Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Aktualności 2019-08-16

Mniej mięsa, więcej warzyw – czas na fleksitarianizm!

Ekolodzy alarmują. Jemy stanowczo za dużo mięsa, a jego masowa produkcja druzgocąco wpływa na

... Czytaj więcej...

Kiedy rozmawiam z klientami albo znajomymi o diecie roślinnej, często słyszę: a co z białkiem? Jest to powszechny błąd, gdyż zarówno w produktach roślinnych, jak i dozwolonych w diecie wegetariańskiej produktach pochodzenia zwierzęcego, białka nie brakuje. Czasem nawet jest go za dużo.

Owszem, w niektórych składnikach roślinnych nie znajdziemy pojedynczych aminokwasów egzogennych (cząstek z których zbudowane są białka, niezbędnych dla funkcjonowania naszego organizmu), ale gdy dieta jest zbilansowana i zawiera produkty z różnych grup, nie ma zagrożenia, że czegoś nam zabraknie.

Ewentualne niedobory

Pewnym problemem może być żelazo. To ze źródeł roślinnych jest słabiej przyswajalne przez nasz organizm. W dodatku część pokarmów w diecie wegetariańskiej może zawierać substancje, które dodatkowo ograniczają jego wchłanianie. Sposobem na zwiększenie dostępności tego pierwiastka jest odpowiednie przygotowanie potraw: moczenie suchych nasion roślin strączkowych, kiełkowanie ziaren zbóż, zakwaszanie chleba. Warto również łączyć w potrawie produkty mające żelazo z produktami zawierającymi witaminę C, która zwiększa wchłanianie tego mikroelementu.

Jeżeli dieta jest odpowiednio zbilansowana, nie ma potrzeby suplementowania przez wegetarian witamin ani minerałów. Wyjątkiem jest witamina B12 w przypadku osób ograniczających się do pokarmów wyłącznie roślinnych, gdyż występuje ona w ich diecie w bardzo niewielkich ilościach bądź w ogóle. Niedobór witaminy B12 może mieć skutki neurologiczne, hematologiczne i psychiatryczne, warto więc na nią uważać.

Będąc na diecie wegetariańskiej warto zadbać o odpowiednie ilości kwasów omega 3 w codziennym jadłospisie. Związki te łagodzą stany zapalne w naszym organizmie, mają działanie przeciwnowotworowe i spowalniają starzenie się komórek. Głównym źródłem ich występowania w naszej tradycyjnej diecie są tłuste ryby morskie. Wegetarianie muszą ich szukać w źródłach roślinnych: oleju lnianym, świeżo mielonym siemieniu lnianym, nasionach chia i mikroalgach.

Osoby, które radykalnie zmieniają dietę i przechodzą na wegetarianizm najczęściej dokształcają się w kwestiach zasad zdrowego żywienia. Zmieniając nawyki poszukują nowych przepisów świadomie dbając by nie dopuścić do niedoborów.

Rodzaje wegetarianizmu

Wegetarianie z definicji nie jedzą mięsa, dotyczy to również ryb i bezkręgowców (np. owoców morza). Jeżeli jedzą produkty pochodzenia zwierzęcego: nabiał i jaja, określa się ich jako laktoowowegetarian, jeżeli ograniczają się do nabiału – laktowegetarian lub jaj – owowegetarian. Z kolei weganie odrzucają wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego (łącznie z np. miodem), ograniczając się wyłącznie do pokarmów roślinnych.

Korzyści zdrowotne

Stanowisko specjalistów dotyczące diet wegetariańskich i wegańskich jest jednoznaczne. Można je stosować na każdym etapie życia, w trakcie ciąży i karmienia piersią. Nie ma również przeciwwskazań by taką dietę stosowali sportowcy.

Wegetarianie rzadziej chorują na choroby cywilizacyjne. Badania wykazują, że mają statystycznie niższy poziom cholesterolu, niższe ciśnienie krwi, mniejsze ryzyko zapadania na choroby serca i cukrzycę typu 2. Rzadziej też chorują na nowotwory (szczególnie jelita grubego i prostaty). Osoby niejedzące mięsa mają również zazwyczaj niższy indeks masy ciała (BMI), czyli rzadziej cierpią z powodu nadwagi i otyłości.

W niektórych chorobach należy ograniczyć spożycie mięsa lub zupełnie z niego zrezygnować. Dotyczy to genetycznej choroby fenyloketonurii, czy dny moczanowej, w której kwas moczowy odkłada się w stawach. Lekarze czasem zalecają przejście na dietę wegetariańską osobom cierpiącym na choroby serca. Wśród osób na diecie roślinnej są również alergicy, którzy mają problem z mięsem lub produktami odzwierzęcymi (nabiał, czy jaja).

Nawet jeżeli nie chcemy zupełnie rezygnować z mięsa, warto co kilka miesięcy odtruć organizm z toksyn. Detoks taki najczęściej opiera się na produktach roślinnych, głównie owocach i warzywach i trwa od kilku dni do kilku tygodni. Niektórzy dietetycy polecają odtruwanie sokami, inni sugerują po prostu na jakiś czas przejść na dietę wegańską.

Etycznie i ekologicznie

Częstym motywem przechodzenia na diety wegetariańskie, czy wegańskie są kwestie etyczne i ekologiczne. Przemysłowa hodowla zwierząt przysparza im wiele cierpienia i prowadzi do przedwczesnej i często niehumanitarnej śmierci. Weganie zwracają również uwagę, że zarówno farmy mleczne, jak i fermy niosek działają bez poszanowania godności zwierząt.

Zwolennicy diety roślinnej podnoszą także kwestie ekologiczne. Hodowla zwierząt wymaga wielu zasobów: roślinności i wody. Na potrzeby wypasu bydła i produkcji paszy stosuje się masową wycinkę lasów, również równikowych, które stanowią zielone płuca ziemi.

Dodatkową kwestią są używane w hodowli przemysłowej antybiotyki, hormony i inne dodatki do pasz, które dostają się do mięsa i tkanki tłuszczowej zwierząt, awraz z nimi spożywane są przez nas. Kurczaki dojrzewają trzy razy szybciej niż jeszcze dwadzieścia lat temu. Przez nadmiar hormonów dzieci zaczynają mieć problemy z otyłością, przedwczesnym dojrzewaniem, czy ginekomastią.

Warto zastanowić się nad ograniczeniem mięsa w diecie swojej i swoich dzieci. Sugerują to nie tylko obrońcy praw zwierząt, ale również lekarze i dietetycy. Najzdrowsze diety świata zalecają znaczne zmniejszenie ilości mięsa, zwłaszcza czerwonego, w codziennym jadłospisie. Zacznijmy od jednego wegetariańskiego dnia w tygodniu. Być może taki sposób jedzenia przypadnie nam do gustu.

Prawie każda z nas marzy o pięknym wyglądzie, o doskonałej sylwetce. Wszystkie jesteśmy atakowane wyretuszowanymi, bądź całkiem przerobionymi zdjęciami super modelek. Każda reklama to przepiękna i zgrabna kobieta. Producenci perfum, bielizny, rajstop a nawet słodyczy (sic!), telewizja, gazety, portale internetowe, zarzucają nas obrazami pięknych, szczupłych, z nogami do nieba dziewczyn. Informacja podprogowa jest jednoznaczna - jeśli tak nie wyglądasz, nie pokazuj się innym na oczy.

No dobrze, a co z naszymi mężczyznami? Z zachwytem w oczach, rozmarzeni, oglądają te same zdjęcia, tych samych, doskonałych kobiet. I jeszcze więcej! Oglądają ponętne, super modelki w obłędnej, seksownej bieliźnie. Pończochy, wymyślne stringi, piękne body, wycięte tu i ówdzie...A my?

Wyobrażamy sobie siebie, w tych fatałaszkach. Pierwsze wrażenie jest niezłe ale...Ojej! Tu fałdka albo i dwie, cellulit, rozstępy, biust już nie taki jędrny, kilka kilogramów za dużo. W popłochu, jak najszybciej, próbujemy o tym zapomnieć! O rany! Jak żyć?!

Normalnie! Wszystkie jesteśmy piękne! A że niedoskonałe? A że nie przypominamy Adriany Limy? Phi! Też mi coś! Każda z nas jest inna i dlatego wyjątkowa. Gdyby wszyscy byli tacy sami byłoby strasznie nudno.

Wyobrażasz sobie żeby z wyścigowego, luksusowego auta zrobić super sprytną terenówkę? Albo z uroczego, rodzinnego vana maleńkie auto do jazdy po mieście? Przecież to niemożliwe. Więc nie porównujmy się do innych, bo nigdy nimi nie będziemy. Jesteśmy sobą i to jest absolutnie wyjątkowe.

No dobrze, ale co z nadprogramowymi kilogramami? Co z rozstępami po ciąży? Co z innymi defektami? Tylko od każdej z nas, zależy co zrobi z tym, co zaniedbała. Najważniejsze to pokochać i zaakceptować siebie, reszta jest do zrobienia! Już widzę jak niektóre z was sobie myślą: "Takiej Guzowskiej to łatwo mówić! Całe życie uprawia sport, nie ma nadwagi, a jak nie ma nadwagi to nie ma cellulitu i innych takich wynalazków". Nic bardziej mylnego.

Od kilku miesięcy nie za dużo biegam, mało ćwiczę. Większość czasu spędzam za kierownicą samochodu albo w samolocie bo prowadzę szkolenia i warsztaty w całej Polsce. Nieraz mam tak mało czasu, że ledwie chodzę na spacery. I wiecie co? Moje ciało zmieniło się. W tej chwili nie bardzo przypomina to, którym było rok temu. Ale nie przejmuję się bo wiem, że jak tylko będę mogła zrobić więcej, to z pewnością zrobię.

Że jeśli odstawię białe pieczywo, zastąpię je zdrowym, pełnoziarnistym lub lekkim to zredukuję węglowodany, będę piła dużo wody, zacznę biegać, jeździć na rowerze, pływać, wszystko wróci do normy.

Ale bez względu na to, ile będę trenować, ile kilogramów tłuszczu przerobię na mięśnie, nie pozbędę się rozstępów czy ogromnej blizny po cesarskim cięciu (brzuch mam pocięty w pionie, od pępka w dół). I mam to w nosie. Moje ciało to moja historia. To przeżycia, które się na nim odcisnęły i pozostawiły trwały ślad. Akceptuję siebie w 100% i jeśli mam ochotę założyć bikini na plażę, to je zakładam.

To nie oznacza, że nie zajmuję się nim wcale. Wręcz przeciwnie. Kupuję sobie różne balsamy, kremy, toniki, peelingi i co tam jeszcze wymyślono w branży kosmetycznej. Nawilżają i otulają pięknym zapachem skórę. Niektóre podobno działają i na rozstępy i na cellulit ale jakoś nie widzę zmian w tych kwestiach 😉. No i może was zaskoczę ale kupuje produkty polskich producentów kosmetyków, które są niedrogie a i tak wspaniałe.

Mój ukochany mąż, zawsze mi mówi, że jestem najwspanialsza. Jego miłość i podziw bardzo dużo mi dają. Bo dla naszych mężczyzn jesteśmy po prostu najpiękniejsze. Ale słowa czy wyrazy zachwytu nic dla nas nie będą znaczyć jeśli my same w taki sposób nie zaczniemy siebie traktować. Nigdy o tym nie zapominajcie.

Przedstawiam Wam dzisiaj przepyszny i błyskawiczny w przygotowaniu, a zarazem zdrowy deser. Zasmakuje on zarówno dzieciom, jak i dorosłym. Z łatwością możemy go zapakować do lunchoxa i zjeść na drugie śniadanie. Zapraszam!

Ośrodki, trenerzy, kluby z roku na rok udoskonalają oferty dla dzieci i młodzieży w okresie wakacji i ferii zimowych. Można śmiało powiedzieć, że organizatorzy prześcigają się w zapewnianiu coraz to lepszych atrakcji. Największą popularnością cieszą się obozy, w których połączona jest zabawa z rozwojem. Warto postawić na wszelkiego rodzaju kolonie, które oferują zajęcia sportowe, artystyczne, integracyjne, ale nowością są warsztaty psychologiczne, które poprzez zabawę pokazują jak budować pewność siebie, uczą zdrowej rywalizacji, asertywności, rozwijają koncentrację, motywację i kreatywność.

Co Twoja pociecha zyska jadąc na ferie?

1. Umiejętności psychospołeczne

Komunikacja i integracja dziecka z innymi uczestnikami jest niezwykle ważna. Im wcześniej rozpoczniemy zapoznawać malucha z różnymi bodźcami, tym bardziej otwarte będzie na świat.

2. Pewność siebie

Przełamanie nieśmiałości i strachu przed obcymi uczy otwartości. Pewność siebie to umiejętność, którą można wyćwiczyć. Trzeba mieć świadomość tego, że nie rodzimy się z nią - my uczymy się jej przez całe życie, a te dziecięce doświadczenia przyswajane są najbardziej.

3. Samodzielność

Wiadomo - nie chodzi o wysyłanie małych dzieci na obóz przetrwania, chociaż w pewnym wieku to ma swoje duże plusy. Tu mówimy o zorganizowanych koloniach, na których czas, posiłki i dzień rozplanowują organizatorzy, jednak takie proste czynności jak ubranie się i umycie należą do obowiązków Twojej pociechy.

4. Tęsknota

Nawyk radzenia sobie z tęsknotą za domem trzeba ćwiczyć od małego. Widząc łzy w tych maleńkich oczach ciężko nam - rodzicom nie reagować, a jednak trzeba dla dobra dziecka. Obozy uświadamiają dzieciom, że tęsknota jest czymś naturalnym, mija i można sobie z nią poradzić.

5. Życie w grupie

Całe nasze życie polega na funkcjonowaniu w różnych grupach - rodziny, przyjaciół, środowiska szkolnego, zawodowego. Jak tu nie przyzwyczajać dzieci, aby lepiej radziły sobie wśród innych? Pewne jest, że najmłodsi nie odczuwają stresu i hamulców takich jak dorośli w wielu sytuacjach, dlatego też warto w tym okresie zacząć rozwijać te społeczne umiejętności: kompromisy, koleżeństwo, czy rozwiązywanie problemów.

6. Zdrowa rywalizacja

Rywalizacja jest dobra, ale “do czasu”. Każdy z nas w wielu sytuacjach jest zmuszony do rywalizacji, więc jak nie popaść w zazdrość, zawiść, złośliwość? To niszczące zjawiska, dlatego trzeba znać granicę i umieć je oddzielić.

7. Aktywność fizyczna

Tu nie trzeba dużo mówić - w obecnych czasach zbyt mało dzieci uprawia sport. Nie mówimy o zawodowym poświęcaniu codziennie czasu na godzinne treningi. Maluch jak dorośnie sam wybierze swoją drogę - tu chodzi o ruszanie się dla zdrowia organizmu. Sport kształtuje charakter, uczy determinacji, motywacji i nie poddawania się, więc warto pokazać dziecku te dobra.

8. Odkrywanie innych pasji

Bardzo często na obozach mamy zaoferowane atrakcje z różnych dziedzin - lepienie z gliny, malowanie, teatrzyki, kalambury, taniec, zwiedzanie. To najbardziej cieszy nowych uczestników, bo poznają coś nowego, a przecież dzieci są z natury ciekawe świata. Może któraś z nowości tak je zainspiruje, że będą kontynuowali to w domu?

9. Dodatkowe umiejętności

W nawiązaniu do powyższego punktu - jest wiele atrakcji przyjemnych, ale też i pożytecznych. Na sportowych obozach często mamy zabawy manualne, artystyczne i edukacyjne, które rozwijają te umysłowe cechy i odwrotnie. Dużym plusem na takich wakacjach są specjaliści tacy jak psycholog, czy dietetyk, którzy prowadzą róże warsztaty.

10. Wspomnienia

Ostatnim punktem (chociaż znalazłoby się tych pozytywów jeszcze wiele) są wspomnienia. Ostatni nie znaczy, że najmniej ważny, bo szczęśliwy człowiek to ten, który ma mnóstwo pięknych wspomnień.

Niezwykle szybkie i smaczne w swojej prostocie danie! Bardzo sycące i niedrogie w przygotowaniu. Jeżeli lubicie meksykańskie klimaty, a w swojej kuchni chętnie sięgacie po warzywa strączkowe, to propozycja ta na pewno przypadnie Wam do gustu! Zapraszam po przepis!

Znacie to uczucie, kiedy musicie pilnie wyjść z domu i okazuje się, że poza nim spędzicie kilka godzin, więc musicie przygotować smaczny, a zarazem zdrowy i pożywny posiłek w tempie wręcz ekspresowym? Ta sałatka jest idealnym rozwiązaniem! Jest pyszna, jej przygotowanie zajmie Wam 5 minut, a smak wynagrodzi wszystko. Zapraszam!

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji