„Nie jem dużo w ciągu dnia, moje posiłki są mniejsze niż kolegów a mimo to waga ciągle wzrasta” – znajome przemyślenia?

Często okazuje się, że jemy niewiele, ale przegryzamy pomiędzy posiłkami i to powoduje, że bilans kaloryczny jest dodatni, a waga wzrasta. Jak to możliwe? Podjadając tracimy rachubę tego ile zjedliśmy. Nie liczymy kolejnej czekoladki czy mandarynki albo kawy z mlekiem i nie zdajemy sobie sprawy z tego jakie to są ilości.

Jako dietetyk, który przygotowuje plany żywieniowe, mam za zadanie obliczyć jaką kaloryczność mają posiłki zjadane w ciągu dnia przez moich nowych pacjentów. Zawsze proszę o spisanie minimum 4 dni żywienia przed konsultacją oraz proszę aby jedzenie było spisywane na bieżąco a nie np. codziennie wieczorem, gdyż po prostu, zwyczajnie tracimy rachubę.

Bardzo często zdarza się , że na konsultację przychodzi pacjent nieprzygotowany do niej, ale mimo to staramy się spisać wszystkie posiłki z dnia poprzedniego. Często wygląda na to, że odżywianie nie przebiegało najgorzej. Mimo to i tak proszę o spisanie (w telefonie, na karteczce) następnych paru dni żywienia i podesłanie mi na maila. Zazwyczaj okazuje się, że tego jedzenia jest dużo, dużo więcej. Po prostu zapominamy o tych wszystkich małych przekąskach typu cukierek, owoc, kanapka czy ciastko. A świadomość tego co się je to klucz do zmiany nawyków żywieniowych. Odchudzanie to ciężka praca, tym cięższa jeżeli nie wiemy dlaczego tyjemy. Badania dowodzą, że ludzie oceniając ilość zjedzonych pokarmów, podają wartości o 20% niższe. Jak to możliwe? Na stole leżą orzeszki, w szufladzie cukierki, koleżanka częstuje ciastkiem, soczek zamiast wody, kawa z syropem w kawiarni, nadprogramowy hot dog na stacji benzynowej… Może się uzbierać, prawda?

Jak możemy ustrzec się pułapek, które sprawiają, że jemy więcej?

1. Nie trzymaj cukierków/ciasteczek /orzeszków na biurku w pracy. Okazuje się, że jeśli przekąski znajdują się w zasięgu wzroku, to jemy nawet do 75% więcej! Schowaj przekąski do szuflady, a najlepiej w ogóle ich nie kupuj! Podobnie w domu – nie trzymaj orzeszków, słodyczy czy soków na zewnątrz. Szansa, że przechodząc weźmiesz je do ręki jest dużo większa. (Wiem, co mówię, ponieważ mam takiego „podjadacza” w domu  Jeśli coś zostawię w kuchni na stole, to wieczorem już tego nie ma!).

2. Chcesz zjeść? Usiądź! Jeśli jemy w biegu, sięgając tylko na szybko po coś z lodówki to mamy tendencję jeść więcej. Po pierwsze, gdy się spieszymy to zjadamy więcej, ponieważ sygnał sytości dociera do nas po ok 20 minutach od rozpoczęcia posiłku. Po drugie jeśli sięgasz do lodówki tylko po plaster sera lub wędliny/kabanosa aby zabić głód – za chwilę wrócisz po następne porcje. Skończy się tak, że oprócz podjadania i tak zjesz normalny posiłek, ponieważ mózg nie dostał wystarczającego sygnału (jednego z wielu), który mówi nam, że jesteśmy najedzeni poprzez rozciągnięcie ścian żołądka.

3. Jeśli lubisz jeść w towarzystwie to uważaj! Jest takie zjawisko, które nazywa się „social eating” (społeczne jedzenie). Okazuje się, że jeśli jemy w towarzystwie 2 osób to zjadamy ok 30% więcej, jeśli jesteśmy w towarzystwie większym niż 6 osób to możemy zjeść nawet o 96% więcej! (jesteśmy pobudzeni, długo siedzimy ze znajomymi, jest więcej jedzenia, skupiamy się na wspólnym spędzaniu czasu i nie zastanawiamy nad tym, czy jesteśmy jeszcze głodni).

4.Trudności w skupieniu uwagi i roztargnienie? Jedzenie w towarzystwie tak samo jak i inne czynności robione podczas jedzenia (np. oglądanie telewizji, granie w gry) powodują, że możemy zjeść nawet 40% więcej! Jeśli nasza uwaga jest czymś rozproszona wówczas smaki są dla nas mniej intensywne. Jeśli jesteś jedną z tych osób, które lubią podjadać podczas oglądania filmów to postaraj się aby przekąski, które wybierasz były zdrowe, np. marchewka/ogórek/seler/rzepa pokrojone w słupki, maczane w czosnkowym jogurcie, cukinia z grilla doprawiona przyprawami, chipsy z jarmużu czy domowy popcorn zrobiony bez tłuszczu.

5. Mnogość wyborów. Okazuje się, że jeśli mamy dużo potraw do wyboru to zazwyczaj zjadamy więcej, ponieważ wzmaga się nasz apetyt. Chcemy po prostu więcej spróbować. Dlatego też bufety, szwedzkie stoły czy wyjazdy „all inclusive” sprawiają, że jemy więcej.

6. Lodówka świeci pustkami i trzeba pojechać na zakupy? Lepiej najpierw coś zjedz! Okazuje się, że jeśli robimy zakupy głodni – po prostu kupujemy więcej, i to w szczególności takich produktów, których normalnie nie jadamy, ponieważ są niezdrowe. Zazwyczaj wybieramy wtedy produkty o dużej zawartości tłuszczu i cukru, które dają energetycznego „kopa” i szybko sycą.

7. Czy wiesz ile cukru zjadasz? Zwróć uwagę na skład kupowanych produktów. Cukier znajduje się w większości gotowych produktów pod nazwą glukoza, syrop glukozowy, syrop glukozowo-frukozowy, syrop fruktozowy i inne… Znajduje się nie tylko w słodkich napojach, jogurtach czy słodyczach, ale też w sosach, chlebie (karmel czy słód jęczmienny), wędlinach, warzywach konserwowych, rybach w sosie i w wielu innych produktach. Staraj się wybierać te z minimalną ilością cukru (najlepiej nie więcej niż 10g na 100g).

8. Jesteś osobą, która zawsze kończy jeść wszystko co znajduje się na talerzu? Ja taką byłam. Mama i babcia zawsze powtarzały, że jedzenia się nie wyrzuca i należy wszystko zjeść z talerza. Ale nic na siłę! Nie możesz zjeść? Odstaw do lodówki i zjedz później. W restauracji możesz poprosić o zapakowanie niedojedzonej potrawy na wynos. Wybieraj też mniejsze talerze. Osoby jedzące na nich jedzą mniej. Postrzeganie wielkości porcji ma znaczenie w poczuciu sytości.

9. I na koniec – alkohol. Pewnie zdajesz sobie sprawę z tego, że zawiera kalorie?  Więcej nawet niż białko i węglowodany, bo aż 7 kcal w jednym gramie. Nie chcę się tutaj mądrzyć o tym, że nie wolno pić alkoholu w ogóle, ale warto wybierać chociaż taki, który nie ma dodatku cukru. Od drinków z gazowanymi napojami lepsza będzie np. whisky na lodzie lub z wodą z cytryną (można posłodzić np. stewią albo ksylitolem). Zamiast słodkiego wina wybierz wytrawne.

Czy któryś z tych przykładów brzmi znajomo? Przeanalizuj codzienne sytuacje, swoje wybory żywieniowe. Z ciekawości spisz przez parę dni to, co zjadasz (ale dokładnie, na bieżąco, nie wszystko razem wieczorem). Przeanalizuj ile to mogło mieć kalorii/cukru, tłuszczy i zastanów się co można by było zmienić. Skontaktuj się z dietetykiem, jeśli widzisz, że masz z tym problem. Profesjonalista pomoże zapanować nad ponadprogramowym jedzeniem.

Ewa Trusewicz

Author: Ewa Trusewicz

Dietetyk z wykształcenia oraz przede wszystkim z powołania. Autorka wielu publikacji w czasopismach specjalistycznych oraz popularnych. Prowadzi wykłady i szkolenia. Gość w audycjach radiowych i telewizyjnych. Jej zainteresowanie psychologią przekształciło się w Dietcoaching. Jednym z jej najważniejszych obszarów zainteresowań są choroby autoimmunologiczne. Chora na chorobę tarczycy Hashimoto pomaga innym chorym z chorobami autoimmunologicznymi Skupia się na indywidualności pacjenta. Każdy z nas jest inny i dlatego żywienie musi być "skrojone" pod daną osobę. Jej motto "Jedzenie jest naszym lekarstwem. dietaifitness.pl

zobacz artykuły