Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta

Resztki na stół - bądź kreatywny w kuchni!

Resztki długo nie miały dobrych konotacji. Nie wyrobiły sobie porządnej marki. Najczęściej były więc

...

Ekonomiści obliczyli, że w tym roku wydaliśmy na święta więcej niż w latach ubiegłych. Średnio nawet ponad 1200 złotych na osobę. W te pulę wliczone są też prezenty i akcesoria do wystroju domu. Jednak i tak kwota robi wrażenie i nie warto jej zmarnować. A pokusę mamy sporą, bo sporo pieniędzy przeznaczamy na jedzenie, z którym nasze żołądki nie są w stanie sobie poradzić. Jak więc poradzić sobie z nadmiarem świątecznych smaków? Najlepiej ulubionym daniom przedłużyć termin ważności.

Prezenty powinny być przyjemnością. Nie tylko dla tych, którzy je dostają, ale i obdarowujących. Pomysły wypełnione stresem, nerwowym bieganiem między sklepowymi alejkami i totalną pustką w głowie nie mają w sobie nic ze świątecznej magii. Może więc w tym roku spróbujecie zwrócić uwagę na to, czego naprawdę potrzebują Wasi bliscy i nie ulegać presji reklamy, która sugeruje, że im więcej kupimy, tym będziemy szczęśliwsi?

Fuerteventura w grudniu. Słońce nieśmiało przebija się zza chmur, wiatr kaprysi i nie może się zdecydować, jaką skalę osiągnie. Termometr, jak zawsze zimą na Wyspach Kanaryjskich przez cały dzień nie pokaże więcej niż 20 stopni. W dziecięcym basenie przy hotelu jednak tłum. Choć woda nie jest podgrzewana, maluchy nie protestują. Organizują zawody na zjeżdżalni i wyścigi gumowych łódek. Dress code basenowy, czyli strój, spodenki, jeśli młodsze dziecko to wystarcza pielucha. Słychać przekrzykiwania po angielsku i szwedzku. Żadnego słowa po polsku, choć obsługa mówi, że prawie połowa gości na urlop przyleciała z Warszawy. Polskie dzieci da się jednak zauważyć, są ubrane w długie spodnie, bluzy i koniecznie czapki chroniące przed wiatrem. W basenie ani morzu nie wykąpią się ani razu w czasie tygodniowych wakacji. Ekstrawagancją będzie jeśli zmoczą nogi. Bez skarpetek.

Jesień ma swoje wymagania. Bywa kapryśna i nieznośnie siąpi deszczem. Jeśli jest w lepszym nastroju, pozwala łaskawie przebić się promieniom słońca. Zawsze chce, by szurać pod stopami liśćmi, które z premedytacją zrzuca z drzew. Lubi łobuzerskie skoki przez kałuże i mobilizuje do wyciągania z zakamarków szafy szalików. W sumie to nie ma co na nią narzekać. Potrafi zachwycać kolorami pełnymi uroku i wyraża zgodę na szaleństwo w kuchni. To pora, gdy w jadłospisie zaczynają rządzić aromatycznie rozgrzewające dania.

Nie masz co zrobić z owocami i warzywami, które czekają coraz bardziej niecierpliwie w Twojej kuchni na wykorzystanie? Ususz je i podaruj im nowe, zupełnie inne życie. To jedna z najlepszych metod niemarnowania, idealna do wypróbowania jesienią, gdy na targach dominują naturalnie doskonałe produkty. Bez szkody dla ich wartości, można nadać im zaskakującego charakteru.

Nasiona chia, quinoa, tapioka czy jagody goi trafiły do naszej kuchni całkiem niedawno, ale dzięki swoim właściwościom zdobyły uznanie. Rozgościły się w zupach, puddingach i porannych koktajlach. Mieszamy je z mlekiem, zagęszczamy nimi sosy i dodajemy do ciast. Są wdzięcznym urozmaiceniem i niesztampową inspiracją. Jeśli jeszcze ich nie smakowaliście, czas nadrobić zaległości.

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji