Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta

Resztki na stół - bądź kreatywny w kuchni!

Resztki długo nie miały dobrych konotacji. Nie wyrobiły sobie porządnej marki. Najczęściej były więc

...

Nowalijki rozgościły się już w targowych skrzynkach. Opalone wprawdzie jeszcze nienaturalnym wiosennym słońcem spieszyły się, by wspiąć się w górę i trafić na stęsknione talerze. To oczekiwanie na ich debiut ma swój urok, wzmaga apetyt i pozwala drobiazgowo wykreować premierowe zestawy. Ja wypatruję purpurowej botwinki i kręcę z niej chłodnikowe propozycje. Nowalijki są pretekstem do pełnego wykorzystania, nie mają nic do stracenia. To pora, by zrealizować plan od trzonka do korzonka i niczego z wiosennej siły warzy nie zmarnować.

Resztki długo nie miały dobrych konotacji. Nie wyrobiły sobie porządnej marki. Najczęściej były więc odrzucane i poniewierały się w śmietnikach ubolewając nad brakiem drugiej szansy. Zasługują na nią niewątpliwe, co udowadniają od pewnego czasu najlepsi kucharze. Gordon Ramsey, Dan Barber czy Massimo Bottura. Panowie rehabilitują odpadki i stawiają je na stołach swoich restauracji w nowych odsłonach. Resztkami karmią celebrytów oraz polityków, wysyłając w świat sygnał, że zamiast do kosza kuchenne odpadki mogą trafić na talerze.

Jednym z najczęściej wymienianych powodów marnowania jedzenia są za duże zakupy. W efekcie do śmietnika trafia co trzecia wypełniona po brzegi torba, jaką przynosimy ze sklepu. Uważamy, że lepiej kupić więcej, niż mieć poczucie, że straciliśmy jakąś wyjątkową promocyjną okazję. Potem w kuchni nie mamy pomysłu, jak wykorzystać przyniesione do domu produkty i przegapiamy ich datę ważności. Ten nadmiar widać w kubłach na śmieci, do których przeciętny Polak wyrzuca 175 kilogramów jedzenia rocznie.

Śmieci czteroosobowej rodziny z Kalifornii mieszczą się w litrowym słoiku. Tyle odpadów państwo Johnson produkują…rocznie. Za nimi długa droga do recyklingowego minimalizmu. Dziś ich śladem podążają inni, a oni sami uczą znane marki jak ograniczać wytwarzanie śmieci. Życie w rytmie filozofii zero waste staje się coraz bardziej kuszące. Choć jest pełne wyzwań, warto je podjąć, by mieć dobry wpływ na środowisko.

Duńczycy mają swoje hygge. Słowo zrobiło wrażenie i poszło w świat. Powędrowało znacznie dalej niż przewidywał mieszczący się w Kopenhadze Instytut Badawczy Szczęścia. W prestiżowym słowniku Collinsa hygge zostało umieszczone jako jeden z terminów roku. W opisie zasugerowano, że kryje się w nim tworzenie przyjemnego i przytulnego otoczenia, które wpływa na nasze dobre samopoczucie. Do księgarń trafiły książki ze szczegółowymi instrukcjami wzniecania pożądanego klimatu. Okazuje się, że hygge może być nasze mieszkanie, jedzenie, spotkanie z przyjaciółmi. My sami możemy zostać hygge rodzicami, pracownikami, sportowcami. Wystarczy tylko z Duńczyków wziąć przykład.

Duńczycy mają swoje hygge. Słowo zrobiło wrażenie i poszło w świat. Powędrowało znacznie dalej niż przewidywał mieszczący się w Kopenhadze Instytut Badawczy Szczęścia. W prestiżowym słowniku Collinsa hygge zostało umieszczone jako jeden z terminów roku. W opisie zasugerowano, że kryje się w nim tworzenie przyjemnego i przytulnego otoczenia, które wpływa na nasze dobre samopoczucie. Do księgarń trafiły książki ze szczegółowymi instrukcjami wzniecania pożądanego klimatu. Okazuje się, że hygge może być nasze mieszkanie, jedzenie, spotkanie z przyjaciółmi. My sami możemy zostać hygge rodzicami, pracownikami, sportowcami. Wystarczy tylko z Duńczyków wziąć przykład.

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji