Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Hot 2020-03-20

Zostań w domu i dbaj o siebie z SONKO

Prezentujemy serię prostych pomysłów żywieniowych, dzięki którym pozostaniesz fit podczas

... Czytaj więcej...

Angelika Pióro - Personal Trainer & Fit Mom

Ania Dziedzic

Chujowa Pani Domu

Dominika Kuchta

Dr Lifestyle

Ewa Trusewicz

Ina Rybarczyk - True Taste Hunters

Iwona Guzowska

Magda Heba

Marta Hennig

Marzena Michalec

Sylwia Majcher

Śmieci jednego człowieka są skarbem dla innego uznał Dan Barber, szef kuchni z Nowego Jorku i od ponad 2 lat karmi swoich gości daniami z resztek. Pomysł okazał się sukcesem. Jego restauracja Blue Hill w zeszłym roku wygrała plebiscyt na najlepszy lokal w Stanach Zjednoczonych, trafiła także na listę 50 najlepszych na świecie. Wiosną Dan Barber w Londynie otworzył restaurację, w której z resztek gotowali kulinarni celebryci. Miejsca rozeszły się błyskawicznie

Kucharz gotuje gulasz z łodyg białej kapusty, a tosty piecze z niewykorzystanych w czasie śniadania płatków owsianych. Makaron robi z dojrzałej cukinii i marchewki. Eksperymentuje z pleśnią sera i podrobami. Klasyczne brytyjskie fish&chips smaży z ości i skóry. Takie nietypowe menu Dan Barber traktuje nie jak chwilową modę, a zwrócenie uwagi na problem marnowania żywności.

Co roku na całym świecie w koszu ląduje 1/3 produkowanego jedzenia. Co drugi Polak przyznaje się, że wyrzuca produkty, których nie zjadł. Rocznie do śmietnika przeciętnej 4 osobowej rodziny trafiają 2 tysiące złotych. Tyle tracimy, kupując za dużo i niewykorzystując wszystkiego, co mamy w lodówce. Najwięcej wyrzucamy chleba, wędlin i owoców.

Nie marnuj, bądź trendy

Polska, gdzie wyrzuca sie 9 milionów ton jedzenia, jest w pierwszej piątce europejskich krajów marnujących żywność. Na świecie prym wiodą Amerykanie. W ich domach prawie 40 procent zawartości lodówki trafia nie na talerz, a do śmietnika. By zmienić te nawyki, w tym roku uznani kucharze i blogerzy kulinarni rozpoczęli akcje #nowasted - niezmarrnowany.

W kuchniach wielu restauracji pojawiły się pudełka, do których wrzucane są niewykorzystane w czasie przygotowania dania obierki, końcówki warzyw, kawałki mięs. Na ich bazie kucharze robią bulion czy sos. W domowych kuchniach świetnym sposobem na wykorzystanie resztek jest kiszenie, mrożenie oraz fermentowanie. Najlepszym jednak - rozsądne robienie zakupów. Dobry plan i kartka w ręku to podstawa. Tym, dla których wydaje się abstrakcją, niech przekona zysk. Przy odpowiednim wyborze produktów, każdego dnia możemy zaoszczędzić nawet 45 złotych.

Przepis na oszczędzanie

Pieniądze zostaną w kieszeni, jeśli nauczymy się odpowiednio wykorzystywać to, co zostało z obiadu czy kolacji. Kilka łyżek kaszy zamiast wyrzucać, można wymieszać z miodem oraz owocami i następnego dnia zaserwować na śniadanie. Łyżkę płatków owsianych wystarczy dodać do ciasta i kawałka niezjedzonego banana, wbić jajko, dosypać mąki i z wymieszanego ciasta usmażyć chrupiące placuszki. Resztki kochają sałatki, które można przyrządzać w dowolnych kompozycjach. Kawałki warzyw wspólnie ugotowane mogą zmienić się w zaskakującą smakowo kremową zupę. Łodygi brokuła czy pietruszki zblendowane wrócą na talerz w postaci pesto. Polubi je jedna cukinia cieńko starta obieraczką do warzyw i wrzucona na kilka minut do wrzątku. Wyjęte nitki wymieszane z doprawionym sosem będą fit wersją makaronu.

Skórki cytryny i pomarańczy, koniecznie wyparzonych, można zasypać cukrem, zalać gorącą wodą, zamknąć w szczelnym słoiku i czekać aż oddadzą cały swój aromat. Taki ekstrakt będzie idealnym, naturalnym dodatkiem do ciast, kremów czy deserów.

Resztki mają wzięcie

W sieci jest już sporo aplikacji, które ułatwiają gotowanie z tego, co mamy do dyspozycji. Wystarczy podać produkty, by po chwili dostać przepis na danie, które z nich możemy zrobić. Na blogach kulinarnych pojawia się też menu z #nowasted i w nim apetyczne propozycje. W kuchni, jak w życiu, pożądana jest fantazja i kreacja. Nie trzeba się sztywno trzymać przepisów. Niech pomysł na obiad tworzą składniki, które czekają w lodówce czy szafkach. Zanim wybierzemy się na kolejne zakupy i napakujemy do toreb więcej niż trzeba, lepiej zrobić domowy remament i wyczarować z resztek danie warte gwiazdki Michelin. To naprawdę jest możliwe. Przecież 2/3 wyrzucanego na całym świecie jedzenia nadawałoby się do zjedzenia, gdyby tylko ktoś dał mu szansę.

Jedną z takich propozycji jak stworzyć coś z „niczego” są szparagi z jajkiem. Zobaczcie jakie to proste!

Przepis na szparagi z jajkiem

Zostało Ci jedno jajko i kilka zwiędłych szparagów? Jeśli znajdziesz jeszcze w lodówce plaster szynki, będzie już całkiem luksusowo. Przepis na smaczny lunch lub kolację gotowy w kilka chwil.

Składniki:

  • 3-4 szparagi
  • plaster szynki
  • jajko
  • sól/pieprz
  • łyżka soku z cytryny

Sposób przygotowania:

Szparagi myjemy, obcinamy końcówki, wrzucamy do zimnej wody i gotujemy do miękkości. Gorące odcedzamy i owijamy szynką. W małym garnku zagotowujemy wodę z sokiem z cytryny.W gorącej wodzie robimy wir widelcem i w sam jego środek wbijamy delikatnie jajko. Jajko gotujemy 3 minuty. Odcedzamy i ciepłe układamy na szparagach. Doprawiamy.

* Wszystkie dane i statystyki pochodzą z badań Federacji Polskich Banków Żywności.

Moda na superfoods, czyli nieprzetworzoną żywność zawierającą cenne dla organizmu człowieka składniki, trwa w najlepsze. Dziś zaglądamy do naszych polskich ogródków i na bazary aby sprawdzić jakie produkty z wielką mocą możecie znaleźć właśnie u nas. Zapraszamy!

Niby wszystko jest pięknie – przyroda budzi się do życia, dni są coraz dłuższe, temperatura rośnie, ludzie mówią, że czas na zmiany, a Ty czujesz się wypalona, zmęczona i rozdrażniona? Znamy to uczucie. To przesilenie wiosenne. Co począć z kacem po zimie? Mamy dla was porcję dobrych rad!

Na dobry początek warto poznać winnych naszych „gorszych” wiosennych dni – to m.in. serotonina. Popularnie zwana hormonem szczęścia, odpowiada też za to, że czujemy się senni, zmęczeni, a przyjście wiosny wcale nie napawa nas optymizmem. Na wiosnę jej poziom gwałtownie rośnie i przekracza próg za którym „szczęście” zamienia się w tzw. zmęczenie centralne. Pojawia się ono w całym układzie centralnym i powoduje złe samopoczucie.

Uczucie to wzmacniają zmienna pogoda, wahania ciśnienia i wzrost temperatury otoczenia. Jeszcze niedawno musieliśmy ubierać się na cebulkę, a teraz we wszystkim jest nam gorąco, słońce razi w oczy, zapachy atakują. Przyzwyczajanie się do cieplejszego klimatu może potrwać ok. 2-3 tygodnie. To najlepszy czas aby przestawić się na wiosenną dietę i spokojnie zebrać siły na kolejne miesiące roku.

Jeśli myślicie, że wiosenny kac dopadł tylko was, to mamy dla wad drobne pocieszenie - szacuje się, że przesilenie odczuwa ok. 50-60% mieszkańców Europy. A teraz do dzieła. Co zrobić aby je przetrwać?

1. Spaceruj dla zdrowia

Nie masz siły i najchętniej zakopałabyś się w łóżku z kubkiem herbaty i przeczekała zły czas? Nie rób tego! Czas się ruszyć. Wyjdź z domu, spaceruj, łap pierwsze promyki wiosennego słońca i zwyczajnie przyzwyczajaj swój organizm do tego, że jest jaśniej oraz cieplej. Przynajmniej pół godziny spaceru wpłynie pozytywnie na twoje samopoczucie i sprawi, że będzie ci się łatwiej zasypiało. Pamiętaj przy tym o odpowiednim ubraniu – najlepiej na cebulkę – tak abyś mogła ściągnąć kolejne warstwy kiedy słońce zaświeci mocniej i nie przegrzała organizmu.

Idealnie byłoby znaleźć trochę więcej siły i wyruszyć na pierwsze treningi w plenerze. 30 minut wolnego biegu, pierwsze przejażdżki rowerowe, basen, siłownia – możliwości jest tak wiele. Skorzystaj z nich, a na 100% nie pożałujesz!

2. Spotykaj się ze znajomymi

Im dłużej będziesz siedziała sama, tym dłużej będziesz przeżywać wiosennego kaca. Kiedy uda Ci się pokonać wiosenne „niechcemisię” i wyjdziesz spotkać się ze znajomymi zobaczysz świat z nieco innej perspektywy. Dbaj przy tym o to, aby unikać podczas takich spotkań marudzenia. Wybierzcie się potańczyć, na koncert, pyszny lunch. Wspólnie przyjemniej czeka się na wiosnę!

3. Skorzystaj z sauny

Zimowe toksyny, które nazbierały się w twoim organizmie możesz usunąć za pomocą sauny. Poddaj się zbawiennemu wpływowi wysokiej temperatury i „wypoć” je z organizmu.

4. Pij dużo soków wyciskanych z owoców i przetartych warzyw

Wiosną musisz dostarczyć swojemu organizmowi porządną dawkę substancji odżywczych. Możesz suplementować się za pomocą dostępnych na rynku witamin i mikroelementów, ale najlepiej skorzystać z tego, co daje nam natura czyli warzyw i owoców. Pij koktajle, wyciskaj soki z owoców, baw się smakami i wracaj do formy po zimowym letargu.

5. Zrób sobie przyjemność

Nowa fryzura, wizyta u kosmetyczki, mały przegląd szafy – dogadzaj sobie. Małe przyjemności mogą zdziałać cuda i sprawić, że będzie ci się łatwiej przygotować na prawdziwe przyjście wiosny – nie tylko kalendarzowe, ale przede wszystkim na wiosnę w twojej głowie!

6. Śpij 8 godzin

Aby przestawić organizm na nowe, wiosenne tory musisz dostarczyć mu energii. Koniec z zarywaniem nocy. Czas na porządne wysypianie się. Powinno ci ono wejść w nawyk. Ośmiogodzinny sen to podstawa twojego prawidłowego funkcjonowania w trakcie całego dnia. Bez względu na to czy wstajesz prawą czy lewą nogą – wyspana działasz lepiej.

Wiele osób z niewiadomych przyczyn odrzuca węglowodany z diety, ponieważ uważa....że przez nie tyje. Nic bardziej mylnego! Węglowodany, tak jak i pozostałe składniki: białko, tłuszcze i witaminy są potrzebne do prawidłowego odżywiania. Nie mówiąc już o procesie chudnięcia. Jeżeli chcesz schudnąć musisz jeść regularnie i Twoje porcje muszą być odpowiednio zbilansowane. To podstawowa zasada dojścia do wymarzonej sylwetki.

Obcinanie kalorii, restrykcyjna dieta lub usuwanie z niej węglowodanów na własną rękę zaburzy proces chudnięcia i spowolni metabolizm. Skutkiem końcowym będzie tycie, a nie chudnięcie. Nie tyjemy od węglowodanów, tylko od zbyt dużej ilości kalorii w stosunku do potrzeb naszego organizmu.

Czym są węglowodany?



Węglowodany to nic innego jak paliwo dla naszego organizmu. Jeżeli samochód nie będzie miał benzyny to nie pojedzie. Tak samo jest z naszym organizmem. Jeżeli nie będziemy dostarczać paliwa, to po jakimś czasie Poczujemy znużenie, rozdrażnienie, senność, złość, obojętność, a nasz organizm będzie wyniszczony. Węglowodany dzielimy na złożone i proste. W diecie powinny występować w około 50 - 65 % dziennego zapotrzebowania energetycznego. Ich porcje nie powinny być mniejsze niż 35g węglowodanów na porcję, czyli: 30g kaszy, mąki czy ryżu = trzem łyżkom suchego produktu.

Najlepiej spożywać węglowodany złożone, ponieważ ich spożycie nie powoduje szybkiego wyrzutu insuliny do krwi. Energia z nich uwalnia się powoli i regularnie, dzięki czemu poziom insuliny we krwi utrzymuje się na stałym poziomie. A to z kolei sprawia, że nie odczuwamy napadów głodu.

Do węglowodanów złożonych zaliczamy: mąki (pełnoziarniste, graham, orkiszowa), pieczywo (pełnoziarniste, gram, orkiszowe), ryż, wszelkiego rodzaju kasze, ziemniaki, makarony, płatki owsiane, granolę. Grube kasze i mąki, mają dużą zawartość błonnika, co znacznie poprawia perystatykę jelit. Natomiast węglowodany proste to przede wszystkim owoce. Ich zjedzenie powoduje gwałtowny wyrzut insuliny do krwi, czyli porządny i szybki zastrzyk energii. Dlatego najlepiej je jeść przed treningiem.

Podsumowując, aby chudnąć trzeba jeść z głową, czyli racjonalnie. We wszystkim należy zachować umiar. Jedz regularnie 5 posiłków dziennie co 3-4h i nie kończ ostatniego posiłku o godzinie 18:00! Ostatni posiłek może być zjedzony godzinę przed pójściem spać. Na twoim talerzu nie powinno zabraknąć białka, węglowodanów, tłuszczy i witamin. Węglowodany oprócz paliwa dostarczają nam także błonnika witamin z grupy B, magnezu, żelaza i cynku., więc jedz na zdrowie!

Szybki koktajl przedtreningowy:

Składniki:

  • 1 banan
  • garść orzechów włoskich
  • 3 łyżki płatków owsianych
  • 250 ml maślanki

Wszystko razem zblendować i podawać zaraz po przygotowaniu.

Popularny stretching powoli chowa się w cień. Trendem 2017 roku stał się roller! Coraz częściej słyszymy o tym niepozornym wałku, który czyni cuda. Jeśli roluje się już Twój popularny youtuber, koledzy biegacze chwalą jego właściwości, a na siłowni strefa z „kolorowymi, piankowymi wałeczkami” jest oblegana niczym kasa w hipermarkecie to wiedz, że mamy nowy hit dla aktywnych!

Plank – ćwiczenie, które spędza z sen z powiek fanom fitness klubów. Pozornie niewinnie wyglądające podpieranie się na przedramionach i stopach to zmora zajęć sportowych. Wymaga świetnej kondycji i woli walki z własnymi słabościami. Uchodzi za jedno z najskuteczniejszych. Zapraszamy do zapoznania się z fenomenem popularnej „deski”.

Znak rozpoznawczy deski w praktyce to drżące po kilkunastu sekundach  ramiona i uda oraz pot spływający po skroniach. Jednak kiedy poznacie już wszystkie walory planka z pewnością włączycie go do swojego zestawu treningowego.

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji