Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Ina Rybarczyk - True Taste Hunters 2019-02-20

Batoniki musli z kaszy jaglanej

Jesteś osobą aktywną fizycznie lub w czasie sesji albo innej niezmiernie trudnej pracy umysłowej? Doładuj

... Czytaj więcej...

Angelika Pióro - Personal Trainer & Fit Mom

Ania Dziedzic

Chujowa Pani Domu

Dominika Kuchta

Dr Lifestyle

Ewa Trusewicz

Ina Rybarczyk - True Taste Hunters

Iwona Guzowska

Magda Heba

Marta Hennig

Marzena Michalec

Sylwia Majcher

Mamy nowe królowe polskiego talerza. Kasze zdetronizowały ziemniaka, na którego sukcesywnie tracimy apetyt. 30 lat temu statystyczny Polak rocznie zjadał 223 kilogramy ziemniaków, teraz jakieś 93 kilogramy. To powrót do korzeni, bo w kuchni staropolskiej kasze dominowały i były obecne na stole częściej niż chleb. Skoro znowu je polubiliśmy, warto poznać najświeższe pomysły na ich wykorzystanie. Tak, by nie stracić żadnego ziarna.

Kasza nie jest już tylko dodatkiem do obiadu. Nie musi być uzupełnieniem dania, bo wychodzi dumnie na pierwszy plan i za tę samodzielność jest wysoko punktowana. Po latach popadania w niełaskę i niszczenia jej potencjału zbyt długim gotowaniem kasza wybiła się na niepodległość.

Teraz do jej warunków dopasowywane są dodatki, choć przyznać trzeba, że nie przywykła kaprysić i sprawiać problemów. Kaszy dobrze w towarzystwie warzyw, mięs i owoców. Z taką samą radością rozpocznie z nami dzień, jak i wesprze nas w porze obiadu lub kolacji. Daje się zapakować na wynos, a nawet lubi ekstremalne doznania i zmiksowanie do ciasta czy budyniu.

Kipi kasza od nadmiaru pomysłów

Swój triumfalny powrót zawdzięcza wegetarianom i weganom, którzy rozkochali się w niej na zabój. Zaczęli ochoczo więc promować rozmaite kaszotta, kombinować, jakby tu ukręcić z ziaren smalec i wycisnąć mleko. Okazało się, że da się i to ze smakowym sukcesem. Nagle przypomnieliśmy sobie o zdrowotnych właściwościach kaszy jaglanej, posmakowała nam gryczana w formie puddingu, owsiana, która rozgrzewa i pobudza krążenie krwi, sprawdziła się wdzięcznie w duecie z suszonymi owocami i w zapiekankach. Bulgur soczyście wchłania sos z potrawki, jęczmienna przyjmuje chętnie rolę farszu.

Kasze w sumie mają same zalety, dodają energii, wzmacniają, są idealnym źródłem błonnika, zawierają sporo potrzebnego organizmowi potasu, cynku, żelaza. Wprowadzenie ich na stałe do domowego menu poprawi naszą koncentrację, wzmocni włosy i paznokcie, poprawi nam nastrój i ułatwi zasypianie. Kasze są naturalne, nieprzetworzone, to po prostu nasiona zbóż oczyszczone z niejadalnych części ziarna. Nie wymagają sztucznych substancji konserwujących, dobrze się przechowują. wystarczy trzymać je z dala od wilgoci i słońca.

Kasza nie tuczy

Ten, kto coraz chętniej sięga po kasze, na własnym przykładzie może przekonać się, że pogłoski o tym, że ona tuczy i dodaje nam niepożądanych kilogramów są nieprawdziwe. Same ziarna zawierają węglowodany, ale te potrzebne, natomiast robią się ciężkie, gdy polejemy je tłustym sosem i zasmażką.

Z warzywami, lekkimi owocami czy chudym mięsem nic kaszy nie grozi. Ale jeśli ulepimy z niej kotlet, który potem trafi w panierce na patelnię, a z niej do pszennej bułki wypełnionej majonezowym dressingiem, nie oczekujmy, że żołądek nie będzie protestował z nadmiaru. Obecne w kaszy węglowodany dostarczają nam paliwa i bardzo powoli podnoszą poziom glukozy we krwi, co sprawia, że nie odczuwamy potrzeby zjedzenia czegoś słodkiego. Są więc idealnym dodatkiem na cukrowym detoksie, który warto zrobić sobie od czasu do czasu, by oczyścić organizm.

Dobry wybór kaszy

Kasze codziennie mogą pojawić się na naszych talerzach w innym wariancie. Są niesamowicie kreatywne i bardzo użyteczne. Zagęszczą pasztet, będą dodatkiem do zupy, dodadzą energii zielonej sałacie, zmienią się w soczyste pulpety albo aksamitny koktajl. Kasza ubóstwia metamorfozy i nie można się z nią nudzić. Dostosowuje się także do naszych potrzeb.

Kasza gryczana ma sporo magnezu i cynku, który wspiera naszą odporność. Nie zawiera glutenu, więc mogą ją jeść osoby, które go nie tolerują.

Kasza jaglana zawiera najwięcej żelaza ze wszystkich kasz. W 100 gramach ma go nawet więcej niż mięso. Dzięki lecytynie poprawia funkcjonowanie układu nerwowego i pamięć. Obecność krzemu sprawia, że mamy mocniejsze stawy, kości i paznokcie.

Kasza jęczmienna ma dużo potrzebnego do prawidłowego funkcjonowania organizmu błonnika i może mieć realny wpływ na obniżenie złego cholesterolu. Jest też sprawdzonym źródłem potasu, który pomaga w walce z nadciśnieniem.

Kasza orkiszowa jest cennym źródłem białka i kwasu krzemowego. Poprawia wygląd włosów i skóry. Ma niski indeks glikemiczny. Poprawia nastrój i przemianę materii. Dodaje mocy, w czasach starożytnych orkiszem zajadali się gladiatorzy, bo wzmacniał ich przed ciężką walką.

Kasza owsiana ma wystarczająco dużo błonnika, by pomóc przy problemach trawiennych. Reguluje metabolizm i wspiera budowę tkanki mięśniowej. Jest więc idealna dla osób uprawiających sport.

Kasza bulgur jest jedną z najmniej kalorycznych kasz, ma za to sporo cennego dla pracy serca potasu. Wzmacnia zęby i kości dzięki obecności fosforu. Koi nerwy, bo zawiera mnóstwo magnezu – co najmniej cztery razy więcej niż kasza kuskus.

Kasza kuskus lubiana za ekspresowe przyrządzanie i lekkostrawność. Mogą ją zjadać osoby z wrażliwym żołądkiem. Jest dobrym źródłem miedzi, cynku i witamin z grupy B.

Kasza pęczak ma bardzo dużo błonnika, potrzebnego tym, którzy borykają się z zaparciami i problemami trawiennymi. Powinni ją jeść ci, co walczą ze stresem, dodatkowymi kilogramami, diabetycy czy osoby chorujące na miażdżycę.

Jak jeść kaszę?

Każdą kaszę warto przed ugotowaniem przepłukać zimną wodą. 100 g to częsta porcja, w jakiej kasze występują, nie zawsze jednak jesteśmy w stanie pochłonąć jej aż tyle. Szybko bowiem syci, bo pęcznieje nam w brzuchu i przyjemnie wypełnia żołądek. Nie bez powodu rozpisałam się o zaletach kaszy, bo liczę, że ta wiedza sprawi, że nie będziecie chcieli się z nią rozstać.

Nawet, gdy nie wykorzystacie od razu całej ugotowanej porcji. Mam kilka pomysłów, co zrobić z resztkami, które zostają. Na pewno nie wyrzucajcie ugotowanej kaszy. Po ostudzeniu może spędzić przykryta 2 kolejne dni w lodówce. Przyda się Wam do domowego wegetariańskiego smalcu albo faszerowania jabłek. Jest zbyt cenna, by pozbywać się jej bez wykorzystania do ostatniego ziarna!

Smalec z kaszy gryczanej

  • pół szklanki ugotowanej kaszy gryczanej
  • pół szklanki ugotowanej fasoli
  • cebula
  • jabłko
  • 3 łyżki oliwy
  • 2 łyżki wody
  • łyżeczka papryki wędzonej słodkiej
  • 2 łyżeczki majeranku
  • łyżeczka tymianku
  • 3 ziarna ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe
  • pół łyżeczki cukru
  • szczypta soli i pieprzu
  • łyżeczka soku z cytryny

Na patelni rozgrzej łyżkę oliwy, wrzuć ziele angielskie i liście laurowe. Dodaj posiekaną drobno cebulę i pokrojone w kosteczkę jabłko oraz cukier. Przesmaż do zarumienia.

Kaszę gryczaną rozsyp na blaszce do pieczenia. Skrop oliwą i papryką wędzoną. Piekarnik nagrzej do 180 stopni, praż kaszę przez 15 minut. Wyjmij i przestudź.

W tym czasie zmiksuj blenderem fasolę z pozostałą oliwą, wodą i wszystkimi przyprawami. Wymieszaj masę z zarumienioną cebulą i jabłkiem oraz prażoną kaszą.

Jabłko faszerowane kaszą jaglaną

  • 4 jabłka
  • pół szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • sok z pomarańczy
  • szczypta cynamonu
  • garść płatków migdałowych lub orzechów

Jabłka wydrąż, a kaszę wymieszaj z sokiem pomarańczowym, płatkami i cynamonem. Masą wypełnij środek każdego jabłka. Wierzch posyp cukrem. Jabłka ułóż w formie do zapiekania. Piekarnik nagrzej do 180 stopni. Wstaw formę z jabłkami i piecz przez pół godziny.

Mleko z kaszy jaglanej

  • pół szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
  • 3 szklanki wody
  • 3 figi lub daktyle

    Kaszę przełóż do blendera, zalej wodą i miksuj przez 3-4 minuty. Potem dodaj daktyle i znowu zmiksuj aż się rozdrobnią. Następnie odcedź płyn przez sitko lub gazę. Mleko możesz przechowywać przez 4 dni w lodówce.

    Placki z kaszy jęczmiennej

  • szklanka ugotowanej kaszy jęczmiennej
  • jajko
  • 2 łyżki mąki
  • 2 łyżki mleka lub wody
  • garść świeżego szpinaku
  • ząbek czosnku
  • sól/pieprz

    Kaszę wymieszaj z mlekiem, dodaj jajko, mąkę. Zmiksuj. Szpinak i czosnek posiekaj, a potem wmieszaj do ciasta. Na patelni rozgrzej olej. Na gorącym układaj po łyżce ciasta. Smaż z obu stron na małym ogniu przez kilka minut do zarumienienia.

Ekonomiści obliczyli, że w tym roku wydaliśmy na święta więcej niż w latach ubiegłych. Średnio nawet ponad 1200 złotych na osobę. W te pulę wliczone są też prezenty i akcesoria do wystroju domu. Jednak i tak kwota robi wrażenie i nie warto jej zmarnować. A pokusę mamy sporą, bo sporo pieniędzy przeznaczamy na jedzenie, z którym nasze żołądki nie są w stanie sobie poradzić. Jak więc poradzić sobie z nadmiarem świątecznych smaków? Najlepiej ulubionym daniom przedłużyć termin ważności.

Mówi się, że słoneczne lato wystarczy, by zaopatrzyć organizm w witaminę D. Fakt – skórna synteza tej niezwykle potrzebnej witaminy D zachodzi bez zarzutu. Pod warunkiem, że od maja do września spędzamy na słońcu co najmniej 15 minut w godzinach od 10:00 do 15:00 bez kremów z filtrem z okrytymi rękami i nogami (dokładnie 18% powierzchni ciała). Każdego dnia. Obawiam się, że takich szczęśliwców jest w Polsce mniej niż więcej, a moje obawy potwierdzają wyniki badań. W najnowszych wytycznych czytamy, że niedobór witaminy D to problem, który dotyczy aż 90% Polaków.

Czy witaminę D można pozyskać inaczej niż z suplementów?

Podstawowym źródłem witaminy D dla człowieka jest synteza skórna, jednak jest ona ograniczona do miesięcy, w których do naszej skóry docierają promienie słoneczne, tj. maj – wrzesień. Przez resztę miesięcy większość witaminy D musimy dostarczyć do organizmu w inny sposób. Drugim sposobem na uzyskanie tej witaminy jest spożywanie pokarmów, w których ona występuje i są to, m.in. ryby (węgorz, łosoś), tran oraz w mniejszych ilościach produkty takie jak: jajka, pełne mleko, oleje roślinne, podroby.

Witamina D – może jednak z jedzenia?

Wybrałam dwa produkty najbardziej bogate w witaminę D z dwóch kategorii: ryby i pozostałe tj. węgorz i żółtko jaja. Spójrzcie, jak ogromne ilości tych bogatych w witaminę D produktów trzeba by jadać codziennie, aby wysycić organizm witaminą D.

Odpowiedz sobie na pytanie kiedy ostatnio jadłeś węgorza i ponad kilogram żółtek jaja dziennie?

Same źródła pokarmowe nie są w stanie pokryć pełnego zapotrzebowania dorosłego człowieka na tę witaminę. W najbardziej kluczowym okresie (październik-kwiecień) należy suplementować tę witaminę. Najnowsze wytyczne sugerują, iż osoby niemogące spędzać wystarczająco dużo czasu na słońce powinny suplementować witaminę D również latem. Analiza wyników badań z lat 2012-2016 dotyczących spożycia witaminy D w wybranych grupach Polaków wskazuje na niewystarczające spożycie tej witaminy.

Witamina D – dawki do suplementacji

Przyjmowanie leku lub suplementu należy skonsultować z lekarzem. Przed rozpoczęciem stosowania suplementacji, jeśli to możliwe, należy ocenić prawdopodobieństwo obecności stanu nadwrażliwości na witaminę D (hiperkalcemia, hiperkalciuria, nefrokalcynoza, kamica nerkowa, mutacja genu CYP24A1, mutacja genu SLC34A1 lub inne postaci nadwrażliwości na witaminę D w wywiadzie u pacjenta lub u członków jego rodziny). Zalecenie to dotyczy wszystkich grup wiekowych, a także osób z grup ryzyka niedoborów witaminy D. W grupach ryzyka nadwrażliwości na witaminę D suplementacja powinna być zindywidualizowana oraz nadzorowana i prowadzona ostrożnie, najlepiej pod kontrolą wskaźników gospodarki wapniowo-fosforanowej, szczególnie kalcemii, kalciurii, PTH, 25(OH)D i 1,25(OH)2D (1⊕.

Dlaczego witamina D jest naprawdę ważna?

Witamina D odpowiada za gospodarkę wapniowo-fosforanową organizmu (reguluje przyswajanie i metabolizm obu pierwiastków); poprzez wpływ na komórki jelita cienkiego reguluje poziom tych pierwiastków we krwi. Odpowiedni poziom witaminy D chroni przed nowotworami, chorobami autoimmunizacyjnymi, wzmacnia odporność i redukuje ryzyko chorób neurodegeneracyjnych. Kolejne doniesienia naukowe potwierdzają wpływ suplementacji witaminę D3 na poprawę jakości życia.

Źródło: Postępy Neonatologii 2018:24(1), ZASADY SUPLEMENTACJI I LECZENIA WITAMINĄ D – NOWELIZACJA 2018 r, AGNIESZKA RUSIŃSKA, PAWEŁ PŁUDOWSKI i inni

Bądźmy szczerzy: każdy z nas przynajmniej raz w życiu obudził się obolały po ciężkim treningu. Niemożliwość wejścia po schodach, śmiania się czy uniesienia rąk do góry przez ból w mięśniach to sytuacja znana każdemu, kto trenuje regularnie. Czym jednak tak naprawdę są “zakwasy”, jak je leczyć, dlaczego występują i co najważniejsze - czy na pewno się tak nazywają?

ZAKWASY CZY NIE ZAKWASY - JAK TO SIĘ W KOŃCU NAZYWA?

Przez wiele lat zarówno trenerzy, sportowcy jak i amatorzy nazywali ból w mięśniach na drugi czy trzeci dzień po treningu “zakwasami”. Nazwa zaś wzięła się stąd, że przez długi okres czasu uważano, że ból bierze się z nadmiaru kwasu mlekowego w mięśniach.

Teraz jednak już wiemy, że występujący po treningu ból mięśni to nic innego, jak DOMS - opóźniona bolesność mięśniowa, wynikająca głównie z mikrouszkodzeń tkanki mięśniowej.

DLACZEGO BOLĄ NAS MIĘŚNIE?

Podczas intensywnych treningów, ale także treningów, w których nadmiernie rozciągamy dany mięsień pod wpływem jakiegoś ruchu, dochodzi do mikrouszkodzeń we włóknach mięśniowych. Z tego powodu odczuwamy w danym mięśniu ból, który potocznie nazywamy ‘zakwasami”.

CZY BÓL MIĘŚNI / “ZAKWASY” ŚWIADCZY O DOBRYM TRENINGU?

Niektórzy uważają, że dobry trening to taki, w którym na drugi dzień czujemy zakwasy. To nie do końca prawda: to, czy mamy bóle mięśniowe czy nie, wynika głównie z rodzaju ruchu i wysiłku. Możemy mieć naprawdę ciężki trening i na drugi dzień nie odczuwać bólu w mięśniach, bo np. nie przeważały w nim ruchy w jakiś sposób rozciągające mięsień i zmuszające go do nadmiernej zmiany swojej długości.

CZY Z “ZAKWASAMI” MOŻNA ĆWICZYĆ?

Bóle mięśniowe to nie powód, do przerwania treningu - ale na pewno jest to argument do jego modyfikacji. Przy mocnych bólach warto zmienić trening na lżejszy.

Czego unikamy przy mocnych “zakwasach”:

  • głębokiego rozciągania
  • treningów siłowych z dużym obciążeniem
  • intensywnych treningów z elementami skocznościowymi

Co za to jest wskazane:

  • treningi aerobowe
  • aktywność pozatreningowa, jak spacery

Mocne treningi nie są wskazane, bo mogą pogorszyć mikrouszkodzenia i nie tylko przedłużyć proces regeneracji, ale nawet doprowadzić do naciągnięcia mięśnia czy innych urazów.

NAJLEPSZE SPOSOBY NA BÓLE MIĘŚNIOWE

Jeśli po raz kolejny po treningu nie możemy podnieść nogi, ręki, albo innej części ciała przez ból mięśni - spokojnie. Istnieje kilka sprawdzonych sposobów, które pomogą ulżyć w bólu i przyspieszyć regenerację mięśni, a co za tym idzie - szybciej pozbyć się nieprzyjemnego uczucia obolałego ciała.

Kiedy następnym razem obudzisz się z bolącymi mięśniami, spróbuj koniecznie:

  • zmiennego prysznicu (ciepło-zimno) - poprawi krążenie krwi, a to z kolei spowoduje szybszą dostawę substancji odżywczych do mięśnia i jednoczesne pozbycie się produktów przemiany materii.
  • treningu tlenowego - lekki trening tlenowy w postaci biegania czy żywszego spaceru pozwoli szybciej pozbyć się bólu i zregenerować nasze ciało
  • masażu - pozwoli rozluźnić obolałe mięśnie
  • rollowania wałkiem (automasaż rollerem) - tak jak masaż czy zmienny prysznic, wałek także przyczyni się do poprawy krążenia krwi, a co za tym idzie - do szybszej regeneracji
  • odpowiednio długo spać - 7 godzin po mocnym treningu to absolutne minimum! Jeśli mocno trenujesz, musisz także znaleźć czas na sen.

Bolesność mięśniowa to nieodłączny element w życiu każdej osoby trenującej. Warto jednak pamiętać, że występowanie bólu mięśni zależy nie tylko od naszego treningu, ale także naszych predyspozycji i stażu treningowego. Są więc osoby, które będą odczuwały ból częściej oraz takie, które wstaną obolałe z łóżka bardzo, bardzo rzadko.

Od kilku miesięcy praktykuję jogę i dzisiaj postanowiłam rozwiać wątpliwości i mity związane z jej uprawianiem.

Moja przygoda z jogą rozpoczęła się we Wrocławiu - to właśnie tam poszłam po raz pierwszy na zajęcia. Pracując z koszykarzami dowiedziałam się, że coraz więcej sportowców uprawia jogę, bo to świetny sposób na rozciąganie mięśni! Czy Tobie też kiedyś joga kojarzyła się tylko z medytacją siedząc po turecku w miejscu i oddechem? Niestety większość ludzi ma takie spostrzeżenie do teraz. Nic bardziej mylnego!

Słowo joga pochodzi od rdzenia yuj, co oznacza “łączyć się ze sobą”. Cała praktyka jest sposobem sprawnościowym, który obejmuje całe ciało i umysł. Wyróżniamy różne rodzaje jogi, które są odpowiednie dla oczekiwań, potrzeb i stopnia zaawansowania ćwiczącego: są formy dynamiczne, podczas których można porządnie się zmęczyć i wypocić wzmacniając mięśnie, a także te bardziej statyczne, relaksacyjne. Przede wszystkim joga nie jest sportem, ponieważ nie ma tu słowa “rywalizacja”. Każdy ma swój cel i ćwiczy na tyle, na ile ciało mu pozwala - to jest piękno tej praktyki.

Joga wspaniale relaksuje poprzez wysiłek, wzmacnia i rozciąga nasze mięśnie, dodaje siły i równowagi w naszym ciele, pewności siebie i utrzymuje kondycję ciała i ducha. Działa zarówno na narządy wewnętrzne w naszym ciele, jak i wycisza umysł. Jako psycholog sportu uważam, że każdy sportowiec powinien włączyć elementy jogi w swój program treningowy - rozciągnięte i elastyczne mięśnie, a także wypracowany oddech znacznie poprawiają wyniki sportowe.

Joga jest dla wszystkich!

Chciałabyś zrzucić zbędne kilogramy? Odpocząć po ciężkim dniu w pracy? A może zmagasz się z lękiem, nerwicą? Joga to idealne miejsce dla Ciebie. Ja praktykuję jogę, bo chcę mojemu ciału zapewnić elastyczność i dobre rozciągnięcie na przyszłość, ale przede wszystkim dlatego, że pomaga mi to w odstresowaniu się. Dosłownie. Często poprzez stres nasz układ nerwowy uciska na mięśnie górnych partii ciała, co powoduje silne bóle, dlatego należy dbać o zmniejszenie szkodliwego działania stresu w naszym organizmie. Joga w tym mi w tym pomaga i jest równocześnie taką małą, codzienną przyjemnością. Masaż połączony z wysiłkiem – brzmi idealnie, prawda?

Śmiało idź na jogę!

Najgorzej jest zacząć - skąd ja to znam… Z opowiadań innych ludzi! Sama już tak nie mówię :) Joga to idealne miejsce, aby pobyć sam ze sobą, dlatego nie potrzebujesz towarzysza. A jeśli chcesz pójść ze swoją połówką to idealne są zajęcia dla par - tam dopiero poznasz ciało i ducha drugiej osoby! Różnorodność zajęć daje bardzo duże pole manewru osobom początkującym, zaawansowanym, a i tym, którzy sami chcieliby rozpocząć działać jako jogini.

Czy joga jest dla mężczyzn?

TAK- tam nie spotkasz TYLKO kobiet! Coraz więcej płci męskiej odwiedza parki jogi, ale co jest ważne - to, że tam nikt nie zwraca uwagi na Ciebie i na to jak wykonujesz dane pozycje. Tam nie jest znane pojęcie wstyd.

Ostatnimi czasy joga stała się bardzo “modna”. Z jednej strony jest to bardzo dobra wiadomość, ale czy chodzi tu o modę? NIE! Tu chodzi tylko i wyłącznie o Ciebie! Twoje potrzeby! Twój spokój! Twoje ciało!

Zabierz ze sobą wygodny strój, uśmiech i poświęć trochę czasu w tygodniu dla siebie!

 

Vega Lekkie to alternatywa dla klasycznego pieczywa lekkiego czy chrupkiego, wyróżniająca się intensywnym smakiem i niską kalorycznością pojedynczych kromek. Sonko oferuje 5 wariantów smakowych:

  • Vega Lekkie cieciorka
  • Vega Lekkie dynia
  • Vega Lekkie buraczek
  • Vega Lekkie pomidor
  • Vega Lekkie jarmuż

Produkt jest odpowiedzią na potrzeby konsumentów, którzy oczekują bardziej wyrazistego smaku, ale nie chcą rezygnować ze znacznie niższej kaloryczności kromki pieczywa lekkiego, niż pieczywa tradycyjnego.

Vega Lekkie to:

  • Tylko 13 kcal w jednej kromce
  • Aromatyczna, smaczna alternatywa dla pieczywa lekkiego/chrupkiego
  • Zamiennik popularnych krakersów do finger snacks
  • Świetna baza do kanapek z pastami i dipami

W związku z ostatnim podpunktem podrzucamy kilka sprawdzonych przepisów!

Pasta jajeczna z awokado

Składniki:

  • 1 dojrzałe awokado
  • 3 ugotowane na twardo jajka
  • 1 ząbek czosnku
  • łyżeczka oliwy z oliwek
  • łyżeczka soku z cytryny
  • sól i pieprz
  • opcjonalnie: świeży szczypiorek

Sposób przygotowania:

1.Ugotuj jaja na twardo.

2.Jajka i awokado pokrój w kostkę.

3.Dodaj pozostałe składniki i przyprawy, wymieszaj.

Pasta z czarnych oliwek a’la tapenada

Składniki:

  • 1 słoik czarnych oliwek (200 g)
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 ostra papryka (wedle preferencji)
  • Łyżka siekanej natki pietruszki
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • bez soli – oliwki w zalewie są wystarczająco słone

Sposób przygotowania:

1. Zblenduj oliwki na jednolitą masę.

2. Przełóż masę do miski.

3. Dodaj drobno posiekaną ostrą paprykę, pietruszkę, ocet, rozdrobniony czosnek.

4. Dokładnie wymieszaj, przełóż do słoika.

5. Zalej 2 łyżkami oliwy.

Masełko czosnkowe z awokado

Składniki:

  • 1 awokado
  • Sok z cytryny
  • 3 ząbki czosnku
  • ½ łyżeczki mielonej papryki słodkiej
  • Sól, pieprz

Sposób przygotowania

1. Posiekaj lub przeciśnij przez praskę czosnek.

2. Wszystkie składniki rozgnieć widelcem (stopniuj dodatek soku z cytryny).

Pasta na kanapki z czerwonej fasoli

Składniki:

  • 1 puszka fasoli czerwonej
  • 1 łyżka oliwy z oliwe
  • 1 mała, czerwona cebula
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 3 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • 30 g pestek dyni lub nasion słonecznika (3 łyżki)
  • przyprawy kmin rzymski, papryka słodka, papryka ostra, papryka wędzona, sól i czarny pieprz, ocet balsamiczny
  • opcjonalnie: kilka suszonych pomidorów (dla uzyskania bardziej wyrazistego smaku)

Sposób przygotowania:

1. Bardzo dokładnie odsącz fasolę (wzdymające substancje przechodzą do zalewy, znajdują się głównie w otoczce fasoli).

2.Podsmaż cebulę, a pod koniec dodaj czosnek (na chwilę).

3.Zblenduj wszystkie składniki.

Domowy hummus na kanapki

Składnik:

  • 1 puszka ciecierzycy w zalewie (400g)
  • Sok z cytryny
  • 1 ząbek czosnku (lub 2 – wedle preferencji)
  • 5 łyżek pasty tahini (pasta z sezamu)
  • 5 g mielonego kuminu (kmin rzymski)
  • 5 g mielonej ostrej papryki wędzonej
  • Sól, pieprz
  • 1 łyżka oliwy z oliwek

Sposób przygotowania:

1. Odlać część zalewy z ciecierzycy.

2. Na ostrza blendera wrzucić czosnek, posiekać.

3. Stopniowo blendować wszystkie składniki i przyprawy.

4. Dolewać zalewę z ciecierzycy, aż do uzyskania pożądanej konsystencji.

 

Smacznego!

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji