Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Hot 2020-03-20

Zostań w domu i dbaj o siebie z SONKO

Prezentujemy serię prostych pomysłów żywieniowych, dzięki którym pozostaniesz fit podczas

... Czytaj więcej...

Angelika Pióro - Personal Trainer & Fit Mom

Ania Dziedzic

Chujowa Pani Domu

Dominika Kuchta

Dr Lifestyle

Ewa Trusewicz

Ina Rybarczyk - True Taste Hunters

Iwona Guzowska

Magda Heba

Marta Hennig

Marzena Michalec

Sylwia Majcher

Ciąża jest jednym z najbardziej wrażliwych okresów w życiu kobiety, dlatego bardzo ważne jest, aby kobiety ciężarne zwracały szczególną uwagę na to, co jedzą oraz aby unikały szkodliwych pokarmów i napojów. Niektóre produkty powinny być spożywane rzadko, podczas gdy innych należy całkowicie zrezygnować. Na co zwracać szczególną uwagę? 

1.     Niepasteryzowane mleko i jego przetwory

Często powtarzane jest stwierdzenie, że kobiety w ciąży nie mogą jeść serów pleśniowych. Jest to mit. Mogą jeść sery pleśniowe, ale UWAGA! Zrobione z mleka pasteryzowanego! To jest najważniejsza sprawa. Pleśnie użyte do produkcji serów pleśniowych nie produkują mykotoksyn, więc nie są dla nas groźne (o ile przestrzegamy terminów przydatności do spożycia). Kluczem jest niespożywanie żadnych produktów z mleka niepasteryzowanego. Nie ważne czy będzie to świeże mleko od krowy, twaróg czy tradycyjny francuski ser z mleka niepasteryzowanego. Kobiety w ciąży muszą czytać skład przetworów mlecznych, aby upewnić się, ze są zrobione z mleka pasteryzowanego. Jeśli nie, wówczas istnieje zwiększone ryzyko zakażenia się groźną bakterią – Listerią monocytogenes, która może przenikać prze łożysko do płodu i nawet spowodować jego obumarcie. 

2.     Surowe, suszone lub wędzone na zimno mięso

Kobieta w ciąży pod żadnym pozorem nie powinna jeść surowego mięsa. To wie chyba każdy, ale nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że niektóre wędliny są przygotowywane poprzez suszenie (bez dostępu do wysokiej temperatury) lub wędzenie na zimno (w zimnym dymie), takie jak szynka parmeńska czy wędliny z surowego mięsa. Produkty te mogą być zakażone zarówno bakterią – Listerią monocytogenes jak i Toxoplazmą gondii, wywołującą chorobę – toksoplazmozę. 

3.     Surowe i niedogotowane jaja

Jaja należy gotować do całkowitego ich ścięcia (zarówno białka jak i żółtka), tak samo, jeśli robimy jajecznicę – powinna być całkowicie ścięta. Bardzo ważne jest również aby jaja przechowywać w lodówce, a bezpośrednio przed spożyciem sparzyć, ponieważ skorupka również jak i jajo w środku, może zawierać bakterie Salmonella. 

4.     Surowe i wędzone na zimno ryby

Ryby mogą zawierać zarówno pasożyty jak i bakterie lub wirusy. Kobiety w ciąży nie powinny jeść surowych ryb (zarówno w sushi, sashimy lub marynowane ceviche) jak i ryb wędzonych na zimno. Ryby wędzone na ciepło radziłabym również wybierać te mniejsze, aby mieć pewność, że gorąca temperatura przeszła przez całe mięso ryby.

5.     Właściwe ryby

Kobieta ciężarna nie powinna spożywać ryb szczególnie zanieczyszczonych rtęcią, takich jak tuńczyk, makrela królewska, miecznik, marlin, rekin. Są to ryby drapieżne, duże i długo żyjące. W łańcuchu pokarmowym zjadły w życiu dużo mniejszych ryb również zawierających rtęć. 

6.     Surowe kiełki

Badanie z 2007 roku (2) wykazało obecność bakterii E.coli i Salmonella w kiełkach (1.5% wszystkich badanych kiełków). Produkowane są one w ciepłym, wilgotnym środowisku, które sprzyja rozwojowi patogenów. Kiełki należałoby spożywać jedynie po obróbce termicznej, ponieważ mycie może okazać się nieskuteczne.

7.     Kawa/kofeina

Na chwilę obecną różne organizacje, w tym EFSA (European Food Safety Authority) zalecają, aby kobiety w ciąży nie spożywały więcej niż 200 mg kofeiny na dobę (1). Większe spożycie może zwiększać ryzyko niskiej masy urodzeniowej. Trzeba pamiętać, że kofeina nie jest tylko w kawie, ale również w innych napojach i wypicie np. 5 zielonych herbat w ciągu dnia spowoduje przekroczenie górnego dozwolonego limitu.

Zawartość kofeiny w 100ml:

Kawa parzona – 80-135 mg

Espresso – 100 mg

Kawa Arabica/Robusta 240 mg

Czarna herbata 18-107 mg

Zielona herbata 30-80 mg

Napój energetyczny 80 mg

Kawa bezkofeinowa 5-15 mg

8.     Tłuszcze trans 

Należy unikać produktów zawierających izomery trans kwasów tłuszczowych/ Występują one w tłuszczach utwardzanych, takich jak twarde margaryny, dania typu fast food, słodycze, chipsy, zupy w proszku (trzeba czytać składy na obecność utwardzonych kwasów tłuszczowych). 

9.     Wątróbka

Ma wysoką zawartość witaminy A, która w nadmiarze jest szkodliwa dla rozwijającego się dziecka i powodować wady rozwojowe. Dlatego też ilość wątróbki powinna być ograniczona do maksymalnie jednej porcji tygodniowo. Nie musimy się obawiać roślinnych źródeł witaminy A, gdyż tam znajduje się beta karoten, prekursor witaminy A. W nadmiarze nie jest on przekształcany do retinolu. Nie spożywamy również suplementów z witaminą A.

10.  Niemyte warzywa i owoce

Mogą zawierać bakterie i pasożyty, w tym Toxoplazmę gondi, Salmonellę i Listerię z ziemi oraz z odchodów zwierząt. Należy je dokładnie myć. 

11.  Niektóre substancje roślinne zioła

Bardzo dużo ziół i innych substancji roślinnych nie było przebadanych pod kątem bezpiecznego stosowania w czasie ciąży. Według European Scientific Cooperative On Phytotherapy (ESCOP 2003) kobieta w ciąży powinna unikać między innymi takie rośliny jak: aloes, piołun, olejek anyżowy, liść boldo, kłącze pluskwicy, olejek koperkowy, nasiona kozieradki, kora kruszyny, liść miłorzębu, owoc jałowca, liść mącznicy, liść i owoc senesu, kiść szałwii, kora kruszyny amerykańskiej, kłącze krzyżownicy zwyczajnej.

12.  Słodzone napoje

Kobiety w ciąży nie powinny spożywać słodzonych napojów. Zawierają one dużą ilość sacharozy, która może prowadzić do nadmiernego przyrostu masy ciała podczas ciąży. 

13.  Jedzenie na mieście

Należy wystrzegać się dań z podejrzanych barów, restauracji oraz takich, które są przygotowywane dużo wcześniej i mogą np. leżeć cały dzień na ladzie. 

14.  Alkohol, papierosy

Kobieta w ciąży pod żadnym pozorem nie powinna spożywać alkoholu ani palić papierosów, ale tutaj mam nadzieję, nie trzeba nikomu tłumaczyć tego, że wówczas dziecku grozi alkoholowy zespół płodowy (FAS) oraz m.in. poronienie i wady wrodzone.

15.  Nie jeść za dwoje, tylko dla dwojga. 

I na koniec – kobiety w ciąży nie mają dwa razy większego zapotrzebowania na kalorie. W pierwszym trymestrze zapotrzebowanie na kalorie jest takie samo jak przed ciążą, w drugim wynosi ok 360 kcal więcej, a w 3 trymestrze o ok 475 kcal. 

 

Bibliografia:
1. Adherence to the Caffeine Intake Guideline during Pregnancy and Birth Outcomes: A Prospective Cohort Study, Nutrients. 2018 Mar; 10(3): 319
2. Mohle-Boetani JC, Farrar JA, Werner SB, et al. Escherichia coli 0157 and Salmonella infections associated with sprouts in California, 1996-1998. Ann Intern Med. 2001 Aug 21;135:239-247
 
3. Bazylko A., Substancje roślinne, wskazania i przeciwwskazania do stosowania w czasie ciąży i przygotowania do porodu, Farm Pol, 2010, 66(7): 478-483

„Lepiej ćwicz na czczo, bo spalisz więcej tłuszczu” - możesz często tak słyszeć. Ile w tym stwierdzeniu jest prawdy i jakie są fakty odnośnie treningu na czczo, postaram się dziś przybliżyć wam moje zdanie w tym temacie.

Czy trening o pustym żołądku rzeczywiście obfituje w tak cudowne właściwości?

Jeśli chodzi o treningi na czczo lub o pustym żołądku w dowolnej porze dna, to istnieje przekonanie, że ciało spali więcej kalorii lub spalaniu ulegnie głównie tkanka tłuszczowa. Bardzo kolokwialnie można przedstawić wyobrażenie o tym procesie tak: skoro nie ma „paliwa” w naszych jelitach, organizm będzie pobierać energię z magazynów, a zatem z tłuszczy.

Nic bardziej mylnego.

Nasze ciała są przystosowane do wykonywania długiej pracy nawet o pustym żołądku bez sięgania do rezerw tłuszczowych. „Organizm broni się jak może by zachować cenny w jego ocenie tłuszczyk i sięga po niego tylko w chwili, gdy pozostałe magazyny energetyczne się wyczepią. Tak w skrócie możemy zobrazować proces pozyskiwania energii przez nasze ciało :)

Nasze ciało jest mądre i nastawione na przetrwanie.

Do tego jest też świetnym ekonomistą i wie ze tłuszcz nie tak łatwo przemienić w energię, zatem tym chętniej sięga do innych rezerw energetycznych zanim zdecyduje się na pozyskanie jej z tłuszczu. Dodatkowo wyniki najnowszych badań przeprowadzone na grupach ochotników dowodzą, że różnica w efektach treningowych w grupach ćwiczących na czczo i po posiłku były niezauważalne. Jedyną zaobserwowaną różnicą było to, że osoby będącej na etapie budowania masy mięśniowej magazynowały nieco mniej tkanki tłuszczowej względem pozostałych grup ochotników. Innym powodem, dla którego często decydujemy się na trening na czczo jest stwierdzenie, że tak ćwiczy się lżej. Nic nie „siądzie” nam na żołądku. Prawda jest jednak taka, że należy dopasować posiłek przed treningiem, aby nasze ciało nie skupiło się na trawieniu, ale na zadaniu ruchowym.

Oczywiście jeśli będziemy biegać po obfitym posiłku nasz organizm nie będzie czuł się z tym najlepiej i może odmówić współpracy w formie uczucia ciężkości w żołądku, niestrawności, a nawet mdłości. Nie chodzi o to by jeść mało przed ćwiczeniami a w sposób odpowiedni, bo nawet dla przykładu zbyt duża ilość wypitej wody przed bieganiem może wywołać dyskomfort w formie „chlupania” w żołądku.

Co zatem oznacza odpowiedni posiłek?

W mojej ocenie to taki, który będzie lekko strawny i dostarczy nam energię na czas ćwiczeń ale nie będzie zbyt kaloryczny, tak by ujemny bilans wywołany treningiem był zachowany.

Wafle w czekoladzie, banan, kanapka na lekkim pieczywie przed samymi ćwiczeniami to idealne rozwiązanie.

Pozbawi nas uczucia głodu, nie obciąży układu trawiennego i doda energii na czas ćwiczeń. Dobrym rozwiązaniem są też smoothie. Owocowe z płatkami owsianymi lub ugotowaną kaszą jaglaną nasycą i spokojnie zastąpią posiłek. W dodatku to chyba najszybsza forma posiłku. Uczucie głodu w czasie ćwiczeń to nic fajnego. Brak energii i wykonywanie ćwiczeń na zasadzie „bo muszę” mija się z celem. Jeśli nie jesteś kulturystą na etapie budowy masy mięśniowej, lepiej się nie męcz i przegryź małe co nieco przed treningiem a podejdziesz do niego z większym zapałem.

Z motywacją bywa różnie – wiadomo. Jednego dnia wstajemy pełni energii i idziemy biegać, a drugiego już zapominamy o tym, dlaczego zapisaliśmy się na siłownię i najchętniej udawalibyśmy, że aktywność fizyczna nie istnieje. Jak to wszystko uregulować i co zrobić, żeby trening nie był przykrym obowiązkiem, a zaczął być po prostu stałą częścią dnia? Oto 3 sposoby na to, aby znowu chciało ci się iść poćwiczyć.

Zanim zaczniemy już strzelę sobie w kolano i powiem coś, co kłóci się mocno z ideą motywującej trenerki: przeceniamy motywację. Na każdym kroku. Wydaje nam się, że osoby które regularnie chodzą na treningi, osiągają sukcesy i swoje cele to osoby wiecznie zmotywowane, którym zawsze się chce. I że rozwiązaniem naszych problemów jest po prostu znalezienie sposobu na motywację… a wtedy wszystkie kłopoty znikną, a my z uśmiechem na twarzy każdego dnia będziemy rozkładać matę i wyciskać z siebie siódme poty.

Niestety, to tak nie działa.

Motywacja jest bardzo przereklamowana. Pewnie: świetnie jest uderzać na trening z uśmiechem na ustach i mnóstwem energii, ale nie jest to coś, co naprawdę jest nam potrzebne do osiągnięcia celu.

Tak naprawdę, w tym artykule nie pokażę Wam, jak się motywować, ale jak skutecznie sprawić, by trening przestał być czymś okropnym, a zaczął być naturalną częścią Waszego dnia. Tą przyjemną, oczywiście.

#1 DOPASUJ TRENING DO ŻYCIA, A NIE ŻYCIE DO TRENINGU

Największy błąd wszystkich nowicjuszy – ale nie tylko. Tak bardzo chcemy trenować, tak mocno chcemy trzymać się planu, że wymyślamy sobie bardzo ambitny harmonogram ćwiczeń, który jest praktycznie… niemożliwy do zrealizowania. Trening zaplanowany 5 minut po pracy, 7 razy w tygodniu, dwa treningi dziennie, bieg o 5 rano (kiedy kładziemy się o pierwszej spać) – to wszystko to przykłady nieudanych założeń, które próbujemy spełnić każdego dnia.

Zamiast tworzyć idealny (i nierealny) plan działania, skup się na tym, żeby dopasować trening do swojego życia, a nie odwrotnie. Jeśli chcesz ćwiczyć w klubie fitness – znajdź taki, który znajduje się blisko twojego domu lub twojego miejsca pracy. Dojeżdżanie 40 minut po to, żeby się trochę spocić może i wydaje się ambitne, ale na dłuższą metę będzie bardzo przeszkadzające i zniechęcające. Chcesz biegać? Świetnie. Możesz zaplanować bieg w weekendy, zamiast zrywać się o 5 rano po 3 godzinach snu. Ćwiczysz w domu? Wspaniale. Nie musisz jednak robić tego codziennie, żeby mieć dobre efekty. Zwłaszcza, jeśli tak naprawdę nie masz na ten codzienny trening czasu.

Tylko dopasowanie ćwiczeń do naszego trybu dnia pomoże nam utrzymać motywację i regularność w treningach. Jeśli pojawienie się na ćwiczeniach nie będzie od nas wymagało dodatkowych wyrzeczeń (dojazd, wczesna pobudka, i tak dalej) to wzrasta prawdopodobieństwo, że na nie trafimy i rzeczywiście się poruszamy.

Pierwsze zadanie dla ciebie: usiądź na spokojnie z kalendarzem w ręku i zaplanuj trzy treningi w tygodniu, dopasowując je do swojego planu dnia.

#2 NIE ZMUSZAJ SIĘ

Słyszałaś, że zumba spala mnóstwo kalorii, więc się zapisałaś, mimo tego, że to kompletnie nie twoje klimaty? Zmuszasz się do treningu siłowego, bo podobno jest najlepszy, ale w trakcie umierasz z nudów? Powodzenia. Trzeba naprawdę dużo silnej woli, żeby regularnie zmuszać się do aktywności, za którą się nie przepada.

Co możesz zrobić? Znaleźć trening, który lubisz. I wyjaśnijmy sobie coś: w trakcie nie zawsze możesz czuć entuzjazm (zwłaszcza w trakcie interwałów), ale jeśli po ćwiczeniach nie możesz już doczekać się następnych, bo ci się podobało – to strzał w dziesiątkę.

Jest tyle różnych aktywności, które są ciekawe i urozmaicone, że naprawdę nie ma sensu zmuszać się do takiej, której nie lubisz. Są różne sposoby na zachowanie zdrowia i pięknej sylwetki. Wybierając takie, które lubimy, inwestujemy nie tylko w swoje samopoczucie, ale przede wszystkim zapewniamy sobie regularność treningów. A to właśnie jest klucz do sukcesu i efektów.

#3 PAMIĘTAJ O ZMIANIE

Powtarzalność jest dobra – ale do czasu. Zarówno dla ciebie, jak i dla twojego ciała, zmiana planu treningowego co jakiś czas jest bardzo potrzebna. Z kilku powodów: aby uniknąć nudy, utrzymać motywację i nie przyzwyczaić ciała do danej aktywności i nie zatrzymywać efektów i progresu. W związku z tym zalecana jest zmiana w treningach co jakiś czas. Najpierw – po pierwszych 30-50 dniach od rozpoczęcia ćwiczeń, a następnie co około 2-3 miesiące.

Pamiętaj – nie chodzi tu o diametralną zmianę planu. Warto jednak wprowadzać nowe aktywności, modyfikować stare i urozmaicać swój trening, dzięki czemu ogólnorozwojowo oddziałujemy na nasze ciało.

Dodatkowo, oprócz zmian co kilka miesięcy, co jakiś czas możemy zmieniać coś w pojedynczych treningach – zwiększać intensywność, skracać czas przerwy, wydłużać czas ćwiczenia, dodać kolejną serię czy zmienić maszynę, na której trenujemy.

PRZEDE WSZYSTKIM: ZAPOMNIJ O MITYCZNEJ MOTYWACJI

I na koniec pamiętaj – to nie motywacja odpowiada za sukces. Pewnie, przydaje się, ale tak naprawdę najważniejsza jest regularność i po prostu działanie. Zadbaj o to, by trening pasował do ciebie, sprawiał ci przyjemność i co jakiś czas się zmieniał – a nie będziesz potrzebował motywacji, żeby działać. I tego ci życzę.

Obudziłam się, powoli otworzyłam oczy. Rozejrzałam się po pokoju. Acha, już wiem. Jestem w hotelu. To była kolejna noc spędzona w kilkunastodniowej trasie. Gdyby ktoś zadał mi pytanie o to gdzie mieszkam bez wahania odpowiedziałabym, że w samochodzie. Sypiam tylko w pokojach hotelowych. Wstałam żeby się ogarnąć i ruszyć dalej. W łazience stały moje kosmetyki a w niewielkiej walizce była czysta bielizna i kilka spakowanych zestawów ciuchów. Na biurku w torbie stał komputer. I to wszystko. Wszystko, czego potrzebuję.

Sezon biegowy coraz bliżej! W tym roku będzie on dla nas wyjątkowy! Firma Sonko jest Partnerem Przewodnim cyklu Biegów Kobiet – Zawsze Pier(w)si i w związku z tym będzie Was dopingować podczas wszystkich ośmiu tegorocznych edycji biegu. Spotkamy się w we Wrocławiu, Gdyni, Gliwicach, Świdnicy, Łodzi, Krakowie, Poznaniu i w Warszawie. Wszędzie tam kompletujemy nasz biegowy #SONKOTEAM Masz ochotę do niego dołączyć? Sprawdź jakie to proste i biegniemy razem! Na pierwszy ogień idzie – Wrocław, gdzie pobiegniemy już 15 kwietnia!

Czym jest #SONKOTEAM?

To ekipa energetycznych babeczek, które uwielbiają dobrą zabawę, aktywność fizyczną i zdrowy tryb życia! Nie musisz być fit ekspertką z tysiącami przebiegniętych kilometrów na koncie. Wystarczy, że jesteś zmotywowana do działania i nie boisz się nowych wyzwań. A może właśnie przeszłaś na „dobrą stronę mocy” i zaczynasz swoją biegową przygodę? Pokaż nam dlaczego to Ty chciałabyś pobiec wspólnie z nami w danym mieście i zgarnij fantastyczny pakiet startowy od Sonko.

Dla uczestniczek każdego Biegu Kobiet mamy 3 miejsca w naszym SONKO TEAMIE i 3 wyjątkowe pakiety startowe.

W skład naszej nagrody wchodzi:

 

  • Numer startowy i możliwość bezpłatnego udziału w Biegu Kobiet w danym mieście, którego dotyczy konkurs.
  • SONKO BOX pełen pysznych produktów od Sonko, który wyślemy do Ciebie przed biegiem, abyś mogła przygotowywać się do startu z naszym zdrowym dopingiem 😊
  • Lunchbox
  • Koszulkę biegową SONKO TEAM-u
  • Worek sportowy
  • SONKO BOX na regenerację sił po starcie.

 

I oczywiście fantastyczną atmosferę podczas Biegu Kobiet – Zawsze Pier(w)si o którą zadbamy wspólnie z ekipą niesamowitej Kobiety w Biegu – Marzeny Michalec.

Jak dołączyć do naszego teamu na pierwszym Biegu Kobiet we Wrocławiu? To bardzo proste.

Zapraszamy do zabawy i do zobaczenia na Biegu Kobiet we Wrocławiu!

Wasz Sonko Team!

REGULAMIN KONKURSU DOSTĘPNY JEST TUTAJ:

POBIERZREGULAMIN KONKURSU

1. Zerwij z nałogiem

 

Jeśli palisz papierosy, wyrządzasz swojemu zdrowiu ogromną krzywdę każdego dnia. Warto uczynić z tego priorytet i odsunąć kolejne postanowienia na czas, gdy uporasz się z nałogowym paleniem papierosów. Jest to na tyle wymagające zadanie, że u większości osób nie sprawdzi się łączenie rzucania palenia z wprowadzaniem innych zmian. Włóż całą energię i wysiłek w coś, co przyniesie natychmiastowe skutki dla Twojego zdrowia! Zdecydowanie jest tym rzucenie papierosów.

2. Pij co najmniej 1,5 – 2l płynów w ciągu dnia

Tylko w ten sposób możesz zapobiec odwodnieniu, które powstaje znacznie szybciej, niż Ci się wydaje. Jego początkowym objawem jest… pragnienie. Tak – kiedy myślisz, że „chce Ci się pić” organizm w ten sposób wysyła pierwszy sygnał, że doszło do odwodnienia na poziomie około 2%. Wydaje się, że to niewiele, ale ten niewielki spadek podaży płynów może powodować bóle głowy, spadek koncentracji a w perspektywie długofalowej m.in. stopień nawodnienia skóry.

Więcej argumentów przeczytasz we wpisie: „Czy picie wody jest naprawdę takie ważne?”

3. Spędzaj aktywnie 30 minut dziennie

Nie musisz być sportowcem, nie musisz skrupulatnie opracowywać planu treningowego, nie musisz kupować drogiego karnetu na siłownię, nie musisz ćwiczyć w domu. Niech Twoim celem będzie aktywne spędzenie 30 minut dziennie. To może być intensywny spacer, taniec, szybki spacer z psem i rzucanie mu freesbie, możesz iść na basen, jechać do pracy rowerem lub… robić cokolwiek innego niż siedzenie. A jeśli o siedzeniu mowa, to…

4. Nie siedź tyle!

Jeśli wykonujesz pracę siedzącą, pamiętaj o robieniu sobie przerw. I nie mam tu na myśli przerwy na partyjkę pasjansa! Wstań, odejdź od biurka, popatrz przez okno, wejdź na wyższe piętra, przejdź się dookoła biurowca. Rób sobie aktywne, choćby 5-minutowe przerwy od siedzenia. W ten sposób nie tylko zmniejszysz ryzyko zapalenia żył głębokich, ale też poprawisz koncentrację i komfort pracy. Siedzenie jest jednym z największych wrogów naszego zdrowia, powoduje wady postawy, bóle kręgosłupa, a co za tym idzie – bóle głowy.

5. Przestań słodzić

Cukier nie daje nic. N I C. Są to puste kalorie, niewnoszące ze sobą żadnych korzyści dla zdrowia i organizmu. Ktoś powie, że to dobre źródło łatwo przyswajalnych węglowodanów, a ja powiem, że znacznie lepszym jest banan. Cukier rafinowany nie ma w sobie żadnych wartości odżywczych, a jego spożycie nie dodaje energii. Owszem, poziom glukozy we krwi rośnie szybko, ale równie szybko maleje po spożyciu cukru (szczególnie jeśli jest to cukier między posiłkami np. przy słodzeniu kawy czy herbaty). Mała, płaska łyżeczka cukru ma 20 kcal. Słodząc kawę 2 czubatymi łyżeczkami cukru, zakładając, że pijesz ją dwa razy dziennie, dostarczasz 160 dodatkowych kilokalorii. Równie dobrze mógłbyś zjeść dużego banana, dwa gotowane jajka czy grejpfruta i jabłko. Spożywanie dużych ilości cukru zdecydowanie zwiększa ryzyko insulinooporności i cukrzycy typu 2.

6. … I solić!

Trudno stwierdzić, co bardziej zasługuje na tytuł białej śmierci: cukier czy sól? Jedno i drugie jest warte ograniczenia. Według WHO, bezpieczna dzienna dawka soli to 5g (dla osoby dorosłej). Wydawałoby się, że to wcale nie tak mało: płaska łyżeczka może wystarczyć, by symbolicznie posolić poranną jajecznicę, wieczorne kanapki z pomidorem i może odrobinę ziemniaki do obiadu. Szkoda tylko, że limit 5 g niemal każdy z nas realizuje (lub przekracza) wraz ze zjadaną żywnością, w której znajdują się duże ilości soli i/lub sodu!

7. Nie przejadaj się

Nadmiar jest zły – również, jeśli chodzi o jedzenie. Dostarczana wraz z dużymi ilościami jedzenia energia przekraczająca potrzeby organizmu zostaje magazynowana w postaci tkanki tłuszczowej. To, co powinno Cię niepokoić nie ma związku z wyglądem. Chodzi o Twoje zdrowie. Nadmierna masa ciała sprzyja powstawaniu cukrzycy, insulinooporności, nadciśnienia, zaburzeń hormonalnych, czyli zespołowi metabolicznemu. Ponadto, zwiększa się ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia.

8. Skończ z dietami cud

Po drugiej stronie barykady znajdują się restrykcyjne diety. Głodówki, diety redukcyjne dostarczające mniej niż wynosi podstawowa przemiana materii, jadłospisy eliminujące konkretne produkty lub grupy produktów, diety niskowęglowodanowe, wysokotłuszczowe i niskotłuszczowe, wysokobiałkowe… Nie dość, że można oszaleć od nadmiaru informacji, to można zrobić sobie ogromną krzywdę, testując te kontrowersyjne pomysły na sobie. Restrykcyjne diety szkodzą nie tylko samopoczuciu, ale i zdrowiu! Stanowią szczególnie duże zagrożenie dla układu hormonalnego.

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji