Z motywacją bywa różnie – wiadomo. Jednego dnia wstajemy pełni energii i idziemy biegać, a drugiego już zapominamy o tym, dlaczego zapisaliśmy się na siłownię i najchętniej udawalibyśmy, że aktywność fizyczna nie istnieje. Jak to wszystko uregulować i co zrobić, żeby trening nie był przykrym obowiązkiem, a zaczął być po prostu stałą częścią dnia? Oto 3 sposoby na to, aby znowu chciało ci się iść poćwiczyć.

Zanim zaczniemy już strzelę sobie w kolano i powiem coś, co kłóci się mocno z ideą motywującej trenerki: przeceniamy motywację. Na każdym kroku. Wydaje nam się, że osoby które regularnie chodzą na treningi, osiągają sukcesy i swoje cele to osoby wiecznie zmotywowane, którym zawsze się chce. I że rozwiązaniem naszych problemów jest po prostu znalezienie sposobu na motywację… a wtedy wszystkie kłopoty znikną, a my z uśmiechem na twarzy każdego dnia będziemy rozkładać matę i wyciskać z siebie siódme poty.

Niestety, to tak nie działa.

Motywacja jest bardzo przereklamowana. Pewnie: świetnie jest uderzać na trening z uśmiechem na ustach i mnóstwem energii, ale nie jest to coś, co naprawdę jest nam potrzebne do osiągnięcia celu.

Tak naprawdę, w tym artykule nie pokażę Wam, jak się motywować, ale jak skutecznie sprawić, by trening przestał być czymś okropnym, a zaczął być naturalną częścią Waszego dnia. Tą przyjemną, oczywiście.

#1 DOPASUJ TRENING DO ŻYCIA, A NIE ŻYCIE DO TRENINGU

Największy błąd wszystkich nowicjuszy – ale nie tylko. Tak bardzo chcemy trenować, tak mocno chcemy trzymać się planu, że wymyślamy sobie bardzo ambitny harmonogram ćwiczeń, który jest praktycznie… niemożliwy do zrealizowania. Trening zaplanowany 5 minut po pracy, 7 razy w tygodniu, dwa treningi dziennie, bieg o 5 rano (kiedy kładziemy się o pierwszej spać) – to wszystko to przykłady nieudanych założeń, które próbujemy spełnić każdego dnia.

Zamiast tworzyć idealny (i nierealny) plan działania, skup się na tym, żeby dopasować trening do swojego życia, a nie odwrotnie. Jeśli chcesz ćwiczyć w klubie fitness – znajdź taki, który znajduje się blisko twojego domu lub twojego miejsca pracy. Dojeżdżanie 40 minut po to, żeby się trochę spocić może i wydaje się ambitne, ale na dłuższą metę będzie bardzo przeszkadzające i zniechęcające. Chcesz biegać? Świetnie. Możesz zaplanować bieg w weekendy, zamiast zrywać się o 5 rano po 3 godzinach snu. Ćwiczysz w domu? Wspaniale. Nie musisz jednak robić tego codziennie, żeby mieć dobre efekty. Zwłaszcza, jeśli tak naprawdę nie masz na ten codzienny trening czasu.

Tylko dopasowanie ćwiczeń do naszego trybu dnia pomoże nam utrzymać motywację i regularność w treningach. Jeśli pojawienie się na ćwiczeniach nie będzie od nas wymagało dodatkowych wyrzeczeń (dojazd, wczesna pobudka, i tak dalej) to wzrasta prawdopodobieństwo, że na nie trafimy i rzeczywiście się poruszamy.

Pierwsze zadanie dla ciebie: usiądź na spokojnie z kalendarzem w ręku i zaplanuj trzy treningi w tygodniu, dopasowując je do swojego planu dnia.

#2 NIE ZMUSZAJ SIĘ

Słyszałaś, że zumba spala mnóstwo kalorii, więc się zapisałaś, mimo tego, że to kompletnie nie twoje klimaty? Zmuszasz się do treningu siłowego, bo podobno jest najlepszy, ale w trakcie umierasz z nudów? Powodzenia. Trzeba naprawdę dużo silnej woli, żeby regularnie zmuszać się do aktywności, za którą się nie przepada.

Co możesz zrobić? Znaleźć trening, który lubisz. I wyjaśnijmy sobie coś: w trakcie nie zawsze możesz czuć entuzjazm (zwłaszcza w trakcie interwałów), ale jeśli po ćwiczeniach nie możesz już doczekać się następnych, bo ci się podobało – to strzał w dziesiątkę.

Jest tyle różnych aktywności, które są ciekawe i urozmaicone, że naprawdę nie ma sensu zmuszać się do takiej, której nie lubisz. Są różne sposoby na zachowanie zdrowia i pięknej sylwetki. Wybierając takie, które lubimy, inwestujemy nie tylko w swoje samopoczucie, ale przede wszystkim zapewniamy sobie regularność treningów. A to właśnie jest klucz do sukcesu i efektów.

#3 PAMIĘTAJ O ZMIANIE

Powtarzalność jest dobra – ale do czasu. Zarówno dla ciebie, jak i dla twojego ciała, zmiana planu treningowego co jakiś czas jest bardzo potrzebna. Z kilku powodów: aby uniknąć nudy, utrzymać motywację i nie przyzwyczaić ciała do danej aktywności i nie zatrzymywać efektów i progresu. W związku z tym zalecana jest zmiana w treningach co jakiś czas. Najpierw – po pierwszych 30-50 dniach od rozpoczęcia ćwiczeń, a następnie co około 2-3 miesiące.

Pamiętaj – nie chodzi tu o diametralną zmianę planu. Warto jednak wprowadzać nowe aktywności, modyfikować stare i urozmaicać swój trening, dzięki czemu ogólnorozwojowo oddziałujemy na nasze ciało.

Dodatkowo, oprócz zmian co kilka miesięcy, co jakiś czas możemy zmieniać coś w pojedynczych treningach – zwiększać intensywność, skracać czas przerwy, wydłużać czas ćwiczenia, dodać kolejną serię czy zmienić maszynę, na której trenujemy.

PRZEDE WSZYSTKIM: ZAPOMNIJ O MITYCZNEJ MOTYWACJI

I na koniec pamiętaj – to nie motywacja odpowiada za sukces. Pewnie, przydaje się, ale tak naprawdę najważniejsza jest regularność i po prostu działanie. Zadbaj o to, by trening pasował do ciebie, sprawiał ci przyjemność i co jakiś czas się zmieniał – a nie będziesz potrzebował motywacji, żeby działać. I tego ci życzę.

Marta Hennig

Author: Marta Hennig

Nazywam się Marta Hennig i jestem trenerem przygotowania motorycznego, instruktorem fitness, trenerem personalnym i byłą sprinterką. Dla Ciebie jednak mogę być po prostu Martą  Istnieję na blogu i w social mediach, bo chciałam udowodnić, że bycie fit nie musi być trudne. Ba: bycie w formie i trwanie w zdrowiu może być nawet przyjemne! Bez wyrzeczeń, restrykcyjnych diet, bez zakazów, nakazów i doby, która rozciąga się jak guma od legginsów. Chcę udowodnić, że być fit może być każdy – niezależnie od wieku i grubości portfela. Mam nadzieję, że ze mną i z moimi zestawami ćwiczeń sam przekonasz się na własnej skórze, że można być codziennie fit – i to bez spiny! codzienniefit.pl

zobacz artykuły