Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Hot 2020-03-20

Zostań w domu i dbaj o siebie z SONKO

Prezentujemy serię prostych pomysłów żywieniowych, dzięki którym pozostaniesz fit podczas

... Czytaj więcej...

Angelika Pióro - Personal Trainer & Fit Mom

Ania Dziedzic

Chujowa Pani Domu

Dominika Kuchta

Dr Lifestyle

Ewa Trusewicz

Ina Rybarczyk - True Taste Hunters

Iwona Guzowska

Magda Heba

Marta Hennig

Marzena Michalec

Sylwia Majcher

Zamknięte kluby fitness i siłownie. Pogłębiająca się izolacja, uniemożliwiająca trenowanie sportów zespołowych. Lęk przed wyjściem na wolne powietrze w obawie przed złapaniem koronawirusa. To wszystko duże przeszkody dla osób dbających o formę. Czy w związku z tym mamy zaniedbać ćwiczenia na czas siedzenia w domach? Absolutnie nie! Aktywność fizyczna poprawia zdrowie, samopoczucie i odporność, dlatego warto dołączyć do akcji #aktywniewdomu i trenować w czasie pandemii. 

Siedzisz w domu zaledwie od kilku dni i nie wiesz, ile jeszcze taki stan może potrwać. Jesteś coraz bardziej zirytowany, zmęczony, nie masz na nic chęci? To efekt braku ruchu, który jest niezbędny każdemu człowiekowi. Wielu osobom się wydaje, że po tym jak zamknięte zostały siłownie i kluby fitness, a władze zalecają wszystkim pozostanie w domach w związku z szalejącą epidemią, bycie aktywnym jest niemożliwe. Na szczęście są w błędzie. Zadbać o formę można zawsze i wszędzie. Wystarczy odrobina miejsca w salonie, żeby rozruszać zastane mięśnie, popracować nad wydolnością i wpompować do mózgu cenne endorfiny. A jednocześnie, co nie mniej ważne, należy pamiętać, że aktywność fizyczna pozytywnie wpływa na naszą odporność i pozwala uniknąć infekcji!

Każdy znajdzie coś dla siebie

Wbrew pozorom, spektrum możliwości ruchowych, jakie mamy we własnych czterech ścianach, jest ogromne! Szczęśliwcy, którzy mają do dyspozycji rower stacjonarny albo bieżnię są w mniejszości, ale drogi sprzęt wcale nie jest potrzebny do tego, żeby zadbać o formę. Wystarczy odrobina samozaparcia i pomysłowości, żeby każdy, niezależnie od wieku, płci i stopnia sprawności fizycznej, znalazł coś skrojonego idealnie pod swoje potrzeby. – Tym, którzy potrzebują intensywnego i wszechstronnego treningu, serdecznie polecam crossfit. Do większości ćwiczeń nie jest potrzebny żaden sprzęt, poza matą do ćwiczeń. Ogromną zaletą crossfitu jest też to, że wysiłek jest intensywny, ale krótkotrwały. Wystarczy 30-40 minut dziennie na trening, a mięśnie na pewno go odczują. Dzięki temu zostaje dużo czasu na inne zajęcia – podkreśla trener personalny i specjalista w dziedzinie crossfitu Rafał Gil, którego treningami i pomysłami na aktywność w domu podzielimy się w następnych artykułach z serii #aktywniewdomu. Pierwszy trening z Rafałem Gilem udostępnimy Państwu już w najbliższy czwartek i będzie to trening solo. Specjalista od crossfitu przygotuje również specjalne treningi do zrobienia w parze, a także trening dla całej rodziny! Pokazowe treningi Rafała Gila będą prezentowane na Facebooku w wydarzeniu „Aktywnie w domu”

Nie wszyscy muszą jednak wylewać siódme poty w trakcie wymagającego treningu crossfitowego. Dla mniej zapalonych sportowców dobrą opcją będzie joga, pilates, stretching czy tai-chi – do wszystkich tych zajęć nie jest potrzebne nic więcej, niż odrobina przestrzeni i mata do ćwiczeń. Wspólna aktywność ruchowa jest też świetnym sposobem na rozruszanie znudzonych izolacją od rówieśników i pozamykanych w czterech ścianach dzieci. Treningi z rodzicami są nie tylko sposobem na spożytkowanie nadmiaru energii, ale również świetnie integrują rodzinę w tych niełatwych czasach. Domowe treningi są bezkosztowe (naprawdę, wcale nie trzeba wykupować karnetu na wstęp do salonu!), pozwalają na odpoczynek psychiczny w czasach pandemii, a przede wszystkim są zdrowe i poprawiają naszą odporność. 

Zdrowsze ciało, zdrowszy duch

Jako społeczeństwo w dobie izolacji pandemicznej jesteśmy postawieni w niełatwej sytuacji. Żeby powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa polecono nam, żeby zostać w domach. Należy bezwzględnie stosować się do tych zaleceń, które mają uratować osoby starsze i schorowane przez śmiercią, a system opieki zdrowia przed poważną zapaścią. To, że mamy siedzieć w domu, wcale nie oznacza jednak, że za kilka tygodni czy miesięcy, kiedy uda się zapanować nad wirusem, mamy być zgnuśniali, zardzewiali i kilkanaście kilogramów ciężsi. Szczególnie w czasach zarazy, powinniśmy pamiętać o korzyściach, jakie płyną z aktywności fizycznej. – Ruch jest jednym z najlepszych sposobów na zwiększanie odporności, obok odpowiedniej diety, czy zadbania o niezbędne mikroelementy, które dostarczają napoje witaminowe OSHEE i nasze batony bogate w witaminy i minerały. Dlatego właśnie chcemy pomóc Polakom w tym trudnym czasie zadbać o siebie i poprawić formę. W ramach akcji #aktywniewdomu podzielimy się najlepszymi sposobami na trening w czterech ścianach – mówi Tomasz Dziedzic, brand manager OSHEE Polska, jeden z inicjatorów akcji zachęcającej Polaków do ćwiczenia również w czasie izolacji domowej.

Pamiętajmy, że długotrwala izolacja od społeczeństwa negatywnie wpływa na nasz stan psychiczny. Tutaj też jednym ze sposobów na poprawę jest aktywność fizyczna. Pod wpływem ruchu do mózgu trafiają endorfiny. Dlatego sport jest nazywany „szczęściem w czystej postaci”. Ćwicz razem z nami, dołącz w mediach społecznościowych do akcji #aktywniewdomu i przekonaj się, że nawet kwadrans ruchu przed telewizorem sprawi, że łatwiej przetrwasz czas kwarantanny czy izolacji.

W okresie zwiększonej liczby zachorowań, wiele osób w obawie o swoje zdrowie profilaktycznie zażywa duże ilości lekarstw, lub wręcz ogranicza wychodzenie z domu. Tymczasem wystarczy zastosować się do 7 prostych zasad, żeby wzmocnić odporność i dać swojemu organizmowi szansę, żeby sam poradził sobie z zagrożeniem.

W obliczu epidemii koronawirusa COVID–19 świat wstrzymał oddech. Ludzie wykupują ze sklepów zapasy żywności, zamykają się w domach i rezygnują ze spotkań ze znajomymi. Tymczasem, choć oczywiście zwiększona ostrożność jest wskazana, choroba jest dużym zagrożeniem przede wszystkim dla seniorów i osób schorowanych. Znaczna większość osób zarażonych przechodzi infekcję lekko, nie wymagając hospitalizacji. Jak sprawić, żeby bakterie i wirusy nas nie pokonały w trudnym okresie zwiększonej zachorowalności? Najlepiej żyć zdrowo, stosując się do poniższych 7 zasad, wspierających organizm w walce z zagrożeniem.

Sen najlepszym lekarstwem

Podstawową kwestią, o której często się zapomina, jest dostarczanie naszemu organizmowi odpowiedniej dawki snu. To właśnie wtedy ma on czas, żeby się zregenerować i zebrać siły do codziennej walki z atakującymi go mikrobami. Rekomendowane przez Światową Organizację Zdrowia minimum to 8 godzin snu na dobę. Współcześnie, kiedy żyjemy coraz szybciej i mamy coraz mniej czasu dla siebie, wiele osób śpi znacznie krócej. Popularne są historie wielkich ludzi, którzy nie „marnowali” czasu na odpoczynek – Napoleon Bonaparte, Winston Churchill, Thomas Edison czy John F. Kennedy słynęli z krótkiego spania. Leonardo da Vinci posunął się w tym najdalej, śpiąc w ciągu doby nie więcej niż 3 godziny. Jego sekretem był sen polifazowy, polegający na spaniu kilka razy po 20-30 minut. Francuski Cesarz z kolei nazywał ludzi potrzebujących dużej ilości wypoczynku „durniami i cherlakami”. Jeśli chcemy jednak dać naszemu ciału paliwo do walki z wirusami, zdecydowanie lepszym wzorem będzie inny geniusz – Albert Einstein. Autor teorii względności, podobno opracowanej zresztą w łóżku, spędzał w nim przynajmniej 10 godzin każdej doby. – Nie można zapominać o prawidłowej regenracji, której kluczowym elementem jest właściwe wysypianie się – podkreślają dietetycy z Food4Play, specjalizujący się w pracy ze sportowcami.

Wszystko zaczyna się od higieny

Co roku 5 maja, z inicjatywy WHO, obchodzony jest Światowy Dzień Higieny Rąk. Nie byłoby to w Polsce potrzebne, gdyby nie zatrważające statystyki mówiące o tym, że co drugi mężczyzna i co czwarta kobieta w naszym kraju nie myje rąk po wyjściu z toalety. Ta prosta i absolutnie niezbędna czynność jest kluczowa w walce z wirusami i bakteriami. Wedle statystyk 90% zakażeń szpitalnych dałoby się uniknąć, gdyby higiena rąk stała na wyższym poziomie. Lekarze alarmują, że obowiązek mycia rąk jest bagatelizowany, a wiele osób nie robi tego ani przed jedzeniem, ani po powrocie do domu, ani nawet po… skorzystaniu z toalety! Brudne ręce są nośnikiem bakterii i wirusów, odpowiadają za zachorowania na grypę, biegunkę, wirusowe zapalenie wątroby typu A i wiele innych schorzeń. W ten sposób rozprzestrzenia się też koronawirus. Światowa Organizacja Zdrowia podkreśla, że dokładne mycie dłoni za pomocą mydła i wody, trwające minimum 30 sekund, rozpoczynające się od kciuka, jest niezbędne żeby zatrzymać epidemię. Jedyną dobrą rzeczą płynącą z zagrożenia wirusem z Wuhan jest fakt, że Polacy masowo rzucili się do sklepów po mydła i środki dezynfekujące. Wygląda na to, że koronawirus nauczył nas mycia rąk. Oby te dobre przyzwyczajenia zostały z nami na zawsze.

Jesteś tym, co jesz

Jedzenie od zarania dziejów było ważnym elementem życia społecznego. Wspólne uczty i biesiady pełniły niezwykle ważne funkcje. Przy suto zastawionych stołach spiskowano, powstawały strategiczne alianse, wybuchały wielkie miłości. To w salach jadalnych wykuwano przyszły kształt świata. W dzisiejszym świecie szacunek do jedzenia zanikł, a wiele osób je byle co, byle jak i byle gdzie. To ogromny błąd, bo trudno o prawdziwsze hasło niż „jesteś tym, co jesz”. Dbając o odporność organizmu warto wprowadzić do swojej diety produkty takie jak czosnek, cebula, miód, kurkuma czy imbir. Przodkowie naszych przodków wiedzieli, że w niektórych artykułach jest moc odganiająca choroby i nie możemy zapominać o ich mądrości. Nowoczesny świat umożliwia nam jednak również dostarczenie zdrowych składników w smacznej i niezwykle prostej formie batonów, takich jak OSHEE Muesli Bar Witaminy i Minerały, dostarczający organizmowi magnez i inne niezbędne mikroelementy, które wzmacniają odporność. 

– Najlepszy sposób na zachowanie zdrowia, to stosowanie pełnowartościowej i urozmaiconej diety, bogatej w warzywa i owoce, regularna aktywność fizyczna, unikanie stresu, alkoholu oraz papierosów, a także odpowiednio długi sen. Niestety w obecnych czasach ciężko spełnić wszystkie te warunki na raz. Szybkie tempo życia, nadmiar obowiązków i wszechobecny stres obniżają odporność. Warto czasem wspomóc swój organizm naturalnymi substancjami, które wspomagają układ immunologiczny. Napoje witaminowe OSHEE mogą stanowić uzupełnienie odpowiednio zbilansowanej diety w okresie wzmożonego zapotrzebowania na witaminy i składniki mineralne odpowiedzialne za odporność – podkreślają dietetycy z Food4Play i dodają: – Prawidłowo zbilansowana dieta, dostarczająca wszystkich makro i mikroskładników w odpowiednich proporcjach, jest niezbędna dla zachowania zdrowia i uniknięcia infekcji. Dobrze odżywiony organizm będzie silniejszy i bardziej odporny na działanie czynników patogennych. Szczególną rolę immunologiczną pełnią węglowodany, ograniczając zaburzenia układu odpornościowego wywołane wysiłkiem. Drugim istotnym składnikiem są nienasycone kwasy tłuszczowe omega-3, które działają przeciwzapalnie. Pamiętajmy też o wsparciu prawidłowej mikroflory jelitowej, spożywając dziennie minimum 25 g błonnika i naturalne probiotyki (kiszonki, kefir, jogurt naturalny).

Alkohol nie „dla zdrowotności”

Pijąc go powtarzamy „na zdrowie”, próbując zaklinać rzeczywistość. Prawda jednak jest taka, że alkohol i inne używki to jeden z największych sprzymierzeńców chorób. Organizm wypłukany z mikroelementów, osłabiony i odwodniony, jest wymarzoną ofiarą dla drobnoustrojów i wirusów. Brytyjscy naukowcy podają, że zwiększona podatność organizmu na zachorowania, spowodowana przesadzeniem z alkoholem, trwa nawet dobę. To wystarczający czas, żeby poważnie zachorować. Największym zagrożeniem płynącym z konsumcji napojów wyskokowych jest fakt, że upośledzają one funkcje immunologiczne organizmu, blokując wystąpienie stanu zapalnego, który pomaga w zwalczeniu infekcji. – Zarówno alkohol, jak i papierosy, poza ogólnym negatywnym wpływem na organizm, wywołują nadmierne przekrwienie błon śluzowych przewodu pokarmowego oraz oddechowego. Taki stan ułatwia drobnoustrojom wnikanie do organizmu, przez co stajemy się bardziej podatni na atak patogenów. Spożywany w nadmiarze alkohol zmniejsza także zasoby niezbędnych do pracy układu odpornościowego witamin, upośledza też pracę limfocytów, co zwiększa ryzyko infekcji – podkreślają dietetycy z Food4Play. Za każdym razem, kiedy wychylamy kieliszeczek „dla zdrowotności”, pamiętajmy więc, że tak naprawdę to zdrowie sobie odbieramy. Niezwykle szkodliwe są też papierosy, które paraliżują działanie rzęsek nabłonka, odpowiedzialnych za zatrzymywanie atakujących układ oddechowy patogenów.

Witamina C – zdrowie w pigułce lub… butelce

Kiedy dopada nas przeziębienie, pierwszym odruchem jest sięgnięcie po witaminę C. Jej dobroczynny wpływ na odporność jest nam znany od pokoleń. Rekomendowana dla zdrowego człowieka dzienna dawka od lat jest niezmienna i wynosi 60 mg w przypadku kobiet i 90 mg dla mężczyzn. To jednak zdecydowanie za mało w przypadku choroby. Osobom, które już dopadła infekcja, lekarze zalecają zażywanie nawet 20-krotnie większej dawki! Skąd wziąć takie ilości witaminy C? Jest wiele różnych sposobów. Można postawić na naturalne źródła tego mikroelementu, zwiększając spożycie bogatych w nią produktów spożywczych. Wbrew obiegowej opinii, to wcale nie cytryna jest w nią najbogatsza, ten owoc zajmuje dopiero 16. miejsce na liście takich produktów. Liderem jest dzika róża, zawierająca 1800 mg wit C w 100 gramach produktu. Podium dopełniają rokitnik oraz dereń, a w ścisłej czołówce są też czarna porzeczka, natka pietruszki i czerwona papryka. Trudno jednak przy nawet najlepiej zbilansowanej diecie zapewnić organizmowi odpowiednią dawkę witaminy C. Z pomocą przychodzi specjalna linia napojów OSHEE, wspierających odporność. Te produkty, bogate również w inne witaminy i mikroelementy poprawiające stan zdrowia, dostarczają organizmowi wielokrotność dziennej rekomendowanej dawki witaminy C, mają niewiele kalorii i są cenione przez konsumentów również ze względu na orzeźwiające cytrusowe smaki. – Witamina C, jako najsilniejszy spośród przeciwutleniaczy, neutralizuje działanie wolnych rodników powodujących uszkodzenie komórek organizmu. Dostarczana z produktów naturalnych (warzywa, owoce) w połączeniu ze zbilansowaną dietą, będzie czynnikiem wspierającym odporność, a w przypadku toczącej się infekcji może przyspieszyć proces zdrowienia. Pamiętajmy, że nie mamy zdolności magazynowania witaminy C, dlatego ważne jest spożywanie codziennie 4-5 porcji warzyw i owoców, aby zapewnić prawidłowy jej poziom i wesprzeć odporność naszego organizmu – podkreślają dietetycy z Food4Play.

Zmęcz się na zdrowie

Wiele osób, kiedy tylko zaczyna się sezon zwiększonej zachorowalności na infekcje bakteryjne i wirusowe, zarzuca aktywność fizyczną, obawiając się przemęczenia organizmu i wystawiania rozgrzanego ciała na niekorzystne warunki atmosferyczne. Nic bardziej błędnego! Umiarkowana aktywność fizyczna jest silnie zalecana przy budowaniu odporności. Badacze podkreślają, że regularne wykonywanie umiarkowanych wysiłków fizycznych przez 1-2 godziny dziennie zmniejsza ryzyko występowania infekcji górnych dróg oddechowych nawet o 1/3. Z ich prac wynika również, że osoby spacerujące codziennie z intensywnością 70% swojego pułapu tlenowego o połowę rzadziej opuszczają szkołę czy pracę z powodu grypy lub przeziębienia od swoich nieaktywnych kolegów i koleżanek. Wysiłek fizyczny zwiększa liczbę i aktywność makrofagów, czyli komórek stanowiących pierwsza linię obrony organizmu przed patogenami. Ponadto z części badań wynika, że samo podnoszenie temperatury, w sposób naturalny towrzyszące pracy mięśni, hamuje rozwój bakterii. Nie należy jednak przesadzać z wysiłkiem! O ile umiarkowana aktywność fizyczna korzystnie wpływa na odporność, o tyle intensywny wysiłek może tę odporność obniżać. Badania przeprowadzone na maratończykach i ultramaratończykach wykazały, że przez 3 doby po starcie prawdopodobieństwo, że nabawią się infekcji wirusowej, jest od 2 do nawet 6 razy wyższe! Wynika to z zaburzenia gospodarki hormonalnej – spowodowany ekstremalnym wysiłkiem wzrost stężenia hormonów stresu hamuje aktywność białych krwinek, kluczowych dla działania układu immunologicznego. Kluczowe jest to, żeby nigdy nie ćwiczyć na czczo. Pusty żołądek jest czynnikiem dodatkowo osłabiającym organizm i zwiększającym prawdopodobieństwo infekcji.

Utop chorobę w wodzie

Latem, przy wysokich temperaturach i palącym słońcu, w naturalny sposób pijemy więcej wody. Kiedy żar leje się z nieba, dbanie o odpowiednie nawodnienie przychodzi samo. Wiele osób jednak zaniedbuje ten kluczowy aspekt dbania o zdrowie jesienią i zimą. To kardynalny błąd, bo niedobór wody w naszym organizmie jest szkodliwy przez cały rok. Traci na tym nie tylko nasza skóra, ale również odporność, bo organizm odwodniony jest bardziej podatny na infekcje. Nasze ciało w około 75% składa się z wody, która pełni w nim także rolę filtra, wspierającego przemianę materii i usuwającego z organizmu jej szkodliwe produkty. Reguluje również ciśnienie tętnicze i temperaturę ciała, co jest silnie skorelowane z odpornością. – Nawet niewielka utrata płynów ogranicza produkcję śliny, która zawiera wiele białek antybakteryjnych. Dbajmy więc o prawidłowy poziom nawodnienia i ilość spożywanych płynów każdego dnia, dostosowując spożycie do naszego zapotrzebowania i uwzględniając utratę płynów związaną z aktywnością fizyczną – tłumaczą dietetycy z Food4Play, których porady dotyczące zdrowego żywienia można śledzić na Facebookowej stronie „Food4PlayZywienieSportowcow”. Według ekspertów minimalne zalecane spożycie wody w ciągu dnia dla średnio aktywnej osoby to około dwa litry. Nie należy wliczać do tego gorących płynów, takich jak herbata czy kawa, które dodatkowo nas odwadniają. Warto jednak zwrócić uwagę na odpowiednio zbalansowane napoje, takie jak produkty z serii OSHEE Vitamin Water, które odpowiednio nawadniają organizm, dostarczając mu przy okazji niezbędne mikroelementy wzmacniające odporność.

Zamiast paniki, zmień swoje nawyki!

W czasie globalnej epidemii koronawirusa wiele osób postępuje w irracjonalny sposób, gromadząc w domach kilogramy makaronu i ryżu czy wykupując ze sklepów zapasy papieru toaletowego. Tymczasem są zdecydowanie lepsze sposoby na przygotowanie się do starcia z groźnym wirusem. Należy zadbać o swoje zdrowie, wprowadzając zbilansowaną dietę, zapewniając organizmowi niezbędne mikroelementy, eliminując używki, dbając o higienę i aktywność fizyczną. A jeśli czujemy potrzebę, żeby koniecznie gromadzić w domu zapasy jakichś produktów, to od papieru toaletowego zdecydowanie bardziej przydatne będą warzywa, owoce, a także napoje i batony witaminowe, które dostarczą organizmowi substancji niezbędnych do skutecznej walki z infekcjami. 

Nowy rok i postanowienia z nim związane zazwyczaj kojarzą nam się z odchudzaniem albo poprawą sylwetki. To jednak też idealny moment, żeby oprócz skupienia się na swojej wadze, pomyśleć też nad zmianami w treningu - i wprowadzić te trzy ruchy, które urozmaicą waszą aktywność, poprawią efektywność ćwiczeń i zaangażują całe ciało do pracy. 

Niezależnie od tego, jaką aktywność lubimy najbardziej - czy jest to bieganie, zumba, trening w domu czy siłownia - te trzy uniwersalne ruchy pomogą jeszcze lepiej wzmocnić całe ciało i poprawić sprawność. Nie bez znaczenia będą też dla naszej sylwetki - im bardziej świadome ciało i mocne mięśnie, tym efektywniejsze będą nasze pozostałe treningi.

Czas poznać 3 najlepsze ćwiczenia na 2020 rok!

1. “Inchworm”, czyli robaczek

Niech Was nie zwiedzie ta urocza nazwa ćwiczenia - świetnie angażuje całe ciało do pracy i daje popalić zwłaszcza górnej części tułowia. Będzie świetnym elementem każdego treningu wzmacniającego na całe ciało, ale nie tylko: sprawdzi się też przy treningu cardio jako forma aktywnego odpoczynku czy… nawet podczas treningu siłowego, jako “dobicie” po serii na górną część ciała.

Aby wykonać to ćwiczenie, musimy stanąć na skraju maty, pochylić się i powoli zejść do pozycji deski, robiąc małe kroki rękami do przodu. Następnie wytrzymujemy w desce kilka sekund i wracamy do pozycji wyjściowej, znów maszerując na rękach.

2. Deska z uniesieniem bioder

Deska to już ćwiczenie - legenda, jednak wielu osobom dalej sprawia mnóstwo problemów. Nie ma co ukrywać - prawidłowa technika deski wcale nie jest taka prosta. Jednym ze sposobów, żeby trochę ułatwić utrzymanie prawidłowej postawy, a jednocześnie urozmaicić to ćwiczenie, jest jej wariacja z uniesieniem bioder.

Co musimy zrobić? Najpierw ustawiamy się w pozycji deski. Następnie powoli wypychamy biodra do góry, i znów wracamy do zwykłej deski. Z jednej strony jeszcze mocniej zaangażujemy mięśnie brzucha, z drugiej - zmiana pozycji i wypchnięcie bioder umożliwia dłuższe utrzymanie prawidłowej pozycji i rzeczywiście sprawia, że mięśnie pracują odpowiednio.

3. Bieg w podporze

Bieg w podporze to nic nowego - kto nigdy nie przeklinał pod nosem w trakcie sprintu w tej pozycji, niech pierwszy rzuci kamieniem! Nie bez powodu jednak to ćwiczenie spotykamy na zajęciach fitness, na siłowni i na treningach online - jest po prostu jednym z najlepszych ruchów, jakie możemy wykonać! Dlaczego? Po pierwsze: pracujemy całym ciałem, wzmacniając jednocześnie górną część tułowia, brzuch jak i nogi. Po drugie: to ćwiczenie może być też niezłym cardio i pomóc nam spalić dużą liczbę kalorii. Po trzecie: nie obciąża tak kolan jak tradycyjne, intensywne ćwiczenia - takie jak wyskoki czy przeskoki.

Aby wykonać to ćwiczenie, musimy przyjąć pozycję deski na wyprostowanych rękach. Następnie zaczynamy po prostu biec w podporze, mocno unosząc kolana.

Zrób z tego swój obwód

Te ćwiczenia możesz dodać do swojego treningu lub zrobić z nich mini trening obwodowy. Wykonaj każde z tych ruchów po 35 sekund (pomiędzy ćwiczeniami zrób 10-15 sekund przerwy), a następnie powtórz całość jeszcze 2-3 razy. To idealny sposób na błyskawiczny trening, kiedy nie mamy czasu na długi zestaw ćwiczeń. Pamiętaj tylko o krótkiej rozgrzewce!

Kiedy twoja koleżanka z entuzjazmem chodzi na każde zajęcia w klubie fitness - ty cieszysz się, kiedy je odwołano i możesz spokojnie zostać w domu. Bywa, że planujesz trening, ale potem odkładasz go ciągle w czasie, aż dzień się skończy i będzie można powiedzieć: “za późno”. A może po prostu cały czas obiecujesz sobie, że od jutra będziesz ćwiczyć pełną parą, a następnie… czekasz na kolejny poniedziałek. 


 
Brzmi znajomo? Dlaczego jednym tak ciężko zabrać się do ćwiczeń? Wbrew pozorom, to często wcale nie wina braku motywacji - oto 5 powodów, dla których ciągle nie czujesz podekscytowania, kiedy myślisz o ćwiczeniach.
 
1. CZEKASZ NA MOTYWACJĘ
 
O motywacji napisano już setki artykułów, książek i nagrano kilkadziesiąt filmów w internecie. Problem jednak polega na tym, że czekanie na motywację do ćwiczeń, jest jak u pisarza czekanie na wenę: może przyjść, ale niekoniecznie. A książki trzeba pisać. I ćwiczyć też trzeba.
 
Często powtarza nam się, że do treningu trzeba być zmotywowanym, ale… to nie do końca tak wygląda. Ogrom ludzi, których podziwiasz za to, że ciągle regularnie ćwiczą i jedzą zdrowo więcej ma w sobie dyscypliny i zasad, niż motywacji. 
 
Motywacja jest też bardzo kapryśna: jednego dnia możemy przenosić góry, a drugiego chcemy zawinąć się w kokon i nie robić nic. Jeśli więc ciągle czekasz tylko na te przebłyski, w których ci się chce… nic dziwnego, że przez większość czasu się nie chce.
 
Jedno jest pewne: czas przestać idealizować motywację i czekać na chęci, bo właśnie to najczęściej powstrzymuje cię przed kolejnym treningiem.
 
2. PLAN? NIEWYKONALNY!
 
Postanowiłeś, że będziesz ćwiczyć - zaczynasz w ogóle albo chcesz po prostu dokręcić śrubę. Rozpisujesz plan, zapisujesz się na milion zajęć, a potem… nic z tego nie wychodzi. I znowu: mógłbyś zganić wszystko na tę przeklętą motywację, która nie przyszła, ale prawda jest taka, że to nie motywacja zawiniła.
 
Zawinił plan.
 
Bywa, że stajemy się niewolnikami tabelek i harmonogramów. Próbujemy rozpisać idealny plan treningowy, który zapewni nam szybkie efekty, codzienne treningi, wycisk… a potem przychodzi życie i już drugiego dnia skutecznie nam udowadnia, że z naszej perfekcyjnej tabelki nici.
 
Zamiast tworzyć plan, który może i wygląda ambitnie, ale jest kompletnie niewykonalny (chyba, że rzucisz pracę, jedzenie, znajomości oraz założysz, że codziennie będzie ci się chciało), stwórz plan MINIMUM. Dokładnie. Minimum. Czyli minimalną ilość treningów, które chcesz wykonać w ciągu tygodnia, żeby być zadowolonym.
 
Co jest ważne: uwzględnij w planie to, że wracasz późno z pracy, że w środy masz stresujące spotkanie, po którym nic ci się nie chce, że w piątek widzisz się ze znajomymi. Plan musi uwzględniać twoje życie, żeby nie dochodziło ciągle do momentu, w którym musisz wybierać między jedną rzeczą, a drugą.


 
3. TRENING NIE DLA CIEBIE
 
Czasami wybieramy aktywność kierując się modą, obietnicą szybkich efektów czy tym, że ktoś to poleca i u niego się sprawdza. W ten sposób zmuszamy się do biegania czy siłowni, podczas gdy jesteśmy chorzy na samą myśl o kolejnym tego typu treningu.
 
Nie jesteś profesjonalnym sportowcem, żeby musieć wykonywać taki trening, jaki musisz i kropka. Masz wybór. A skoro tak - to zacznij szukać aktywności, która chociaż w małym stopniu sprawia ci przyjemność czy daje satysfakcję. Inaczej nie będzie to miało żadnego sensu, a ty możesz zapomnieć o motywacji.
 
4. RUTYNA I NUDA

Jeśli od trzech lat chodzimy na te same zajęcia fitness, na których powtarzamy te same ćwiczenia, albo jeśli codziennie biegamy ten sam dystans tą samą trasą - nic dziwnego, że nie możemy się zabrać do ćwiczeń. Nuda i rutyna skutecznie zabiją nawet największą pasję, warto więc zadbać o to, żeby co jakiś czas dostarczać sobie innych bodźców i próbować nowych rzeczy.
 
Trening biegowy? Może inna trasa, może bieg ze znajomym, może zmiana tempa, prędkości, rodzaju treningu? Zapisanie się do grupy biegowej?
 
Siłownia? Może zamiast treningu w pojedynkę - zajęcia grupowe? Albo inne sprzęty? Inny rodzaj wysiłku?
 
Spróbuj dostarczać sobie różnych bodźców - na samą myśl o czymś nowym, będziesz dużo bardziej podekscytowany myślą o ćwiczeniach. Podziękuje ci też za to twoje ciało - ono też nie lubi rutyny treningowej.
 
5. TWÓJ TRYB ŻYCIA
 
No i ostatni, ale nie najmniej ważny powód - czasami trudno zabrać ci się do ćwiczeń, bo… przeszkadza w tym twój tryb życia.
 
Jeśli ciągle nie dosypiasz, nie dbasz o sen - nic dziwnego, że nie będziesz miał energii do ćwiczeń.  
Jeśli jesz niezdrowo, za mało - będzie to miało wpływ na twoją wytrzymałość i efekt na treningach. 
Jeśli masz w życiu sporo stresu, to intensywny trening sprawi, że być może poczujesz się jeszcze gorzej (więc zaczniesz go unikać).
 
Nasz trening musi być dostosowany do aktualnej sytuacji życiowej. Jeśli obecnie mamy mnóstwo pracy, to dobrym pomysłem będzie postawienie na krótkie treningi, które można gdzieś “wcisnąć”. Jeśli mamy sporo stresu, to zamiast interwałów lepiej byłoby pójść na wyciszającą jogę. 


 
Dostosowanie ćwiczeń do naszego trybu życia to już pierwszy krok, który sprawi, że nagle motywacja przestanie być taka ważna… bo uda nam się tak wpleść trening w dzienny harmonogram, że nie będzie to wymagało aż takich poświęceń.
 
NIE CZEKAJ NA MOTYWACJĘ - ZACZNIJ OD SIEBIE
 
Zamiast więc po raz kolejny czekać na poniedziałek, nowy tydzień, miesiąc czy rok - zacznij od razu i wprowadź konkretne zmiany. Spójrz szczerze na swój plan zajęć, pomyśl, na co masz ochotę - i zacznij się w ten sposób ruszać. Zanim się obejrzysz, będziesz osobą, o której inni będą myśleć: “ciekawe, skąd on ma ciągle motywację do ćwiczeń!”.
 
 

Risotto z pesto, risotto z kurczakiem, w sezonie ze szparagami, a nawet na słodko! Przepisów na kreatywnie pichcone dania z ryżu można zebrać całą kolekcję. Jeśli chcecie wiedzieć, jakie sekrety na doskonałe risotto mają najlepsi włoscy kucharze – to trafiliście doskonale. Przed Wami przepisy, dzięki którym docenicie potencjał tego dania. Ono potrafi zaskoczyć. 


 
Risotto nie wymaga szczególnego kulinarnego obycia. Da się je całkiem sprawnie okiełznać. Ma kilka walorów – jest łatwe w przygotowaniu, niskokaloryczne i dość uniwersalne. Sprawi sycącą frajdę dzieciom, tym co nie jedzą mięsa i takim, które bez niego nie wyobrażają sobie obiadu. To wszystko sprawia, że na polskie stoły wdziera się szturmem. Jedzeniowe plotki głoszą, że sam pomysł takiego przyrządzania ryżu wywodzi się ze słonecznych Włoch. Jednak, gdy sięgniemy do talerza z nim głębiej, okazuje się, że korzenie przepisów wcale nie są takie oczywiste. 
 
Kto naprawdę ugotował risotto?
Opinie na temat tego, skąd risotto przywędrowało do Włoch, są podzielone. Część kulinarnych historyków twierdzi, że przepis ten Marco Polo przywiózł z dalekich Chin. Inni z kolei są przekonani, że to włoscy wojownicy przywieźli go z wypraw krzyżowych. W tamtych czasach bowiem Arabowie dobrze już znali taki sposób przyrządzania ryżu. Istnieje też pogląd, iż przepis na risotto do Włoch  trafił z przeciwnej strony – z Neapolu, gdzie w XIV wieku Hiszpanie sprowadzili ryż i zaczęli eksperymentować z jego przyrządzaniem. 
Niezależnie od tego, w czyjej kuchni naprawdę narodził się pomysł na risotto, bez wątpienia to Włosi przez wieki wykazywali największą fantazję w wymyślaniu kolejnych sposobów na przyrządzanie ryżu. I to oni nadali mu właściwą rangę. Przekonali świat, że zwykły ryż może mieć wyrafinowane oblicze. Powtarzana namiętnie historia nawet głosi, że ile gospodyń we Włoszech, tyle przepisów na risotto. Na szczęście wiele z nich bez oporów dzieli się swoimi sekretami.  Dzięki temu każdy po odpowiednio długim treningu może serwować wyborne risotto. 

Ryż ma znaczenie
Podstawą dobrze przyrządzonego risotto jest ryż i jego dobre ugotowanie. Włosi mają znakomite rodzaje ziaren - Arborio i Vialone. Są tak wyjątkowe, że nawet wyczuli na ryżowe wdzięki Japończycy wybierają go chętniej niż swoje rodzime. Sam przepis na ugotowanie ryżu nie jest wymyślny, ale sekret doskonałości tkwi w doświadczeniu. Najlepsi kucharze przyznają, że dopiero po kilu próbach udało im się tę sztukę dobrze opanować. 
Perfekcyjne risotto musi być kremowe, gęste i aksamitne. Aby się to udało, na początku w rondlu rozgrzewamy oliwę lub masło, na którym łagodnie zeszklimy cebulę. To właściwy moment, by wsypać ryż i dolać bulionu lub wina. Potem czekamy, aż ryż wchłonie płyn, po czym ponownie go dolewamy – i powtarzamy ten gest do uzyskania miękkości wszystkich ziarenek ryżu. Ryż jest gotowy, gdy ziarenka zyskują miękkość, ale nie rozpadają się przy mieszaniu. Ta drobna różnica ma ogromne znacznenie. Podczas przyrządzania tej potrawy nie można się więc śpieszyć – ryż musi mieć czas, by zmięknąć, a płyn – by wyparować. Zarezerwujcie sobie co najmniej pół godziny. Naprawdę warto. 
Ryż zawsze gotujemy na niewielkim ogniu, często mieszając. Bulion, jakiego używamy powinien być domowy. Kostka rosołowa jest zabroniona absolutnie, ona tylko zepsuje smak dania. Zaszkodzi mu i nie da się tej porażki naprawić. Bulion może być warzywny lub mięsny. Do delikatniejszych rodzajów risotto lepiej wybierać roślinny, by nie zniszczył potencjału dania. 

Przepis 1: Najprostsze risotto
Gdy już przygotujemy ryż, dodajmy do niego czubatą łyżkę parmezanu. Najlepiej, by był świeżo starty, ponieważ wtedy zyskuje niepowtarzalny smak. Doprawiamy potrawę białym pieprzem i posiekaną natką pietruszki. Risotto można posolić – tutaj trzeba jednak uważać, szczególnie jeśli przygotowany bulion też wcześniej doprawialiśmy. I tu niektóre włoskie gospodynie stawiają kropkę, bowiem tak przygotowane risotto może występować na talerzu w roli dodatku do mięs czy ryb. I cieszyć się uznaniem. Dobrze jest jednak zrobić kolejny krok i poznać risotto w formie samodzielnego dania. W włoskich restauracjach pojawia się jako wstęp do mocniejszego obiadu. W karcie znajduje się wśród pierwszych dań, w sąsiedztwie makaronu zresztą. 
 
Przepis 2: Risotto z groszkiem i pesto
W tym typowo włoskim połączeniu pesto dozwolone jest jedynie świeże, ukręcone przed momentem z bazylii, sera, czosnku i soku z cytryny. Pachnie obłędem i zachwyca wyglądem i rozprasza smakiem. Gdy już je mamy, przygotowujemy ryż powtarzając wszystkie etapy z pierwszego przepisu z tą uwagę, że bulion zamieniamy koniecznie na wino. Mniej więcej w połowie gotowania ryżu dodajemy groszek. W sezonie najlepiej świeży, poza sezonem natomiast możemy sięgnąć po groszek mrożony. 
Gdy ryż jest już gotowy, dodajemy do niego parmezan i przygotowane pesto. Wyśmienity efekt uzyskamy, posypując danie liśćmi rukoli i niewielką ilością uprażonych orzeszków piniowych. Mam nadzieję, że już jesteście głodni. A to jeszcze nie wszystko. 


 
Przepis 3: Risotto na słodko
To propozycja dla miłośników kokosowego smaku. Aby risotto uzyskało wyjątkowo słodki aromat, przepis musimy zmodyfikować już na etapie gotowania ryżu. W rondelku rozgrzewamy masło, a na nim, zamiast cebuli, prażymy wiórki kokosowe (około 30 g). W drugim naczyniu przygotowujemy płyn zamiast bulionu – podgrzewamy mleko i wodę kokosową (około 400 g). Gdy wiórki zyskają złocisty kolor, dodajemy ryż i wodę kokosową – gotujemy ryż tak samo jak w podstawowej wersji, do miękkości ziarenek, zamieniając tylko składniki.
Gotowe risotto doprawiamy na słodko – wiórkami kokosowymi, płatkami migdałów czy czekoladą. W tej wersji potrwa z ryżu może być daniem głównym, ale i deserem. Na finiszu warto ją przyzdobić świeżymi owocami


 
Przepis 4: Risotto z kurczakiem i warzywami
To jeden z najbardziej popularnych przepisów na risotto w Polsce. Sycąca, wartościowa i smaczna potrawa z kurczakiem i warzywami świetnie sprawdzi się w porze obiadowej. Na oliwie smażymy cebulkę aż do zeszklenia. Następnie odsuwamy ją na bok i na łyżce masła smażymy pokrojonego w kostkę kurczaka, doprawionego solą i pieprzem. Gdy mięso się podsmaży, dosypujemy ryż. Podlewamy winem i czekamy aż odparuje.
Teraz pora na warzywa. W tym zakresie mamy spore pole do popisu. Z pewnością w naszym daniu powinna znaleźć się cukinia i papryka, jednak możemy sięgnąć także po inne sezonowe warzywa – pomidory, marchew, a nawet pieczarki. Smażymy je i przyprawiamy papryką słodką i ostrą, tymiankiem, kurkumą i oregano. Następnie dolewamy bulionu i gotujemy tak, jak w podstawowym przepisie. Do gotowego risotto dodajemy parmezan, 2 łyżki masła i rukolę. Risotto w wersji z kurczakiem i warzywami jest kolorowe, pożywne i pyszne!


 
Przepis 5: Risotto z porem i szparagami
To propozycja bardzo sezonowa – takie risotto przyrządzimy wyłącznie w sezonie na szparagi. Przygotowanie dania według tego przepisu jest banale, więc warto je zapamiętać i wyciągnąć, gdy zabraknie pomysłu na szparagi. Zaczynamy od oczyszczenia i pokrojenia szparagów na 2 cm kawałki i sparzenia ich w bulionie. Pokrojonego pora smażymy na samym początku razem z cebulką. Dodajemy ryż i gotujemy zgodnie z podstawowym przepisem. Szparagi dorzucamy już na końcu, razem z parmezanem i natką pietruszki. Danie możemy doprawić pieprzem i skórką z cytryny. 


Buon appetito!

Smakosze są wyjątkowo wdzięczni do obdarowywania prezentami. Ucieszy ich każde wsparcie w kuchni. Mają słabość do gadżetów ułatwiających przygotowywanie aromatycznych dań, więc warto przy wyborze niespodzianek wiedzieć, jakie hity kulinarny rynek ma w ofercie. I choć w kalendarz sugeruje, że mamy czas na kompletowanie podarunków, nie zostawiajmy tych decyzji na ostatnią chwilę. Niech te zakupy i nam sprawią frajdę. 

Jesień jeszcze otula nas swoim szelestem i rozpieszcza w tym roku słoneczną aurą, co może dawać złudne wrażenie, że na wybór prezentów mamy sporo czasu. Tymczasem zima nieubłagalnie drepcze ku naszej rzeczywistości, a razem z nią co najmniej kilka prezentowych okazji do wykorzystania. Planowanie upominków, które wywołają uśmiech na twarzach naszych najbliższych może być i dla nas przyjemnością niebywałą, tylko nie powinniśmy takich refleksji snuć w pośpiechu. Dobra herbata, ciepły koc i kartka w ręku – to właściwy scenariusz do zrealizowania w tej sprawie. Jeśli w gronie rodziny lub przyjaciół mamy smakosza, kogoś kto kocha mieszać w garnkach i wypatruje z zapałem czasu emisji programów kulinarnych, przygotujmy dla niego coś pysznego. 

Zamiast ciepłych skarpet

Skarpety w ciastka i sweter z pierniczkami możemy sobie darować. Kuchcik wie, co mu z sercu gra i nie musi tego demonstrować światu garderobą. On pokazuje siebie przez pryzmat swoich smakołyków i w ich przygotowaniu potrzebuje wsparcia. Mamy obfity wybór i z lekkością dostosujemy go do naszych finansowych możliwości. Zadanie ułatwią też odpowiedzi na konkretne pytania, bo prezenty dla smakoszy można podzielić na kilka kategorii:

·       Coś, czego jeszcze nie ma w swojej kuchni

·       Coś, co zdecydowanie ułatwi mu kulinarne życie

·       Coś, co bezpośrednio ucieszy jego podniebienie

Pakiet pomysłów niech będzie inspiracją, można go dowolnie modyfikować i dostosowywać do konkretnych osób. 

Zestaw noży kuchennych… i nie tylko!

To propozycja nie tylko dla osób, które mogą przeznaczyć na prezent dużo gotówki. Na rynku dostępnych jest mnóstwo produktów, które spokojnie mieszczą się w skromnym budżecie. Nie chodzi przy tym o zwykłe noże (chyba, że mamy dość narzekania naszego kulinarnego przyjaciela na jego stary komplet), ale o nieco bardziej wyrafinowane narzędzia. Nie każdy wie, że zioła powinno się siekać specjalnie wygiętym ostrzem. Taki prezent może sprawić, że nasz smakosz poczuje się prawdziwym fachowcem. Kosztuje od 30 do 50 złotych, a dostarczony z doniczką świeżych ziół będzie wyglądał pysznie i zachęcał do natychmiastowego wypróbowania. 

Ostre cięcie 

Jeden porządny nóż szefa kuchni kosztuje kilkaset złotych. To inwestycja na lata, więc jeśli nad nią się zastanawiacie, może warto ją sfinansować z kilku źródeł? Namówicie rodzinę czy przyjaciół do wsparcia takiego prezentu. Zamiast kupować kilku osobnych – zatroszczcie się o jeden wyjątkowy, który pokroi tony marchewek, kalarepy i poradzi sobie z najtwardszą dynią. Nóż dopasowany do wielkości dłoni może mieć nawet personalizowany grawer z imieniem domowego szefa kuchni. 

Przydatne drobiazgi

Elektryczny korkociąg, obieraczka do cytrusów, specjalne okulary do krojenia cebuli, oryginalne foremki, słój z kranikiem na lemoniadę, zestaw do domowego sushi, stojak na książkę kucharską, notes na przepisy, fartuszek z imieniem, tablica z listą zakupów, zestaw woreczków na zakupy, , młynek do przypraw, podręczna kawiarka, stylowe miarki, deska do krojenia to gadżety, których cena nie przekracza 50 złotych, a będą wsparciem dla kulinarnego talentu obdarowanego. Te rzeczy nie zagracą też kuchni, co w przypadku kolekcjonerów smakoszy ma znaczenie niebywałe, bo przecież oni sami regularnie uzupełniają swoje zestawy. 

Voucher do restauracji

Taki prezent ucieszy zarówno tych, którzy kochają gotować, jak i tych, którzy po prostu lubią dobrze zjeść. Wybierając lokal, bądźcie oryginalni i zasugerujcie się zasłyszanymi potrzebami. Może Wasz bliski wspominał o restauracji, którą polecała jego ulubiona krytyczka kulinarna? Albo po podróży do Gruzji ma apetyt na powtórzenie wrażeń w miejscowych warunkach. Zróbcie rekonesans i zafundujecie mu bilet, który ucieszy jego kubki smakowe. Coraz więcej restauracji ma taką opcję w swojej ofercie. Zaproszenie jest pięknie zapakowane, więc od razu podsyca apetyt. 

Kurs kulinarny

Aromatyczny ramen, domowo kręcony makaron albo pieczenie ciast bez mąki i masła. Propozycji kulinarnych szkoleń jest mnóstwo. Można je dostosować do preferencji, wieku umiejętności obdarowywanego. Może ktoś marzy o lekcji z ulubionym szefem kuchni? Albo chciałby okiełznać lepienie bezglutenowych pierogów. Wszystko jest do zrobienia, biletem na zajęcia możecie ułatwić swojemu smakoszowi zadanie.

Smaczny prezent

Smakoszom przyjemność można też zafundować we własnej kuchni. Co powiecie na zestaw kruchych ciasteczek obwiązanych wstążką albo trufle kokosowe? Pysznie sprawdzą się domowe nalewki, rozgrzewające napary i tradycyjne pierniki.  Te wykonane własnoręcznie zyskują sentymentalną wartość. Ułożone wdzięcznie w tekturowym pudełku lub puszce przypominają wyrażają nasze uczucia. I zasmakują każdemu. 

Przepis na pyszne pierniki:

·       100 g masła

·       2 jajka

·       400 g miodu

·       500 g mąki (najlepiej żytniej)

·       200 g cukru

·       2 łyżeczki sody oczyszczonej

·       Łyżeczka cynamonu

·       ½ łyżeczki goździków

W niewielkim rondlu rozpuścić masło, cukier i miód. Pozostawić do ostudzenia. Dodać wszystkie pozostałe składniki i wyrobić na gładką masę. Ciasto rozwałkować na posypanej mąką blasze i za pomocą foremek wyciąć pierniczki. Piec w temperaturze 220 st. C przez około 20 minut. Upieczone i ostudzone pierniczki polewamy rozpuszczoną czekoladą. Z kandyzowanej skórki pomarańczowej lub specjalnej polewy możemy stworzyć spersonalizowany napis lub kształt – serduszko, gwiazdkę itp. Zanim trafią do rąk obdarowywanego, pierniczki powinny postać kilka dni w zamkniętym słoju, gdzie dojrzeją i zmiękną. Zawinięte pojedynczo w papier, w pięknym pudełku, z pewnością zachwycą naszego smakosza (i pozostałych gości, którzy na pewno nie powstrzymają się przed podjadaniem!)

Trufle czekoladowe

·       100 ml śmietany 36%

·       3 łyżki miodu

·       300 g czekolady gorzkiej

·       100 g ugotowanej kaszy jaglanej

·       Skórka z pomarańczy

·       3 – 4 łyżki posiekanych orzechów

Śmietanę podgrzać z miodem, do gorącej dodać posiekaną czekoladę i mieszać do rozpuszczenia. Potem połączyć z zimną kaszą i skórką z pomarańczy. Masę wyłożyć do miski i schłodzić w lodówce przez godzinę aż stwardnieje. Zimną wyjąć, lepić niewielkie kulki, a każdą obtaczać w posiekanych orzechach lub kakao.

Ciastka od Mikołaja

·       150 g masła

·       100 g cukru

·       2 żółtka

·       skórka otarta z 1 dużej pomarańczy

·       250 g mąki

·       50g gorzkiej czekolady

Masło utrzeć z cukrem do białości, a potem do masy dodać żółtka i dalej ucierać aż krem będzie puszysty. Następnie wsypać skórkę z pomarańczy oraz mąkę i zagnieść ciasto Ciasto schłodzić w lodówce przez 30 minut. Wałkować na grubość około 5 centymetrów i wycinać foremkami dowolne wzory. Nagrzać piekarnik do 180 stopni i piec niecałe 10 minut. Wystudzić i dekorować rozpuszczoną czekoladą, cukrem pudrem lub zostawić czyste. 

Chałwa piernikowa

·       300 g sezamu

·       łyżka oliwy lub oleju

·       łyżka miodu

·       4łyżki kakao

·       Łyżeczka przyprawy do piernika bez mąki

 

Sezam uprażyć na suchej patelni i ciepły przełożyć do blednera. Zmiksować na dość gładką masę z olejem lub oliwą. Dodaj miód, kakao, przyprawę do piernika. Wymieszać dobrze. Masę wyłożyć do formy do pieczenia lub silikonowego pudełka. Włożyć do lodówki na 3-4 godziny. Po tym czasie chałwę wyjąć i pokroić na mniejsze kawałki. 

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji