Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Wydarzenia 2020-10-05

Wpływ pandemii na nasze zdrowie psychiczne - wywiad z dr Agatą Dimter

Na pytania odpowiedziała dr Agata Dimter- Kierownik Uniwersyteckiego Centrum Zdrowia Psychicznego Szpitala

... Czytaj więcej...

Składniki: 

Ryż basmati marki Sonko

1 kg wołowiny


pół łyżeczki papryki

pół łyżeczki mielonego imbiru 

sól, pieprz, oliwa

ulubione warzywa lub strączki my użyliśmy
groszek oraz paprykę pomidory koktailowe  mix  sałat ,pietruszkę i limonkę, oliwę
sól, pieprz 

Przygotowanie: 

Dzień wcześniej pieczemy mięso. Kawałek mięsa wołowego marynujemy w oliwie i przyprawach, odstawiamy na 2 godziny, po czym pieczemy w 100 stopniach około 3 godzin.
Ryż gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odstawiamy. 

Na talerzu układamy cienkie plastry wołowiny, pokrojone warzywa i ryż. Całość obsypujemy ulubionymi ziołami, sokiem z limonki i oliwą.
Smacznego! 

 

Składniki:

100 g ryżu risotto marki Sonko

1 mała cebula

1,5 l bulionu warzywnego 100 ml białego wina masło
oliwa

parmezan

1 pierś z kurczaka pomidor

bazylia

ser mozarella

sól, pieprz

Przygotowanie:

Na oliwie z dodatkiem masła szklimy cebulę a po chwili dodajemy ryż. Ryż powinien stać się przezroczysty, gdy tylko się to stanie wlewamy wino i czekamy aż całkowicie się wchłonie.

Następnie małymi dawkami dolewamy gorący wywar, od czasu do czasu mieszając i tak do odpowiedniej miękkości ryżu. Na koniec dodajemy łyżeczkę masła i łyżkę tartego parmezanu, doprawiamy solą i pieprzem.

Kurczaka kroimy w 2 cm plastry, przyprawiamy solą i pieprzem.
Pomidora kroimy w drobną kostkę, bazylię siekamy, oba te składniki mieszamy. Ser mozarellę kroimy w plastry.
Na blaszce układamy plastry kurczaka na nich pomidorową salsę i plaster sera. Zapiekamy 30 min w 180 stopniach.
Risotto podajemy z zapiekanym kurczakiem i świeżymi ziołami.

Smacznego! 

Bardzo często słyszę to pytanie. To jasne, że robiąc coś oczekujesz określonych efektów. Poświęcasz czas i energię, wiec chcesz coś w zamian. Jak najbardziej zgodzę się z Tobą, że zmiany powinny zajść i obie chcemy, by zaszły jak najszybciej. 
Jest jednak szereg czynników wpływających na to, kiedy uda Ci się zobaczyć pierwsze efekty Twojej pracy. Zaczynając od zależnych od Ciebie, jak Twoja regularności, a kończąc na niezależnych jak predyspozycje organizmu. 



Bez względu jednak na wszystko mogę zagwarantować Ci jedno, że przy regularnych i długotrwałych zmianach nawyków żywieniowych oraz treningach, zmiany (nie ważne, jakie byś sobie nie zażyczyła) będą. 

Zatem zacznij od kuchni. Jedz zdrowo, różnorodnie i lekko. Wprowadź w swoją dietę produkty bogate w witaminy, minerały. Ich źródła znajdziesz oczywiście w owocach i warzywach, ale też rybach, kaszach, ryżach, jajach i orzechach. Postaw na produkty nie przetworzone, a jeśli twój styl życia nie pozwala Ci na samodzielne przygotowanie wszystkiego pozwól sobie na szybką ale wciąż zdrową przekąskę w formie batona proteinowego czy wafla w czekoladzie.

Ćwicz regularnie. Dobierz taką formę aktywności, która sprawi ci radość. To zdecydowanie zwiększy Twoje szansę na pozostaniu właśnie w tej formie ruchu na dłużej. Wprowadzaj też urozmaicenia do swoich ćwiczeń. Nasz aparat ruchu lubi zmiany a monotonia szybko nas nudzi i nie przynosi nowych efektów ćwiczeń.

Nawodnienie. To trzeci filar odpowiadający za nasze wyniki, zaraz obok diety i ćwiczeń, a często go pomijamy. Dobrze nawodniony organizm pracuje sprawnie jak naoliwiona maszyna. Powszechnie wiadomo, że bez jedzenia wytrzymamy dłużej niż bez picia. Czemu zatem tak często zapominamy o tym by pić wodę? Dodatkowo woda jest również świetnym źródłem minerałów. Wybierz odpowiednią dla siebie.

O efektach mogę Cię zapewnić, jednak niestety nie mogę podać dokładnej, ani przybliżonej daty osiągnięcia przez Ciebie wyznaczonego celu. To bardzo zmienna i zależna sprawa.

Po prostu działaj, dbaj o siebie i pracuj. Bądź w tym regularna, konsekwentna i nie zrażona drobnymi potknięciami. Zdrowy organizm zawsze jest piękny, a pewne sprawy wymagają po prostu czasu 

Kiedy twoja koleżanka z entuzjazmem chodzi na każde zajęcia w klubie fitness - ty cieszysz się, kiedy je odwołano i możesz spokojnie zostać w domu. Bywa, że planujesz trening, ale potem odkładasz go ciągle w czasie, aż dzień się skończy i będzie można powiedzieć: “za późno”. A może po prostu cały czas obiecujesz sobie, że od jutra będziesz ćwiczyć pełną parą, a następnie… czekasz na kolejny poniedziałek. 


 
Brzmi znajomo? Dlaczego jednym tak ciężko zabrać się do ćwiczeń? Wbrew pozorom, to często wcale nie wina braku motywacji - oto 5 powodów, dla których ciągle nie czujesz podekscytowania, kiedy myślisz o ćwiczeniach.
 
1. CZEKASZ NA MOTYWACJĘ
 
O motywacji napisano już setki artykułów, książek i nagrano kilkadziesiąt filmów w internecie. Problem jednak polega na tym, że czekanie na motywację do ćwiczeń, jest jak u pisarza czekanie na wenę: może przyjść, ale niekoniecznie. A książki trzeba pisać. I ćwiczyć też trzeba.
 
Często powtarza nam się, że do treningu trzeba być zmotywowanym, ale… to nie do końca tak wygląda. Ogrom ludzi, których podziwiasz za to, że ciągle regularnie ćwiczą i jedzą zdrowo więcej ma w sobie dyscypliny i zasad, niż motywacji. 
 
Motywacja jest też bardzo kapryśna: jednego dnia możemy przenosić góry, a drugiego chcemy zawinąć się w kokon i nie robić nic. Jeśli więc ciągle czekasz tylko na te przebłyski, w których ci się chce… nic dziwnego, że przez większość czasu się nie chce.
 
Jedno jest pewne: czas przestać idealizować motywację i czekać na chęci, bo właśnie to najczęściej powstrzymuje cię przed kolejnym treningiem.
 
2. PLAN? NIEWYKONALNY!
 
Postanowiłeś, że będziesz ćwiczyć - zaczynasz w ogóle albo chcesz po prostu dokręcić śrubę. Rozpisujesz plan, zapisujesz się na milion zajęć, a potem… nic z tego nie wychodzi. I znowu: mógłbyś zganić wszystko na tę przeklętą motywację, która nie przyszła, ale prawda jest taka, że to nie motywacja zawiniła.
 
Zawinił plan.
 
Bywa, że stajemy się niewolnikami tabelek i harmonogramów. Próbujemy rozpisać idealny plan treningowy, który zapewni nam szybkie efekty, codzienne treningi, wycisk… a potem przychodzi życie i już drugiego dnia skutecznie nam udowadnia, że z naszej perfekcyjnej tabelki nici.
 
Zamiast tworzyć plan, który może i wygląda ambitnie, ale jest kompletnie niewykonalny (chyba, że rzucisz pracę, jedzenie, znajomości oraz założysz, że codziennie będzie ci się chciało), stwórz plan MINIMUM. Dokładnie. Minimum. Czyli minimalną ilość treningów, które chcesz wykonać w ciągu tygodnia, żeby być zadowolonym.
 
Co jest ważne: uwzględnij w planie to, że wracasz późno z pracy, że w środy masz stresujące spotkanie, po którym nic ci się nie chce, że w piątek widzisz się ze znajomymi. Plan musi uwzględniać twoje życie, żeby nie dochodziło ciągle do momentu, w którym musisz wybierać między jedną rzeczą, a drugą.


 
3. TRENING NIE DLA CIEBIE
 
Czasami wybieramy aktywność kierując się modą, obietnicą szybkich efektów czy tym, że ktoś to poleca i u niego się sprawdza. W ten sposób zmuszamy się do biegania czy siłowni, podczas gdy jesteśmy chorzy na samą myśl o kolejnym tego typu treningu.
 
Nie jesteś profesjonalnym sportowcem, żeby musieć wykonywać taki trening, jaki musisz i kropka. Masz wybór. A skoro tak - to zacznij szukać aktywności, która chociaż w małym stopniu sprawia ci przyjemność czy daje satysfakcję. Inaczej nie będzie to miało żadnego sensu, a ty możesz zapomnieć o motywacji.
 
4. RUTYNA I NUDA

Jeśli od trzech lat chodzimy na te same zajęcia fitness, na których powtarzamy te same ćwiczenia, albo jeśli codziennie biegamy ten sam dystans tą samą trasą - nic dziwnego, że nie możemy się zabrać do ćwiczeń. Nuda i rutyna skutecznie zabiją nawet największą pasję, warto więc zadbać o to, żeby co jakiś czas dostarczać sobie innych bodźców i próbować nowych rzeczy.
 
Trening biegowy? Może inna trasa, może bieg ze znajomym, może zmiana tempa, prędkości, rodzaju treningu? Zapisanie się do grupy biegowej?
 
Siłownia? Może zamiast treningu w pojedynkę - zajęcia grupowe? Albo inne sprzęty? Inny rodzaj wysiłku?
 
Spróbuj dostarczać sobie różnych bodźców - na samą myśl o czymś nowym, będziesz dużo bardziej podekscytowany myślą o ćwiczeniach. Podziękuje ci też za to twoje ciało - ono też nie lubi rutyny treningowej.
 
5. TWÓJ TRYB ŻYCIA
 
No i ostatni, ale nie najmniej ważny powód - czasami trudno zabrać ci się do ćwiczeń, bo… przeszkadza w tym twój tryb życia.
 
Jeśli ciągle nie dosypiasz, nie dbasz o sen - nic dziwnego, że nie będziesz miał energii do ćwiczeń.  
Jeśli jesz niezdrowo, za mało - będzie to miało wpływ na twoją wytrzymałość i efekt na treningach. 
Jeśli masz w życiu sporo stresu, to intensywny trening sprawi, że być może poczujesz się jeszcze gorzej (więc zaczniesz go unikać).
 
Nasz trening musi być dostosowany do aktualnej sytuacji życiowej. Jeśli obecnie mamy mnóstwo pracy, to dobrym pomysłem będzie postawienie na krótkie treningi, które można gdzieś “wcisnąć”. Jeśli mamy sporo stresu, to zamiast interwałów lepiej byłoby pójść na wyciszającą jogę. 


 
Dostosowanie ćwiczeń do naszego trybu życia to już pierwszy krok, który sprawi, że nagle motywacja przestanie być taka ważna… bo uda nam się tak wpleść trening w dzienny harmonogram, że nie będzie to wymagało aż takich poświęceń.
 
NIE CZEKAJ NA MOTYWACJĘ - ZACZNIJ OD SIEBIE
 
Zamiast więc po raz kolejny czekać na poniedziałek, nowy tydzień, miesiąc czy rok - zacznij od razu i wprowadź konkretne zmiany. Spójrz szczerze na swój plan zajęć, pomyśl, na co masz ochotę - i zacznij się w ten sposób ruszać. Zanim się obejrzysz, będziesz osobą, o której inni będą myśleć: “ciekawe, skąd on ma ciągle motywację do ćwiczeń!”.
 
 

Coś idealnego na zimowy podwieczorek? Czekolada! A jeszcze lepiej - intensywnie czekoladowa tarta z dodatkiem masła orzechowego i konfitury z czarnej porzeczki, którą wykonasz w niecałe 30 min, a co więcej bez potrzeby włączania piekarnika. Czy to nie idealna propozycja, na mroźny zimowy wieczór? Zwłaszcza, dla leniuchów wolących wygrzewać się pod kocem niż spędzać godziny w kuchni.


 
Co można zrobić z wafli ryżowych? No wiadomo, że można je zjeść! Pochrupać jako przekąskę czy podać z pyszną pastą kanapkową. Wafle ryżowe mają jednak więcej zastosowań! Użyłam ich do wyrobu pysznej i zdrowej tarty czekoladowej. Pokruszone wafle sprawdziły się idealnie jako baza leciutkiego i chrupiącego spodu. Do tego mnóstwo czekolady, mleko kokosowe i dla zrównoważenia wszystkiego kwaskowata konfitura z czarnej porzeczki. Chwila moment i ideał tarty gotowy! To obowiązkowa słodycz na mroźne zimowe wieczory!
 
Tarta czekoladowa na spodzie z wafli ryżowych i konfiturą z czarnej porzeczki
(tortownica o śred. 22)
 
spód:
- 60 g naturalnych wafli ryżowych Sonko, pokruszonych
- 130 g gorzkiej czekolady, połamanej
- 100 g masła orzechowego
- 2 łyżki syropu daktylowego
- 200 g konfitury z czarnej porzeczki (lub innej ulubionej)
 
Wafle ryżowe kruszę na małe kawałki.
Gorzką czekoladę, masło orzechowe, syrop daktylowy umieszczam w kąpieli wodnej. Gdy czekolada się rozpuści, całość mieszam do uzyskania jednolitej masy.
Masę czekoladową dodaję do pokruszonych wafli. Dokładnie mieszam. 
Całość przekładam na dno tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia, mocno przyciskając do jej dna. 
Na spód wykładam konfiturę z czarnej porzeczki.
 
warstwa czekoladowa:
- 1 puszka mleka kokosowego (400 ml) 
- 170 g gorzkiej czekolady, połamanej
- 2 łyżki ksylitolu
 
Wszystkie składniki umieszczamy z rondelku i mieszamy dopóki czekolada się całkowicie nie rozpuści.
Jednolitą masę wylewamy na warstwę z konfitury porzeczkowej.
Ostudzoną tartę wkładamy do lodówki na całą noc.

Nowy rok, nowa ja - jest coś takiego w rozpoczęciu nowego roku, co sprawia, że za każdym razem obiecujemy sobie kolejne zmiany i robimy mocne postanowienia. Dla dużej ilości osób kolejny rozpoczynający się rok to idealny pretekst do tego, żeby wreszcie zadbać o swoją wagę i osiągnąć wymarzoną sylwetkę. Problem pojawia się jednak już kilkanaście dni po rozpoczęciu stycznia - jak tutaj wytrzymać na tej diecie i co zrobić, żeby nie odpuszczać? Oto kilka rad, które pozwolą ci zadbać o sylwetkę i nie pozwolą ci się poddać.

Utrata wagi to tak naprawdę jeden z trudniejszych celów - nie wystarczy tylko mniej jeść czy więcej się ruszać, ale wprowadzić takie nawyki, które pozwolą potem tą nową sylwetkę utrzymać… i jednocześnie nie czuć się ciągle jak na wiecznej diecie. Wbrew pozorom, to nie samo odchudzanie jest takie trudne, ale… zmiana naszego podejścia. Bo to właśnie przez nasze myślenie noworoczne plany związane z utratą wagi najczęściej nie wychodzą.

PUNKT PIERWSZY: ZMIANA MYŚLENIA 

Zanim zaczniesz znowu obiecywać sobie, że od poniedziałku wszystko się zmieni i że już wtedy zaczniesz na sto procent jeść zdrowo i ćwiczyć regularnie… weź głęboki oddech i zatrzymaj się z tymi zapędami. 

Po pierwsze: świat chyba nie zna ani jednej osoby, która potrafi zrobić wszystko na sto procent. 

Po drugie: nawet, jeśli ty będziesz trzymać się planu, w końcu wypadnie taki dzień, kiedy nie da się zrobić treningu albo zwyczajnie coś wypadnie. Jeśli ciągle będziesz starać się wykonywać wszystko na sto procent - nigdy nie będziesz w stanie wytrzymać w swoich postanowieniach.

PUNKT DRUGI: CZAS ZABRAĆ SIĘ ZA NAWYKI

I to nie za wszystkie na raz! Wybierz 2-3 rzeczy, nad którymi chcesz popracować i zrób z nich nawyki: na przykład zacznij dzień od zdrowego śniadania i uznaj, że to twoja żelazna zasada, której się trzymasz. Albo wyrób w sobie nawyk picia wody w trakcie pracy - np. kładąc butelkę na biurku i każdego miesiąca lekko zwiększając ilość wypijanej wody. Nawykiem może być też wrzucanie do torebki zdrowej przekąski na czarną godzinę - np. wafli ryżowych, które uratują w sytuacjach pojawiającego się głodu lub zachcianki.

PUNKT TRZECI: PRZYGOTUJ SIĘ NA WTOPY

Niezależnie od tego, jak się będziesz starać - i tak pojawią się dni, kiedy nie będzie ci się chciało iść na trening, zamiast dietetycznych posiłków, zjesz dwie pizze, albo zamiast jednego kawałka ciasta przypadkowo zje ci się dziesięć. I nie ma w tym nic złego! Musisz sobie uświadomić, że jeśli chcesz żyć zdrowo cały czas - takie rzeczy będą się zdarzały. To, co można zrobić, żeby całość usprawnić, to wypracowanie myślenia: ok, stało się, a teraz wracam od razu na właściwe tory. Nie czekaj do poniedziałku, nie dobijaj kolejnym kawałkiem ciasta, bo “i tak już dzisiaj dużo zjadłam”, nie odpuszczaj treningu, bo “po takiej pizzy to i tak tego nie spalę”. Od razu wracaj na właściwe tory, a wtedy nawet największe wpadki nie będą miały aż takiego wpływu na twoją sylwetkę.

PUNKT CZWARTY: ZADBAJ O ODPOWIEDNIE OTOCZENIE

Spróbuj dostosować swoje otoczenie pod swoje cele. Chcesz jeść zdrowo? Miej zawsze w kuchni jakieś zdrowe przekąski, które będą dobrą alternatywą dla kuszących słodyczy. Dobrze jest także mieć zapas “baz”, które pozwolą na przygotowanie szybkiego, zdrowego posiłku, kiedy nie mamy na to czasu. 

I NAJWAŻNIEJSZE: GŁOWA DO GÓRY!

Najważniejszy punkt, o którym trzeba pamiętać - to dobre nastawienie! Wpadki będą, więc nie ma co się nimi przejmować. Rób swoje, powoli idź do przodu i pamiętaj - czasami lepiej wykonać plan w 40 procentach, niż nie wykonać go wcale.

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji