Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Aktualności 2020-04-02

Zamiast maratonu z serialami, zrób serię ćwiczeń! Proste sposoby na rozruszanie ciała we własnym salonie

Czytaj więcej...

Chyba żadna dziedzina ludzkiego życia nie rozwinęła się tak szybko, jak dietetyka i fitness. Po boomie na zdrowy tryb życia kilka dobrych kilka lat temu raczej nie zapowiada się, żeby bycie fit kiedykolwiek miało wyjść z mody. Nic więc dziwnego, że równocześnie z ogromem informacji i wiedzy, pojawiło się też mnóstwo fit mitów, które ciągle gdzieś tam krążą w społeczeństwie i w które często nadal wierzymy.


 
Mimo, że od lat wiadomo, jak działa nasze ciało, jak wygląda fizjologia i anatomia człowieka oraz procesy zachodzące w naszym organizmie - cały czas próbujemy odnaleźć ten jeden jedyny, fantastyczny środek na piękną sylwetkę, zdrowie i formę fizyczną. Stąd też bierze się sporo mitów - które pojawiają się często jako “odkrycie”, a potem gdzieś zostają z tyłu w naszej głowie. 
 
Aż do teraz - czas, żeby obalić kilka mitów:
 
5 MITÓW O ZDROWYM TRYBIE ŻYCIA, W KTÓRE WARTO PRZESTAĆ WIERZYĆ
 
1. Węglowodany powodują, że tyjesz
Najpierw obwinialiśmy ziemniaki, potem chleb, a na końcu makarony - żeby w rezultacie stwierdzić, że węglowodany powodują tycie. Na całe szczęście dla wszystkich wielbicieli węglowodanów - to tylko źle zrozumiany mit. Nasza waga nie rośnie od konkretnego makroskładnika w diecie, ale od nadmiaru kalorii w stosunku do naszego zapotrzebowania.
 
2. Wypita rano woda z cytryną podkręca metabolizm i pomaga schudnąć
Byłoby wspaniale, gdyby samo picie szklanki wody z cytryną z rana wpływało na naszą sylwetkę, niestety - brzmi to zbyt dobrze, żeby było prawdziwie… i prawdziwe nie jest. Owszem, dobre nawodnienie i odpowiednia ilość wypitej wody w ciągu dnia pomaga w zrzucaniu zbędnych kilogramów, ale w żaden sposób nie przyspieszy tego procesu.
Nie znaczy to, że powinniśmy z niej zrezygnować: wręcz przeciwnie, nawodnienie po wielogodzinnym śnie jest konieczne i dobre dla naszego zdrowia.
 
3. Detoks oczyszcza organizm z toksyn
Modne detoksy sokowe, głodówki i diety owocowo-warzywne - mówi się, że dzięki nim nasz organizm oczyści się z toksyn, zanieczyszczeń i przy okazji zredukuje tkankę tłuszczową. Niestety, mało co z tego jest prawdą - dieta nie sprawi, że będziemy “oczyszczeni” - za to odpowiadają nasze nerki i wątroba. Z kolei kilogramy podczas takich detoksów spadają ze względu na małą kaloryczność diety. Później jednak bardzo często wracają - i to w większej liczbie.


 
4. Kolacja powinna mieć mało kalorii (i najlepiej zjeść ją do 18:00)
Mit o lekkości kolacji wynika z przeświadczenia, że tych kalorii już nie spalimy - bo przecież idziemy spać. Nijak ma się to jednak do funkcjonowania organizmu - to nie jest tak, że jeśli się nie ruszamy w ciągu dnia czy śpimy, to już kompletnie nie spalamy kalorii! Nie ma też za grosz prawdy w przekonaniu, że ostatni posiłek musi być zjedzony do godziny 18:00 - chyba, że idziemy spać o 20:00 - wtedy jest to uzasadnione (żeby nie mieć problemów z trawieniem i ciężkiego snu). 
 
5. Tylko trening, który poci, jest dobry
Męczący trening to trening, który wpływa na naszą wydolność i kondycję. Jest jednak masa ćwiczeń (np. pilates, joga, trening siłowy), które są równie ważne dla naszego zdrowia oraz sylwetki, ale wcale nie spowodują, że będziemy zlani potem czy zziajani.  Pot nie jest żadnym wyznacznikiem treningu - jedna osoba potrafi się spocić wchodząc po schodach, a druga jest sucha mimo, że przebiegła właśnie dziesięć kilometrów
 
ROZSĄDEK PRZEDE WSZYSTKIM
 
Tak naprawdę o mitach dotyczących zdrowego trybu życia można by było napisać całą książkę - jest ich mnóstwo! Najważniejsza rada to chyba podejść do wszystkich “nowinek” rozsądnie - i nie łykać każdej fit rady, tylko zastanowić się, czy rzeczywiście ma ona sens. Najważniejsze to nie dać się zwariować - zdrowie to także po prostu rozsądek.

Nie da się ukryć - grudzień to często miesiąc odpuszczania. Wizja nowego roku (a co za tym idzie - nowego początku) już jest coraz bliżej, a my sięgając po kolejnego czekoladowego Mikołaja zapewniamy samych siebie, że po prostu robimy miejsce na wigilijne pyszności, które przecież pojawią się  już za kilkanaście dni. A skoro tak, to jakoś mniej opłaca się jeść zdrowo czy ćwiczyć… przecież i tak zaraz to nadrobimy przy świątecznym stole. Ale czy na pewno?


 
Tak naprawdę, odpuszczanie w grudniu zdrowego stylu życia to najgorsze, co możemy sobie zrobić. I zaraz Wam to udowodnię.
 
WYROBIENIE SOBIE GRUNTU
 
Wiele osób wychodzi z założenia, że bycie fit w grudniu nie ma sensu. Świąteczne spotkania, rodzinne imprezy, święta no i oczywiście Sylwester - to nie są momenty, w których skrupulatnie patrzymy na swoje talerze i mamy mnóstwo czasu na ćwiczenia. Ale tym bardziej to argument, żeby przed świątecznym szaleństwem trzymać się swojego planu treningowego i jeść zdrowo.
 
Utrzymanie zdrowej rutyny nie tylko sprawi, że będziemy mieli twardy grunt pod nogami - zdobędziemy lub utrwalimy nawyki, które nawet przy świątecznej rozpuście po prostu zostaną. Dużo łatwiej też będzie wrócić do treningów, jeśli zrobimy sobie wolne na 2-3 dni (w trakcie świąt), niż na cały miesiąc.
 
Jeśli chcemy, żeby w styczniu było nam łatwiej żyć zdrowo - powinniśmy zacząć wyrabiać sobie grunt już w grudniu.
 
5 POWODÓW, DLA KTÓRYCH WARTO BYĆ FIT W GRUDNIU
 
Oprócz oczywistych powodów - takich jak zdrowie i lepsze samopoczucie - jest też kilka naprawdę obiektywnych argumentów za tym, żeby mimo wszystko nie odkładać w grudniu maty w kąt i nie zapominać o sałacie.
 
1.     Większe zapotrzebowanie kaloryczne - w sam raz na święta.

Jeśli zostaniemy aktywni aż do świąt i będziemy ćwiczyć regularnie, to jesteśmy idealnie przygotowani na świąteczne jedzenie! Aktywne osoby mają dużo większe zapotrzebowanie, a co za tym idzie - nawet najbardziej kaloryczne przysmaki nie będą dla naszej figury straszne. Jeśli dodatkowo spróbujemy zrobić trening także w święta - raczej nie mamy żadnych powodów do zmartwień i na Sylwestra spokojnie zmieścimy się w swoje kreacje.


 
2.     Lepsza kondycja i forma fizyczna - dużo łatwiejszy start w nowy rok
 
Ćwicząc regularnie w grudniu gwarantujemy sobie jedno: dużo lepszy start w styczniu. Nabyta lub utrzymana kondycja, wzmocnione mięśnie i rozruszane ciało dużo lepiej poradzi sobie z kolejnymi treningami (zwłaszcza, gdybyśmy w nowym roku chcieli ćwiczyć bardziej intensywnie, niż do tej pory). Z kolei jeśli odpuścimy sobie teraz ćwiczenia, to musimy przygotować się na znaczny spadek kondycji na początku roku - zadyszka i problemy na pierwszych treningach gwarantowane.
 
3.     Bliżej swojego celu
 
Czasami wydaje nam się, że kilka czy kilkanaście dni nie robi różnicy - ale prawda jest taka, że jeśli teraz przyłożymy się do pracy, jesteśmy w stanie jeszcze przed świętami zbliżyć się (lub nawet osiągnąć) swój cel sylwetkowy. Odrobina pracy i regularności, a także odpowiednio dobrane treningi i dieta to praktycznie gwarancja sukcesu, a przynajmniej zrobienia kolejnych kilku kroków do przodu.
 
4.     Lepszy nastrój przed świętami
 
Nie bez powodu mówi się, że aktywność fizyczna odstresowuje - to prawda! Tym bardziej warto więc między jedną przedświąteczną gonitwą a drugą znaleźć czas na (chociaż krótki) trening. Lepszy nastrój i więcej luzu przyda się przed przygotowaniami do Wigilii i sprawi, że święta upłyną w dużo lepszej atmosferze.
 
5.     Więcej motywacji
 
Uwierzcie mi - dużo łatwiej zmobilizować się do kolejnego treningu, jeśli jeden mamy już za sobą. Im dłużej będziemy utrzymywać rutynę treningową, tym mniej musimy się martwić o motywację do ćwiczeń.Każdy trening będzie nam przychodził coraz bardziej naturalnie. Po prostu będziemy działać - trochę mechanicznie, ale nie ma w tym nic złego. Realizacja planu treningowego w styczniu jest wtedy praktycznie gwarantowana.


NIE ZACZYNAJ CIĄGLE OD NOWA
 
Czy naprawdę chcesz ciągle zaczynać od nowa i robić w kółko to samo? Jeśli nie - to nie odpuszczaj w grudniu, ale nawet dodaj trochę do pieca. Wypróbuj nowy zestaw treningowy, idź na inne zajęcia fitness niż do tej pory, przetestuj jakiś zdrowy przepis. Niezależnie od tego, czy będziesz się perfekcyjnie trzymać planu, czy spróbujesz po prostu utrzymać minimalną regularność - już w tym momencie robisz krok do przodu i ułatwisz sobie wejście w nowy rok.. w stylu fit!

Widząc ten tytuł sporo osób pewnie pomyśli, że wkradła się tu jakaś literówka i że tytuł artykułu powinien brzmieć: “dlaczego nie powinieneś tego jeść”. Otóż nie! Ten tekst powstał po to, żeby przekonać was, że jest właśnie zupełnie odwrotnie - jeśli chcemy być fit i utrzymać to przez całe życie, jak najbardziej w naszej diecie mogą (a nawet powinny) znaleźć się rzeczy, które normalnie uważane są za niezdrowe i zakazane.

Zdziwieni? Mam nadzieję!

Zastanówmy się nad tym tematem. Największy problem, jaki mają ludzie ze zdrowym trybem życia - to najczęściej dieta. Albo nie potrafimy się jej trzymać, albo nie mamy motywacji do jej wprowadzenia lub tak wkręcamy się w pilnowanie tego, co jemy, że zaczynamy żyć w świecie pełnym zakazów, nakazów i restrykcji. Dla większości osób dieta jest więc czymś, z czym męczą się non stop - albo są na diecie, albo od jutra na nią przechodzą, albo właśnie z nią kończą, bo mają już dosyć.

ZERO - JEDEN, CZYLI SYSTEM, KTÓRY NIE DZIAŁA

Dieta sprawia nam tak wiele problemów, bo ciągle podchodzimy do niej w sposób zero-jedynkowy. Albo rezygnujemy ze słodyczy, planujemy posiłki i liczymy kalorie, albo mówimy sobie: “a dobra, już dzisiaj i tak źle zjadłam” i zaczynamy prawdziwą ucztę, bo przecież zdrowo zaczniemy znowu od poniedziałku, a dzisiaj sobie pozwolimy “na zapas”. 

Problem polega na tym, że właśnie przez takie podejście nie jesteśmy w stanie niczego zmienić i wytrwać w zdrowym trybie życia. Podchodząc do jedzenia w sposób “wszystko albo nic” - porażka jest gwarantowana. Dlaczego? 

Bo jesteśmy tylko ludźmi. Będą nam się zdarzać urodziny, imprezy, niespodziewane wypady na pizzę i spotkania ze znajomymi. Będziemy więc łamać swoje zakazy i sięgać po produkty, z których mieliśmy zrezygnować… i to jest okej. Jeśli jednak podchodzimy do diety zero-jedynkowo, to po każdym takim “zgrzeszeniu” będziemy odpuszczać całkowicie, bo przecież lepiej zacząć jutro od nowa.

I to jest najczęściej powód, przez który nie lubimy zdrowego odżywiania, nie mamy efektów i wydaje nam się, że całe życie jesteśmy na diecie, co powoduje niesamowitą frustrację… i brak motywacji.

WYSTARCZYŁOBY PODEJŚĆ DO SPRAWY RACJONALNIE…

Gdyby osoby, które zawsze po sięgnięciu po cukierek tracą motywację i zjadają całą paczkę - bo przecież skoro i tak zepsuły dietę, to dzisiaj sobie skorzystają, a jutro zaczną od nowa  - po prostu traktowały to jako coś normalnego, prawdopodobnie nie miałyby problemu z osiągnięciem oczekiwanych efektów ani z motywacją do zdrowego odżywiania. 

Jeśli zakładamy, że zjedzenie czegoś słodkiego czy pizza ze znajomymi to normalna rzecz, dużo łatwiej jest trzymać się pozostałych posiłków według planu, a co za tym idzie - być konsekwentnym w działaniach.

Umówmy się: w większości przypadków nasze odstępstwa od diety wcale nie powodują tycia, złego samopoczucia czy nie pogorszą naszego stanu zdrowia. Nikt jeszcze nie przytył od jednego posiłku - to nie dzieje się w noc! 

Nie mamy efektów nie dlatego, że raz w tygodniu idziemy ze znajomymi na pizzę, ale dlatego, że po jej zjedzeniu stwierdzamy, że i tak nie opłaca nam się dzisiaj trzymać diety - więc jemy dużo więcej i dużo bardziej niezdrowo, niż normalnie.

A potem jesteśmy na siebie źli. Bo znów trzeba zacząć od początku.

NO I TEN ZAKAZANY OWOC… 

I jeszcze jedna kwestia - jeśli traktujemy nasze ulubione, niezdrowe przysmaki jako coś “zakazanego” - nic dziwnego, że będzie nas to bardziej kusić. Nie ma chyba nic tak interesującego, jak coś, co jest zakazane i zabronione. Człowiek z automatu zaczyna o tym częściej myśleć, aż w końcu: łamie swoje zasady. Jest zły. I zaczyna od nowa. I tak w kółko… można zwariować!

ZDROWY ROZSĄDEK ZAMIAST TABELKI

A rozwiązanie jest naprawdę proste - podejść do zdrowego odżywiania z rozsądkiem! Pamiętać, że nic się nie stanie, jeśli raz na jakiś czas zjemy coś niekoniecznie zdrowego. A jeśli takie podejście sprawia nam problem (bo nie potrafimy sobie ustalić rozsądnych granic), to dobrym sposobem jest wyznaczenie jakichś dni w tygodniu, w których pozwalamy sobie na coś “zakazanego” - w ramach normalnego posiłku. 

Polecam - dużo łatwiej jest utrzymać motywację i po prostu jeść zdrowo, kiedy wiemy, że niczego sobie nie zakazujemy, a jedzenie to nasz wybór, a nie tylko rozpiska na kartce, której musimy się surowo trzymać. W taki sposób łatwo utrzymamy zdrowe nawyki nie przez miesiąc czy rok, ale… przez całe życie. A chyba o to właśnie chodzi, prawda?

 

 

 

 

Jesień, to nie tylko czas, gdy temperatura na zewnątrz spada. To czas zbiorów i obfitości warzyw. Doskonałą formą ich spożycia jest zupa. Ciepła, aromatyczna, lekka  i rozgrzewająca, jest w sam raz na chłodne jesienne wieczory.


Gdy wracasz po całym dniu spędzonym w pracy czy poza domem, a do tego pogoda dziś nie rozpieszcza, nic tak nie doda człowiekowi energii, jak miska gorącej zupy. Można przygotować ją na tysiące sposobów, a jesienny dostatek warzyw zachęca do kulinarnych eksperymentów. 
Część osób wzbrania się przed jedzeniem zup twierdząc, że to nie posiłek, że nie są w stanie nasycić się zupą. To natomiast zależy od sposobu jak przygotujemy naszą zupę.


Jest kilka sposobów by nasza miska zupy była dużo bardziej sycąca lub stała się sama w sobie sycącym posiłkiem. 


Dodaj do zupy ryż lub kaszę. Bardzo prosty zabieg bardzo znacząco wpływający na smak. Te dodatki pasują do większości wywarów, a dzięki nim na pewno Twój żołądek dłużej pozostanie pełny. Dodatkowo wprowadzamy wartości odżywcze jakie niosą ze sobą kasza i ryże w zależności od rodzaju jaki wybierzemy. Jeśli do tej pory miałaś problem z jedzeniem warzyw i kasz, to może być fantastyczny sposób na wzbogacenie Twojej diety.
Większość zup lubi się z mięsem Do mojej miski z zupą często dodaję kawałek mięsa. Gotowany kurczak czy kawałek pieczonej ryby. To doskonały i prosty sposób na porcję białka w pozornie lekkiej zupie. Zdecydowanie wpłynie na smak zupy oraz jej wartości odżywcze. Jeśli nie jadasz mięsa, polecam eksperymentować z ugotowanymi jajkami, serami czy tofu. 


Grzanki, taki mały akcent, ale jak wiele zmienia. Możesz przygotować je samodzielnie. Te sklepowe nie zawsze mają dobry skład, a do tego mają sporo tłuszczu. Mój najprostszy sposób to połamanie na wierzch lekkiego pieczywa lub sucharów. Dodają chrupkości zupie, oraz posiłek staje się bardziej sycący. 


Posypka z ziaren, jest również świetnym sposobem na dodanie wartości odżywczych do posiłku. Dobre tłuszcze oraz minerały zawarte w ziarnach, będą dla nas cennym dodatkiem. Pestki dyni, słonecznika, posiekane nerkowce czy płatki migdałów. Zwykła zupa nabierze zupełnie innego wymiaru smaku. 


Zachęcam do zastosowania moich trików na urozmaicenie smaku oraz wartości odżywczych zupy. Dzięki nim Twoje zupy będą nie tylko bardziej sycące, smaczniejsze ale też bardziej wartościowe dla Twojego organizmu.

Nie ma co się czarować - jesienią bardzo często nasza motywacja spada do zera. Coraz zimniejsze dni, mniej słońca i szaro-bure krajobrazy sprawiają, że dużo łatwiej sięgnąć nam po ciepły koc, niż po buty na trening. Jeśli jednak chcemy być fit, to rozwiązanie jest tylko jedno: należy coś zmienić! Powiew świeżości zapewni nam nową dawkę motywacji i chęci do działania. Oto 5 prostych pomysłów na to, jak odmienić nasz trening jesienią i przywrócić naszą motywację do bycia fit!

Warto pamiętać, że zmiany w planie treningowym są także wskazane, jeśli zależy nam na efektach kondycyjnych czy wizualnych - nowe bodźce dostarczane co jakiś czas sprawiają, że organizm lepiej reaguje na ćwiczenia i są one bardziej efektywne. Można więc wykorzystać jesień do eksperymentów, zmian i testowania naszego ciała - odwdzięczy się nam na pewno!

No dobrze, to konkretnie - co więc można zrobić, żeby ożywić swój plan treningowy w jesiennych miesiącach?

#1 WYKORZYSTAJ JESIENNE WIDOKI

Jesień to nie tylko szarości i deszcz. To także kolorowe liście szeleszczące pod nogami, piękne widoki o poranku oraz ciepłe promienie słońca pod wieczór. Warto wykorzystać te krajobrazy i zaplanować trening na dworze - to może być marszobieg, bieganie, spacer z kijkami ale też zwykły trening wykonany w przydomowym ogródku lub parku. To miła odmiana od ćwiczeń w domu czy na siłowni - a przy okazji sposób na poprawę samopoczucia, bo nie ma nic lepszego, niż aktywność fizyczna na świeżym, rześkim jesiennym powietrzu.

#2 TRENUJ Z SERIALEM

Wszyscy wiedzą, że jesień to także czas premier nowych produkcji na serwisach streamingowych i w telewizji. Dlaczego więc nie połączyć przyjemnego z pożytecznym i nie zaplanować treningu przy ulubionym serialu? Czas zleci szybciej, a my jednocześnie upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu. Oglądając wideo możemy ćwiczyć na bieżni, orbitreku czy rowerku, ale nie trzeba się do tego ograniczać - można przecież zaplanować też sesję rozciągania, mobility czy wykonywać ćwiczenia wzmacniające na czas.

 

#3 SKORZYSTAJ Z ZAJĘĆ GRUPOWYCH

Kiedy jesienna pogoda zrobi psikusa, łatwo o wymówki… chyba, że zaplanujemy wyjście na zajęcia grupowe. Odbywają się o konkretnej godzinie - nie będziemy więc ich przekładać i istnieje większa szansa, że rzeczywiście pójdziemy na trening. Takie zajęcia mogą też być niezłą dawką motywacji - ćwiczenia w grupie zazwyczaj sprawiają, że możemy wykonać więcej, oprócz tego są też świetną okazją do poznania nowych “treningowych” znajomych czy odkrycia innej formy ćwiczeń niż dotychczas. Wiele siłowni oferuje darmowe pierwsze wejściówki - możemy więc wypróbować najpierw tego typu aktywność, zanim zobowiążemy się do kupna karnetu.

#4 ZACZNIJ ĆWICZYĆ W PARZE

Kiedy brakuje motywacji, doskonałym źródłem inspiracji może być… druga osoba. Partner, koleżanka czy znajomy - razem zawsze jest raźniej i ta zasada dotyczy także ćwiczeń. Nie musicie robić tego samego treningu: czasami wystarczy tylko umówić się na konkretną godzinę na siłowni i pilnować swojego przyjścia, dzięki czemu każde z was będzie miało dawkę motywacji i zobowiązanie do pilnowania terminów treningu. 

 

#5 ZWIĘKSZ AKTYWNOŚĆ… PO PROSTU

Treningiem może być też coś, co normalnie… wcale nim nie jest. To nieprawda, że musimy konkretnie ćwiczyć na siłowni, tańczyć zumbę czy robić ćwiczenia z taśmami w domu, żeby być aktywną osobą. Równie dobrze możemy przy okazji jesieni zwiększyć naszą zwykłą aktywność - iść na grzyby, jesienny spacer, wykonać prace w ogródku czy wybrać się na wycieczkę rowerową. To kolejna okazja do spalenia kalorii i dostarczenia organizmowi odpowiedniej dawki ruchu, bez zmuszania się do ćwiczeń (kiedy nie mamy na nie ochoty). Zwykła godzina maszerowania to średnio 300 spalonych kalorii - tyle samo, co trening o średniej intensywności. 

JESIEŃ TO NIE WYMÓWKA 

I najważniejsze - jesień to wcale nie wymówka! To wręcz idealny czas na ćwiczenia - nie jest za ciepło, nie jest za zimno, a na siłowni nie znajdziesz tłumów jak po Sylwestrze. To też idealny moment, żeby już wdrożyć swoje postanowienia i nie czekać do 31 grudnia - tylko zademonstrować wtedy efekty naszej pracy. A te - przy odrobinie regularności - na pewno będą świetne!

 

 

 

„Lepiej ćwicz na czczo, bo spalisz więcej tłuszczu” - możesz często tak słyszeć. Ile w tym stwierdzeniu jest prawdy i jakie są fakty odnośnie treningu na czczo, postaram się dziś przybliżyć wam moje zdanie w tym temacie.

Czy trening o pustym żołądku rzeczywiście obfituje w tak cudowne właściwości?

Jeśli chodzi o treningi na czczo lub o pustym żołądku w dowolnej porze dna, to istnieje przekonanie, że ciało spali więcej kalorii lub spalaniu ulegnie głównie tkanka tłuszczowa. Bardzo kolokwialnie można przedstawić wyobrażenie o tym procesie tak: skoro nie ma „paliwa” w naszych jelitach, organizm będzie pobierać energię z magazynów, a zatem z tłuszczy.

Nic bardziej mylnego.

Nasze ciała są przystosowane do wykonywania długiej pracy nawet o pustym żołądku bez sięgania do rezerw tłuszczowych. „Organizm broni się jak może by zachować cenny w jego ocenie tłuszczyk i sięga po niego tylko w chwili, gdy pozostałe magazyny energetyczne się wyczepią. Tak w skrócie możemy zobrazować proces pozyskiwania energii przez nasze ciało :)

Nasze ciało jest mądre i nastawione na przetrwanie.

Do tego jest też świetnym ekonomistą i wie ze tłuszcz nie tak łatwo przemienić w energię, zatem tym chętniej sięga do innych rezerw energetycznych zanim zdecyduje się na pozyskanie jej z tłuszczu. Dodatkowo wyniki najnowszych badań przeprowadzone na grupach ochotników dowodzą, że różnica w efektach treningowych w grupach ćwiczących na czczo i po posiłku były niezauważalne. Jedyną zaobserwowaną różnicą było to, że osoby będącej na etapie budowania masy mięśniowej magazynowały nieco mniej tkanki tłuszczowej względem pozostałych grup ochotników. Innym powodem, dla którego często decydujemy się na trening na czczo jest stwierdzenie, że tak ćwiczy się lżej. Nic nie „siądzie” nam na żołądku. Prawda jest jednak taka, że należy dopasować posiłek przed treningiem, aby nasze ciało nie skupiło się na trawieniu, ale na zadaniu ruchowym.

Oczywiście jeśli będziemy biegać po obfitym posiłku nasz organizm nie będzie czuł się z tym najlepiej i może odmówić współpracy w formie uczucia ciężkości w żołądku, niestrawności, a nawet mdłości. Nie chodzi o to by jeść mało przed ćwiczeniami a w sposób odpowiedni, bo nawet dla przykładu zbyt duża ilość wypitej wody przed bieganiem może wywołać dyskomfort w formie „chlupania” w żołądku.

Co zatem oznacza odpowiedni posiłek?

W mojej ocenie to taki, który będzie lekko strawny i dostarczy nam energię na czas ćwiczeń ale nie będzie zbyt kaloryczny, tak by ujemny bilans wywołany treningiem był zachowany.

Wafle w czekoladzie, banan, kanapka na lekkim pieczywie przed samymi ćwiczeniami to idealne rozwiązanie.

Pozbawi nas uczucia głodu, nie obciąży układu trawiennego i doda energii na czas ćwiczeń. Dobrym rozwiązaniem są też smoothie. Owocowe z płatkami owsianymi lub ugotowaną kaszą jaglaną nasycą i spokojnie zastąpią posiłek. W dodatku to chyba najszybsza forma posiłku. Uczucie głodu w czasie ćwiczeń to nic fajnego. Brak energii i wykonywanie ćwiczeń na zasadzie „bo muszę” mija się z celem. Jeśli nie jesteś kulturystą na etapie budowy masy mięśniowej, lepiej się nie męcz i przegryź małe co nieco przed treningiem a podejdziesz do niego z większym zapałem.

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji