Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Aktualności 2019-12-03

Prezenty dla smakoszy – najlepsze podpowiedzi dla Mikołaja

Smakosze są wyjątkowo wdzięczni do obdarowywania prezentami. Ucieszy ich każde wsparcie w kuchni.

... Czytaj więcej...

Angelika Pióro - Personal Trainer & Fit Mom

Ania Dziedzic

Chujowa Pani Domu

Dominika Kuchta

Dr Lifestyle

Ewa Trusewicz

Ina Rybarczyk - True Taste Hunters

Iwona Guzowska

Magda Heba

Marta Hennig

Marzena Michalec

Sylwia Majcher

Wiele lat temu bardzo popularne były diety niskotłuszczowe jako efektywny sposób odchudzania i niestety ich popularność nadal wpływa na złe postrzeganie tłuszczów. Producenci żywności do tej pory starają się produkować niskotłuszczowe produkty, ponieważ są one po prostu popularne. Ale jest jeden problem z produktami, w których tłuszcz został usunięty – są one po prostu nie smaczne. Z takiej przyczyny producenci muszą dodać coś innego aby wyrównać smak. Dodają w zamian cukier lub inne wypełniacze. W ten sposób, produkty z usuniętym tłuszczem, lecz dodanym cukrem nadal mogą mieć etykietę „light”.

Prawdą jest, że coraz więcej słyszy się o zdrowych aspektach tłuszczy, lecz nadal, w kontekście odchudzania mówi się o ograniczaniu tego składnika. Warto pamiętać, że nie wszystkie tłuszcze są jednakowe. Faktycznie te, znajdujące się w mocno przetworzonych produktach jak chipsy, słodycze, słone przekąski w większości wypadków zawierają uwodornione tłuszcze roślinne, które mogą zawierać wysoką ilość niebezpiecznych tłuszczów trans lub utlenionych form tłuszczu. Mamy natomiast wiele innych rodzajów tłuszczy w naszym pożywieniu, które są kluczowe dla naszego życia i zdrowia. Ich brak szybko zaczynamy odczuwać – uczucie zmęczenia, problemy ze skupieniem się, zmienność nastroju czy chociażby ciągłe uczucie głodu. A co się dzieje dokładnie?

1. Diety niskotłuszczowe mogą podwyższać poziom trójglicerydów we krwi

Wysoki poziom trójglicerydów jest bezpośrednio związany ze zwiększeniem ryzyka chorób sercowo-naczyniowych oraz zespołu metabolicznego (otyłość, cukrzyca, nadciśnienie, dyslipidemia). Zazwyczaj dieta niskotłuszczowa jest również wysokowęglowodanowa. Nadmiar węglowodanów prostych (w szczególności fruktozy) prowadzi do nadprodukcji trójglicerydów w wątrobie.

2.Diety niskotłuszczowe mogą powodować obniżenie się „dobrego” cholesterolu HDL

Wysoki poziom HDL jest powiązany ze zmniejszonym ryzykiem chorób serca. Zwiększenie właściwych tłuszczy (np. ryb, orzechów włoskich, siemienia lnianego) w diecie powoduje podwyższenie poziomu HDL. Dieta wysokowęglowodanowa jest związana z obniżeniem się poziomów HDL.

3. Niedobór Omega 3

Kwasy Omega 3 należą do niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych. Powodują obniżenie się poziomu trójglicerydy, podnoszą poziom „dobrego cholesterolu” HDL, redukują stany zapalne (jest to bardzo ważne w chorobach związanych ze stanami zapalnymi, w chorobach autoimmunizacyjnych). Wykazują działanie protekcyjne przed Alzhaimerem i demencją oraz obniżają ciśnienie tętnicze krwi.

4. Hormony

Niskotłuszczowe diety zwiększają ryzyko zaburzeń hormonalnych, w szczególności insuliny. Mogą prowadzić do insulinooporności, która w dłuższym okresie czasu może przerodzić się w cukrzycę (choć są badania, które pokazują poprawę parametrów glikemicznych i insulinowrażliwości u osób na diecie niskotłuszczowej, ale raczej jest to związane z tym, że te osoby po prostu schudły).

Diety niskotłuszczowe obniżają również poziom testosteronu (hormonu produkowanego z cholesterolu). Zbyt niski poziom tego hormonu uniemożliwia zwiększenie masy mięśniowej, obniża libido, zwiększa ryzyko osteoporozy i depresji. Badania pokazują, że już po 12 tygodniach na niskotłuszczowej diecie testosteron obniża się o ok 12%.

5. Dieta niskotłuszczowa powoduje ograniczenie spożywania zdrowych produktów

Przy takiej diecie bardzo ograniczana jest ilość jajek. Jak już wiadomo jajka nie powodują zwiększania poziomu cholesterolu we krwi ani nie stanowią czynniku ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. Wręcz przeciwnie, zawierają sporo witamin, minerałów, antyoksydantów oraz choliny.Kolejnym produktem ograniczanym w takich dietach są wysokotłuszczowe produkty mleczne. Bardzo często podczas wywiadu, jaki prowadzę z pacjentem, okazuje się, że spożywa on same „low fat”/beztłuszczowe produkty mleczne. Oprócz ograniczenia kalorycznego, nie ma to żadnego uzasadnionego, korzystnego działania. Mleko również zawiera kwasy omega 3 (im więcej krowa karmiona jest naturalnie, trawą, tym większa ich ilość), ale również kwasy CLA (obniżające poziom frakcji LDL oraz trójglicerydów i glukozy we krwi), witaminę K2, która jest potrzebna do prawidłowej dystrybucji wapnia z pożywienia do kości. Witamina D3 (rozpuszczalna w tłuszczach, zwiększa wchłanianie wapnia) jest zawarta w produktach mlecznych, ale przy braku tłuszczy, nie jesteśmy w stanie przyswoić tej witaminy. Mięso jest następnym produktem, który jest ograniczany przy diecie niskotłuszczowej. Wołowina, wieprzowina, kaczka – mięsa z wysoką zawartością żelaza, witaminy B12, również kwasów CLA i Omega 3 (wolno żyjące zwierzęta) – są uznawane za tłuste i niezdrowe. Faktycznie, może nie polecam spożywania za często boczku czy skóry z kaczki, tak samo jak nie polecam przysmażania mięs na brązowo (wytwarzają się związki rakotwórze), ale mięso znanego nam pochodzenia spożywane razem z warzywami naprawdę nie jest produktem niezdrowym.

6. Dieta niskotłuszczowa powoduje spożywanie większej ilości niezdrowych produktów

Tak jak pisałam na początku – często producenci dodają cukru zamiast tłuszczu aby uzyskać podobną konsystencję i lepszy smak. Jeśli nawet nie dodają cukru, to wówczas są to wypełniacze, zagęstniki czy konserwanty. Jak już wiecie z powyższych przykładów – beztłuszczowy jogurt owocowy na pewno nie jest zdrowszy od regularnie tłustego jogurtu naturalnego lub z dodatkiem niesłodzonych owoców. Popularność niskotłuszczowych przekąsek jest bardzo duża. Ciasteczka z mąki z „pełnego przemiału”, ale z dodatkiem cukru wydają się być zdrowsze niż gorzka czekolada z naturalną zawartością kakaowego tłuszczu!

Jak widać, dowodów na to, że dieta skrajnie niskotłuszczowa nie jest dla nas dobra jest sporo. Nie namawiam nikogo do zwiększania tłuszczy ponad ilości zalecane (30-35% dziennego spożycia kalorii), choć w niektórych wypadkach, po skonsultowaniu się ze specjalistą, można tak zrobić. Ważne jest natomiast to jakie tłuszcze spożywamy. Skupmy się na orzechach, niektórych tłuszczach roślinnych – w szczególności oliwie z oliwek, oleju lnianym (musi być kupowany taki z lodówki), rzepakowym. Można włączyć trochę oleju kokosowego. Jedzmy orzechy, nasiona, awokado, jaja, rośliny strączkowe oraz tłuste ryby dobrego pochodzenia (dzikie), świeże masło (w ograniczonych ilościach), a nawet domowy majonez zrobiony z oleju rzepakowego! Oczywiście należy wprowadzić kontrolę ilości (w szczególności w wypadku majonezu 😉), ale potrzebujemy tych tłuszczy jeśli chcemy dbać o nasze zdrowie!

Śmieci jednego człowieka są skarbem dla innego uznał Dan Barber, szef kuchni z Nowego Jorku i od ponad 2 lat karmi swoich gości daniami z resztek. Pomysł okazał się sukcesem. Jego restauracja Blue Hill w zeszłym roku wygrała plebiscyt na najlepszy lokal w Stanach Zjednoczonych, trafiła także na listę 50 najlepszych na świecie. Wiosną Dan Barber w Londynie otworzył restaurację, w której z resztek gotowali kulinarni celebryci. Miejsca rozeszły się błyskawicznie

Kucharz gotuje gulasz z łodyg białej kapusty, a tosty piecze z niewykorzystanych w czasie śniadania płatków owsianych. Makaron robi z dojrzałej cukinii i marchewki. Eksperymentuje z pleśnią sera i podrobami. Klasyczne brytyjskie fish&chips smaży z ości i skóry. Takie nietypowe menu Dan Barber traktuje nie jak chwilową modę, a zwrócenie uwagi na problem marnowania żywności.

Co roku na całym świecie w koszu ląduje 1/3 produkowanego jedzenia. Co drugi Polak przyznaje się, że wyrzuca produkty, których nie zjadł. Rocznie do śmietnika przeciętnej 4 osobowej rodziny trafiają 2 tysiące złotych. Tyle tracimy, kupując za dużo i niewykorzystując wszystkiego, co mamy w lodówce. Najwięcej wyrzucamy chleba, wędlin i owoców.

Nie marnuj, bądź trendy

Polska, gdzie wyrzuca sie 9 milionów ton jedzenia, jest w pierwszej piątce europejskich krajów marnujących żywność. Na świecie prym wiodą Amerykanie. W ich domach prawie 40 procent zawartości lodówki trafia nie na talerz, a do śmietnika. By zmienić te nawyki, w tym roku uznani kucharze i blogerzy kulinarni rozpoczęli akcje #nowasted - niezmarrnowany.

W kuchniach wielu restauracji pojawiły się pudełka, do których wrzucane są niewykorzystane w czasie przygotowania dania obierki, końcówki warzyw, kawałki mięs. Na ich bazie kucharze robią bulion czy sos. W domowych kuchniach świetnym sposobem na wykorzystanie resztek jest kiszenie, mrożenie oraz fermentowanie. Najlepszym jednak - rozsądne robienie zakupów. Dobry plan i kartka w ręku to podstawa. Tym, dla których wydaje się abstrakcją, niech przekona zysk. Przy odpowiednim wyborze produktów, każdego dnia możemy zaoszczędzić nawet 45 złotych.

Przepis na oszczędzanie

Pieniądze zostaną w kieszeni, jeśli nauczymy się odpowiednio wykorzystywać to, co zostało z obiadu czy kolacji. Kilka łyżek kaszy zamiast wyrzucać, można wymieszać z miodem oraz owocami i następnego dnia zaserwować na śniadanie. Łyżkę płatków owsianych wystarczy dodać do ciasta i kawałka niezjedzonego banana, wbić jajko, dosypać mąki i z wymieszanego ciasta usmażyć chrupiące placuszki. Resztki kochają sałatki, które można przyrządzać w dowolnych kompozycjach. Kawałki warzyw wspólnie ugotowane mogą zmienić się w zaskakującą smakowo kremową zupę. Łodygi brokuła czy pietruszki zblendowane wrócą na talerz w postaci pesto. Polubi je jedna cukinia cieńko starta obieraczką do warzyw i wrzucona na kilka minut do wrzątku. Wyjęte nitki wymieszane z doprawionym sosem będą fit wersją makaronu.

Skórki cytryny i pomarańczy, koniecznie wyparzonych, można zasypać cukrem, zalać gorącą wodą, zamknąć w szczelnym słoiku i czekać aż oddadzą cały swój aromat. Taki ekstrakt będzie idealnym, naturalnym dodatkiem do ciast, kremów czy deserów.

Resztki mają wzięcie

W sieci jest już sporo aplikacji, które ułatwiają gotowanie z tego, co mamy do dyspozycji. Wystarczy podać produkty, by po chwili dostać przepis na danie, które z nich możemy zrobić. Na blogach kulinarnych pojawia się też menu z #nowasted i w nim apetyczne propozycje. W kuchni, jak w życiu, pożądana jest fantazja i kreacja. Nie trzeba się sztywno trzymać przepisów. Niech pomysł na obiad tworzą składniki, które czekają w lodówce czy szafkach. Zanim wybierzemy się na kolejne zakupy i napakujemy do toreb więcej niż trzeba, lepiej zrobić domowy remament i wyczarować z resztek danie warte gwiazdki Michelin. To naprawdę jest możliwe. Przecież 2/3 wyrzucanego na całym świecie jedzenia nadawałoby się do zjedzenia, gdyby tylko ktoś dał mu szansę.

Jedną z takich propozycji jak stworzyć coś z „niczego” są szparagi z jajkiem. Zobaczcie jakie to proste!

Przepis na szparagi z jajkiem

Zostało Ci jedno jajko i kilka zwiędłych szparagów? Jeśli znajdziesz jeszcze w lodówce plaster szynki, będzie już całkiem luksusowo. Przepis na smaczny lunch lub kolację gotowy w kilka chwil.

Składniki:

  • 3-4 szparagi
  • plaster szynki
  • jajko
  • sól/pieprz
  • łyżka soku z cytryny

Sposób przygotowania:

Szparagi myjemy, obcinamy końcówki, wrzucamy do zimnej wody i gotujemy do miękkości. Gorące odcedzamy i owijamy szynką. W małym garnku zagotowujemy wodę z sokiem z cytryny.W gorącej wodzie robimy wir widelcem i w sam jego środek wbijamy delikatnie jajko. Jajko gotujemy 3 minuty. Odcedzamy i ciepłe układamy na szparagach. Doprawiamy.

* Wszystkie dane i statystyki pochodzą z badań Federacji Polskich Banków Żywności.

Moda na superfoods, czyli nieprzetworzoną żywność zawierającą cenne dla organizmu człowieka składniki, trwa w najlepsze. Dziś zaglądamy do naszych polskich ogródków i na bazary aby sprawdzić jakie produkty z wielką mocą możecie znaleźć właśnie u nas. Zapraszamy!

Niby wszystko jest pięknie – przyroda budzi się do życia, dni są coraz dłuższe, temperatura rośnie, ludzie mówią, że czas na zmiany, a Ty czujesz się wypalona, zmęczona i rozdrażniona? Znamy to uczucie. To przesilenie wiosenne. Co począć z kacem po zimie? Mamy dla was porcję dobrych rad!

Na dobry początek warto poznać winnych naszych „gorszych” wiosennych dni – to m.in. serotonina. Popularnie zwana hormonem szczęścia, odpowiada też za to, że czujemy się senni, zmęczeni, a przyjście wiosny wcale nie napawa nas optymizmem. Na wiosnę jej poziom gwałtownie rośnie i przekracza próg za którym „szczęście” zamienia się w tzw. zmęczenie centralne. Pojawia się ono w całym układzie centralnym i powoduje złe samopoczucie.

Uczucie to wzmacniają zmienna pogoda, wahania ciśnienia i wzrost temperatury otoczenia. Jeszcze niedawno musieliśmy ubierać się na cebulkę, a teraz we wszystkim jest nam gorąco, słońce razi w oczy, zapachy atakują. Przyzwyczajanie się do cieplejszego klimatu może potrwać ok. 2-3 tygodnie. To najlepszy czas aby przestawić się na wiosenną dietę i spokojnie zebrać siły na kolejne miesiące roku.

Jeśli myślicie, że wiosenny kac dopadł tylko was, to mamy dla wad drobne pocieszenie - szacuje się, że przesilenie odczuwa ok. 50-60% mieszkańców Europy. A teraz do dzieła. Co zrobić aby je przetrwać?

1. Spaceruj dla zdrowia

Nie masz siły i najchętniej zakopałabyś się w łóżku z kubkiem herbaty i przeczekała zły czas? Nie rób tego! Czas się ruszyć. Wyjdź z domu, spaceruj, łap pierwsze promyki wiosennego słońca i zwyczajnie przyzwyczajaj swój organizm do tego, że jest jaśniej oraz cieplej. Przynajmniej pół godziny spaceru wpłynie pozytywnie na twoje samopoczucie i sprawi, że będzie ci się łatwiej zasypiało. Pamiętaj przy tym o odpowiednim ubraniu – najlepiej na cebulkę – tak abyś mogła ściągnąć kolejne warstwy kiedy słońce zaświeci mocniej i nie przegrzała organizmu.

Idealnie byłoby znaleźć trochę więcej siły i wyruszyć na pierwsze treningi w plenerze. 30 minut wolnego biegu, pierwsze przejażdżki rowerowe, basen, siłownia – możliwości jest tak wiele. Skorzystaj z nich, a na 100% nie pożałujesz!

2. Spotykaj się ze znajomymi

Im dłużej będziesz siedziała sama, tym dłużej będziesz przeżywać wiosennego kaca. Kiedy uda Ci się pokonać wiosenne „niechcemisię” i wyjdziesz spotkać się ze znajomymi zobaczysz świat z nieco innej perspektywy. Dbaj przy tym o to, aby unikać podczas takich spotkań marudzenia. Wybierzcie się potańczyć, na koncert, pyszny lunch. Wspólnie przyjemniej czeka się na wiosnę!

3. Skorzystaj z sauny

Zimowe toksyny, które nazbierały się w twoim organizmie możesz usunąć za pomocą sauny. Poddaj się zbawiennemu wpływowi wysokiej temperatury i „wypoć” je z organizmu.

4. Pij dużo soków wyciskanych z owoców i przetartych warzyw

Wiosną musisz dostarczyć swojemu organizmowi porządną dawkę substancji odżywczych. Możesz suplementować się za pomocą dostępnych na rynku witamin i mikroelementów, ale najlepiej skorzystać z tego, co daje nam natura czyli warzyw i owoców. Pij koktajle, wyciskaj soki z owoców, baw się smakami i wracaj do formy po zimowym letargu.

5. Zrób sobie przyjemność

Nowa fryzura, wizyta u kosmetyczki, mały przegląd szafy – dogadzaj sobie. Małe przyjemności mogą zdziałać cuda i sprawić, że będzie ci się łatwiej przygotować na prawdziwe przyjście wiosny – nie tylko kalendarzowe, ale przede wszystkim na wiosnę w twojej głowie!

6. Śpij 8 godzin

Aby przestawić organizm na nowe, wiosenne tory musisz dostarczyć mu energii. Koniec z zarywaniem nocy. Czas na porządne wysypianie się. Powinno ci ono wejść w nawyk. Ośmiogodzinny sen to podstawa twojego prawidłowego funkcjonowania w trakcie całego dnia. Bez względu na to czy wstajesz prawą czy lewą nogą – wyspana działasz lepiej.

Wiele osób z niewiadomych przyczyn odrzuca węglowodany z diety, ponieważ uważa....że przez nie tyje. Nic bardziej mylnego! Węglowodany, tak jak i pozostałe składniki: białko, tłuszcze i witaminy są potrzebne do prawidłowego odżywiania. Nie mówiąc już o procesie chudnięcia. Jeżeli chcesz schudnąć musisz jeść regularnie i Twoje porcje muszą być odpowiednio zbilansowane. To podstawowa zasada dojścia do wymarzonej sylwetki.

Obcinanie kalorii, restrykcyjna dieta lub usuwanie z niej węglowodanów na własną rękę zaburzy proces chudnięcia i spowolni metabolizm. Skutkiem końcowym będzie tycie, a nie chudnięcie. Nie tyjemy od węglowodanów, tylko od zbyt dużej ilości kalorii w stosunku do potrzeb naszego organizmu.

Czym są węglowodany?



Węglowodany to nic innego jak paliwo dla naszego organizmu. Jeżeli samochód nie będzie miał benzyny to nie pojedzie. Tak samo jest z naszym organizmem. Jeżeli nie będziemy dostarczać paliwa, to po jakimś czasie Poczujemy znużenie, rozdrażnienie, senność, złość, obojętność, a nasz organizm będzie wyniszczony. Węglowodany dzielimy na złożone i proste. W diecie powinny występować w około 50 - 65 % dziennego zapotrzebowania energetycznego. Ich porcje nie powinny być mniejsze niż 35g węglowodanów na porcję, czyli: 30g kaszy, mąki czy ryżu = trzem łyżkom suchego produktu.

Najlepiej spożywać węglowodany złożone, ponieważ ich spożycie nie powoduje szybkiego wyrzutu insuliny do krwi. Energia z nich uwalnia się powoli i regularnie, dzięki czemu poziom insuliny we krwi utrzymuje się na stałym poziomie. A to z kolei sprawia, że nie odczuwamy napadów głodu.

Do węglowodanów złożonych zaliczamy: mąki (pełnoziarniste, graham, orkiszowa), pieczywo (pełnoziarniste, gram, orkiszowe), ryż, wszelkiego rodzaju kasze, ziemniaki, makarony, płatki owsiane, granolę. Grube kasze i mąki, mają dużą zawartość błonnika, co znacznie poprawia perystatykę jelit. Natomiast węglowodany proste to przede wszystkim owoce. Ich zjedzenie powoduje gwałtowny wyrzut insuliny do krwi, czyli porządny i szybki zastrzyk energii. Dlatego najlepiej je jeść przed treningiem.

Podsumowując, aby chudnąć trzeba jeść z głową, czyli racjonalnie. We wszystkim należy zachować umiar. Jedz regularnie 5 posiłków dziennie co 3-4h i nie kończ ostatniego posiłku o godzinie 18:00! Ostatni posiłek może być zjedzony godzinę przed pójściem spać. Na twoim talerzu nie powinno zabraknąć białka, węglowodanów, tłuszczy i witamin. Węglowodany oprócz paliwa dostarczają nam także błonnika witamin z grupy B, magnezu, żelaza i cynku., więc jedz na zdrowie!

Szybki koktajl przedtreningowy:

Składniki:

  • 1 banan
  • garść orzechów włoskich
  • 3 łyżki płatków owsianych
  • 250 ml maślanki

Wszystko razem zblendować i podawać zaraz po przygotowaniu.

Popularny stretching powoli chowa się w cień. Trendem 2017 roku stał się roller! Coraz częściej słyszymy o tym niepozornym wałku, który czyni cuda. Jeśli roluje się już Twój popularny youtuber, koledzy biegacze chwalą jego właściwości, a na siłowni strefa z „kolorowymi, piankowymi wałeczkami” jest oblegana niczym kasa w hipermarkecie to wiedz, że mamy nowy hit dla aktywnych!

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji