Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Zdrowie i uroda 2018-05-23

Ile białka powinno być w diecie? Lista źródeł białka

Białko – podstawowy budulec organizmu – zyskało złą sławę w okresie popularności diety Dukana.

... Czytaj więcej...

O ile łatwiej by było, gdybyśmy mieli do niej dostęp! Czy na pewno? Istnieje ryzyko, że zbiór produktów spożywczych określonych mianem jedynych słusznych i dozwolonych w zdrowej diecie, mógłby przyczynić się do… Obniżenia jakości żywienia. Im więcej restrykcji musielibyśmy na siebie nałożyć, tym większe ryzyko, że na ten krok stać byłoby nielicznych. Co można zrobić, by żyć zdrowiej i nie zwariować?

Produkty wysokiego ryzyka

Każdy z wymienionych produktów można znaleźć w „zdrowej” formie, ale należy zachować przy nich szczególną czujność. Na sklepowych półkach nadal przeważają niezdrowi przedstawiciele tej grupy pełni sztucznych dodatków, konserwantów czy pospolitej soli i cukru, których normy łatwo przekroczyć nawet nie używając ich w postaci substancji dodatkowych w kuchni.

  • Gotowe mieszanki przypraw
  • Sosy i dania typu instant
  • Dania ze słoika
  • Konserwy (popularny dodatek cukru w produktach, których byśmy o to nie podejrzewali)
  • Fast food – zarówno restauracyjny jak i z marketów
  • Słodycze, ciasta, ciastka, czekolady
  • Słone przekąski
  • Napoje gazowane, napoje owocowe (nie mylić z sokami)
  • Wyroby garmażeryjne, wędliny, parówki, kabanosy, mięso mielone
  • Produkty spożywcze typu light
  • Ser topiony
  • Jogurty owocowe

Unikaj tych produktów w codziennej diecie lub zachowaj wysoką czujność wkładając je do zakupowego koszyka.

Co ciekawe, szczególnie ostrożnym należy być sięgając po „zdrową żywność”, która zdrowe jedzenie jedynie udaje. Kamufluje się pod oznaczeniami „bio”, „fit”, „Energy”, zielonymi opakowaniami nawiązującymi do natury podczas gdy sam produkt niewiele ma wspólnego z jego wyjściowym surowcem. Żywność pretendująca do miana zdrowej często jest wysoce przetworzona, a uzyskanie jej określonych cech (np. pulchność produktu bezglutenowego) jest związane z koniecznością stosowania sztucznych dodatków.

Jak ułatwić sobie (zdrowe) życie?

W zdrowych zakupach z pomocą przychodzi technologia. Dobrym pomysłem jest zabranie ze sobą na zakupy smartfona - istnieje sporo przydatnych aplikacji, które ułatwią nam sprawne zrobienie zdrowych zakupów:

  • Listonic - świetna aplikacja, dzięki której zanotujemy rzeczy, które musimy kupić. Listy zakupów mogą być edytowane przez domowników, są na bieżąco synchronizowane
  • Zdrowe zakupy – pozwala na skanowanie kodów kreskowych, by dowiedzieć się jakie e-składniki zawiera dany produkt i jak wpływają one na organizm. Dzięki temu stajemy się nie tylko bardziej świadomi, ale także możemy wykonywać na co dzień bardziej trafne wybory
  • Nufino - po zeskanowaniu kodu kreskowego uzyskamy informacje na temat jego składu, składników odżywczych, obecnych alergenów
  • E-FOOD – wnikliwa analiza etykiety i wpływu na zdrowie obecnych w produkcie składników
  • Green Love – aplikacja wyszukująca sklepy i restauracje ze zdrową żywnością, gdziekolwiek jesteśmy

Posiadanie telefonu w kieszeni nie sprawi, że zaczniemy dokonywać lepszych wyborów żywieniowych, ale umiejętne korzystanie z jego dobrodziejstw – jak najbardziej! Szczególnie, jeśli nie masz ochoty lub czasu (czy jedno i drugiego), by zgłębiać tajniki czytania etykiet i dowiadywać się, które „E jest złe”, a które już niekoniecznie.

Przede wszystkim: nie zwariować

Dziedzina zdrowego stylu życia wydaje Ci się warta zainteresowania, ale obawiasz się, że musiałbyś poświęcić zbyt dużo czasu na odkrycie wszystkich jej tajników? Zapewne tak. Tylko kto powiedział, że musisz znać je wszystkie od razu i jednocześnie?

Jeśli całe życie jadłeś intuicyjnie i nie przywiązywałeś wagi do tego, co ląduje na Twoim talerzu – daj sobie czas. Przyswojenie zasad i zgłębienie wiedzy na temat zdrowego odżywiania jest dziedziną wiedzy jak każda inna. Wymaga sumienności i samodyscypliny, ale brak podstawowej wiedzy nie zwalnia z obowiązku zwracania uwagi na to, czym codziennie odżywiamy organizm.

Zamiast dążyć do idealnej diety, zastanów się, co możesz zrobić dziś, by Twoje żywienie było trochę lepsze, niż wczoraj. Gdy wdrożysz jedną zasadę – szukaj kolejnych. Powolne, sumienne działanie krok po kroku przyniesie długofalowe korzyści.

 

Dużo mówi się o urozmaiconej diecie. Czym jest w istocie? Czy to taka dieta, w której na każdy posiłek zjada się zupełnie nowe dania? A może taka, która kwalifikuje się do fotki na Instagram? Może taka, której nie powstydziłyby się najlepsze restauracje?

Na szczęście nie. Dieta urozmaicona, to dieta bogata w sezonowe produkty (ze szczególnym uwzględnieniem produktów lokalnych) oraz w różne produkty spożywcze, dostarczające wszystkich makroskładników, witamin i składników mineralnych.

Jeśli stosujesz rozsądną dietę redukcyjną (spożycie energii na poziomie około 80%CPM) i dbasz o jej różnorodność, prawdopodobnie nie potrzebujesz większości z modnych suplementów. Przyjrzyjmy się im bliżej.

Odżywka białkowa, a odchudzanie

Odżywka białkowa nie sprawi, że schudniesz. Odżywka białkowa nie sprawi też, że nabierzesz masy mięśniowej. Odżywka białkowa nie przyspieszy odchudzania.

Czy w takim razie robi cokolwiek?!

Owszem. Stanowi dodatkowe źródło białka w diecie, które można postawić w jednym rzędzie z pozostałymi źródłami białka*, którymi urozmaicasz swoją dietę np.:

  • Mleko i jego przetwory (jogurt, kefir, maślanka, twaróg, sery itp.)Mięso
  • Rośliny strączkowe

Nie ma sensu stosowanie odżywki białkowej, gdy nie jesteś zagrożony niedoborem białka w diecie. Dla osób odchudzających się i zdrowych sugerowana, dzienna podaż białka to 1-1,5 g białka na kilogram masy ciała. Widełki są szerokie – im wyższa aktywność (ze względu na tryb życia i intensywność treningów) tym wyższa sugerowana ilość białka w przeliczeniu na kilogram masy ciała.

Co istotne, badania nie wykazują lepszych efektów sportowych (nawet budowania masy mięśniowej!) przy znacznie większej podaży białka.

*wartości odżywcze preparatów białkowych zależą od producenta; niektóre są wzbogacane w witaminy i składniki mineralne, inne za to są wzbogacane w… konserwanty, wzmacniacze smaku i sztuczne barwniki.

Witamina D3

Najistotniejszy punkt w naszym zestawieniu. Witamina D3 w Polsce stanowi jeden z najpopularniejszych niedoborów. Niestety – nie dość, że mamy za mało słońca, to jeszcze towarzyszą temu zbyt niskie temperatury.

Musisz wiedzieć, że nie wystarczy po prostu „przebywać na słońcu”, by uzupełnić niedobór witaminy D3. Trzeba spędzać na nim określoną ilość czasu (zmienną w skali roku) w określonej porze dnia, w określonym stopniu odsłaniając ciało (które uprzednio nie zostało posmarowane kremem z filtrem).

W związku z powyższym większość Polaków cierpi na niedobór witaminy D3 mogący objawiać się rozdrażnieniem, zaburzeniami neurologicznymi, obniżonym nastrojem… I znacznie poważniejszymi chorobami, do których niedobór witaminy D3 prowadzi w perspektywie długofalowej.

Zalecane jest suplementowanie witaminy D3 co najmniej w okresie od października do kwietnia w dawce około 1000 j.m./dzień. Plan suplementacyjny warto ustalić z lekarzem w oparciu o aktualny wynik badania poziomu witaminy D3 w organizmie.

Stary, dobry tran

I zawarte w nim kwasy omega-3 EPA i DHA szczególnie ważne w diecie ubogiej w tłuste, wysokiej jakości ryby morskie. Musisz wiedzieć, że „droga ryba” nie zawsze znaczy „dobra ryba”. Ryby hodowlane mają mniej wartości odżywczych, niż ryby dzikie – o ograniczonej dostępności w większości regionów Polski.

Kupując tran, zwróć uwagę na:

  • Główny składnik – obecnie najpopularniejszy jest tran z wątroby dorsza
  • Formę – większość kapsułek znajduje się w przezroczystych opakowaniach, które zmniejszają stabilność kwasów omega-3 (wrażliwych na działanie światła); dodatkowym minusem kapsułek może być fakt, że w trakcie procesu pakowania tran jest dodatkowo narażony na działanie światła; w przypadku butelki proces pakowania trwa mniej czasu, a tran od razu znajduje się w ciemnej butelce ograniczającej dopływ promieni światła
  • Przechowywanie – zadbaj o to, by przechowywać tran w zaciemnionym miejscu

Superfoods

Musimy coś ustalić. Superfoods to nie tylko kolorowe składniki o egzotycznie brzmiących nazwach, zapakowane w papier ekologiczny, przewiązane jutową wstążeczką.

Superfoods to termin, którego używa się w celu wyróżnienia produktów charakteryzujących się wyjątkowo wysoką wartością odżywczą (lub unikalnymi cechami na tle pozostałych produktów).

Superfoods można nazwać:

  • Jagody goji, ale też czosnek
  • Miód Manuka, lecz również dobry, polski miód od zaufanego pszczelarza
  • Jagody acai, ale i dziką różę

Najlepsze superfoods to takie, które pochodzi z zaufanego źródła i jest pozyskiwane w trakcie szczytu sezonu – wówczas jest najbardziej wysycone składnikami mineralnymi. Dzięki optymalnym warunkom wzrostu ma szanse uzyskać unikalne właściwości.

Ciekawą opcją na przemycenie do diety superfoods, są standardowe produkty spożywcze wzbogacane dodatkiem superfoods (np. wafle ryżowe czy pieczywo chrupkie). W ten sposób spożywając ulubione produkty, można jednocześnie dostarczyć większej ilości dobroczynnych składników odżywczych.

Czy superfoods mogą działać? Jasne! Nie tyle za sprawą magicznej mocy, co poprzez uzupełnienie niedoboru. Przykładowo, dieta wegetariańska mogła doprowadzić do niedoboru witamin z grupy B, więc chlorella mogła stanowić istotne źródło tych witamin w diecie i przyczynić się do realnej poprawy samopoczucia…

Jeśli chcesz schudnąć i zmienić swoje nawyki na zdrowsze, nie trać energii na szukanie kolejnych Genialnych Rozwiązań. Zainwestuj ją w sprawdzone metody – regularną aktywność fizyczną, wybieranie wysokiej jakości produktów spożywczych na co dzień oraz zjadanie ich w ilościach, których potrzebujesz, by pokryć podstawowe potrzeby organizmu.

WHO – Światowa Organizacja Zdrowia, która nie bez przyczyny uznawana jest za godne zaufania źródło wiedzy (między innymi) o zdrowym stylu życia służącej profilaktyce chorób cywilizacyjnych. Jeśli WHO rekomenduje określony sposób postępowania, to stoją za tym mocne przesłanki. Jednym z przykładów jest ograniczanie podaży sodu w diecie, co ma bezpośredni związek z ilością soli w codziennym jadłospisie.

Ale ja nie solę!

Być może nawet nie solisz, bo słyszałeś, że „to niezdrowe”. Niestety – w dobie przetworzonej żywności istnieje ryzyko przekroczenia dziennej bezpiecznej dawki.

Ciekawostka: Sportowcy mogą spożywać większe ilości soli ze względu na większą utratę sodu z potem.

Ile soli można jeść?

Wytyczne WHO mówią o ograniczeniu podaży sodu poniżej 2g/dzień, co jest równoznaczne ze spożywaniem mniej niż 5 gramów soli*. To tyle, co mała, płaska łyżeczka.

Dla osób dbających o zdrowie taka ilość nie brzmi jak wyzwanie. Jednak to może się zmienić, gdy weźmiemy pod uwagę sól dodawaną do produktów zjadanych przez nas każdego dnia.

Przykłady:

  • Chleb pszenno – żytni = 1,5-2 g soli /100 g produktu
  • Polędwica sopocka = 2,5 g / 100 g produktu
  • Śledzie = 3,8 g soli/ 100 g produktu
  • Ser feta = 3,3 g soli/100 g produktu
  • Salami = 4,3 g soli / 100 g produktu
  • Ser żółty= 4 – 5 g soli/ 100 g produktu
  • Oliwki zielone marynowane = 6 g soli/ 100 g produktu

    Co to oznacza w praktyce? Jeśli w pracy zjadasz dwie kanapki (łącznie 4 kromki chleba) z plastrem sera i wędliny, możesz przekraczać dzienne dopuszczalne spożycie soli.

    Pamiętaj, że 5 gramów soli jest uznawane za górną granicę dziennego spożycia, co nie jest równoznaczne z „ilością rekomendowaną”. Niektórzy radykalni eksperci sugerują ograniczenie spożycia soli do… 1 g dziennie.

    Prawdziwy problem mają fani fast-foodów, dań instant, gotowych sosów czy dań do odgrzania w mikrofali. Nie dość, że źródłem sodu jest w nich sól, to wtóruje jej glutaminian sodu. Jeden burger popularnej sieciówki dostarcza tyle sodu, ile wynosi górna dopuszczalna granica spożycia. A jeśli dodasz do zestawu obficie solone frytki…

    Oczywiście tak, jak w jeden dzień nie da się uleczyć choroby tak samo przewlekły problem ze zdrowiem nie powstanie w jeden dzień. Jednak w perspektywie długofalowej częste stołowanie się w restauracjach typu fast food i spożywanie soli w nieograniczonych ilościach może przynieść niepożądane skutki uboczne. Jakie?

    *Rekomendacje nie dotyczą osób z hipernatremią.

    Dlaczego warto ograniczyć spożycie soli?

     

    Warto ograniczyć sól w codziennej diecie, aby:

  • Usprawnić gospodarkę wodną organizmu (co w niektórych przypadkach może poskutkować redukcją cellulitu – sód zwiększa zatrzymywanie wody w organizmie)
  • Zmniejszyć ryzyko nadciśnienia (bądź zredukować jego poziom)
  • Zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka żołądka
  • Zapobiegać rozwojowi kamicy nerkowej
  • Zapobiegać pozostałym chorobom układu krążenia np. miażdżycy, zawałom, udarom
  • Jeśli jesteś młody, argumenty dotyczące różnych jednostek chorobowych mogą Cię nie przekonywać. Napiszę więc bardziej dosadnie. Miażdżyca, nadciśnienie, udar, zawał serca należą do chorób układu krążenia, które stanowią najczęstszą przyczynę zgonów w Polsce. W tym niechlubnym rankingu wyprzedają nawet nowotwory.

    Jak zredukować ilość soli w diecie?

    Krok po kroku. Stopniowo zmniejszaj ilości soli używanej jako przyprawy i eliminuj z jadłospisu produkty (lub potrawy) będące jej źródłem.

    Kubki smakowe początkowo będą domagać się większych porcji soli, ale z czasem uda Ci się zmniejszyć ich oczekiwania. Jeśli zmiany okażą się dla Ciebie bardzo trudne, kup w aptece sól niskosodową (wyróżnia się 30-40% niższą zawartością sodu, niż sól tradycyjna).

    Powodzenia!

    Źródło: Wytyczne WHO dot. spożywania sodu przez dzieci i dorosłych, 2012

Przedstawię Ci patenty, dzięki którym obniżysz ładunek glikemiczny posiłku, co w wyraźny sposób wpłynie na wydłużenie sytości. Najskuteczniejszym z nich jest zrozumienie czym jest ładunek glikemiczny i co na niego wpływa.

Ładunek glikemiczny to parametr odnoszący się do zawartości węglowodanów przyswajalnych w określonej porcji pożywienia. Ładunek glikemiczny mówi o tym, jak wysoki (lub jak niski) wyrzut insuliny we krwi spowoduje zjedzenie określonego posiłku o danym rozmiarze.

Obniżenie Ładunku Glikemicznego posiłków sprzyja profilaktyce insulinooporności i cukrzycy typu II. Jeśli nie lubisz czekać na długofalowe efekty wprowadzonych zmian, może przekona Cię fakt, że wydłużają sytość poposiłkową i zmniejszają apetyt na słodycze?

Zdecydowanie warto dążyć do obniżenia ŁG posiłków w zdrowej diecie. Jednocześnie nie warto prowadzić skrupulatnych wyliczeń – osoba zdrowa tego nie potrzebuje. Wystarczy stosowanie kilku trików, które z czasem staną się intuicyjnymi wyborami i przyczynią się do uzyskania niższego ładunku glikemicznego ulubionych dań.

Bardziej sycące są posiłki, które:

  • Zawierają duże ilości błonnika pochodzącego np. z:

- Skórek owoców i warzyw

- Otrębów

- Pełnoziarnistych produktów zbożowych

- Nasion, ziaren, pestek

- Roślin strączkowych

Zwiększając podaż błonnika w diecie zadbaj o większą ilość wypijanych płynów– co najmniej 2 l/dzień. W przeciwnym razie mogą wystąpić zaparcia i bóle brzucha.

  • Zawierają półprodukty możliwie najmniej przetworzone i rozdrobnione

- im bardziej dany składnik przypomina swoją surową formę, tym niższy jest jego Indeks Glikemiczny – wszelkie formy rozdrobnienia, przetarcia, gotowania wpływają na wzrost Indeksu Glikemicznego, ponieważ produkt staje się bardziej sprawny i węglowodany zostają szybciej rozkładane i wchłaniane do krwioobiegu w postaci glukozy.

-np. koktajl owocowy i sałatka owocowa przygotowane z tych samych składników, w tej samej ilości, będą różnić się ładunkiem glikemicznym – sałatka będzie charakteryzować się niższym ŁG ze względu na niższy stopień przetworzenia półproduktów.

  • Składają się ze wszystkich makroskładników: białka, węglowodanów i tłuszczu

- Spożycie białka i tłuszczu nie wywołuje wahań poziomu glukozy we krwi, dlatego wzbogacenie posiłku o źródło białka i tłuszczu sprawia, że cały posiłek będzie miał niższy Ładunek Glikemiczny, niż gdyby składał się wyłącznie ze źródła węglowodanów

- Dzieje się tak, ponieważ ŁG odnosi się do sumy węglowodanów w całej porcji – jeśli np. pierś z kurczaka nie zawiera węglowodanów, to obniża ich średnią zawartość w całym posiłku, ponieważ zwiększa jego kaloryczność i objętość, nie zwiększając udziału węglowodanów prostych

  • Zawierają wiele składników o niskim lub średnim Indeksie Glikemicznym

Jeśli stosujesz się do opisanych zasad, a mimo to nadal odczuwasz wzmożony głód, słodyczowe zachcianki i niepohamowany apetyt, zastanów się czy Twoja dieta nie jest zbyt restrykcyjna. Przez kilka dni notuj wszystko, co zjadasz – najlepiej w aplikacji, która automatycznie policzy kalorie za Ciebie. Następnie, wyciągnij średnią z kilku dni i sprawdź w jakim stopniu zaspokoją Twoje całodniowe zapotrzebowanie energetyczne. Możesz obliczyć je przy pomocy wzoru na CPM (opartego na wzorze Harrisa- Benedicta). Dieta redukcyjna powinna pokrywać CPM w około 80%. Jeśli dostarczasz swojemu organizmowi mniej kalorii w ciągu dnia, nic dziwnego, że odczuwasz głód i nie jesteś w stanie doczekać kolejnego posiłku!

Zmień wielkość porcji i jednocześnie ciesz się efektami odchudzania i zmniejszonym ryzykiem wystąpienia efektu jojo.

W ostatnim artykule omówiłam parę mechanizmów, które muszą być spełnione abyśmy faktycznie mogli usunąć toksyczne substancje i metabolity z naszego organizmu. Wiele osób szuka jednak sposobów na oczyszczenie się czy detox. Czy cokolwiek w Internecie jest warte naszej uwagi?

W Internecie pomysłów na oczyszczanie jest wiele.

Po pierwsze hydrokolonoterapia, które ma nam ponoć pomóc pozbyć się kamieni kałowych i złogów w jelicie grubym. Jest to płukanie jelita dużą ilością wody/płynu fizjologicznego. Teoretycznie ma to sens, ale w praktyce kamienie kałowe występują tylko u bardzo chorych lub starszych osób, które się nie ruszają i mają problem z wypróżnianiem się (udaje im się to np. raz na tydzień). Terapia ta pozbawi nas niestety naszych dobrych bakterii jelitowych (które również odpowiadają za metabolizowanie niektórych toksyn). Zostaną po prostu wypłukane, może to doprowadzić do zachwiania równowagi w środowisku jelit i w konsekwencji mogą rozwinąć się niekorzystne bakterie.

Post dr Dąbrowskiej – jest to parotygodniowy post, podczas którego spożywa się tylko warzywa z niskim indeksem glikemicznym i parę owoców. Nie ma żadnych tłuszczy i żadnych źródeł białka (pomijam warzywa jako źródło białka czy tłuszczu). Faktycznie czasem daje spektakularne efekty, w szczególności w zmniejszaniu objawów lub zaleczaniu takich chorób jak reumatoidalne zapalenie stawów, cukrzyca, migreny i w ogóle różnego typu zapalenia, ponieważ faktycznie nie dostarczamy sobie wówczas żadnych prozapalnych składników i nasz organizm może troszkę odpocząć. Dieta działa również na zasadzie autofagii (polegaja na trawieniu przez komórkę obumarłych lub uszkodzonych elementów jej struktury). Wszystko w porządku ale dieta ma bardzo mało kalorii (400-800) i nie zawiera żadnych tłuszczy, przez co witaminy rozpuszczalne w tłuszczach się po prostu nie wchłoną. Dieta może doprowadzić do dużych niedoborów i przeprowadzona bez kontroli lekarza lub dietetyka może spowodować np. omdlenia.

Detoks sokowy – w teorii również super sprawa. Pijemy tylko świeżo wyciskane soki przez okres paru dni do 2 tygodni. Nie wiem jak Wy, ale ja byłabym po prostu głodna! 😊 Dostarczymy sobie dużo witamin i minerałów, ale również niestety – zero tłuszczy. Do tego bardzo mała ilość błonnika, który również ma nam przecież pomóc usunąć to, co zalega w jelitach i umożliwić nam wydalanie. Więc jeśli już ktoś miałby pomysł oczyszczania się poprzez soki, to jednak bardziej polecam smoothiesy z całych owoców i warzyw, wraz z błonnikiem.

Głodówka – jak już możecie podejrzewać – nie jestem fanką. Co prawda proces autofagii i procesy naprawcze mogą być zintensyfikowane, ale nie dostarczamy sobie żadnych witamin, minerałów, witamin ani błonnika (przez brak błonnika gorzej jest z wypróżnianiem, a raczej z jego brakiem). Do tego taki sposób oczyszczania mogą przeprowadzić tylko osoby w 100% zdrowe. Mogą wystąpić silne spadki glukozy we krwi, przez co można nawet zemdleć. Do tego bóle głowy i osłabienie, więc raczej konieczny jest urlop.

A co z suplementami „na oczyszczanie”? Nie ma ani jednego przebadanego suplementu lub leku, który ma udowodnione działanie badaniami klinicznymi. Co prawda są pewne produkty, które mają potencjalne właściwości detoksykacyjne, w szczególności z metali ciężkich. Jednym z nich jest kolendra, która np. u myszy zmniejszyła o ok 12% zawartość kadmu w kościach. Kolejnym składnikiem są wodorosty nori i chlorella, które w badaniach na zwierzętach wykazują działanie detoksykujące poprzez wiązanie metali ciężkich (ołów i rtęć) oraz dioksyn. Problem tylko w tym, że ilości podawane w przeliczeniu na kilogram masy ciała były dość spore.

Popularne zaczyna być stosowanie węgla aktywnego albo tzw. enterosgelu. Substancje te wiążą toksyny i metale ciężkie, ale problem jest też taki, że wiążą dużo więcej substancji…. Zarówno minerały, bakterie (również te dobre) i niektóre leki oraz substancje bioaktywne. Mają również działanie silnie zapierające. Stosowane bez kontroli lekarza albo dietetyka mogą wywołać więcej szkody niż pożytku.

Polecam natomiast raz jeszcze warzywa i owoce. Zawarte przede wszystkim w owocach cytrusowych, leśnych czy w winogronach kwasy owocowe takie jak cytrynowy, jabłkowy czy bursztynowy wiążą aluminium, przez co w badaniach na myszach zmniejszała się jego akumulacja w kościach.

Jakie wnioski? Podsumowując - nie przeprowadzono randomizowanych, kontrolowanych badań w celu oceny skuteczności komercyjnych diet detoksykujących u ludzi. Można natomiast na pewno pomóc swojemu organizmowi i odciążyć go poprzez wprowadzenie pewnych produktów (warzywa, owoce, błonnik) i nie jedzenie tych zawierających substancje, które nasza wątroba musi zmetabolizować i usunąć (przetworzone jedzenie, przetworzone komercyjne mięso z hormonami lub antybiotykami, przypalone produkty, konserwanty itp.). Dodatkowo polecam duże ilości błonnika (nie w postaci suplementów!) oraz wody aby nerki prawidłowo filtrowały. Wówczas mamy pewność, że szybkość detoksykacji/oczyszczania się zwiększy.

Oczyszczanie organizmu – hit czy mit?

Nie ma wątpliwości, że nasze życie otacza coraz większa ilość toksyn i substancji dla nas niekorzystnych. Rozpowszechnienie chemikaliów przemysłowych, pestycydów, ksenoestrogenów, metali ciężkich, dioksyn i pierwiastków promieniotwórczych jest bardzo szerokie. Wiele z tych toksyn wykazało szkodliwe skutki, w tym raka, zaburzenia płodności, metabolizmu i zdrowia psychicznego. Wiadomo również, że niektóre substancje mogą ulegać bioakumulacji w naszym organizmie. Może też wystąpić efekt synergistyczny, przez co kombinacje toksyn mogą być silniejsze niż pojedyncze. Czy my coś możemy z tym zrobić? Czy da się oczyścić organizm z owych toksyn?

Czy da się oczyścić organizm z owych toksyn?

Kilka badań klinicznych wykazało, że komercyjne diety detox poprawiają detoksykację wątroby i eliminują trwałe zanieczyszczenia organiczne z organizmu. Przykładowo w 2000 roku przebadano 25 uczestników, którym przeprowadzono dietę „detoksykującą”. Możliwości detoksykujące zbadano poprzez porównanie wątrobowego klirensu (usuwania) kofeiny z organizmu. Po zastosowaniu diety szybkość usuwania kofeiny poprawiła się o 23%. Niestety badania te nie są w 100% wiarygodne przez wadliwą metodologię i zbyt małe ilości próbek. Istnieją wstępne dowody sugerujące, że niektóre produkty takie jak kolendra, nori i olestra (taki substytut tłuszczy) mają właściwości detoksykacyjne, chociaż większość z tych badań przeprowadzono na zwierzętach. Czy to znaczy, że nie możemy sobie pomóc?

Nie ma sprawdzonej w 100% metody, ale możemy wspomóc swój organizm!

Po pierwsze należy dostarczyć do organizmu dużą ilość przeciwutleniaczy. Są to takie substancje jak witamina C, E, A, koenzym Q10, polifenole, kwas alfa liponowy, enzymy takie jak peroksydaza glutatuinowa, dysmutaza ponadtlenkowa (zawierają ważne pierwiastki -miedź, cynk, mangan, selen) i aminokwasy budujące np. glutation (nasz najmocniejszy antyoksydant). Codziennie przez np. zanieczyszczenie powietrza, stres, alkohol, złą dietę, palenie papierosów, nadmierny wysiłek fizyczny, promieniowanie, w naszym organizmie powstaje duża ilość wolnych rodników. Są to takie cząsteczki, które niszczą nasze komórki i przyczyniają się do starzenia organizmu. Aby zneutralizować wolne rodniki organizm musi podziałać na nie antyoksydantami, czyli tymi substancjami, które wymieniłam wyżej. Nadmiar wolnych rodników lub niedobór przeciwutleniaczy przyczynia się do zwiększenia stanów zapalnych w naszym organizmie i przez to również możemy czuć się gorzej. Aby zmniejszyć stany zapalne i zwiększyć potencjał antyoksydacyjny organizmu należy spożywać dużo warzyw, owoców, zdrowych tłuszczy, zieloną herbatę i białka z dobrego źródła.

Po drugie – wspomożenie wątroby!

80% detoksykacji dzieje się w tym organie. Nasze enzymy w wątrobie mają ograniczoną możliwość działania i różną wydolność. Jeśli są „zajęte” usuwaniem zbyt dużej ilości toksycznych substancji, w końcu mogą nie być w stanie w odpowiednio szybkim czasie usunąć jakiś substancji. Mechanizm ten mogę najłatwiej wytłumaczyć na podstawie zwykłego „kaca” i szybkości upija – enzymy takie jak dehydrogenaza alkoholowa i oksydaza cytochromowa (jeden z jej typów) mają większą lub mniejszą aktywność – to warunkuje nam osobnicze możliwości metabolizmu alkoholu. Podobnie jest z innymi substancjami, dlatego też jak np. pijemy duże ilości kawy albo palimy papierosy, to część enzymów jest „zajęta” i jeśli akurat przyjmujemy leki, które muszą być zmetabolizowane przez te same enzymy to ich okres półtrwania w naszym systemie będzie dłuższy i stężenie będzie wyższe. Podobnie może być z toksynami, które nas otaczają. Co musimy dostarczyć aby wszystkie fazy detoksykacji wątroby były wydolne? Potrzebujemy między innymi: kwas foliowy, witaminę B12, C, B5, B3, B6, flawonoidy, cholinę, magnez oraz sporą pulę aminokwasów. Czyli raz jeszcze - dużo warzyw, owoców, zdrowych tłuszczy, zieloną herbatę i białka z dobrego źródła.

Po trzecie - należy zadbać o to, co się dzieje w jelitach.

Większość zbędnych substancji jest wydalanych razem z kałem. Problem zaczyna się wtedy, gdy nasza perystaltyka jest mocno spowolniona, gdy pojawiają się zaparcia. Toksyczne metabolity mają dużo dłuższy kontakt ze ścianą jelit, mogą poprzez tzw. nieszczelne jelito (kiedy to połączenia między komórkami jelita rozluźniają się) przedostawać się do krwioobiegu i znów muszą być zmetabolizowane aby mogły być wydalone, przez co obrót toksycznych substancji się zwiększa. Co możemy zrobić aby poprawić perystaltykę jelit? Po pierwsze należy zwiększyć ilość błonnika w diecie (warzywa, owoce, pełnoziarniste produkty takie jak np. płatki owsiane, gryczane czy ryż brązowy, warzywa strączkowe) oraz zwiększenie ilości wody. Dlaczego? Gdy zwiększymy udział błonnika w diecie spowodujemy „rozpulchnienie” mas kałowych oraz pobudzenie mechaniczne ścianek jelit i przyspieszenie perystaltyki. Jeśli natomiast nie dostarczymy wystarczającej ilości wody – błonnik ją wchłonie i może się okazać, że zaparcia będą jeszcze bardziej dokuczliwe. Dodatkowo zwiększenie ilości wody przyspieszy filtrację kłębuszkową w nerkach i następny mechanizm usuwania zbędnych metabolitów będzie wsparty.

To są jedne z najważniejszych mechanizmów wartych omówienia przy okazji oczyszczania czy detoksykacji organizmu. W następnym artykule będzie o tym czy dzisiejsze sposoby na oczyszczanie są bezpieczne czy jednak mogą nam wyrządzić krzywdę. Kiedy i co możemy zastosować.

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji