Duńczycy mają swoje hygge. Słowo zrobiło wrażenie i poszło w świat. Powędrowało znacznie dalej niż przewidywał mieszczący się w Kopenhadze Instytut Badawczy Szczęścia. W prestiżowym słowniku Collinsa hygge zostało umieszczone jako jeden z terminów roku. W opisie zasugerowano, że kryje się w nim tworzenie przyjemnego i przytulnego otoczenia, które wpływa na nasze dobre samopoczucie. Do księgarń trafiły książki ze szczegółowymi instrukcjami wzniecania pożądanego klimatu. Okazuje się, że hygge może być nasze mieszkanie, jedzenie, spotkanie z przyjaciółmi. My sami możemy zostać hygge rodzicami, pracownikami, sportowcami. Wystarczy tylko z Duńczyków wziąć przykład.

Duńczycy wygrywają rankingi najszczęśliwszych ludzi na świecie. Ich nastroju nie burzy niesprzyjająca pogoda – twierdzą, że nie ma złej, jest tylko kiepskie ubranie. Ciemne wieczory spędzają przy pachnących kardamonem, śliwką, pomarańczą, gumą balonową lub morzem świeczkach. Co roku każdy Duńczyk spala prawie 6 kg wosku, co jest światowym rekordem. Piją dużo kawy z mlekiem i jedzą cynamonowe bułeczki. Przynajmniej raz w tygodniu spotykają się z przyjaciółmi i rodziną, do pracy jeżdżą rowerem i mają dwa miesiące wakacji. Snucie po domu bez celu uznają za niezbędny relaks, a brak zajęć nie wzbudza w nich wyrzutów sumienia.

Wygląda na to, że to duńskie hygge jest w zasięgu każdego. Trzeba umieć doceniać rzeczy najzwyklejsze i nie skupiać się na sprawach nieistotnych. Banalna definicja. Z jej realizacją, jak pokazują ankiety dotyczące dobrego samopoczucia, mamy problem. Polacy są dopiero na 80 miejscu wśród narodowości pytanych o to, jak bardzo są szczęśliwi. Czas zmienić te ponure statystyki.

5 sposobów, jak być hygge i umilić sobie zimowe życie

Tę definicję duńskiego szczęścia dobrze jest wkomponować w polskie jesienne i zimowe wieczory. Dzięki niej całkowicie bez wysiłku można umilić sobie te najtrudniejsze chwile i przetrwać do wiosny!

Dobra książka

Jesienią i zimą na rynku pojawia się sporo premier. Wydawnictwa publikują je z premedytacją, licząc, że książki przydadzą się do włożenia pod choinkę. Prezent przecież można kupić wcześniej i rozpieścić nim siebie. To jest kwintesencja hygge. Do kompletu przyda się ciepły koc i grube wełniane skarpety.

Rozgrzewająca herbata lub smakowa kawa

Herbatę można komponować samemu. Czarną lub zieloną wystarczy wzbogacić ulubionymi dodatkami – rozgrzewającymi przyprawami czy suszonymi owocami. Kawa w wersji hygge musi mieć dużo mlecznej pianki, miodu i wanilii.

Domowe kino

Repertuar należy dostosować do nastroju. Na topie jest oglądanie seriali. Mad Men, House of Cards, Suits, Wielkie Kłamstewka, Gra o Tron, Tabu, czy nowy Twin Peaks to tylko początek wciągającej listy. Wpisać na nią można też zapomniane filmy albo te, które chcieliście zobaczyć w kinie, ale zanim dotarliście na seans już zniknęły z repertuaru. Latem na pewno nie uda się nadrobić zaległości.

SPA w wannie

Zapachowe świeczki (dużo), olejek eteryczny i wanna pełna piany są kuszącą obietnicą relaksu, którą trzeba bez wyrzutów regularnie realizować.

Rozwijające zajęcia

Lekcje tańca, joga, warsztaty pisarskie, kulinarne, kurs garncarski, trening do maratonu – każdemu według potrzeb. Najważniejsze, by zrobić coś dla siebie, z zakamarków pamięci wybrać pasję, która została porzucona. Nigdy nie jest za późno na powrót.

Hygge jest wokół. Duńczycy chętnie się nim dzielą. W księgarniach można kupić poradnik o dostrzeganiu hygge w Polsce. Jest w babcinym rosole, piosence śpiewanej pod prysznicem, szeleszczących liściach i szaliku, który ciepło grzeje szyję. Ulotne, ale nie kapryśne. W sam raz do umilenia sobie z nim szarego kalendarzowego czasu. Z hygge deszczowa jesień jest piękna i nawet zima bez śniegu ma swoje uroki!

Sylwia Majcher

Author: Sylwia Majcher

dziennikarka, blogerka i mama, której dzieci najbardziej lubią czarne oliwki i hummus. Absolwentka wielu kursów kulinarnych w Polsce i za granicą oraz studiów podyplomowych związanych z żywnością na warszawskiej SGGW. Kolekcjonuje książki kucharskie i przepisy z całego świata oraz kulinarne wspomnienia z podróży. W nowych miejscach zamiast muzeów odwiedza lokalne targowiska. Gotuje sezonowo, choć lubi smakowe eksperymenty. Swoimi przepisami dzieli się na blogu: kuchniawformie.pl

zobacz artykuły