Poobijane truskawki, oklapłe maliny, zwiędły rabarbar nie przyciągają naszej uwagi i czekają na zmarnowanie. Choć nie są w stanie rywalizować na pierwszy rzut oka z bardziej eleganckimi sąsiadami, w kwestii jakości mogą stanowić konkurencję! Jest w nich mnóstwo dobrej słodyczy, soczystości, która przyda się w sokach i koktajlach. Zamiast więc skazywać te gorzej wyglądające owoce na porzucenie, lepiej pysznie je wykorzystać. Swoje miejsce na talerzu powinny mieć też liscie i szczypułki.

Samotny banan protestuje

Jeden ze sklepów prowadził akcję zachęcającą do dawania szansy pojedynczym bananom. Klienci mają podświadomą skłonność wybierania tylko tych, które są skupione w kiści, tych samotnych owoców nikt nie chce. Efekt jest taki, że odrzucone banany trafiają do śmietnika. Tam też miejsce znajdują te z ciemną skórką, bo zniechęcają wyglądem.

Tymczasem więcej w nich dobrego naturalnego cukru, który z powodzeniem zastępuje ten sztuczny dosypywany do deseru z torebki. Dojrzały banan nadaje kremowości koktajlom na bazie kasz czy warzyw. Zamrożony zmienia się w smakowite lody. Dołożony do ciasta nie tylko je słodzi ale i sprawia, że deser jest łatwiejszy do strawienia. Dojrzałe banany kilka razy skuteczniej wzmacniają nasz system odpornościowy.

Daj się wpuścić w maliny

Maliny, truskawki, czy porzeczki, nawet te dość miękkie wciąż nadają się do zjedzenia. Można z nich kręcić atrakcyjne puddingi na podwieczorek, zapiekać pod kruszonką z płatków jaglanych albo wyciskać sok. Są znacznie tańsze niż ich doskonali znajomi, obok których czekają na bazarowych półkach. Istotne, by nie pokryły się pleśnią - z jej towarzystwem nic nie da się zrobić, jest zbyt niebezpieczna dla zdrowia. Poza nią nic owoców nie dyskwalifikuje.

Nie musicie więc wybierać tylko tych najpiękniejszych okazów, wystawionych na pokaz dla przyciągnięcia uwagi. Kosztują one od razu więcej, a jeśli nie wiążecie z nimi dekoracyjnych planów, spokojnie możecie zostawić je innym. Sami poproście o łubiankę dojrzałych truskawek, które rozgnieciecie w domu klasycznie widelcem ze śmietaną. Można do nich dorzucić nieco ugotowanego ryżu i zorganizować sobie w ten sposób rarytasowy szybki i wdzięczny obiad.

Borówki odnalezione w czeluściach lodówki można zatopić w cieście biszkoptowym albo zmiksować na sos do naleśników. Gwarantują pełną lekkości odmianę po karmelu lub czekoladzie. Niech to potrzeba owoców tworzy Wasze menu! Wykorzystujcie je maksymalnie, bez kapryszenia. Sezon trwa krótko przecież i żal się żegnać z malinami tylko dlatego, że miały czelność puścić za dużo soku lub poobijać się zanadto w koszyku. Są wciąż przecież idealną bazą do syropu, który przyda się na jesienne pochilpywanie i konfitury, jaka chętnie dopieści poranne racuchy.

Moc szypułek

Truskawki zazwyczaj oczyszczamy dość kategorycznie ze wszystkich dodatków. W koszu lądują ich szypułki i liście. Wydają nam się niepotrzebne i bez wyrzutów się z nimi żegnamy. Zupełnie bezsensownie.

W szypułkach i liściach też jest moc. Te pierwsze mają mnóstwo chlorofilu, który oczyszcza organizm z toksyn i reguluje poziom cukru w krwi. Dzięki niemu nasza skóra nabiera blasku. Znikają też zmarszczki. Naprawdę! Także zamiast drogiego kremu - pesto ze szczypułek truskawek doprawione ulubionymi dodatkami! Ja lubię klasykę, orzechy, oliwę, niekiedy kolendrę lub miętę. W szypułkach, podobnie jak w truskawkach, jest mnóstwo witaminy C, wapnia i żelaza. Jednym z ich walorów jest to, że łagodzą bóle brzucha. Bardziej niż tabletki z apteki. Z liści warto zrobić napar, który pomaga w leczeniu bólu gardła. Herbata sprawdza się też w leczeniu infekcji układu moczowego i kamicy żółciowej.

W czasie upału zamiast niej kusić może lemoniada. Truskawki z szczypułkami wystarczy pokroić, zalać wodą, dodać mięty i soku z cytryny, chętnym także miodu. Tyle dobra w niepozornych i niedocenianych częściach owoców. Jeśli w planie macie rozdzielenie truskawek od szypułek, zróbcie to po ich umyciu. Dzięki temu woda nie dostanie się do środka owoców i nie wypłucze z nich cennych witamin.

Jeśli totalnie brakuje Wam czasu lub pomysłu na zagospodarowanie owoców - zamroźcie je. To dla nich najlepszy ratunek przed zmarnowaniem. Dojrzałe banany przydadzą się do przygotowania błyskawicznego deseru, maliny chętnie wpadną do muffinek, a truskawki ubarwią koktajl. Mrożone owoce spokojnie mogą spędzić w zamrażarce kilka miesięcy, nie tracą tam wartości i to dla nich najwygodniejsza forma przedłużenia trwałości.

Herbata z liści truskawek

  • łyżka posiekanych liści truskawek
  • skórka i sok z pomarańczy
  • miód (opcjonalnie)

Liście rozłożyć na papierze i zostawić do wysuszenia. Suche przełożyć do zaparzacza. Dodać skórkę z cytryny, zalać wrzątkiem. Zostawić na 10 minut. Po tym czasie przecedzić, doprawić sokiem i miodem.

Mus z dojrzałych truskawek z opiekanymi płatkami żytnimi

  • szklanka dojrzałych, rozpadających się truskawek
  • 2-3 kostki lodu
  • łyżeczka ekstraktu z wanillii
  • dojrzały banan
  • 2 łyżki płatków żytnich opiekanych

Truskawki zmiksować z lodem, wanilią i bananem. Na dnie szklanki ułożyć łyżkę płatków. Na nie wylać mus, a jego wierzch udekorować drugą porcją płatków.

Lody bananowe

  • 2 bardzo dojrzałe banany
  • szklanka miękkich malin

Banany obrać, pokroić w grube plastry i przełożyć do woreczka. Woreczek schować do zamrażarki na co najmniej 4 godziny. Zamrożone banany wyjąć i zmiksować z zimnymi malinami. Zjeść zaraz po przygotowaniu.

Pesto z szypułek truskawek

  • dwie szklanki szypułek truskawek
  • garść świeżej bazylii
  • ząbek czosnku
  • łyżka startego twardego sera
  • łyżka orzechów włoskich
  • 3 łyżki oliwy
  • łyżka wody

Szypułki umyć, przełożyć do blendera. Dodać bazylię i rozdrobnić. Potem dodać czosnek, ser, orzechy, oliwę i wodę. Zblendować na gładką pastę. Pesto może być bazą do makaronu lub pastą do kanapek.

Malinowy pudding z komosą ryżową

  • 2 szklanki dojrzałych malin
  • szklanka ugotowanej komosy ryżowej
  • pół szklanki mleka kokosowego
  • opcjonalnie miód lub syrop z agawy

Ugotowaną komosę przestudzić. Do zimnej dodać maliny oraz mleko kokosowe. Całość zblendować do uzyskania kremowej konsystencji. Przed podaniem można schłodzić w lodówce.

Sylwia Majcher

Author: Sylwia Majcher

dziennikarka, blogerka i mama, której dzieci najbardziej lubią czarne oliwki i hummus. Absolwentka wielu kursów kulinarnych w Polsce i za granicą oraz studiów podyplomowych związanych z żywnością na warszawskiej SGGW. Kolekcjonuje książki kucharskie i przepisy z całego świata oraz kulinarne wspomnienia z podróży. W nowych miejscach zamiast muzeów odwiedza lokalne targowiska. Gotuje sezonowo, choć lubi smakowe eksperymenty. Swoimi przepisami dzieli się na blogu: kuchniawformie.pl

zobacz artykuły