość toksyn i substancji dla nas niekorzystnych. Rozpowszechnienie chemikaliów przemysłowych, pestycydów, ksenoestrogenów, metali ciężkich, dioksyn i pierwiastków promieniotwórczych jest bardzo szerokie. Wiele z tych toksyn wykazało szkodliwe skutki, w tym raka, zaburzenia płodności, metabolizmu i zdrowia psychicznego. Wiadomo również, że niektóre substancje mogą ulegać bioakumulacji w naszym organizmie. Może też wystąpić efekt synergistyczny, przez co kombinacje toksyn mogą być silniejsze niż pojedyncze. Czy my coś możemy z tym zrobić? Czy da się oczyścić organizm z owych toksyn?

Czy da się oczyścić organizm z owych toksyn?

Kilka badań klinicznych wykazało, że komercyjne diety detox poprawiają detoksykację wątroby i eliminują trwałe zanieczyszczenia organiczne z organizmu. Przykładowo w 2000 roku przebadano 25 uczestników, którym przeprowadzono dietę „detoksykującą”. Możliwości detoksykujące zbadano poprzez porównanie wątrobowego klirensu (usuwania) kofeiny z organizmu. Po zastosowaniu diety szybkość usuwania kofeiny poprawiła się o 23%. Niestety badania te nie są w 100% wiarygodne przez wadliwą metodologię i zbyt małe ilości próbek. Istnieją wstępne dowody sugerujące, że niektóre produkty takie jak kolendra, nori i olestra (taki substytut tłuszczy) mają właściwości detoksykacyjne, chociaż większość z tych badań przeprowadzono na zwierzętach. Czy to znaczy, że nie możemy sobie pomóc?

Nie ma sprawdzonej w 100% metody, ale możemy wspomóc swój organizm!

Po pierwsze należy dostarczyć do organizmu dużą ilość przeciwutleniaczy. Są to takie substancje jak witamina C, E, A, koenzym Q10, polifenole, kwas alfa liponowy, enzymy takie jak peroksydaza glutatuinowa, dysmutaza ponadtlenkowa (zawierają ważne pierwiastki -miedź, cynk, mangan, selen) i aminokwasy budujące np. glutation (nasz najmocniejszy antyoksydant). Codziennie przez np. zanieczyszczenie powietrza, stres, alkohol, złą dietę, palenie papierosów, nadmierny wysiłek fizyczny, promieniowanie, w naszym organizmie powstaje duża ilość wolnych rodników. Są to takie cząsteczki, które niszczą nasze komórki i przyczyniają się do starzenia organizmu. Aby zneutralizować wolne rodniki organizm musi podziałać na nie antyoksydantami, czyli tymi substancjami, które wymieniłam wyżej. Nadmiar wolnych rodników lub niedobór przeciwutleniaczy przyczynia się do zwiększenia stanów zapalnych w naszym organizmie i przez to również możemy czuć się gorzej. Aby zmniejszyć stany zapalne i zwiększyć potencjał antyoksydacyjny organizmu należy spożywać dużo warzyw, owoców, zdrowych tłuszczy, zieloną herbatę i białka z dobrego źródła.

Po drugie – wspomożenie wątroby!

80% detoksykacji dzieje się w tym organie. Nasze enzymy w wątrobie mają ograniczoną możliwość działania i różną wydolność. Jeśli są „zajęte” usuwaniem zbyt dużej ilości toksycznych substancji, w końcu mogą nie być w stanie w odpowiednio szybkim czasie usunąć jakiś substancji. Mechanizm ten mogę najłatwiej wytłumaczyć na podstawie zwykłego „kaca” i szybkości upija – enzymy takie jak dehydrogenaza alkoholowa i oksydaza cytochromowa (jeden z jej typów) mają większą lub mniejszą aktywność – to warunkuje nam osobnicze możliwości metabolizmu alkoholu. Podobnie jest z innymi substancjami, dlatego też jak np. pijemy duże ilości kawy albo palimy papierosy, to część enzymów jest „zajęta” i jeśli akurat przyjmujemy leki, które muszą być zmetabolizowane przez te same enzymy to ich okres półtrwania w naszym systemie będzie dłuższy i stężenie będzie wyższe. Podobnie może być z toksynami, które nas otaczają. Co musimy dostarczyć aby wszystkie fazy detoksykacji wątroby były wydolne? Potrzebujemy między innymi: kwas foliowy, witaminę B12, C, B5, B3, B6, flawonoidy, cholinę, magnez oraz sporą pulę aminokwasów. Czyli raz jeszcze - dużo warzyw, owoców, zdrowych tłuszczy, zieloną herbatę i białka z dobrego źródła.

Po trzecie - należy zadbać o to, co się dzieje w jelitach.

Większość zbędnych substancji jest wydalanych razem z kałem. Problem zaczyna się wtedy, gdy nasza perystaltyka jest mocno spowolniona, gdy pojawiają się zaparcia. Toksyczne metabolity mają dużo dłuższy kontakt ze ścianą jelit, mogą poprzez tzw. nieszczelne jelito (kiedy to połączenia między komórkami jelita rozluźniają się) przedostawać się do krwioobiegu i znów muszą być zmetabolizowane aby mogły być wydalone, przez co obrót toksycznych substancji się zwiększa. Co możemy zrobić aby poprawić perystaltykę jelit? Po pierwsze należy zwiększyć ilość błonnika w diecie (warzywa, owoce, pełnoziarniste produkty takie jak np. płatki owsiane, gryczane czy ryż brązowy, warzywa strączkowe) oraz zwiększenie ilości wody. Dlaczego? Gdy zwiększymy udział błonnika w diecie spowodujemy „rozpulchnienie” mas kałowych oraz pobudzenie mechaniczne ścianek jelit i przyspieszenie perystaltyki. Jeśli natomiast nie dostarczymy wystarczającej ilości wody – błonnik ją wchłonie i może się okazać, że zaparcia będą jeszcze bardziej dokuczliwe. Dodatkowo zwiększenie ilości wody przyspieszy filtrację kłębuszkową w nerkach i następny mechanizm usuwania zbędnych metabolitów będzie wsparty.

To są jedne z najważniejszych mechanizmów wartych omówienia przy okazji oczyszczania czy detoksykacji organizmu. W następnym artykule będzie o tym czy dzisiejsze sposoby na oczyszczanie są bezpieczne czy jednak mogą nam wyrządzić krzywdę. Kiedy i co możemy zastosować.

W 2004 roku 14,2 % Polek miało nadwagę. Dziesięć lat później, to grono powiększyło się niemalże dwukrotnie (wg tego samego raportu - „Nadwaga i otyłość w Polsce” - w roku 2014 30,1 % Polek miało nadwagę). Tyją dorośli i tyją dzieci. Skąd to się bierze, skoro moda na bycie FIT ma się tak dobrze, jak nigdy wcześniej? Czy promowanie zdrowego stylu życia nie powinno powodować pozytywnych zmian w społeczeństwie?

Być może po kolejnych dziesięciu latach zauważymy tendencję spadkową i pozytywne skutki promowania wysportowanej sylwetki, regularnej aktywności fizycznej i zdrowej diety. A może nie zobaczymy jej wcale? Istnieje takie ryzyko. Promowany dziś model bycia FIT wpływa głównie na tych, którzy mogą zmieniać zdrowy styl życia na jeszcze zdrowszy, a regularne treningi na jeszcze częstsze i cięższe formy aktywności.

Zbilansowane, kolorowe posiłki (najlepiej 5 różnych w ciągu dnia), aktywność fizyczna realizowana pod okiem trenera personalnego, na wypasionej siłowni, a trening zwieńczony honorowym selfie w lustrze. Tak to wygląda w wykonaniu większości modnych dziś „fitfreaków”.

Czy to służy zwykłym ludziom?

Nie wiem. Nie mam za to wątpliwości co do tego, że promowane dziś trendy żywieniowo – treningowo – sylwetkowe mogą przynieść równie wiele szkody, co pożytku.

Weźmy na tapet statystycznego Polaka w średnim wieku. Wychowany na tradycyjnej, polskiej kuchni, pracujący co najmniej 8 h dziennie, od małego uczony, że „problemy ze zdrowiem rozwiązuje się u lekarza i w aptece” (co jest faktem, ale pomijanie wpływu żywienia na zdrowie jest notoryczne i jednocześnie bardzo krzywdzące). Nierzadko decyzje zakupowe podejmuje za niego aktualna gazetka promocyjna, a głównym źródłem na temat zdrowego stylu życia jest sąsiadka, koleżanka z biura albo telewizyjna reklama.

I to nie jest jego wina. Nie każdy musi mieć wiedzę na temat zdrowego odżywiania, medycyny, biochemii i fizjologii. Tych (jakże potrzebnych!) kompetencji nie nabywamy w szkole, a w dzisiejszych czasach jest tak dużo źródeł wiedzy, że trudno ocenić, które jest naprawdę warte naszego zaufania.

Jest jednak coś, co posiada zdecydowana większość z nas. To wypadkowa naszych doświadczeń, intuicji, potrzeb i oczekiwań. Świadomość.

Nie musisz być dietetykiem, żeby wiedzieć, że chipsy popijane gazowanym, słodkim napojem nie są dla Ciebie lepsze, niż porcja świeżych, sezonowych owoców.

Nie musisz być fizjoterapeutą, by dojść do wniosku, że siedzenie 8 h non stop nie służy Twojemu samopoczuciu i nasila ból pleców.

Nie musisz być trenerem personalnym, by stwierdzić, że im bardziej aktywny jesteś w ciągu dnia, tym lepiej wygląda Twoje ciało.

Co najważniejsze, nie musisz być FIT tylko dlatego, że to teraz tak bardzo modne. Nie ma jednego słusznego przepisu na zdrowy styl życia. Możesz stopniowo wprowadzać kolejne, drobne zmiany do swojej codzienności. Możesz robić to tak wolno, jak tylko chcesz. W ogólnym bilansie i tak będziesz na plus – każda zmiana, którą wprowadzisz i tak będzie czymś więcej, niż brak zmiany. Najsilniejsze pozytywne skutki małych zmian poczują osoby, które przez ostatnie lata nie zwracały uwagi na to, jak się odżywiają czy jaki wpływ na ich zdrowie ma siedzący tryb życia.

Fakt – w mediach jest promowany określony model sylwetki, a na Instagramie rekordy popularności biją tak samo płaskie brzuchy. Jednak nie próbuj dążyć do ideału i powielać aktualnego wzorca „FIT OSOBY”, bo coś takiego zwyczajnie nie istnieje. Kilkadziesiąt lat temu słuchaliśmy, że „kochanego ciałka nigdy za wiele”, w latach dziewięćdziesiątych mogliśmy obserwować w reklamach szczupłe, ale niewychudzone modelki, a kilkanaście lat temu świat mody zaczął promować skrajnie szczupłe sylwetki, które aktualnie ustąpiły miejsca ciałom wysportowanym.

Moda zmienia się wraz z biegiem lat, ale niektóre rzeczy pozostają niezmienne: to, co jesz i to na ile jesteś aktywny wpływa nie tylko na to, jak wyglądasz. To inwestycja w zdrowie i w przyszłość. Zamiast poddawać się w obawie, że nigdy nie będziesz wystarczająco „fit”, po prostu zacznij.

Niech pierwszym krokiem będzie określenie obszarów, nad którymi chcesz pracować (z możliwie największą precyzją przy formułowaniu tych rzeczy), a kolejnym rozbicie ich na podpunkty. Niech każdy podpunkt będzie jedną rzeczą, którą możesz zacząć robić na rzecz realizacji większego celu. Wprowadzaj w życie kolejne zasady dopiero wtedy, gdy przetestujesz i włączysz do codzienności jedną z nich. Nie potrzebujesz do tego modnych ciuchów, ładnego bidonu na wodę, kolorowych butów do biegania, ani dziesiątek różnych akcesoriów. Na początku niezbędne są wyłącznie Twoje dobre chęci. Tylko tyle i aż tyle.

Nie rób wszystkiego na raz, daj sobie czas, podążaj za swoim planem w swoim tempie i rób to dla siebie. Tylko i wyłącznie! Dla swojego zdrowia, samopoczucia, siły i sylwetki.

Ten artykuł można by skondensować do jednego, dobrze znanego Wam zdania: PRZYKŁAD IDZIE Z GÓRY.

Dotyczy to wszystkich aspektów wychowawczych – to, jak zachowuje się dziecko, bardzo często jest odbiciem zachowań rodziców. Dzieci są wprawnymi obserwatorami i przyglądają się dorosłym nawet wtedy, gdy Ci starsi wcale by tego nie chcieli. Obserwują i powielają zachowania, wzorce. Nie inaczej jest z nawykami żywieniowymi.

Jeśli chcesz zmienić nawyki żywieniowe u dziecka…

Świeć przykładem

Na nic zdadzą się kolorowe kanapeczki uśmiechające się do dziecka, jeśli podczas śniadania Ty będziesz jeść bułkę z majonezem, a Twój partner/partnerka gotowaną, tłustą kiełbasę niskiej jakości. Jeśli chcecie zmienić nawyki żywieniowe u dzieci, musicie również stosować się do tych samych zaleceń. Nawet jeśli dziecko nie zapała wielkim entuzjazmem na wieść o zmianach, to będzie się mniej buntować, jeśli zauważy nowe produkty na talerzu rodziców. Chcesz zmienić nawyki żywieniowe u dzieci? Zmień własne!

Nie zmieniaj wszystkich przyzwyczajeń dziecka natychmiastowo

Gwałtowne zmiany mogą dać spektakularne efekty, ale znacznie częściej nie dają ich wcale. Powodują bunt, zniechęcenie, kosztują wiele wysiłku, energii i czasu. Znacznie lepiej przygotować plany działania bazujący na małych krokach i stopniowo wprowadzać kolejne zmiany. Jeśli dziecko jadało słodycze 5 razy dziennie, zminimalizuj porcje słodyczy do trzech dziennie. Jeśli spędzało cały wolny czas przed telewizorem czy komputerem, nie zapisuj go na lekcje pływania, baletu i karate jednocześnie – najpierw zacznijcie wychodzić na dwa długie spacery w tygodniu. To nie są wyścigi!

Jeśli coś zabierasz, daj coś w zamian

Niektóre nawyki trzeba po prostu wyeliminować, bo trudno nazwać zdrowym kompromisem wypijanie 1 litra gazowanego, słodkiego napoju zamiast dawnych codziennych 2 litrów. Jeśli dążysz do eliminacji nawyku, pamiętaj, by dać dziecku coś w zamian. Piło kilka soczków w kartoniku dziennie? Przygotuj wodę z dodatkiem owoców, słodzoną miodem, podaną w atrakcyjnym kubeczku ze słomką. Z każdym kolejnym tygodniem dodawaj odrobinę mniej miodu, a więcej owoców.

Jeśli zabierzesz dziecku wszystko co znało i lubiło, wywołasz u niego bunt i negatywne skojarzenia ze zdrowym stylem życia, które będą pokutować przez kolejnych kilkadziesiąt lat. Dbaj o pielęgnowanie dobrych relacji z jedzeniem!

Pokaż, że zdrowe jedzenie może być smaczne i atrakcyjne

Postaraj się, by zdrowsze posiłki były nadal atrakcyjne dla dziecka. Dbaj o to, by dziecko odczuwało satysfakcję z jedzenia, zaangażuj je w proces przygotowań jeśli tylko znajdziesz na to czas (nawet raz w tygodniu to już coś!), pozwól dziecku wybrać jedno z dwóch czy trzech warzyw, z którego możesz przygotować obiad.

Upewnij się, że nie wprowadzasz zbyt dużych restrykcji

Chcąc zmienić nawyki żywieniowe czy tym bardziej masę ciała dziecka, należy działać niezwykle delikatnie. Dotyczy to zarówno Twojego podejścia, jak i nowych zasad, które zamierzasz wprowadzić. Dieta musi pokrywać zapotrzebowanie energetyczne dziecka, dostarczać niezbędnych witamin i składników mineralnych. Pamiętaj, że restrykcja dotyczy nie tylko ilościowego aspektu diety, ale również jakościowego – dziecko musi czuć, że nowe podejście uwzględnia jego przyzwyczajenia i potrzeby. Nie proponuj mu „odstępstw” od diety w postaci wspólnego wyjścia na gofry, a raczej traktuj je jako coś normalnego, integralną część Waszego aktualnego stylu życia. Równowaga i zdrowy rozsądek to jedne z najważniejszych rzeczy, które muszą być obecne w procesie zmiany nawyków żywieniowych u dzieci.

Dlaczego to wszystko jest takie ważne?

Jeśli dziecko jest nagradzane lizakiem, a karane szlabanem na słodycze, to jako dorosły będzie postrzegało jedzenie w roli nagrody i kary.

Jeśli w domu Jasia wszystkie ważne okazje i święta w domu będą celebrowane jedzeniem, to dorosły Jan nie będzie czerpał satysfakcji z innych form świętowania.

Jeśli jedyne smaki, jakie pozna dziecko to słodki i słony, a jedyny słuszny obiad będzie stanowić kotlet w panierce, to długo nie stanie się fanem lekkiej sałatki z grillowanym łososiem.

Często mówi się o roli genów w powstawaniu otyłości, o dziedzicznej skłonności do tycia. Większe ryzyko wystąpienia otyłości u dziecka otyłych rodziców jest faktem. Nie do końca wiadomo w jakim stopniu i które geny są za to odpowiedzialne. Przez najbliższych kilka (a raczej: kilkanaście lat) nie poznamy sposobu na to, jak „wyłączyć” te geny i zmniejszyć udział genetyki w powstawaniu nadwagi.

Co do jednego nie mamy wątpliwości: to, co dziedziczymy po rodzicach, to styl życia, który ma znacznie większy wpływ na masę ciała czy to dziecka, czy już dorosłej osoby.

Wiarygodne źródła wiedzy na temat żywienia niemowląt i starszych dzieci:

·    Żywienie niemowląt i małych dzieci, Instytut Matki i Dziecka

·         Portal 1000 dni – 1000 pierwszych dni dla zdrowia

·         Zasady prawidłowego żywienia dzieci i młodzieży oraz wskazówki dotyczące zdrowego stylu życia – Insytut Żywności i Żywienia (opracowanie z 2008 roku, ale większość informacji i ogólny przekaz wciąż aktualny)

 

Dieta naszych przodków obfitowała w pełne ziarna zbóż. Na proces oczyszczania mogli sobie pozwolić jedynie najbogatsi, bo w praktyce oznaczało to utratę nawet połowy masy pożywienia… Postęp cywilizacji jest procesem o wiele szybszym, niż ewolucja organizmu człowieka. Podświadomie wybieramy zatem lekkostrawną mąkę oczyszczoną, która szybko dostarcza naszemu organizmowi energii. Takie pożywienie było pożądane przed wiekami, gdy ludzie ciężko pracowali, walczyli, lub uciekali przed niebezpieczeństwem. W dzisiejszych czasach płacimy za to nadmierną masą ciała.

Kasze należą do najtańszych i jednocześnie najzdrowszych produktów spożywczych. Ich niska cena jest odwrotnie proporcjonalna do jakości – kasze stanowią bardzo dobre źródło niezbędnych dla zachowania zdrowia składników odżywczych. Ponadto, ze względu na wysoką zawartość błonnika, są sycące i mają średni indeks glikemiczny, co czyni je atrakcyjnymi dla osób odchudzających się.

Jaglana, gryczana, kuskus, bulgur, jęczmienna, orkiszowa czy owsiana – każda z nich różni się nieco na tle innych i każdą warto wprowadzić do codziennej diety. Im więcej różnych kasz będzie obecnych w jadłospisie, tym większa szansa na pokrycie dziennego zapotrzebowania na witaminy i składniki mineralne.

Dlaczego warto jeść kasze?

  • Kasze stanowią wartościowy dodatek do obiadu – warto wprowadzić kaszę do obiadów jako zamiennik ryżu i ziemniaków. Choć wcześniej wymienione produkty również są wartościowe i warte uwzględnienia w zdrowym jadłospisie, to kasze dostarczają innych składników mineralnych. Urozmaicenie zawsze popłaca i zwiększa szansę zarówno na pokrycie zapotrzebowania na makro i mikroelementy, ale też na utrzymywanie satysfakcji z jedzenia zdrowych posiłków przez zapobieganie nudzie
  • Kasze można przyrządzić na wiele różnych sposobów – w zdrowym jadłospisie może znaleźć się kasza przyrządzona w sposób wytrawny, ale również kasza na słodko. Świetnie nadaje się do tego kasza jaglana, która może być bazą pełnowartościowego śniadania.
  • Kasza jest dobrym kulinarnym „kołem ratunkowym” – ma długi czas przydatności do spożycia i nie wymaga specjalnych warunków przechowywania
  • Jest naturalnym produktem o niskim stopniu przetworzenia – proces przetwórstwa kaszy ogranicza się do stopnia jej oczyszczenia. W kaszy nie znajdziesz sztucznych konserwantów, wzmacniaczy smaku, a co zasługuje na szczególną uwagę – również soli.
  • Kasze dostarczają cynku, żelaza, potasu, magnezu i witamin z grupy B. Obecność tych składników w diecie może zmniejszyć ryzyko wystąpienia zaburzeń neurologicznych, obniżonego nastroju, bezsenności czy rozdrażnienia. Dodatkowo te składniki sprzyjają utrzymaniu włosów i paznokci w dobrej kondycji.
  • Za sprawą dużej zawartości błonnika (od 5 do 8 g/100 g kaszy) przyczyniają się do obniżenia poziomu cholesterolu we krwi, co przyczynia się do profilaktyki miażdżycy i innych chorób układu krążenia
  • Regularne jedzenie kaszy sprzyja usprawnieniu perystaltyki jelit i może ułatwić spadek masy ciała. Przy zwiększeniu podaży kaszy w diecie, bardzo ważne jest równoczesne zwiększenie ilości spożywanych płynów. W przeciwnym razie nadmiar błonnika może prowadzić do zaparć.

Kasze to zdrowe produkty, który warto wprowadzić do codziennej diety. Jednak największe korzyści przyniesie rozszerzenie diety o różne rodzaje kasz. W ten sposób zyskasz najwięcej rozmaitych składników odżywczych, które w realny sposób pomogą Ci dbać o zdrowie. Na rynku pojawiają się produkty jak Multigrano, które oferują mieszankę różnych zbóż produkowanych z pełnego ziarna – to pomysł na wartościowe urozmaicenie tradycyjnych obiadów.

Wprowadzenie kasz do jadłospisu, to zdecydowanie dobry krok ku zdrowszemu stylowi życia!

O tym, że organizm trzeba każdego dnia solidnie nawadniać nieustannie przypominają dietetycy. Norma wypijanych przez dorosłego człowieka płynów powinna oscylować w okolicy 2 litrów. Jeszcze więcej ciało potrzebuje, gdy fundujemy mu ostry wysiłek fizyczny albo wystawiamy na słońce.

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji