Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Aktualności 2020-06-23

10 przykładowych produktów, które można określić mianem superfoods

Moda na superfoods trwa w najlepsze! Popyt na produkty, które dostały te zaszczytne miano

... Czytaj więcej...

Angelika Pióro - Personal Trainer & Fit Mom

Ania Dziedzic

Chujowa Pani Domu

Dominika Kuchta

Dr Lifestyle

Ewa Trusewicz

Ina Rybarczyk - True Taste Hunters

Iwona Guzowska

Magda Heba

Marta Hennig

Marzena Michalec

Sylwia Majcher

1. Zadbaj o podstawy

    • Urozmaicona dieta – dostarczając wszystkich witamin i składników mineralnych sprawiasz, że Twój organizm jest lepiej odżywiony, co sprzyja kontrolowaniu słodyczowych zachcianek
    • Odpowiednia kaloryczność diety – długi okres diety redukcyjnej o zaniżonej kaloryczności sprzyja zwiększeniu ochoty na każdy rodzaj jedzenia, a na słodycze w szczególności. Słodkości są źródłem łatwo dostępnej glukozy i po wielu latach ich obecności w Twojej diecie, mózg może kojarzyć je z najszybszą dostawą niezbędnej energii (na przykład przez często powtarzające się sytuacje głodu i stresu w pracy lub szkole naprawiane batonikiem z automatu czy słodką bułką)
    • Świadomość zdrowych zamienników – myślenie o zdrowym odżywianiu czy diecie redukcyjnej jako dożywotnim zakazie jedzenia słodyczy, prowadzi do… Niepohamowanej chęci jedzenia słodyczy. Prohibicja nie działa 😊. Zamiast zakazów, wymyśl zamienniki – co może zastąpić Ci ulubione słodycze i dać podobną satysfakcję?

2. Kieruj się Indeksem Glikemicznym – czym jest ten tajemniczy parametr i jak wykorzystywać go w praktyce dowiesz się z naszego artykułu tutaj link do artykułu o IG

3. Wzbogać dietę o składniki wspomagające regulację glikemii.

Należą do nich:

  • Cynamon
  • Morwa biała (np. w postaci naparu)
  • Chrom i jego źródła:

    - drożdże

    - jajka

    - ryby i owoce morza

    - zielony groszek

    - brokuły

    - kiełki

    Te składniki niestety nie sprawią, że już nigdy nie poczujesz ochoty na słodycze, ale jeśli towarzyszą Ci problemy z utrzymywaniem prawidłowego poziomu glukozy we krwi i funkcjonowaniu trzustki w wydzielaniu insuliny, mogą okazać się pomocne. Wymienione produkty sprzyjają utrzymywaniu prawidłowego poziomu glukozy we krwi, co zostało niejednokrotnie udowodnione (najczęściej wśród osób chorujących na cukrzycę typu 2).

    4. Nie dopuszczaj do wilczego głodu – jedz regularnie, a posiłki niech dostarczają energii zbliżonej do Twojego zapotrzebowania (Całkowitej Przemiany Materii lub około 80% CPM, jeśli jesteś na diecie redukcyjnej)

    5. Pij dużo płynów – picie wody lub niesłodzonych płynów między posiłkami sprzyja zachowaniu sytości i regularności posiłków, a regularność spożywania posiłków jest największym sprzymierzeńcem słodyczowego detoksu

    Powyższe rady działają, ale masz szansę się do nich stosować tylko wtedy, gdy zrozumiesz sedno problemu. Nie bójmy się używać tego słowa – nadmierny apetyt na słodycze jest problemem. Utrudnia (a często wręcz uniemożliwia) utrzymywanie kaloryczności codziennej diety na poziomie zbliżonym do wydatku energetycznego. Podnosi ryzyko zachorowania na choroby cywilizacyjne (szczególnie cukrzycę typu 2). Zwiększa udział niezdrowej, przetworzonej żywności i sztucznych dodatków w diecie.

    Skąd się bierze? Być może jesz słodycze po to, by poczuć chwilową ulgę i ukojenie, ponieważ rodzice nagradzali Cię czekoladą po wizycie u lekarza. Może przyzwyczaiłeś swój mózg, że w okresie zmęczenia na uczelni, najszybszym dostawcą jego paliwa, czyli glukozy, jest batonik kupowany niemal każdego dnia w automacie? Może apetyt na słodycze pojawia się w określonych sytuacjach, towarzyszą temu konkretne emocje, pora dnia, określone posiłki?

    Zastanów się, co sprawia, że masz ochotę na słodycze, spróbuj wyeliminować lub zredukować przyczynę (a gdy to niemożliwe, zastanów się, czym możesz zastąpić słodycze w określonych sytuacjach). Gdy wyciągniesz wnioski i połączysz je z wiedzą na temat tego, jak zmniejszyć apetyt na słodycze z uwzględnieniem fizjologii i mechanizmów rządzących naszym organizmem, uwolnisz się od zachciankowego jedzenia słodyczy.

Kupiłeś karnet na siłownię, codziennie próbujesz nowych zdrowych przepisów, wydałeś trochę pieniędzy na buty do biegania - a efektów jak nie było, tak nie ma. Brzmi znajomo? Jeżeli starasz się odchudzać, ale mimo tego spodnie wcale nie robią się luźniejsze, warto zastanowić się nad tym, czy czasami nie robimy jakiegoś błędu. A tych może być sporo.

Mimo tego, że sam proces odchudzania wydaje się być bardzo prosty - jemy mniej, ćwiczymy więcej i tyle - to nie zawsze tak jest. Bardzo wiele osób popełnia dużo błędów, co nie tylko przekłada się na brak efektów, ale może także powodować problemy zdrowotne. Czego więc unikać, kiedy chcemy zrzucić kilka kilogramów?

  • Jemy za mało, ćwiczymy za dużo

Niestety, czasami bierzemy do siebie bardzo dosłownie rady o ograniczeniu jedzenia i zwiększeniu liczby treningów. Bardzo wiele osób je drastycznie mało, jednocześnie ćwicząc codziennie bądź prawie codziennie. Takie postępowanie nie tylko nie przyniesie efektów na dłuższą metę, ale przede wszystkim może poważnie zaszkodzić naszemu zdrowiu, mogąc powodować między innymi problemy z gospodarką hormonalną.

Aby chudnąć, należy jeść. Aby mieć rezultaty treningów, należy także odpoczywać. Diety-głodówki, diety 1000 kalorii czy monodiety, to rozwiązanie tymczasowe - owszem, spowodują one na początku szybki spadek wagi, ale prawie zawsze kończą się powrotem do wagi wyjściowej (bardzo często z nadwyżką) i problemami ze zdrowiem.

  • Nie męczymy się

Nie ukrywajmy: jeśli chcesz zrzucić kilka kilogramów, warto byłoby się trochę zmęczyć. Czasami jednak próbujemy tylko “zaliczyć” trening, nie przykładając się do niego w żaden sposób. Wykonujemy ćwiczenia niedbale, nie zwracając uwagi na technikę i utrzymując takie tempo, żeby się tylko nie spocić i nie zadyszeć. Niestety, w taki sposób trudno myśleć o jakichkolwiek efektach. Dopóki nie będziemy przykładać się do naszych treningów, efekty nie będą zbyt duże; lepiej jest wykonać 3 porządne treningi w tygodniu niż 6 udawanych - warto o tym pamiętać!

  • Nie zmieniamy treningów

Wykonując pewien rodzaj aktywności fizycznej o konkretnej intensywności i z konkretnymi ruchami musimy mieć świadomość że po pewnym czasie nasz organizm się do niej “przyzwyczaja”. Co to dokładnie znaczy? Taki trening staje się mniej efektywny, wymaga od nas mniejszego wysiłku - więc spalamy mniej kalorii, a znane ćwiczenia stają się dla mięśni czymś normalnym i nie są już bodźcem do dalszego rozwoju. Dlatego tak istotne jest urozmaicanie swojego planu treningowego i co jakiś czas podnoszenie sobie poprzeczki. Sugeruję zmianę planu treningowego co 1,5-2 miesiące: dzięki temu nie pozwolimy naszemu ciału przyzwyczaić się zbytnio do danego wysiłku i ciągle będziemy stymulować organizm do utraty wagi lub zmiany sylwetki.

  • Ćwiczymy nieregularnie

Często na początku odchudzania ćwiczymy i trzymamy dietę “zrywami” - czyli zaczynamy tydzień dobrze, wytrzymujemy dwa dni, po czym robimy tygodniową przerwę od treningów i znów zaczynamy od nowa… niestety, to tylko strata czasu. Wiele z nas poddaje się i rezygnuje z ćwiczeń, bo w ciągu dnia zjadło coś niezdrowego - to nie jest rozwiązanie! Nawet, jeśli nam nie wychodzi, starajmy się trzymać regularność - jest dużo istotniejsza niż to, czy idzie nam w 100 % perfekcyjnie. Małe wpadki zdarzają się każdemu, jednak jeśli utrzymujemy regularność, efekty odchudzania i tak przyjdą.

Pamiętajmy, że nie musimy ćwiczyć siedem, sześć, pięć razy w tygodniu - wystarczy porządny trening 3-4 razy na tydzień.

  • Ignorujemy dietę

Nawet biegając maratony, ale jedząc zbyt dużo lub niezdrowo, nie stracimy zbędnych kilogramów. Czasami wykonujemy trening, a tuż po nim jemy czekoladę - bo przecież “zasłużyliśmy”. Właśnie takie działania sprawiają, że nasze starania nie przynoszą efektów. Aby schudnąć, wcale nie musimy się głodzić ani odmawiać sobie wszystkiego, ale mimo wszystko powinniśmy zadbać, aby nasza dieta była zdrowa i odpowiednio zbilansowana.

  • Nieważne czy trening był idealny. Najważniejsze, że go zrobiłeś!

Pamiętaj - niezależnie od tego jaki jest twój cel i ile kilogramów chcesz zrzucić, pamiętaj, że dużo bardziej skuteczne jest coś, co jest zrobione, niż idealne. Twój trening nie musi być najlepszy na świecie, twoja dieta może mieć mnóstwo wtop i wpadek, ale dopóki utrzymujesz regularność i starasz się być konsekwentny - efekty przyjdą prędzej czy później!

 

Lato bez względu na miejsce, w którym je spędzamy z dziećmi powinno być wypełnione atrakcjami. Jest tak krótkie, mija niepostrzeżenie, więc lepiej wycisnąć z niego soku niemal tyle, co z cytryny. Ten wakacyjny czas jednak nie może być cierpki. Niech smakuje relaksem i uśmiechem. Gwarancją dobrego humoru są zabawy. Podrzucamy przepisy na takie, które mogą spodobać się Twojemu dziecku.

Jeśli zwolniłbyś blokadę maszyny losującej wypełnionej tekstami o zmianie nawyków żywieniowych, zapewne trafiłbyś na artykuł zalecający jedzenie 5 posiłków dziennie. To najczęściej powtarzana, uniwersalna zasada zdrowego stylu życia, która na szczęście nie musi być stosowana przez każdego, kto chce schudnąć lub po prostu zacząć żyć zdrowiej.

Fakt – jedzenie 5 posiłków dziennie sprzyja prowadzeniu zdrowego stylu życia

Jedzenie 5 posiłków dziennie jest dostosowane do statystycznego dnia statystycznego Polaka, który:

  • Wstaje rano, szykuje się do pracy, je śniadanie
  • Pracuje 8 h, wypadałoby coś przekąsić w międzyczasie
  • Przychodzi do domu na obiad
  • Do poobiedniej kawy lubi zjeść ciastko, a nawet jeśli nie słodycze, to i tak do kolacji jeszcze daleko
  • A skoro jesteśmy przy kolacji, to i na nią przyjdzie pora

U swoich podopiecznych dość często spotykam się z niską świadomością tego, co faktycznie zjadają w ciągu dnia. W trakcie pierwszej rozmowy słyszę o 3 posiłkach, a podczas analizy dzienniczka żywieniowego, mogę naliczyć ich 7, jeśli uwzględnić każdą przekąskę.

Przy jedzeniu 5 posiłków dziennie można zachować sytość przez cały dzień, optymalnie rozłożyć kaloryczność posiłków i wygodnie dopasować pory posiłków do harmonogramu dnia. Strategia jedzenia 5 posiłków może się sprawdzić tylko wtedy, gdy faktycznie pasuje do naszego stylu życia (czy to jako metoda odchudzania, czy jako pierwszy krok ku zdrowszemu stylowi życia).

A co jeśli nie pasuje?

Mit – trzeba jeść 5 posiłków dziennie, żeby chudnąć i żyć zdrowo

Zastanów się, jak wygląda Twój standardowy dzień. O której wstajesz, o której chodzisz spać? Po jakim czasie od pobudki zaczynasz przygotowywać śniadanie? Ile przed snem jesz ostatni posiłek? Postaraj się uśrednić różne dni i przygotować swój własny szablon posiłków.

Jeśli w pracy nie masz komfortowych warunków nie tylko do przygotowania posiłku, ale nawet do zjedzenia tego, co przygotujesz w domu i dotychczas radziłeś sobie bez jedzenia w pracy, nie musisz rozpoczynać zmian od tego obszaru. Zadbaj jednak o to, żeby szczegółowo zaplanować posiłki w dalszej części dnia. Narażając się na odczuwanie głodu (co jest wysoce prawdopodobne po 8 h bez jedzenia), zwiększasz ryzyko rzucenia się na jedzenie i pochłonięcia go w większych ilościach, niż standardowe II śniadanie i obiad razem wzięte. Przy mniejszej liczbie posiłków jeszcze bardziej trzeba dbać o urozmaicenie diety i korzystanie z różnorodnych produktów, rozmaitych owoców i warzyw – tylko w ten sposób jesteśmy w stanie pokryć dzienne zapotrzebowanie nie tylko na kalorie, ale też substancje odżywcze, niezbędne dla zdrowia i dobrego samopoczucia.

Czy da się schudnąć jedząc trzy posiłki dziennie? Oczywiście, że tak!

  • W pierwszej kolejności należy zadbać o jakościowy aspekt diety – sięganie po sezonowe warzywa i owoce, wykluczenie przetworzonej żywności, kupowanie zdrowych produktów, ale niekoniecznie tych z napisami „eko i bio”, ale standardowych produktów spożywczych powszechnie uznanych za zdrowe – im krótszy skład produktu (i znajomo brzmiące pozycje na liście), tym lepiej
  • Drugim krokiem jest dostosowanie kaloryczności diety do dziennego zapotrzebowania – być może wystarczy intuicyjne zmniejszenie porcji, ale jeśli ta strategia okaże się nieskuteczna, warto dążyć do podaży kalorii na poziomie 80% Całkowitej Przemiany Materii

Jedzenie 3 lub 4 posiłków dziennie sprawdzi się u osób, które lepiej funkcjonują jedząc duże porcje o zbliżonej wielkości w każdym posiłku, a także u tych, które przez intensywny tryb dnia nie mają czasu na jedzenie co 3 h.

Chcesz zmienić liczbę posiłków?

Zrób to, ale nie zmieniaj kompozycji posiłków i ogólnej kaloryczności diety – jeśli zwiększysz liczbę posiłków, musisz subtelnie zmniejszyć ich porcje, a jeśli odrzucisz 1 lub 2 posiłki z aktualnego sposobu odżywiania, adekwatnie zwiększ główne posiłki.

Wprowadzanie „tylko jednej dużej zmiany”, to uniwersalna zasada. Niezależnie od tego, co zmieniasz w swoim stylu życia, staraj się nie wprowadzać więcej niż jedna duża zmiana w danym momencie. Testując jednocześnie kilka nowych rozwiązań i strategii, nie będziesz wiedział które okazało się dla Ciebie skuteczne, ani które zawiodło.

Pamiętaj, że odchudzanie czy zmiana nawyków żywieniowych to zajęcie na całe życie. Nie szukaj najlepszych możliwych metod – szukaj rozwiązań, które naprawdę jesteś w stanie wprowadzić do swojej codzienności.

Choć śniadania białkowo – tłuszczowe mają coraz więcej fanów, klasyczna owsianka nadal pozostaje ulubionym śniadaniowym wyborem wielu z Was. I wcale nie musi być to zły wybór! Kluczowy jest skład owsianki. To od niego zależy czy owsianka będzie sycąca, wartościowa oraz czy nie zwiększy ochoty na słodycze w dalszej części dnia.

Dlaczego po owsiance chce się jeść słodycze?

Jeśli do przygotowania owsianki używasz wyłącznie mleka i płatków (szczególnie słodzonych, nawet tych zdrowo wyglądających płatków Muesli z dodatkami), możesz odczuwać zwiększy apetyt na słodycze w ciągu dnia. Dzieje się tak dlatego, ponieważ zwykłe płatki, mleko a często również owoce (szczególnie suszone) sprzyjają szybkiemu wzrostowi glukozy po spożyciu takiego posiłku. Wynika to ze średniego lub wysokiego Indeksu Glikemicznego poszczególnych składników typowej owsianki.

Co robić, żeby owsianka syciła na długi czas?

  • Odpowiednia kaloryczność – kaloryczność śniadania powinna stanowić około 25%-30% dziennego zapotrzebowania na energię (zależnie od liczby posiłków spożywanych w ciągu dnia), to naprawdę duży posiłek! Nawet u osób odchudzających się, śniadanie może dostarczać 400, 500 czy 600 kcal i nie należy się tych kalorii bać. Wystarczy wypełnić je wartościowymi składnikami, gwarantującymi sytość
  • Dobre płatki – płatki Sonko (dostępne wersje: orkiszowe, żytnie, jęczmienne, jaglane, kukurydziane, owsiane) nie zawierają sztucznie dodawanego cukru, a mimo to bardzo dobrze smakują ze względu na to, że są opiekane. W tym procesie nie są wykorzystywane żadne dodatki, a płatki stają się bardziej chrupiące i pozostają w pełni zdrowe. Mają dużą zawartość błonnika, a błonnik jest jednym z kluczowych czynników sprawiających, że owsianka będzie sycąca. Zawsze wybieraj płatki bez dodatku cukru – to podstawowa i najważniejsza zasada komponowania zdrowej owsianki
  • Dodatek orzechów – orzechy (czyli dodatek dostarczający zdrowych tłuszczy), migdały, nasiona i pestki to idealne składniki sycącej owsianki; nie tylko zwiększają ilość błonnika w owsiance, ale też obniżają jej ładunek glikemiczny. Owsianka świetnie smakuje i syci na dłużej, jeśli dodasz do niej łyżeczkę masła orzechowego
  • A co z owocami? – najlepszym wyborem będą owoce o niskim lub średnim Indeksie Glikemicznym (możesz sprawdzić wartość IG poszczególnych produktów tutaj).

Przykłady owoców o niskim Indeksie Glikemicznym, które można dodawać do owsianki:

- Gruszki, jabłka

- Owoce jagodowe (truskawki, borówki, jagody, jagody goji)

- Morele, nektarynki, brzoskwinie

  • Jeśli chcesz dodać do owsianki banana czy winogrono (owoce o wyższym Indeksie Glikemicznym), dodaj również orzechy lub pestki, nasiona czy płatki migdałów
  • Uwaga na suszone owoce – mogą stanowić dodatek (np. w połączeniu z orzechami, migdałami czy innymi świeżymi owocami), ale przed zakupem upewnij się, że nie są dodatkowo słodzone lub konserwowane związkami siarki (ta informacja musi być wyszczególniona na opakowaniu)

Najważniejszym czynnikiem sprawiającym, że owsianka będzie sycąca są dobrej jakości płatki owsiane. Dobre płatki to takie, które nie mają w składzie konserwantów, barwników, wzmacniaczy smaku i przede wszystkim cukru.

Pamiętaj, że dieta musi być nie tylko zdrowa, ale też satysfakcjonująca. Jeśli lubisz śniadania na słodko, nie musisz ulegać modzie na śniadania białkowo – tłuszczowe. Dopasuj swój jadłospis do swoich upodobań, planu dnia i preferencji smakowych, pamiętając o prostych zasadach zdrowego odżywiania. To gwarancja na sukces, bo tylko taką dietę będziesz chciał uczynić stylem życia.

I właśnie tego Ci życzę!

W artykule wprowadzającym do tego cyklu dowiecie się, czym jest odporność oraz poznacie bliżej parę mechanizmów, które wpływają na nasz układ immunologiczny. Dziś wracamy do tego tematu, by jeszcze lepiej się mu przyjrzeć!

To, że antybiotyki bardzo źle działają na układ immunologiczny już wiecie. Dobre bakterie bytujące w jelitach chronią nas przed inwazją tych niepożądanych. Pomagają nam trawić niektóre produkty, wytwarzając krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe dostarczają pożywkę dla enterocytów (komórek naszego jelita), skracają czas biegunek, zmniejszają objawy alergii, wspomagają w chorobach autoimmunizacyjnych, „uczą” nasz organizm właściwej reakcji immunologicznej, pomagają w nietolerancji laktozy, poprawiają profil lipidowy krwi, zapobiegają otyłości, działają wspomagająco w depresji, problemach skórnych i mają wiele innych cech, które jeszcze odkrywamy.

Dlatego też, jeśli nasz mikrobiom w jelitach nie jest poprawny, gdy bakterii jest za mało albo, gdy tych niepożądanych jest zbyt duża ilość, wówczas mogą pogorszyć się wszystkie te funkcje, które wymieniłam wcześniej. Probiotykoterapia dobrymi preparatami z apteki jest potrzebna przez wiele tygodni po antybiotykoterapii! To, że pobierzemy probiotyki przez tydzień po antybiotykoterapii to niestety jest zbyt krótko. Oczywiście produkty bogate w bakterie takie jak kapusta i ogórki kiszone, jogurty, kefiry i inne fermentowane napoje mleczne wspierają naszą florę bakteryjną, ale niestety po antybiotykoterapii to za mało.

Wiecie już, że nasz mikrobiom odgrywa bardzo ważną rolę w naszym układzie immunologicznym, ale jakie jeszcze składniki w naszym żywieniu mogą działać wspomagająco?

Warto zadbać o to aby w naszej codziennej diecie było dużo warzyw, owoców i zdrowych tłuszczy. Zawierają one duże dawki przeciwutleniaczy (np. witamina A, E, C, selen, kwas ALA, polifenole), które chronią nasze komórki przed działaniem wolnych rodników i dzięki temu zwiększają potencjał naprawczy organizmu. Witamina A dodatkowo (dostępna np. w rybach, podrobach, marchwi, batatach) zwiększa działanie i proliferację (namnażanie się) limfocytów typu T. Witamina E również wspiera dojrzewanie i różnicowanie limfocytów T. Witamina D ma działa immunomodulujące (zwiększa niektóre odpowiedzi immunologiczne, a niektóre hamuje) i pośrednio przeciwbakteryjnie. Niestety w naszej szerokości geograficznej ponad 90% osób ma niedobory witaminy D, ponieważ powstaje ona głównie na skutek skórnej syntezy. Dlatego też w sezonie jesienno zimowym witaminę D należy suplementować.

Dla funkcjonowania naszego układu immunologicznego kluczowy jest również cynk. Potrzebny jest do prawidłowego rozwoju i funkcji neutrofili, komórek NK i makrofagów. Niedobór cynku wpływa też niekorzystnie na wzrost i funkcję limfocytów typu B i T. Gdzie znajdziemy cynk? Znajduje się między innymi w pełnoziarnistych produktach, owocach morza, rybach, orzechach czy pestkach. Warto wspomnieć również o selenie, który współtworząc peroksydazę glutationową jest silnym antyoksydantem oraz jest on niezbędny do funkcjonowania układu immunologicznego, niedobór związany jest z upośledzoną fagocytozą.

Bardzo ważnym pierwiastkiem jest również żelazo. Niedobór żelaza prowadzi do niedokrwistości (anemia), przez co zaopatrywanie naszych komórek w tlen jest mniejsze, ale dodatkowo niedobór żelaza upośledza aktywność i liczbę limfocytów T. Niedobory są częste, w szczególności u miesiączkujących kobiet. Żelazo znajduje się przede wszystkim w mięsie i podrobach, ale też w nasionach roślin strączkowych, orzechach i zbożach. Aby poprawić wchłanianie żelaza warto z produktami bogatymi w ten pierwiastek spożywać witaminę C (np. papryka, kapusta, cytrusy) oraz nie dodawać do dań bogatych w żelazo produktów mlecznych, nie popijać kawą czy herbatą oraz winem. Chciałabym jednak uczulić aby nie suplementować żelaza prewencyjnie, ponieważ jego nadmiar jest bardzo szkodliwy. Wolne żelazo bierze udział w tzw. Reakcji Fentona, podczas której powstają bardzo reaktywne wolne rodniki, które uszkadzają nasze komórki.

Następnym ważnym czynnikiem są kwasy omega 3 (EPA, DHA). Zmniejszają stany zapalne poprzez między innymi produkcję przeciwzapalnych cytokin. Dodatkowo DHA zwiększa aktywność limfocytów typu B oraz zmniejsza aktywność autoreaktywnych limfocytów typu T w chorobach autoimmunizacyjnych (czyli zmniejsza atak na własny organizm np. w reumatoidalnym zapaleniu stawów). Dodatkowo okazuje się, że niestety w naszym codziennym zwyczajowym żywieniu mam dużą przewagę kwasów Omega 6 (które są zdrowe, ale ich nadmiar może być problematyczny) w stosunku do Omega 3. Prawidłowy stosunek to ok 3:1, a zazwyczaj niestety przedstawia się on jak 20:1. Taki niedobór kwasów omega 3 powoduje promowanie stanów zapalnych w organizmie. Kwasy EPA i DHA znajdują się głównie w tłustych rybach, które jak wiadomo, większość z nas niestety je za rzadko, dlatego też polecam suplementować tran albo kwasy omega 3 w tabletkach.

I na koniec – każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, że aktywność fizyczna jest zdrowa. Ale jednak nie w każdym wypadku. Właściwe ćwiczenia podwyższają poziom kortyzolu (hormon „stresowy”, ale również przeciwzapalny) i zmniejszają stany zapalne w naszym organizmie. Jeśli jednak przesadzamy z ćwiczeniami, z intensywnością i częstotliwością, wówczas kortyzol zbyt mocno hamuje odpowiedź immunologiczną i jesteśmy bardziej podatni narażeni na zakażenia.

Jak w praktyce wygląda u mnie pomoc osobom o obniżonej odporności? Po pierwsze zdrowa dieta pełna warzyw, owoców, dobrego źródła białka i tłuszczy. Po drugie suplementacja witaminą D, cynkiem, czasem selenem i probiotykami oraz właściwa (czytaj – nie przesadna) aktywność fizyczna. Jeśli ktoś lubi – polecam również saunę na zmianę z chłodnymi prysznicami. Takie działanie zazwyczaj pomaga – jeśli nie pomoże, trzeba wyciągnąć cięższy „arsenał” i w zależności od przypadku zastosować np. echinacea, olejek z oregano, laktoferynę, skwalen, propolis, czy wyciągi z czosnku, ale nie polecam wszystkiego na raz 😉

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji