Słoneczne dni rozpieszczają nas w te wakacje rozkosznie, ładując wspaniałą energią. Nie wiem jak Ty ale ja jestem zachwycona każdego dnia. Zwłaszcza kiedy buszuję po straganach ze świeżymi owocami i warzywami. Kolory, aromat, piękne kształty, zachęcają do Zakupów, a co za tym idzie do tworzenia w kuchni fantastycznego, letniego menu. Efektem tego jest doskonałe samopoczucie, które nawet w obliczu problemów z kręgosłupem nie umknęło w siną dal. Czuję się lekka, radosna i tryskam energią.

Niedawno odkryłam pomidory malinowe w zupełnie innym kształcie niż te, które do tej pory znałam. O jejku jakie pyszne! Słodkie, mięsiste z maleńką szypułką. Wykorzystałam je do przygotowania grzanek z oliwą i świeżą bazylią. Rozkosz to mało powiedziane! Na lekką kolację po upalnym dniu, przygotowałam mieszankę Multigrano SONKO z grillowanym bakłażanem, cukinią, papryką, suszonymi pomidorami i odrobiną parmezanu. Niebo w gębie. Dobrze przespana noc i mnóstwo energii o poranku.

Dlaczego o tym piszę? Bo kiedy byłam wyczynowym sportowcem zasoby mojej energii były wiecznie na rezerwie. Bo musiałam niezwykle uważnie wsłuchiwać się w sygnały, które wysyłał do mnie cały organizm. Bo nauczyłam się go słuchać i bezbłędnie karmić, dzięki czemu całą swoją karierę sporowca wyczynowego przeszłam bez żadnego wsparcia suplementami. Wyobrażasz to sobie? Sportowiec, który nie pije żadnej papki z bidonu przed treningiem, w jego trakcie i zaraz po nim? To ja! I jakoś całą karierę przeżyłam w świetnym zdrowiu i z taką siłą oraz szybkością, że zostałam mistrzynią świata.

I z pewnością jestem mistrzynią świata w słuchaniu swojego ciała. Doskonale wiem co mi nie służy, a co jest dla mnie dobre. Wkładając do gęby kilka chipsów, wiem, że rano będę miała podpuchnięte oczy, wgryzając się w chrupiącą bułkę z majonezem i żółtym serem mogę postawić niezłe pieniądze na koszmary w nocy, a zjadając na śniadanie jajecznicę z cebulą wiem, że nie pójdę biegać przez najbliższe kilka godzin bo będzie mi zbyt ciężko.

A Ty słuchasz sygnałów od twojego organizmu? Częściej je ignorujesz czy częściej respektujesz? Upalne lato jest idealnym czasem na to, by poświęcić sobie trochę więcej uwagi. Kiedy jest gorąco apetyt jest mniejszy i warto to wykorzystać. Przerzucić się na te piękne warzywa oraz owoce i obserwować dynamiczny wzrost energii. Nie wierzysz? To zrób sobie eksperyment. Zjedz pizzę na lunch i godzinę później spróbuj iść na rower. No to chociaż na spacer. Nie chce Ci się? Wolisz poleżeć w cieniu? I ugasić pragnienie zimnym napojem z bąbelkami i lodem? Wcale nie jestem zaskoczona.

No to jutro na lunch zjedz sobie gazpacho albo ryż ze szparagami i parmezanem albo cokolwiek innego co lubisz! Do picia koniecznie dzbanek wody ze świeżą miętą i cytryną albo z ogórkiem i malinami. Możesz być pewna, że z przyjemnością wsiądziesz na rower, pójdziesz na spacer albo popływać. I nawet upał nie będzie już taki straszny. Poziom dobrej energii będzie na odpowiednim poziomie.

Bo to, co wrzucamy do żołądka ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie, kondycję organizmu ale i na nasz wygląd. Wszyscy o tym wiemy bo kult zdrowego stylu życia jest promowany (na szczęście!) tak samo mocno jak chipsy, parówki i czekoladki.

I teraz nadszedł czas na wyjaśnienie skąd tytuł tego tekstu. Naukowcy dowiedli, że powiedzenie „jestem tym co jem” jest prawdą . Co prawda badania przeprowadzali na dwóch grupach pasożytów ale chyba nie zrobi nam to wielkiej różnicy. Okazało się, ze spożywany pokarm przyczynił się do zmian w ich DNA. Kiedy czytałam artykuł poświęcony tymże badaniom wyobraziłam sobie siebie jako wielką bagietkę z wędliną i zaczęłam się śmiać. Bo wędlin nie jem od ładnych kilku lat, a po bagietkę sięgam niezwykle rzadko. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie pomyślała o moim mężu. Od razu przed oczami stanął mi Wielki Żółty Ptak z Ulicy Sezamkowej. O tak, mój mąż byłby z pewnością kurczakiem i to takim, który pod jedną pachą ma schowany chleb tostowy a po drugą kilogram żółtego sera. A w kieszeni jeszcze słoik kremu czekoladowo-orzechowego.

No dobrze , możesz zapytać, Iwona czym jesteś ty ? Zdecydowanie bardziej wolę być burakiem niż krową, a już nie daj Boże tłustą świnką. I po szybkiej analizie tego co jem to najbardziej przypominałabym wielkiego pomidora i to z bazylią zamiast grzywki. Kocham pomidory pod każdą postacią i nigdy mi nie brzydną. No i byłabym takim pomidorem, który mieszka w jednym koszu z cebulą, czosnkiem i bakłażanem, a jak chce poszaleć to leci się poślizgać na kaszy bulgur. Mój syn to wielki mięsny kotlet bez tłuszczu. Mięso na śniadanie, obiad i kolację. Masakra!

A co Ty jesz? Zabaw się ze swoimi bliskimi i odkryj czym jesteś .

Iwona Guzowska

Author: Iwona Guzowska

Jestem szczęśliwym człowiekiem i…na tym mogłabym zakończyć bo nie ma niczego ważniejszego. Droga po tytuły mistrzyni świata w boksie zawodowym i kick-boxingu tak naprawdę była drogą do odkrycia siebie samej. Dziś dzielę się swoim doświadczeniem, wspierając kobiety i sportowców jako trenerka i mentorka. A rzeczy, które sprawiają mi radość to rodzina, dwa koty, sport i chodzenie po górach. No i oprócz tego wszystkiego jestem molem książkowym i całkiem niezłą kucharką. zobacz artykuły