Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Diety i fitness 2019-01-15

5 cech dobrego jadłospisu

Bezglutenowy, bezlaktozowy, warzywny, bezwarzywny, owocowy, sokowy, ketogeniczny, paleolityczny… Wielu

... Czytaj więcej...

Gdyby uznać telewizyjne reklamy za guru źródeł wiedzy, musiałabym odpowiedzieć na pytanie w tytule twierdząco kiwając głową (koniecznie z szerokim uśmiechem, dzierżąc w ręku torbę z kilkoma opakowaniami różnych suplementów). Na szczęście dysponujemy znacznie bardziej wiarygodnymi informacjami – wynikami niezależnych badań naukowych, które nie pozostawiają wątpliwości. Większość suplementów diety robi pożytek wyłącznie ich producentom. Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Suplementy kontra leki

Wprowadzenie suplementów na rynek nie jest związane z tak rygorystycznymi zasadami, jak w przypadku leków. Dopuszczenie suplementów do obrotu wiąże się jedynie z deklaracją ich składu w odpowiednim organie, w przypadku leków są one badane przez wiele lat w warunkach laboratoryjnych, a następnie przeprowadzane są testy na organizmach żywych. Taki rygor w kontekście leków pozwala uniknąć niepożądanych efektów stosowania leków, takich jak za duże (lub zbyt małe) dawki substancji czynnych czy zanieczyszczenie. W przypadku suplementów gwarantem składu produktu jest słowo producenta.

Leki w odróżnieniu od suplementów są to produkty o określonym celu leczniczym, mają wyraźne kryteria stosowania, znane są ich efekty uboczne oraz zostały przebadane pod kątem bezpieczeństwa stosowania u ludzi.

Różnice między zasadami rejestracji suplementu diety a leku wskazują, że do suplementów należy podchodzić z dozą ograniczonego zaufania. Oczywiście na rynku są dostępne wysokiej jakości suplementy renomowanych marek, ale do nowych, podejrzanych preparatów dostępnych na internetowych aukcjach, obiecujących niesamowite efekty terapeutyczne powinniśmy mieć ograniczone zaufanie.

Czy branie multiwitamin ma sens?

Z założenia preparaty multiwitaminowe dostarczają szeregu witamin, których człowiek nie jest w stanie sobie dostarczyć, gdy nie stosuje diety zróżnicowanej i zbalansowanej opartej na warzywach, owocach i innych produktach.

Tyle w teorii. Jednakże wśród nabywców multiwitamin są jednak osoby, których dieta jest bogata w różnego rodzaju produkty i dostarczanie ich z zewnątrz bardzo często powoduje, że dochodzi do przekroczenia norm ich spożycia.

U osoby stosującej urozmaiconą dietę, bazującą na wartościowych produktów stosowanie takich preparatów może obciążać organizm przez zbyt duże dawki poszczególnych witamin i składników mineralnych.

Stosowanie suplementów diety ma sens wtedy, gdy jesteśmy w grupie ryzyka niedoborów pokarmowych lub przez szczególne wskazania (np. uprawianie wymagającego sportu) mamy większe zapotrzebowanie, niż dałoby się je pokryć tradycyjną dietą.

Preparaty multiwitaminowe mogą mieć sens w przypadku osób starszych, których dieta jest mało urozmaicona, uboga w świeże owoce, warzywa, produkty pełnoziarniste. Jednak zanim kupicie multiwitaminę Dziadkom, upewnijcie się, że nie przyjmują innych preparatów dostarczających witamin i składników mineralnych.

Największy błąd w przyjmowaniu multiwitamin

O ile wielka kumulacja może być pożądana przez osoby grające w totka, tak nie polecam jej w przypadku dobierania suplementów diety.

Jeśli Ty lub ktoś z Twoich bliskich stosujecie preparaty:

  • Na włosy i paznokcie
  • Poprawiające koncentracje
  • Multiwitaminę
  • Na lepszy sen
  • Na inną przypadłość wymyśloną przez agencje marketingową promującą suplement diety

… Narażacie się na akumulację składników mineralnych i witamin w organizmie. Zasada „im więcej tym lepiej” nie działa w przypadku wysycenia organizmu składnikami odżywczymi – potrzebujemy tyle, ile jest określone dla naszej populacji. Nie mniej, ale też nie więcej.

Zupełnie tak, jak ze zdrowym odżywianiem. Dieta bazująca na wartościowych, odżywczych produktach sprzyja, ale jeśli będziemy dostarczać organizmowi zbyt dużo (nawet zdrowego) pożywienia, doprowadzimy do nadwagi a później otyłości, które mają poważne konsekwencje zdrowotne.

Po raz kolejny najlepszą zasadą jest UMIAR!

Szczegółowe informacje o zapotrzebowaniu na poszczególne witaminy, składniki mineralne, makroskładniki i energię znajdziesz w wytycznych -> NORMY ŻYWIENIA DLA POPULACJI POLSKI 2017. Zastanawiasz się, które suplementy warto brać? Zdecydowanie, dla większości Polaków obowiązkowa okazuje się suplementacja witaminy D3. Przeczytaj nasz artykuł z Nowymi wytycznymi suplementacji witaminy D3 przez Polaków.

Teoretycznie - wszystko wiemy. Żeby być zdrowym i w formie, trzeba ćwiczyć, najlepiej regularnie. Ale jak tą regularność osiągnąć? Jak ułożyć ćwiczenia, żeby rzeczywiście przynosiły efekty? Jeśli też masz z tym problem - oto odpowiedź: gotowy plan treningowy na kolejne 4 tygodnie, który pozwoli ci nie tylko poprawić kondycję i siłę, ale także pozytywnie wpłynie na wygląd twojej sylwetki.

DLACZEGO WARTO MIEĆ HARMONOGRAM ĆWICZEŃ?

Spontaniczna aktywność i codzienna niespodzianka w formie ćwiczeń to oczywiście też sposób na zdrowie, ale nie dla wszystkich. Dla osób niezdyscyplinowanych, nie mogących się zmotywować i szukających ciągle sposobów na regularny trening dużo lepiej sprawdzi się plan treningowy, niż spontaniczne ćwiczenia. Plan pomaga trzymać się w ryzach, ćwiczyć regularnie i powoli osiągać zamierzone cele.

Zaleta ułożonego planu jest jeszcze jedna - ma sens. Bardzo często ćwicząc bez planu nie dostarczamy swojemu ciału ruchu w odpowiednich proporcjach. W każdym dobrym planie treningowym powinno być miejsce zarówno na mocniejsze, intensywniejsze aktywności, jak i na lżejsze treningi, a także zestawy ćwiczeń ukierunkowane na poprawę konkretnych umiejętności i cech (wzmacnianie mięśni, gibkość, kondycja). Kiedy ćwiczymy spontanicznie, bardzo często te proporcje są zaburzone - w związku z czym nie tylko nie osiągamy swoich celów zdrowotnych czy sylwetkowych, ale też po prostu nie rozwijamy ciała w odpowiedni sposób.

PLAN TRENINGOWY CODZIENNIE FIT & SONKO

Poniższy plan treningowy może być stosowany zarówno przez osoby początkujące, jak i średnio-zaawansowane. Pomoże wam wprowadzić regularne treningi, poprawić kondycję, wytrzymałość mięśniową oraz gibkość, a przy stosowaniu odpowiedniej diety - osiągnąć także cele sylwetkowe.

Ważne uwagi:

  • osoby początkujące powinny robić treningi we własnym tempie i w razie problemów - wydłużać przerwy pomiędzy ćwiczeniami;
  • osoby zaawansowane mogą dołożyć do treningu dodatkowe obciążenie w postaci hantli, butelek z wodą, obciążników.
  • aby osiągnąć najlepsze efekty, planu należy przestrzegać minimalnie przez 4 i maksymalnie przez 8 tygodni (po tym czasie należy zmienić plan treningowy)

Plan składa się z czterech treningów. Każdy z nich staramy się wykonać w całości. W przypadku pominięcia któregoś dnia harmonogramu, wskazane jest kontynuowanie planu od pominiętego treningu - czyli nie omijamy żadnych ćwiczeń. Nie nadrabiamy treningów próbując wykonać dwa zestawy ćwiczeń w jeden dzień: to nie poprawi naszych efektów.

Warto pamiętać o odpowiednim żywieniu i nawadnianiu, które pomoże nam osiągnąć jeszcze lepsze efekty. Pamiętajmy także o odpoczynku!

DZIEŃ 1: Spalanie i ujędrnianie

DZIEŃ 2: Wolne

DZIEŃ 3: Trening spalający

DZIEŃ 4: Wolne

DZIEŃ 5: Rozgrzewka + dowolny trening przynajmniej 30 minutowy o średniej intensywności - np. bieganie, pływanie, marszobieg, nordic walking, taniec, zumba, treningi cardio, bieżnia, orbitrek, rowerek + rozciąganie

DZIEŃ 6: wolne

DZIEŃ 7: Stretching

Plan powtarzamy przynajmniej cztery tygodnie.

NAJWAŻNIEJSZE - TO REGULARNOŚĆ!

Nie wymyślne ćwiczenia, fantazyjna dieta, cudowne sposoby - ale właśnie regularność zapewni nam zdrowie, kondycję i wymarzoną formę. Zamiast zaczynać ciągle od poniedziałku - zacznij z planem od razu i po prostu działaj! Teraz wszystko zależy już tylko i wyłącznie od Ciebie!

Mamy nowe królowe polskiego talerza. Kasze zdetronizowały ziemniaka, na którego sukcesywnie tracimy apetyt. 30 lat temu statystyczny Polak rocznie zjadał 223 kilogramy ziemniaków, teraz jakieś 93 kilogramy. To powrót do korzeni, bo w kuchni staropolskiej kasze dominowały i były obecne na stole częściej niż chleb. Skoro znowu je polubiliśmy, warto poznać najświeższe pomysły na ich wykorzystanie. Tak, by nie stracić żadnego ziarna.

Kasza nie jest już tylko dodatkiem do obiadu. Nie musi być uzupełnieniem dania, bo wychodzi dumnie na pierwszy plan i za tę samodzielność jest wysoko punktowana. Po latach popadania w niełaskę i niszczenia jej potencjału zbyt długim gotowaniem kasza wybiła się na niepodległość.

Teraz do jej warunków dopasowywane są dodatki, choć przyznać trzeba, że nie przywykła kaprysić i sprawiać problemów. Kaszy dobrze w towarzystwie warzyw, mięs i owoców. Z taką samą radością rozpocznie z nami dzień, jak i wesprze nas w porze obiadu lub kolacji. Daje się zapakować na wynos, a nawet lubi ekstremalne doznania i zmiksowanie do ciasta czy budyniu.

Kipi kasza od nadmiaru pomysłów

Swój triumfalny powrót zawdzięcza wegetarianom i weganom, którzy rozkochali się w niej na zabój. Zaczęli ochoczo więc promować rozmaite kaszotta, kombinować, jakby tu ukręcić z ziaren smalec i wycisnąć mleko. Okazało się, że da się i to ze smakowym sukcesem. Nagle przypomnieliśmy sobie o zdrowotnych właściwościach kaszy jaglanej, posmakowała nam gryczana w formie puddingu, owsiana, która rozgrzewa i pobudza krążenie krwi, sprawdziła się wdzięcznie w duecie z suszonymi owocami i w zapiekankach. Bulgur soczyście wchłania sos z potrawki, jęczmienna przyjmuje chętnie rolę farszu.

Kasze w sumie mają same zalety, dodają energii, wzmacniają, są idealnym źródłem błonnika, zawierają sporo potrzebnego organizmowi potasu, cynku, żelaza. Wprowadzenie ich na stałe do domowego menu poprawi naszą koncentrację, wzmocni włosy i paznokcie, poprawi nam nastrój i ułatwi zasypianie. Kasze są naturalne, nieprzetworzone, to po prostu nasiona zbóż oczyszczone z niejadalnych części ziarna. Nie wymagają sztucznych substancji konserwujących, dobrze się przechowują. wystarczy trzymać je z dala od wilgoci i słońca.

Kasza nie tuczy

Ten, kto coraz chętniej sięga po kasze, na własnym przykładzie może przekonać się, że pogłoski o tym, że ona tuczy i dodaje nam niepożądanych kilogramów są nieprawdziwe. Same ziarna zawierają węglowodany, ale te potrzebne, natomiast robią się ciężkie, gdy polejemy je tłustym sosem i zasmażką.

Z warzywami, lekkimi owocami czy chudym mięsem nic kaszy nie grozi. Ale jeśli ulepimy z niej kotlet, który potem trafi w panierce na patelnię, a z niej do pszennej bułki wypełnionej majonezowym dressingiem, nie oczekujmy, że żołądek nie będzie protestował z nadmiaru. Obecne w kaszy węglowodany dostarczają nam paliwa i bardzo powoli podnoszą poziom glukozy we krwi, co sprawia, że nie odczuwamy potrzeby zjedzenia czegoś słodkiego. Są więc idealnym dodatkiem na cukrowym detoksie, który warto zrobić sobie od czasu do czasu, by oczyścić organizm.

Dobry wybór kaszy

Kasze codziennie mogą pojawić się na naszych talerzach w innym wariancie. Są niesamowicie kreatywne i bardzo użyteczne. Zagęszczą pasztet, będą dodatkiem do zupy, dodadzą energii zielonej sałacie, zmienią się w soczyste pulpety albo aksamitny koktajl. Kasza ubóstwia metamorfozy i nie można się z nią nudzić. Dostosowuje się także do naszych potrzeb.

Kasza gryczana ma sporo magnezu i cynku, który wspiera naszą odporność. Nie zawiera glutenu, więc mogą ją jeść osoby, które go nie tolerują.

Kasza jaglana zawiera najwięcej żelaza ze wszystkich kasz. W 100 gramach ma go nawet więcej niż mięso. Dzięki lecytynie poprawia funkcjonowanie układu nerwowego i pamięć. Obecność krzemu sprawia, że mamy mocniejsze stawy, kości i paznokcie.

Kasza jęczmienna ma dużo potrzebnego do prawidłowego funkcjonowania organizmu błonnika i może mieć realny wpływ na obniżenie złego cholesterolu. Jest też sprawdzonym źródłem potasu, który pomaga w walce z nadciśnieniem.

Kasza orkiszowa jest cennym źródłem białka i kwasu krzemowego. Poprawia wygląd włosów i skóry. Ma niski indeks glikemiczny. Poprawia nastrój i przemianę materii. Dodaje mocy, w czasach starożytnych orkiszem zajadali się gladiatorzy, bo wzmacniał ich przed ciężką walką.

Kasza owsiana ma wystarczająco dużo błonnika, by pomóc przy problemach trawiennych. Reguluje metabolizm i wspiera budowę tkanki mięśniowej. Jest więc idealna dla osób uprawiających sport.

Kasza bulgur jest jedną z najmniej kalorycznych kasz, ma za to sporo cennego dla pracy serca potasu. Wzmacnia zęby i kości dzięki obecności fosforu. Koi nerwy, bo zawiera mnóstwo magnezu – co najmniej cztery razy więcej niż kasza kuskus.

Kasza kuskus lubiana za ekspresowe przyrządzanie i lekkostrawność. Mogą ją zjadać osoby z wrażliwym żołądkiem. Jest dobrym źródłem miedzi, cynku i witamin z grupy B.

Kasza pęczak ma bardzo dużo błonnika, potrzebnego tym, którzy borykają się z zaparciami i problemami trawiennymi. Powinni ją jeść ci, co walczą ze stresem, dodatkowymi kilogramami, diabetycy czy osoby chorujące na miażdżycę.

Jak jeść kaszę?

Każdą kaszę warto przed ugotowaniem przepłukać zimną wodą. 100 g to częsta porcja, w jakiej kasze występują, nie zawsze jednak jesteśmy w stanie pochłonąć jej aż tyle. Szybko bowiem syci, bo pęcznieje nam w brzuchu i przyjemnie wypełnia żołądek. Nie bez powodu rozpisałam się o zaletach kaszy, bo liczę, że ta wiedza sprawi, że nie będziecie chcieli się z nią rozstać.

Nawet, gdy nie wykorzystacie od razu całej ugotowanej porcji. Mam kilka pomysłów, co zrobić z resztkami, które zostają. Na pewno nie wyrzucajcie ugotowanej kaszy. Po ostudzeniu może spędzić przykryta 2 kolejne dni w lodówce. Przyda się Wam do domowego wegetariańskiego smalcu albo faszerowania jabłek. Jest zbyt cenna, by pozbywać się jej bez wykorzystania do ostatniego ziarna!

Smalec z kaszy gryczanej

  • pół szklanki ugotowanej kaszy gryczanej
  • pół szklanki ugotowanej fasoli
  • cebula
  • jabłko
  • 3 łyżki oliwy
  • 2 łyżki wody
  • łyżeczka papryki wędzonej słodkiej
  • 2 łyżeczki majeranku
  • łyżeczka tymianku
  • 3 ziarna ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe
  • pół łyżeczki cukru
  • szczypta soli i pieprzu
  • łyżeczka soku z cytryny

Na patelni rozgrzej łyżkę oliwy, wrzuć ziele angielskie i liście laurowe. Dodaj posiekaną drobno cebulę i pokrojone w kosteczkę jabłko oraz cukier. Przesmaż do zarumienia.

Kaszę gryczaną rozsyp na blaszce do pieczenia. Skrop oliwą i papryką wędzoną. Piekarnik nagrzej do 180 stopni, praż kaszę przez 15 minut. Wyjmij i przestudź.

W tym czasie zmiksuj blenderem fasolę z pozostałą oliwą, wodą i wszystkimi przyprawami. Wymieszaj masę z zarumienioną cebulą i jabłkiem oraz prażoną kaszą.

Jabłko faszerowane kaszą jaglaną

  • 4 jabłka
  • pół szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • sok z pomarańczy
  • szczypta cynamonu
  • garść płatków migdałowych lub orzechów

Jabłka wydrąż, a kaszę wymieszaj z sokiem pomarańczowym, płatkami i cynamonem. Masą wypełnij środek każdego jabłka. Wierzch posyp cukrem. Jabłka ułóż w formie do zapiekania. Piekarnik nagrzej do 180 stopni. Wstaw formę z jabłkami i piecz przez pół godziny.

Mleko z kaszy jaglanej

  • pół szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
  • 3 szklanki wody
  • 3 figi lub daktyle

    Kaszę przełóż do blendera, zalej wodą i miksuj przez 3-4 minuty. Potem dodaj daktyle i znowu zmiksuj aż się rozdrobnią. Następnie odcedź płyn przez sitko lub gazę. Mleko możesz przechowywać przez 4 dni w lodówce.

    Placki z kaszy jęczmiennej

  • szklanka ugotowanej kaszy jęczmiennej
  • jajko
  • 2 łyżki mąki
  • 2 łyżki mleka lub wody
  • garść świeżego szpinaku
  • ząbek czosnku
  • sól/pieprz

    Kaszę wymieszaj z mlekiem, dodaj jajko, mąkę. Zmiksuj. Szpinak i czosnek posiekaj, a potem wmieszaj do ciasta. Na patelni rozgrzej olej. Na gorącym układaj po łyżce ciasta. Smaż z obu stron na małym ogniu przez kilka minut do zarumienienia.

Ekonomiści obliczyli, że w tym roku wydaliśmy na święta więcej niż w latach ubiegłych. Średnio nawet ponad 1200 złotych na osobę. W te pulę wliczone są też prezenty i akcesoria do wystroju domu. Jednak i tak kwota robi wrażenie i nie warto jej zmarnować. A pokusę mamy sporą, bo sporo pieniędzy przeznaczamy na jedzenie, z którym nasze żołądki nie są w stanie sobie poradzić. Jak więc poradzić sobie z nadmiarem świątecznych smaków? Najlepiej ulubionym daniom przedłużyć termin ważności.

Od kilku miesięcy praktykuję jogę i dzisiaj postanowiłam rozwiać wątpliwości i mity związane z jej uprawianiem.

Moja przygoda z jogą rozpoczęła się we Wrocławiu - to właśnie tam poszłam po raz pierwszy na zajęcia. Pracując z koszykarzami dowiedziałam się, że coraz więcej sportowców uprawia jogę, bo to świetny sposób na rozciąganie mięśni! Czy Tobie też kiedyś joga kojarzyła się tylko z medytacją siedząc po turecku w miejscu i oddechem? Niestety większość ludzi ma takie spostrzeżenie do teraz. Nic bardziej mylnego!

Słowo joga pochodzi od rdzenia yuj, co oznacza “łączyć się ze sobą”. Cała praktyka jest sposobem sprawnościowym, który obejmuje całe ciało i umysł. Wyróżniamy różne rodzaje jogi, które są odpowiednie dla oczekiwań, potrzeb i stopnia zaawansowania ćwiczącego: są formy dynamiczne, podczas których można porządnie się zmęczyć i wypocić wzmacniając mięśnie, a także te bardziej statyczne, relaksacyjne. Przede wszystkim joga nie jest sportem, ponieważ nie ma tu słowa “rywalizacja”. Każdy ma swój cel i ćwiczy na tyle, na ile ciało mu pozwala - to jest piękno tej praktyki.

Joga wspaniale relaksuje poprzez wysiłek, wzmacnia i rozciąga nasze mięśnie, dodaje siły i równowagi w naszym ciele, pewności siebie i utrzymuje kondycję ciała i ducha. Działa zarówno na narządy wewnętrzne w naszym ciele, jak i wycisza umysł. Jako psycholog sportu uważam, że każdy sportowiec powinien włączyć elementy jogi w swój program treningowy - rozciągnięte i elastyczne mięśnie, a także wypracowany oddech znacznie poprawiają wyniki sportowe.

Joga jest dla wszystkich!

Chciałabyś zrzucić zbędne kilogramy? Odpocząć po ciężkim dniu w pracy? A może zmagasz się z lękiem, nerwicą? Joga to idealne miejsce dla Ciebie. Ja praktykuję jogę, bo chcę mojemu ciału zapewnić elastyczność i dobre rozciągnięcie na przyszłość, ale przede wszystkim dlatego, że pomaga mi to w odstresowaniu się. Dosłownie. Często poprzez stres nasz układ nerwowy uciska na mięśnie górnych partii ciała, co powoduje silne bóle, dlatego należy dbać o zmniejszenie szkodliwego działania stresu w naszym organizmie. Joga w tym mi w tym pomaga i jest równocześnie taką małą, codzienną przyjemnością. Masaż połączony z wysiłkiem – brzmi idealnie, prawda?

Śmiało idź na jogę!

Najgorzej jest zacząć - skąd ja to znam… Z opowiadań innych ludzi! Sama już tak nie mówię :) Joga to idealne miejsce, aby pobyć sam ze sobą, dlatego nie potrzebujesz towarzysza. A jeśli chcesz pójść ze swoją połówką to idealne są zajęcia dla par - tam dopiero poznasz ciało i ducha drugiej osoby! Różnorodność zajęć daje bardzo duże pole manewru osobom początkującym, zaawansowanym, a i tym, którzy sami chcieliby rozpocząć działać jako jogini.

Czy joga jest dla mężczyzn?

TAK- tam nie spotkasz TYLKO kobiet! Coraz więcej płci męskiej odwiedza parki jogi, ale co jest ważne - to, że tam nikt nie zwraca uwagi na Ciebie i na to jak wykonujesz dane pozycje. Tam nie jest znane pojęcie wstyd.

Ostatnimi czasy joga stała się bardzo “modna”. Z jednej strony jest to bardzo dobra wiadomość, ale czy chodzi tu o modę? NIE! Tu chodzi tylko i wyłącznie o Ciebie! Twoje potrzeby! Twój spokój! Twoje ciało!

Zabierz ze sobą wygodny strój, uśmiech i poświęć trochę czasu w tygodniu dla siebie!

 

Vega Lekkie to alternatywa dla klasycznego pieczywa lekkiego czy chrupkiego, wyróżniająca się intensywnym smakiem i niską kalorycznością pojedynczych kromek. Sonko oferuje 5 wariantów smakowych:

  • Vega Lekkie cieciorka
  • Vega Lekkie dynia
  • Vega Lekkie buraczek
  • Vega Lekkie pomidor
  • Vega Lekkie jarmuż

Produkt jest odpowiedzią na potrzeby konsumentów, którzy oczekują bardziej wyrazistego smaku, ale nie chcą rezygnować ze znacznie niższej kaloryczności kromki pieczywa lekkiego, niż pieczywa tradycyjnego.

Vega Lekkie to:

  • Tylko 13 kcal w jednej kromce
  • Aromatyczna, smaczna alternatywa dla pieczywa lekkiego/chrupkiego
  • Zamiennik popularnych krakersów do finger snacks
  • Świetna baza do kanapek z pastami i dipami

W związku z ostatnim podpunktem podrzucamy kilka sprawdzonych przepisów!

Pasta jajeczna z awokado

Składniki:

  • 1 dojrzałe awokado
  • 3 ugotowane na twardo jajka
  • 1 ząbek czosnku
  • łyżeczka oliwy z oliwek
  • łyżeczka soku z cytryny
  • sól i pieprz
  • opcjonalnie: świeży szczypiorek

Sposób przygotowania:

1.Ugotuj jaja na twardo.

2.Jajka i awokado pokrój w kostkę.

3.Dodaj pozostałe składniki i przyprawy, wymieszaj.

Pasta z czarnych oliwek a’la tapenada

Składniki:

  • 1 słoik czarnych oliwek (200 g)
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 ostra papryka (wedle preferencji)
  • Łyżka siekanej natki pietruszki
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • bez soli – oliwki w zalewie są wystarczająco słone

Sposób przygotowania:

1. Zblenduj oliwki na jednolitą masę.

2. Przełóż masę do miski.

3. Dodaj drobno posiekaną ostrą paprykę, pietruszkę, ocet, rozdrobniony czosnek.

4. Dokładnie wymieszaj, przełóż do słoika.

5. Zalej 2 łyżkami oliwy.

Masełko czosnkowe z awokado

Składniki:

  • 1 awokado
  • Sok z cytryny
  • 3 ząbki czosnku
  • ½ łyżeczki mielonej papryki słodkiej
  • Sól, pieprz

Sposób przygotowania

1. Posiekaj lub przeciśnij przez praskę czosnek.

2. Wszystkie składniki rozgnieć widelcem (stopniuj dodatek soku z cytryny).

Pasta na kanapki z czerwonej fasoli

Składniki:

  • 1 puszka fasoli czerwonej
  • 1 łyżka oliwy z oliwe
  • 1 mała, czerwona cebula
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 3 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • 30 g pestek dyni lub nasion słonecznika (3 łyżki)
  • przyprawy kmin rzymski, papryka słodka, papryka ostra, papryka wędzona, sól i czarny pieprz, ocet balsamiczny
  • opcjonalnie: kilka suszonych pomidorów (dla uzyskania bardziej wyrazistego smaku)

Sposób przygotowania:

1. Bardzo dokładnie odsącz fasolę (wzdymające substancje przechodzą do zalewy, znajdują się głównie w otoczce fasoli).

2.Podsmaż cebulę, a pod koniec dodaj czosnek (na chwilę).

3.Zblenduj wszystkie składniki.

Domowy hummus na kanapki

Składnik:

  • 1 puszka ciecierzycy w zalewie (400g)
  • Sok z cytryny
  • 1 ząbek czosnku (lub 2 – wedle preferencji)
  • 5 łyżek pasty tahini (pasta z sezamu)
  • 5 g mielonego kuminu (kmin rzymski)
  • 5 g mielonej ostrej papryki wędzonej
  • Sól, pieprz
  • 1 łyżka oliwy z oliwek

Sposób przygotowania:

1. Odlać część zalewy z ciecierzycy.

2. Na ostrza blendera wrzucić czosnek, posiekać.

3. Stopniowo blendować wszystkie składniki i przyprawy.

4. Dolewać zalewę z ciecierzycy, aż do uzyskania pożądanej konsystencji.

 

Smacznego!

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji