Według definicji, odporność to zestaw wszystkich mechanizmów biorących udział w wytworzeniu odpowiedzi na kontakt z antygenem (każdą substancją, która jest obca lub własna ale niepożądana). W znaczeniu bardziej ogólnym oznacza zdolność do czynnej i biernej ochrony organizmu przed patogenami.

Są osoby, które często się przeziębiają, nawet w lato, może u nich również wystąpić opryszczka, zakażenia jelitowe (tzw. jelitówki). Niektórzy chorują na różnego rodzaju alergie, nietolerancje, astmę lub choroby autoimmunizacyjne (organizm wówczas sam siebie atakuje). Wsparcie systemu immunologicznego może naprawdę zrewolucjonizować ich dotychczasowe życie (wiem co mówię, ponieważ sama choruję na chorobę z autoagresji – Hashimoto). Nawet mała poprawa działania układu odpornościowego przynosi widoczne rezultaty. Jeśli nasz system obronny nie jest wydolny, wówczas często możemy się czuć „rozbici”, słabi, jakby nas coś „łamało”. Organizm próbuje walczyć, ale jego możliwości są ograniczone, stąd kiepskie samopoczucie.

Są osoby, które dosłownie nigdy (no prawie nigdy 😉) nie chorują, nie biorą antybiotyków, nie straszne im mrozy czy duże zmiany temperatur, mają dużo energii, lepiej śpią, nie mają problemów z koncentracją. Chcesz być jedną z nich? W takim razie czytaj dalej!

Kiedyś oprócz epidemii patogenami, z którymi nie umieliśmy walczyć, ludzie mniej się przeziębiali, nie mieli tylu alergii, astmy czy nietolerancji pokarmowych. Dlaczego? W tej chwili już znamy jedną z przyczyn – winny temu jest nasz „zachodni” styl życia. Jest coś takiego jak „teoria higieny”. Czy zauważyliście, że w tej chwili wszyscy starają się utrzymać jak największą sterylność? Wszędzie można spotkać chusteczki, żele antybakteryjne, mydła antybakteryjne, zmywarki, pralki dezynfekujące nasze dobra. Nie wiem jak Wy, ale ja jako dziecko codziennie bawiłam się w piaskownicy, mama nie obserwowała czy czasem nie oblizuję brudnych rąk i nawet się nie zastanawiała czy piasek, w którym siedzę jest już „zaznaczony” przez psa czy kota. Teraz? W większości osiedli nawet nie ma piaskownic. Jeśli dziecko się przewróci, ubrudzi – od razu na pomoc przychodzi chusteczka antybakteryjna lub żel oraz zmiana ubrania na czyste, bo wiadomo, że w brudnym nie powinno się siedzieć…

Czy to dobrze, że teraz wszyscy staramy się być aż tak czyści i sterylni?

Nie do końca. Dziecko rodzi się z nie całkiem wykształconym układem immunologicznym (niedojrzałym). Układ ten dopiero się uczy rozpoznawać to, co jest dobre, a co złe. To, czy bakteria jest groźna, czy można ją przepuścić (a może to nasza bakteria?). Uczy się właściwie rozpoznawać wszystko to, co trafia do niego (również cząsteczki z pożywienia). Jeśli mu na to nie pozwolimy (np. myjąc niemowlę 2 razy dziennie mydłem antybakteryjnym, nie pozwalając dotknąć napotkanego zwierzaka), to jego układ odpornościowy nie będzie w stanie nauczyć się jak prawidłowo reagować na bodźce.

Już teraz wiadomo to, że dzieci żyjące na wsiach, mające większą styczność z patogenami, zwierzętami – dużo rzadziej chorują na alergie czy choroby autoimmunizacyjne – właśnie dzięki temu, że ich układ immunologiczny jest „wytrenowany”.

A teraz ciekawostka

Na jednej z konferencji naukowych, na której byłam wypowiadała się pewna Pani Profesor, która chwaliła się tym, że myje się raz na parę dni aby wspierać swój układ immunologiczny… Nie, namawiam Was oczywiście do tego abyście się nie myli 😉 ale chciałam pokazać to, że niektóre osoby bardzo dbają o swój płaszcz hydrolipidowy 😉

Kolejnym problemem są antybiotyki. Teraz już lekarze oraz ogólnie społeczeństwo jest bardziej świadome i antybiotyki nie są już przepisywane i zażywane na każde większe przeziębienie lub „jelitówkę”. Większość zakażeń dróg oddechowych to zakażenia wirusowe, na które antybiotyki nie pomogą, a jedynie dodatkowo osłabią układ immunologiczny. W jaki sposób? Około 70-80% naszego układu odpornościowego znajduje się w jelitach (tutaj mamy największą ilość limfocytów), one również uczą się jak reagować na każde patogeny. W jelitach powinniśmy mieć około dwóch kilogramów (tak! 2!) bakterii. Te dobre bakterie wypierają (walcząc o miejsce) te złe bakterie. Jeśli wybijemy antybiotykami i jedne i drugie, wówczas mamy większą szansę na to, że rozwiną się w jelitach głównie te negatywne dla nas bakterie oportunistyczne, przez to nasza obrona w jelitach będzie dużo mniej sprawna, a układ immunologiczny będzie bardziej obciążony.

Codziennie jesteśmy narażeni na niezliczoną ilość patogenów i toksyn.

Jeśli nasz układ immunologiczny pracuje poprawnie- nawet tego nie zauważamy. Jeśli natomiast jest nadaktywny lub słabo wydolny, wówczas mamy większe szanse na rozwinięcie infekcji lub innych problemów zdrowotnych.

Pierwszą ważną barierą z jaką stykają się patogeny z pożywienia jest nasz żołądek. Sok żołądkowy ma (a przynajmniej powinien mieć) bardzo silny kwas solny, który po prostu zabija większość patogenów. Jeśli przewlekle bierzemy leki alkalizujące kwas żołądkowy lub hamujące jego produkcję np. z grupy inhibitorów pomby protonowej, wówczas niestety jesteś narażony na większą ilość patogenów, które mogą przeniknąć do jelita cienkiego, a z niego do krwioobiegu.

To tylko parę propozycji, które możesz wprowadzić, zmienić w swoim i swoich dzieci życiu aby bardziej zadbać o układ immunologiczny, ale to oczywiście nie jedyne 😊

Ewa Trusewicz

Author: Ewa Trusewicz

Dietetyk z wykształcenia oraz przede wszystkim z powołania. Autorka wielu publikacji w czasopismach specjalistycznych oraz popularnych. Prowadzi wykłady i szkolenia. Gość w audycjach radiowych i telewizyjnych. Jej zainteresowanie psychologią przekształciło się w Dietcoaching. Jednym z jej najważniejszych obszarów zainteresowań są choroby autoimmunologiczne. Chora na chorobę tarczycy Hashimoto pomaga innym chorym z chorobami autoimmunologicznymi Skupia się na indywidualności pacjenta. Każdy z nas jest inny i dlatego żywienie musi być "skrojone" pod daną osobę. Jej motto "Jedzenie jest naszym lekarstwem. dietaifitness.pl

zobacz artykuły