Precyzyjna analiza składu kosmetyków może spowodować nasze rozczarowanie. Produkt reklamowany jako krem wygładzający wszystkie zmarszczki zawiera śladowe ilości substancji, która rzeczywiście poradziłaby sobie z wypełnieniem bruzd. W serum może być za to dużo wody i oleju parafinowego, który zwiększa objętość. Składniki, których w kosmetyku jest najwięcej wymienione są na pierwszym miejscu na etykietach. I ta świadomość powinna ułatwić nam wybór. By mieć pewność w sprawie jakości można też sięgnąć do domowych receptur. Z tego, co zazwyczaj wyrzucamy da się bowiem ukręcić całkiem pyszne i naturalne kosmetyki!

Najpierw jednak zachęcam do szybkiego testu. Weźcie do ręki jakikolwiek krem z półki, żeby przekonać się, ile naprawdę ma obiecywanych w promocyjnych folderach witamin czy hydrolantów, które działają skutecznie. Jeśli jesteście zawiedzeni – to właśnie Waszą odpowiedzią może być domowa produkcja kosmetyków. Nie namawiam nikogo, żeby rzucić wszystko, wyjechać w Bieszczady i wyciskać sok z lawendy na tonik, ale zachęcam do czerpania ze składników, które już mamy w kuchni. Sporo z nich może być naturalnym antidotum na nasze skórne potrzeby. W tej sytuacji sprawdzą się wyśmienicie…resztki. Obierki, skórki i końcówki, które zazwyczaj wyrzucamy. Tak, tak, one mają dobroczynną moc.

Siła ogórka

Ogórek - niepozorne warzywo polecam na kosmetyczny debiut. Potrafi działać cuda. Zarówno wewnątrz naszego ciała – oczyszczając je skutecznie z toksyn, jak i robiąc porządek ze skórą – rozjaśniając ją i dodając pożądanego blasku. Już najzwyklejsze położenie na zmęczonych powiekach plastrów ogórka lub jego obierek spowoduje zauważalne zmiany. Znikną opuchnięcia. Dorzucenie kilku kawałków warzywa do lemoniady pozwoli skutecznie pozbyć się nadmiaru wody z organizmu.

Do szklanki wlejcie sok z połowy cytryny, kilka kostek lodu i pokrojonego ogórka. Możecie dorzucić liście bazylii lub mięty. Taki napój trzeba pić regularnie, co najmniej 5 razy dziennie, by uczucie ciężkości zniknęło. Ogórek genialnie nawadnia i odkwasza, więc nie powinno go zabraknąć w diecie. Osoby, które borykają się z niechcianymi wypryskami mogą zrobić sobie tonik z wyciągiem z ogórka. Kilogram warzyw trzeba dobrze umyć, zetrzeć na tarce o grubych oczkach, a potem mocno odcisnąć na ściereczce lub gazie. Płyn należy zagotować i po ostudzeniu przelać do butelki czy słoiczka. Tonik najlepiej przechowywać w lodówce i przemywać nim twarz dwa razy dziennie. Co trzeci dzień można zrobić sobie maseczkę ogórkową – z papki, która zostaje po odciśnięciu toniku. Ona niech trafi na twarz i zostanie tam przez co najmniej 15 minut. Efektem będzie solidne nawilżenie i zmniejszenie porów.

Jabłko

Dobrze jest też zaufać właściwościom jabłek. W ich skórce jest dużo kwercetyny, składnika, który działa przeciwalergicznie i pomaga walczyć z katarem siennym. Obierki mają też sporo błonnika i mogą łagodzić stany zapalne dziąseł oraz odświeżać oddech. Dobrze jest więc przygotować sobie z nich naturalny płyn do płukania jamy ustnej. Umyte skórki trzeba zagotować, przestudzić i wywarem płukać buzię 2-3 razy dziennie.

Do odświeżenia skóry twarzy przyda się maseczka jabłkowa. Skórki znowu gotujemy, dolewamy łyżkę soku z cytryny, garść płatków owsianych i łyżkę miodu. Całość miksujemy w blendrze i nakładamy na twarz na 20 minut. Z samych płatków i wody po gotowaniu obierek warto zrobić delikatny peeling. Przyda się do oczyszczania całego ciała. Jeśli dorzucicie do niego szczyptę cynamonu krem zostawi cudownie rozkoszny zapach.

Nabiał

Resztki śmietany i mleka też mogą się przydać w pielęgnacji. Absolutnie więc nie pozbywajcie się ich, tylko wręcz wyskrobujcie te końcówki z opakowań i twórzcie własne kosmetyczne kompozycje. To, co nie zmieściło się w zupie niech odżywi ciało od zewnątrz. Moja babcia uwielbiała maseczki z białka lub żółtka i twierdziła, że dzięki nim ma tak świetlistą cerę i dłonie bez starczych, charakterystycznych plam. Podążam więc za Jej przykładem i oczyszczam cerę miksturą z żółtka.

Ucieram je w miseczce z łyżką miodu, dodaję łyżeczkę płatków owsianych i całość zostawiam na twarzy przez kwadrans. Potem myję ją dobrze ciepłą wodą. Rytuał powtarzam raz w tygodniu. Z pozostałego białka też robię maseczkę – podobną do tej, którą odmładzała się słynna Kleopatra. Białko ubijam na sztywną pianę, dodaję do niej łyżeczkę miodu i 2 łyżki mleka. Potem schładzam przez 10 minut w lodówce i zimną nakładam na buzię. Regeneracja trwa pół godziny, a efekt jest wart tej cierpliwości. Żółtko świetnie też wpływa na włosy. Jedno należy wymieszać z łyżką miodu i oliwy. Takim zestawem trzeba natrzeć dobrze wilgotne włosy, przykryć ręcznikiem i zostawić na godzinę. Potem porządnie spłukać. Żółtko będzie tez ratunkiem dla suchej skóry dłoni – połączone z łyżeczką kwaśnej śmietany i miodu skutecznie nawilży zmęczone ręce.

Płatki

Kilka przykładów użycia płatków pojawiło się już w poprzednich przepisach, ale poświęcam im cały akapit, bo są warte uwagi. Płatki owsiane czy jaglane nie tylko świetnie oczyszczają skórę – całego ciała, ale też mają na nią nawilżający wpływ. Dość dobrze też regenerują.

Polecam kąpiel z dodatkiem płatków owsianych wymieszanych z sokiem z pomarańczy. Jeśli nie lubicie grudek w wannie, przed dodaniem płynu, zmiksujcie płatki w blenderze. Kąpiel jest idealna, gdy za bardzo spali was słońce. Płatki łagodzą podrażnienia i uspokajają zaczerwienioną skórę. Łyżka płatów wymieszana z łyżeczką suszonych bratków i sokiem z cytryny pięknie też rozjaśnia cerę.

Płatki cudownie wyrównują powierzchnię skóry i zwężają pory. Wymieszane z lekko zmielonymi orzechami, mlekiem i miodem będą genialnym peelingiem – skuteczną konkurencją dla gotowego produktu z apteki. Na ciele zostanie uwodzący zapach, który wpłynie na Was relaksująco. Sam peeling usunie martwy naskórek i usprawni krążenie krwi.

Kawa

Kawa zawiera sole mineralne, witaminy, anytoksydanty, które chronią skórę przed starzeniem, więc żal wyrzucać to, co z niej zostaje. Fusy z kawy zaczynają być doceniane nawet w kawiarniach. W jednej z niemieckich wymyślono sposób na tworzenie z nich kubków i filiżanek. Polska sieć oferuje swoim klientom w ramach darmowego dodatku słoik z peelingiem. Do niego dołączona jest instrukcja wykonania – a ono jest banalne. Zwilżamy ciało wodą i wcieramy fusy. Ja lubię dodać do nich skórę pomarańczy lub cytryny. Gdy chcę jednoczesnego nawilżenia – mieszam fusy z kilkoma kroplami oliwy.

Fusy pomogą też przy wypadaniu włosów. Problem jest tylko z wyczesywaniem ich, bo to prawdziwe wzywanie. Można po prostu fusy zagotować i przecedzić przez gazę, a włosy płukać powstałym płynem. Okład z nich sprawia, że znika też opuchlizna pod oczami. Najlepiej fusy zamrozić w formie do kostek lodowych, a potem robić nimi masaż wokół powiek. Wykorzystuję ten myk często, więc ręczę za jego skuteczność. Taki rytuał pobudza skuteczniej niż sama kawa :)

Mam nadzieję, że moje pomysły Was zainspirowały. Zajrzycie teraz do swoich kuchennych szafek i zastanowicie się nie tylko co dobrego z nich ugotować, ale jak te rozmaite resztki wykorzystać w pielęgnacyjnych rytuałach. Domowe kosmetyki nie dość, że są tanie, bo tworzone z tego, co i tak już zgromadziliśmy w swojej kuchni, to do tego nie zawierają niepotrzebnych chemicznych dodatków. Przekonajcie się sami!

Sylwia Majcher

Author: Sylwia Majcher

dziennikarka, blogerka i mama, której dzieci najbardziej lubią czarne oliwki i hummus. Absolwentka wielu kursów kulinarnych w Polsce i za granicą oraz studiów podyplomowych związanych z żywnością na warszawskiej SGGW. Kolekcjonuje książki kucharskie i przepisy z całego świata oraz kulinarne wspomnienia z podróży. W nowych miejscach zamiast muzeów odwiedza lokalne targowiska. Gotuje sezonowo, choć lubi smakowe eksperymenty. Swoimi przepisami dzieli się na blogu: kuchniawformie.pl

zobacz artykuły