W Polsce w 2014 roku roczne średnie spożycie cukru na jednego mieszkańca wyniosło ok 44kg, co daje ok 120g (480kcal) dziennie. Według WHO zalecane dzienne spożycie cukru nie powinno przekraczać 10% dziennego zapotrzebowania kalorycznego, czyli np. jeśli ktoś powinien spożywać ok 2000 kcal, to cukier powinien stanowić nie więcej niż 200 kcal. Polacy średnio przekraczają te normy ponad dwukrotnie, a przecież są również osoby, które nie używają cukru.

Mówiąc cukier w ujęciu dietetycznym mamy na myśli – sacharozę.

Jest to połączenie fruktozy i glukozy, bez praktycznie żadnych dodatkowych wartości odżywczych przydatnych dla naszego organizmu. Co prawda brązowy czy trzcinowy cukier zawiera troszkę witamin i minerałów, ale są to ilości śladowe, dlatego moim zdaniem – nie ma znaczenia czy słodzicie cukrem brązowym czy zwykłym. Co prawda sacharoza występuje również naturalnie w innych produktach, ale nie o tym dzisiaj mowa.

Najzdrowszym według mnie produktem słodzącym – normokalorycznym jest miód.

Pod względem zawartości minerałów i witamin, ten nieprzetworzony, nie poddany pasteryzacji wygrywa! (uwaga – nie dozwolone dla dzieci do 1 roku życia). Miód ma sporo kalorii i sporo cukrów, ale jest bardzo dobry dla osób o prawidłowej masie ciała oraz np. dla sportowców. Zawiera sporo antyoksydantów i jak pewnie wiecie – jest dobry przy wszelkiego rodzaju przeziębieniach.

A co jeśli chcemy ograniczać kalorie? Które ze słodzików stosować? Może zacznijmy od podziału na te, które są naturalne, półsyntetyczne, a które syntetyczne.

Do naturalnych substancji słodzących, które nie wymagają dużego przetworzenia, należą: taumatyna (słodkie białko jednego owoca – w praktyce u nas nie wykorzystywane), glikozydy flawonoidowe (niektóre flawonoidy tworzą takowe) oraz glikozydy stewiolowe. Te ostatnie należą do najpopularniejszych naturalnych substancji słodzących.

Do półsyntetycznych środków słodzących zalicza się sorbitol, ksylitol, mannitol, izomalt, erytrol. Są to środki słodzące, które muszą być wyekstrahowane z rośliny i poddane naturalnym procesom, np. fermentacji aby mogły powstać.

Ostatnią grupą są syntetyczne środki intensywnie słodzące, nie występują w naturalnym środowisku i powstają od początku do końca jako substancja syntetyczna. Ich właściwości słodzące z reguły są dużo silniejsze niż tych naturalnych.

Dzisiaj o tych najzdrowszych:

Stewia (E960 – naturalny dodatek – tych „E” się nie boimy 😊 )

Jest to nazwa rośliny, która stuleci jest wykorzystywana przez mieszkańców Brazylii i Paragwaju. Pierwszy komercyjny słodzik ze stewii został wyprodukowany tam w 1971 roku. Glikozydy stewiolowe (które stanowią ok 4-13% suchej masy liści) to ogólna nazwa 9 różnorodnych pochodnych stewiolu (stewiole i rybozydy) występujących w Stevia rebaudiana. W mieszaninie glikozydów obecnej w ekstrakcie z liści ok. 65% stanowi stewiozyd, a ok. 25% rebaudiozyd A (rybozyd A), pozostałe to rebaudiozyd B, C, D, E, F, duclozyd A i C oraz stewiolbiozyd. Siła słodząca poszczególnych glikozydów stewiolowych jest zróżnicowana. Do tego, niestety nie wszystkim odpowiada ich gorzkawy posmak. Największą siłę słodzącą ma rebaudiozyd A, który jest 250-450 razy słodszy od cukru, jest również najmniej gorzki – i to właśnie rebaudiozyd A jako główny składnik słodzików stewiowych zapewni nam najsłodszy i najmniej gorzki smak. Stewia jako słodzik jest bardzo stabilna. Nie zawiera kalorii.

Sorbitol (E420)

Należy do polioli – alkoholi cukrowych (nie, nie zawiera alkoholu 😊 ). Otrzymywany jest przez redukcję glukozy. Wywiera efekt chłodzący w jamie ustnej, ponieważ absorbuje ciepło. Wartość kaloryczna to ok 2,6 kcal/g. Nie podnosi poziomu glukozy we krwi. U dorosłych w ilościach 10-50g/ dzień może wywołać lekkie biegunki ze względu na zmianę osmozy w jelitach (z tego względu są pewne przesłanki aby nie polecać go w większych ilościach dla osób z niewydolnością nerek).

Ksylitol (E967)

Również należy do polioli i również daje efekt „chłodzenia” w jakie ustnej. Wartość kaloryczna to ok 2,4 kcal/g. Kiedyś nazywany głównie „cukrem brzozowym”, ponieważ był otrzymywany z kory brzozy, ale jest to proces niewydajny, drogi. Ksyloza, z której otrzymuje się ksylitol występuje też w truskawkach, malinach, śliwkach, płatkach owsianych czy grzybach. Wytwarzany przez uwodornienie ksylozy lub przy pomocy procesów mikrobiologicznych (fermentacje). Polecany dla diabetyków, ponieważ metabolizowany jest z niewielkim udziałem insuliny. Zapobiega próchnicy. Nie określiło górnej granicy spożycia (ADI – dopuszczalna dzienna dawka), co znaczy, że jest on całkowicie bezpieczny niezależnie od spożywanej ilości dziennej, ale należy zaznaczyć, że jak każde poliole może w większych dawkach wywołać efekt przeczyszczający.

Mannitol (E421)

Należy do polioli. Uzyskuje się go przez uwodornienie cukru inwertowanego (jest to taki shydrolizowany cukier – rozłożony na glukozę i fruktozę). Używany jest jako łagodny środek przeczyszczający i moczopędny, więc nie polecam w większych ilościach. Mimo swojej kaloryczności – ok 3 kcal/g, nie wchłania się z przewodu pokarmowego. Praktycznie nie pobudza wydzielania insuliny (w dawce 1g/kg masy ciała), nie wpływa na glikemię.

Erytrol (E986)

Alkohol cukowy (poliol). Przemysłowo otrzymywany w wyniku połączenia procesów enzymatycznej i fermentacyjnej konwersji skrobii głównie z kukurydzy. Występuje naturalnie np. w owocach, nasionach zbóż, grzybach czy sosie sojowym. Ma najmniejszą kaloryczność ze wszystkich polioli – jedynie 0,2 kcal/g. Jest tolerowany 3-4 razy lepiej przez organizm niż sorbitol i mannitol.

Które z nich mogę polecić? Stewię, erytrol i ksylitol – w tej kolejności jeśli chodzi o ilość kalorii.

Ewa Trusewicz

Author: Ewa Trusewicz

Dietetyk z wykształcenia oraz przede wszystkim z powołania. Autorka wielu publikacji w czasopismach specjalistycznych oraz popularnych. Prowadzi wykłady i szkolenia. Gość w audycjach radiowych i telewizyjnych. Jej zainteresowanie psychologią przekształciło się w Dietcoaching. Jednym z jej najważniejszych obszarów zainteresowań są choroby autoimmunologiczne. Chora na chorobę tarczycy Hashimoto pomaga innym chorym z chorobami autoimmunologicznymi Skupia się na indywidualności pacjenta. Każdy z nas jest inny i dlatego żywienie musi być "skrojone" pod daną osobę. Jej motto "Jedzenie jest naszym lekarstwem. dietaifitness.pl

zobacz artykuły