Prawie każda z nas marzy o pięknym wyglądzie, o doskonałej sylwetce. Wszystkie jesteśmy atakowane wyretuszowanymi, bądź całkiem przerobionymi zdjęciami super modelek. Każda reklama to przepiękna i zgrabna kobieta. Producenci perfum, bielizny, rajstop a nawet słodyczy (sic!), telewizja, gazety, portale internetowe, zarzucają nas obrazami pięknych, szczupłych, z nogami do nieba dziewczyn. Informacja podprogowa jest jednoznaczna - jeśli tak nie wyglądasz, nie pokazuj się innym na oczy.

No dobrze, a co z naszymi mężczyznami? Z zachwytem w oczach, rozmarzeni, oglądają te same zdjęcia, tych samych, doskonałych kobiet. I jeszcze więcej! Oglądają ponętne, super modelki w obłędnej, seksownej bieliźnie. Pończochy, wymyślne stringi, piękne body, wycięte tu i ówdzie...A my?

Wyobrażamy sobie siebie, w tych fatałaszkach. Pierwsze wrażenie jest niezłe ale...Ojej! Tu fałdka albo i dwie, cellulit, rozstępy, biust już nie taki jędrny, kilka kilogramów za dużo. W popłochu, jak najszybciej, próbujemy o tym zapomnieć! O rany! Jak żyć?!

Normalnie! Wszystkie jesteśmy piękne! A że niedoskonałe? A że nie przypominamy Adriany Limy? Phi! Też mi coś! Każda z nas jest inna i dlatego wyjątkowa. Gdyby wszyscy byli tacy sami byłoby strasznie nudno.

Wyobrażasz sobie żeby z wyścigowego, luksusowego auta zrobić super sprytną terenówkę? Albo z uroczego, rodzinnego vana maleńkie auto do jazdy po mieście? Przecież to niemożliwe. Więc nie porównujmy się do innych, bo nigdy nimi nie będziemy. Jesteśmy sobą i to jest absolutnie wyjątkowe.

No dobrze, ale co z nadprogramowymi kilogramami? Co z rozstępami po ciąży? Co z innymi defektami? Tylko od każdej z nas, zależy co zrobi z tym, co zaniedbała. Najważniejsze to pokochać i zaakceptować siebie, reszta jest do zrobienia! Już widzę jak niektóre z was sobie myślą: "Takiej Guzowskiej to łatwo mówić! Całe życie uprawia sport, nie ma nadwagi, a jak nie ma nadwagi to nie ma cellulitu i innych takich wynalazków". Nic bardziej mylnego.

Od kilku miesięcy nie za dużo biegam, mało ćwiczę. Większość czasu spędzam za kierownicą samochodu albo w samolocie bo prowadzę szkolenia i warsztaty w całej Polsce. Nieraz mam tak mało czasu, że ledwie chodzę na spacery. I wiecie co? Moje ciało zmieniło się. W tej chwili nie bardzo przypomina to, którym było rok temu. Ale nie przejmuję się bo wiem, że jak tylko będę mogła zrobić więcej, to z pewnością zrobię.

Że jeśli odstawię białe pieczywo, zastąpię je zdrowym, pełnoziarnistym lub lekkim to zredukuję węglowodany, będę piła dużo wody, zacznę biegać, jeździć na rowerze, pływać, wszystko wróci do normy.

Ale bez względu na to, ile będę trenować, ile kilogramów tłuszczu przerobię na mięśnie, nie pozbędę się rozstępów czy ogromnej blizny po cesarskim cięciu (brzuch mam pocięty w pionie, od pępka w dół). I mam to w nosie. Moje ciało to moja historia. To przeżycia, które się na nim odcisnęły i pozostawiły trwały ślad. Akceptuję siebie w 100% i jeśli mam ochotę założyć bikini na plażę, to je zakładam.

To nie oznacza, że nie zajmuję się nim wcale. Wręcz przeciwnie. Kupuję sobie różne balsamy, kremy, toniki, peelingi i co tam jeszcze wymyślono w branży kosmetycznej. Nawilżają i otulają pięknym zapachem skórę. Niektóre podobno działają i na rozstępy i na cellulit ale jakoś nie widzę zmian w tych kwestiach 😉. No i może was zaskoczę ale kupuje produkty polskich producentów kosmetyków, które są niedrogie a i tak wspaniałe.

Mój ukochany mąż, zawsze mi mówi, że jestem najwspanialsza. Jego miłość i podziw bardzo dużo mi dają. Bo dla naszych mężczyzn jesteśmy po prostu najpiękniejsze. Ale słowa czy wyrazy zachwytu nic dla nas nie będą znaczyć jeśli my same w taki sposób nie zaczniemy siebie traktować. Nigdy o tym nie zapominajcie.

Iwona Guzowska

Author: Iwona Guzowska

Jestem szczęśliwym człowiekiem i…na tym mogłabym zakończyć bo nie ma niczego ważniejszego. Droga po tytuły mistrzyni świata w boksie zawodowym i kick-boxingu tak naprawdę była drogą do odkrycia siebie samej. Dziś dzielę się swoim doświadczeniem, wspierając kobiety i sportowców jako trenerka i mentorka. A rzeczy, które sprawiają mi radość to rodzina, dwa koty, sport i chodzenie po górach. No i oprócz tego wszystkiego jestem molem książkowym i całkiem niezłą kucharką. zobacz artykuły