Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Diety i fitness 2019-10-30

Lody, czekolada, hamburgery - dlaczego powinieneś to jeść, jeśli chcesz być fit!

Widząc ten tytuł sporo osób pewnie pomyśli, że wkradła się tu jakaś literówka i że tytuł artykułu

... Czytaj więcej...

Angelika Pióro - Personal Trainer & Fit Mom

Ania Dziedzic

Chujowa Pani Domu

Dominika Kuchta

Dr Lifestyle

Ewa Trusewicz

Ina Rybarczyk - True Taste Hunters

Iwona Guzowska

Magda Heba

Marta Hennig

Marzena Michalec

Sylwia Majcher

Ciąża jest jednym z najbardziej wrażliwych okresów w życiu kobiety, dlatego bardzo ważne jest, aby kobiety ciężarne zwracały szczególną uwagę na to, co jedzą oraz aby unikały szkodliwych pokarmów i napojów. Niektóre produkty powinny być spożywane rzadko, podczas gdy innych należy całkowicie zrezygnować. Na co zwracać szczególną uwagę? 

1.     Niepasteryzowane mleko i jego przetwory

Często powtarzane jest stwierdzenie, że kobiety w ciąży nie mogą jeść serów pleśniowych. Jest to mit. Mogą jeść sery pleśniowe, ale UWAGA! Zrobione z mleka pasteryzowanego! To jest najważniejsza sprawa. Pleśnie użyte do produkcji serów pleśniowych nie produkują mykotoksyn, więc nie są dla nas groźne (o ile przestrzegamy terminów przydatności do spożycia). Kluczem jest niespożywanie żadnych produktów z mleka niepasteryzowanego. Nie ważne czy będzie to świeże mleko od krowy, twaróg czy tradycyjny francuski ser z mleka niepasteryzowanego. Kobiety w ciąży muszą czytać skład przetworów mlecznych, aby upewnić się, ze są zrobione z mleka pasteryzowanego. Jeśli nie, wówczas istnieje zwiększone ryzyko zakażenia się groźną bakterią – Listerią monocytogenes, która może przenikać prze łożysko do płodu i nawet spowodować jego obumarcie. 

2.     Surowe, suszone lub wędzone na zimno mięso

Kobieta w ciąży pod żadnym pozorem nie powinna jeść surowego mięsa. To wie chyba każdy, ale nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że niektóre wędliny są przygotowywane poprzez suszenie (bez dostępu do wysokiej temperatury) lub wędzenie na zimno (w zimnym dymie), takie jak szynka parmeńska czy wędliny z surowego mięsa. Produkty te mogą być zakażone zarówno bakterią – Listerią monocytogenes jak i Toxoplazmą gondii, wywołującą chorobę – toksoplazmozę. 

3.     Surowe i niedogotowane jaja

Jaja należy gotować do całkowitego ich ścięcia (zarówno białka jak i żółtka), tak samo, jeśli robimy jajecznicę – powinna być całkowicie ścięta. Bardzo ważne jest również aby jaja przechowywać w lodówce, a bezpośrednio przed spożyciem sparzyć, ponieważ skorupka również jak i jajo w środku, może zawierać bakterie Salmonella. 

4.     Surowe i wędzone na zimno ryby

Ryby mogą zawierać zarówno pasożyty jak i bakterie lub wirusy. Kobiety w ciąży nie powinny jeść surowych ryb (zarówno w sushi, sashimy lub marynowane ceviche) jak i ryb wędzonych na zimno. Ryby wędzone na ciepło radziłabym również wybierać te mniejsze, aby mieć pewność, że gorąca temperatura przeszła przez całe mięso ryby.

5.     Właściwe ryby

Kobieta ciężarna nie powinna spożywać ryb szczególnie zanieczyszczonych rtęcią, takich jak tuńczyk, makrela królewska, miecznik, marlin, rekin. Są to ryby drapieżne, duże i długo żyjące. W łańcuchu pokarmowym zjadły w życiu dużo mniejszych ryb również zawierających rtęć. 

6.     Surowe kiełki

Badanie z 2007 roku (2) wykazało obecność bakterii E.coli i Salmonella w kiełkach (1.5% wszystkich badanych kiełków). Produkowane są one w ciepłym, wilgotnym środowisku, które sprzyja rozwojowi patogenów. Kiełki należałoby spożywać jedynie po obróbce termicznej, ponieważ mycie może okazać się nieskuteczne.

7.     Kawa/kofeina

Na chwilę obecną różne organizacje, w tym EFSA (European Food Safety Authority) zalecają, aby kobiety w ciąży nie spożywały więcej niż 200 mg kofeiny na dobę (1). Większe spożycie może zwiększać ryzyko niskiej masy urodzeniowej. Trzeba pamiętać, że kofeina nie jest tylko w kawie, ale również w innych napojach i wypicie np. 5 zielonych herbat w ciągu dnia spowoduje przekroczenie górnego dozwolonego limitu.

Zawartość kofeiny w 100ml:

Kawa parzona – 80-135 mg

Espresso – 100 mg

Kawa Arabica/Robusta 240 mg

Czarna herbata 18-107 mg

Zielona herbata 30-80 mg

Napój energetyczny 80 mg

Kawa bezkofeinowa 5-15 mg

8.     Tłuszcze trans 

Należy unikać produktów zawierających izomery trans kwasów tłuszczowych/ Występują one w tłuszczach utwardzanych, takich jak twarde margaryny, dania typu fast food, słodycze, chipsy, zupy w proszku (trzeba czytać składy na obecność utwardzonych kwasów tłuszczowych). 

9.     Wątróbka

Ma wysoką zawartość witaminy A, która w nadmiarze jest szkodliwa dla rozwijającego się dziecka i powodować wady rozwojowe. Dlatego też ilość wątróbki powinna być ograniczona do maksymalnie jednej porcji tygodniowo. Nie musimy się obawiać roślinnych źródeł witaminy A, gdyż tam znajduje się beta karoten, prekursor witaminy A. W nadmiarze nie jest on przekształcany do retinolu. Nie spożywamy również suplementów z witaminą A.

10.  Niemyte warzywa i owoce

Mogą zawierać bakterie i pasożyty, w tym Toxoplazmę gondi, Salmonellę i Listerię z ziemi oraz z odchodów zwierząt. Należy je dokładnie myć. 

11.  Niektóre substancje roślinne zioła

Bardzo dużo ziół i innych substancji roślinnych nie było przebadanych pod kątem bezpiecznego stosowania w czasie ciąży. Według European Scientific Cooperative On Phytotherapy (ESCOP 2003) kobieta w ciąży powinna unikać między innymi takie rośliny jak: aloes, piołun, olejek anyżowy, liść boldo, kłącze pluskwicy, olejek koperkowy, nasiona kozieradki, kora kruszyny, liść miłorzębu, owoc jałowca, liść mącznicy, liść i owoc senesu, kiść szałwii, kora kruszyny amerykańskiej, kłącze krzyżownicy zwyczajnej.

12.  Słodzone napoje

Kobiety w ciąży nie powinny spożywać słodzonych napojów. Zawierają one dużą ilość sacharozy, która może prowadzić do nadmiernego przyrostu masy ciała podczas ciąży. 

13.  Jedzenie na mieście

Należy wystrzegać się dań z podejrzanych barów, restauracji oraz takich, które są przygotowywane dużo wcześniej i mogą np. leżeć cały dzień na ladzie. 

14.  Alkohol, papierosy

Kobieta w ciąży pod żadnym pozorem nie powinna spożywać alkoholu ani palić papierosów, ale tutaj mam nadzieję, nie trzeba nikomu tłumaczyć tego, że wówczas dziecku grozi alkoholowy zespół płodowy (FAS) oraz m.in. poronienie i wady wrodzone.

15.  Nie jeść za dwoje, tylko dla dwojga. 

I na koniec – kobiety w ciąży nie mają dwa razy większego zapotrzebowania na kalorie. W pierwszym trymestrze zapotrzebowanie na kalorie jest takie samo jak przed ciążą, w drugim wynosi ok 360 kcal więcej, a w 3 trymestrze o ok 475 kcal. 

 

Bibliografia:
1. Adherence to the Caffeine Intake Guideline during Pregnancy and Birth Outcomes: A Prospective Cohort Study, Nutrients. 2018 Mar; 10(3): 319
2. Mohle-Boetani JC, Farrar JA, Werner SB, et al. Escherichia coli 0157 and Salmonella infections associated with sprouts in California, 1996-1998. Ann Intern Med. 2001 Aug 21;135:239-247
 
3. Bazylko A., Substancje roślinne, wskazania i przeciwwskazania do stosowania w czasie ciąży i przygotowania do porodu, Farm Pol, 2010, 66(7): 478-483

Do tej pory pokutuje stwierdzenie, że kawa jest niezdrowa, podwyższa ciśnienie krwi, uzależnia, powoduje problemy żołądkowe, zmniejsza wchłanianie minerałów i wiele innych. Czy to prawda? Na pewno mogę stwierdzić, że kawa nie jest niezdrowa dla zdecydowanej większości ludzi. 

Kawa ma udowodnione prozdrowotne działanie na nasz organizm. Jakie?

1. Ma wysoką zawartość antyoksydantów

Badania pokazują, że średnia filiżanka kawy (nawet rozpuszczalnej!) może nawet zawierać więcej przeciwutleniaczy polifenolowych niż kakao, zielona herbata, czarna herbata i herbata ziołowa. Dzięki temu pięknie walczy z wolnymi rodnikami a my m.in. wolniej się starzejemy 😊 (1)

2. Obniża poziom glukozy we krwi oraz zmniejsza ryzyko rozwoju cukrzycy typu 2 

Według badań picie dwóch lub trzech filiżanek kawy dziennie wiązało się z mniejszą częstością występowania cukrzycy typu 2 u kobiet młodszych i w średnim wieku (bez różnicy czy była to kawa z kofeiną czy bez, więc prawdopodobnie inne składniki kawy niż kofeina maja pozytywne działanie) (2). Kolejne duże badanie wykazało, że każda wypita filiżanka kawy była związana z 7% niższym ryzykiem zachorowania na cukrzycę typu 2 (3, 4). 

3.  Wpływa pozytywnie na układ sercowo naczyniowy

Zmniejsza ryzyko choroby niedokrwiennej serca, ryzyko zawału i udaru mózgu oraz nadciśnienia. Picie kawy wiąże się ze zmniejszoną śmiertelnością, zarówno w przypadku zgonów z jakiejkolwiek przyczyny, jak i sercowo-naczyniowych. Zaskakujące jest to, że kawa jest nawet związana ze zmniejszonym ryzykiem arytmii serca, mimo że wiele osób uważa, że przyspiesza bicie serca i sprawia, że czują „kołatanie” (5, 6). 

4. Zmniejsza ryzyko zachorowania na niektóre nowotwory  

Picie kawy wiąże się z niższym ryzykiem wielu rodzajów raka, w tym jamy ustnej, gardła, okrężnicy, wątroby, prostaty, endometrium i czerniaka (7). Prawdopodobnie związane jest to z jej działaniem antyoksydacynym.  

5. Zmniejsza ryzyko zachorowania na chorobę Parkinsona i Alzheimera  

Wykazano również, że kawa zwiększa przepływ krwi do mózgu, co pomaga wspierać funkcje poznawcze. W badaniach na myszach wykazano, że kofeina zmniejsza w mózgu poziom białka – beta amyloidu, odpowiedzialnego za rozwój choroby Alzhaimera (8, 9). 

6. Poprawia funkcjonowanie wątroby

Badania wykazały, że spożywanie kawy zmniejsza ryzyko raka wątrobowokomórkowego (HCC) oraz może zmniejszać namnażanie się wirusa HCV (10). W przewlekłym zapaleniu wątroby typu C spożycie kawy powoduje zmniejszenie uszkodzenia wątroby (11).

W dużym prospektywnym badaniu uczestników z zaawansowaną chorobą wątroby związaną z wirusowym zapaleniem wątroby typu C regularne spożywanie kawy wiązało się z niższym tempem postępu choroby. Dodatkowo okazało się, że im więcej kawy, tym lepiej (do „powyżej trzech”) (12). W innym badaniu wykazano, że spożycie również więcej niż 3 kubków kawy dziennie wiązało się z lepszą odpowiedź na leczenie wirusowego zapalenia wątroby (13).

7. Może poprawiać skład mikroflory jelitowej

W pewnym badaniu na temat spożywania kawy rozpuszczalnej i mikroflory jelitowej wykazano, że picie 3 kaw dziennie przez 3 tygodnie powodowało zwiększenie się populacji i aktywności Bifidobacterium (14). 

8. Poprawia wydolność fizyczną

Badania pokazują, że kawa może zwiększać wytrzymałość, moc sportowców w porównaniu z placebo i kawą bezkofeinową (15, 16). 

9. Odchudzanie

Według badań opublikowanych w Annals of Nutrition & Metabolism kofeina była w stanie przyspieszyć metabolizm (zwiększona termogeneza) średnio o 7 procent w ciągu trzech godzin po spożyciu. Tylko należy pamiętać, że oczywiście chodzi o czarną kawę, bez słodzików, śmietanek itp. 😉 (17)

10. Nadciśnienie i choroby serca?

Picie kawy zmniejsza ryzyko nadciśnienia o 2% z każdą wypitą kawą dziennie (nawet do 8 filiżanek) w porównaniu z osobami niepijącymi kawy (18). 

W jednej metaanalizie badań wykazano, że podanie 200-300 mg kofeiny (a więc równowartość ok 2-3 filiżanek) u osób z nadciśnieniem, powodowało wzrost ciśnienia o 8 mm Hg skurczowego i 5,7 mm Hg rozkurczowego (po około godzinie i trwało ok 3 godzin). Ale w innych badaniach nie zaobserwowano wzrostu ciśnienia tętniczego ani po kawie z kofeiną albo po bezkofeinowej (19).  

Bez obaw o zwiększenie ryzyka chorób sercowo naczyniowych, można wypić do 5 filiżanek kawy na dobę– do ok 400 mg kofeiny (20). 

Zawartość kofeiny w 100ml:

Kawa parzona – 80-135 mg

Espresso – 100 mg

Kawa Arabica/Robusta 240 mg

Czarna herbata 18-107 mg

Zielona herbata 30-80 mg

Napój energetyczny 80 mg

Kawa bezkofeinowa 5-15 mg

Jak widać kawa ma bardzo dużo prozdrowotnych działań. Ale czy dla kogoś może być niekorzystna?

Jak najbardziej. Osoby, które mają stan zapalny żołądka lub refluks nie powinny spożywać kawy, ponieważ zwiększa ona produkcję gastryny oraz kwasu żołądkowego. Dodatkowo u osób, które mają kamienie żółciowe w pęcherzyku żółciowym mogą odczuwać nieprzyjemne objawy po wypiciu kawy, ponieważ zwiększa ona uwalnianie cholecystokininy i skurcz pęcherzyka żółciowego (21). 

Kawa powoduje zwiększenie czujności i produkcji adrenaliny (22), przez co może pogorszyć uczucie niepokoju i nerwowość, więc u osób z przewlekłym stresem i chronicznym niepokojem, może to nie być najlepszy napój. 

Kawa  może faktycznie zwiększać wydalanie wapnia czy magnezu, ale nie są to duże ilości. Trzeba natomiast zwrócić uwagę na to, że polifenole zawarte w kawie wiążą żelazo i hamują jego wchłanianie. Dlatego też osoby z anemią powinny nie pić kawy (podobnie jak i herbaty) do posiłków zawierających żelazo.  

Są też osoby, które mają nietolerancję kofeiny i na nie działa ona dużo mocniej, ale za pewne te osoby już o tym wiedzą, ponieważ źle się czują po kawie. 

Jaki wniosek? Jeśli nie czujesz negatywnych skutków związanych z piciem kawy – jak najbardziej polecam dołączyć ten napój do codziennych, zdrowych nawyków! 

 

Jesień, to nie tylko czas, gdy temperatura na zewnątrz spada. To czas zbiorów i obfitości warzyw. Doskonałą formą ich spożycia jest zupa. Ciepła, aromatyczna, lekka  i rozgrzewająca, jest w sam raz na chłodne jesienne wieczory.


Gdy wracasz po całym dniu spędzonym w pracy czy poza domem, a do tego pogoda dziś nie rozpieszcza, nic tak nie doda człowiekowi energii, jak miska gorącej zupy. Można przygotować ją na tysiące sposobów, a jesienny dostatek warzyw zachęca do kulinarnych eksperymentów. 
Część osób wzbrania się przed jedzeniem zup twierdząc, że to nie posiłek, że nie są w stanie nasycić się zupą. To natomiast zależy od sposobu jak przygotujemy naszą zupę.


Jest kilka sposobów by nasza miska zupy była dużo bardziej sycąca lub stała się sama w sobie sycącym posiłkiem. 


Dodaj do zupy ryż lub kaszę. Bardzo prosty zabieg bardzo znacząco wpływający na smak. Te dodatki pasują do większości wywarów, a dzięki nim na pewno Twój żołądek dłużej pozostanie pełny. Dodatkowo wprowadzamy wartości odżywcze jakie niosą ze sobą kasza i ryże w zależności od rodzaju jaki wybierzemy. Jeśli do tej pory miałaś problem z jedzeniem warzyw i kasz, to może być fantastyczny sposób na wzbogacenie Twojej diety.
Większość zup lubi się z mięsem Do mojej miski z zupą często dodaję kawałek mięsa. Gotowany kurczak czy kawałek pieczonej ryby. To doskonały i prosty sposób na porcję białka w pozornie lekkiej zupie. Zdecydowanie wpłynie na smak zupy oraz jej wartości odżywcze. Jeśli nie jadasz mięsa, polecam eksperymentować z ugotowanymi jajkami, serami czy tofu. 


Grzanki, taki mały akcent, ale jak wiele zmienia. Możesz przygotować je samodzielnie. Te sklepowe nie zawsze mają dobry skład, a do tego mają sporo tłuszczu. Mój najprostszy sposób to połamanie na wierzch lekkiego pieczywa lub sucharów. Dodają chrupkości zupie, oraz posiłek staje się bardziej sycący. 


Posypka z ziaren, jest również świetnym sposobem na dodanie wartości odżywczych do posiłku. Dobre tłuszcze oraz minerały zawarte w ziarnach, będą dla nas cennym dodatkiem. Pestki dyni, słonecznika, posiekane nerkowce czy płatki migdałów. Zwykła zupa nabierze zupełnie innego wymiaru smaku. 


Zachęcam do zastosowania moich trików na urozmaicenie smaku oraz wartości odżywczych zupy. Dzięki nim Twoje zupy będą nie tylko bardziej sycące, smaczniejsze ale też bardziej wartościowe dla Twojego organizmu.

Nie ma co się czarować - jesienią bardzo często nasza motywacja spada do zera. Coraz zimniejsze dni, mniej słońca i szaro-bure krajobrazy sprawiają, że dużo łatwiej sięgnąć nam po ciepły koc, niż po buty na trening. Jeśli jednak chcemy być fit, to rozwiązanie jest tylko jedno: należy coś zmienić! Powiew świeżości zapewni nam nową dawkę motywacji i chęci do działania. Oto 5 prostych pomysłów na to, jak odmienić nasz trening jesienią i przywrócić naszą motywację do bycia fit!

Warto pamiętać, że zmiany w planie treningowym są także wskazane, jeśli zależy nam na efektach kondycyjnych czy wizualnych - nowe bodźce dostarczane co jakiś czas sprawiają, że organizm lepiej reaguje na ćwiczenia i są one bardziej efektywne. Można więc wykorzystać jesień do eksperymentów, zmian i testowania naszego ciała - odwdzięczy się nam na pewno!

No dobrze, to konkretnie - co więc można zrobić, żeby ożywić swój plan treningowy w jesiennych miesiącach?

#1 WYKORZYSTAJ JESIENNE WIDOKI

Jesień to nie tylko szarości i deszcz. To także kolorowe liście szeleszczące pod nogami, piękne widoki o poranku oraz ciepłe promienie słońca pod wieczór. Warto wykorzystać te krajobrazy i zaplanować trening na dworze - to może być marszobieg, bieganie, spacer z kijkami ale też zwykły trening wykonany w przydomowym ogródku lub parku. To miła odmiana od ćwiczeń w domu czy na siłowni - a przy okazji sposób na poprawę samopoczucia, bo nie ma nic lepszego, niż aktywność fizyczna na świeżym, rześkim jesiennym powietrzu.

#2 TRENUJ Z SERIALEM

Wszyscy wiedzą, że jesień to także czas premier nowych produkcji na serwisach streamingowych i w telewizji. Dlaczego więc nie połączyć przyjemnego z pożytecznym i nie zaplanować treningu przy ulubionym serialu? Czas zleci szybciej, a my jednocześnie upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu. Oglądając wideo możemy ćwiczyć na bieżni, orbitreku czy rowerku, ale nie trzeba się do tego ograniczać - można przecież zaplanować też sesję rozciągania, mobility czy wykonywać ćwiczenia wzmacniające na czas.

 

#3 SKORZYSTAJ Z ZAJĘĆ GRUPOWYCH

Kiedy jesienna pogoda zrobi psikusa, łatwo o wymówki… chyba, że zaplanujemy wyjście na zajęcia grupowe. Odbywają się o konkretnej godzinie - nie będziemy więc ich przekładać i istnieje większa szansa, że rzeczywiście pójdziemy na trening. Takie zajęcia mogą też być niezłą dawką motywacji - ćwiczenia w grupie zazwyczaj sprawiają, że możemy wykonać więcej, oprócz tego są też świetną okazją do poznania nowych “treningowych” znajomych czy odkrycia innej formy ćwiczeń niż dotychczas. Wiele siłowni oferuje darmowe pierwsze wejściówki - możemy więc wypróbować najpierw tego typu aktywność, zanim zobowiążemy się do kupna karnetu.

#4 ZACZNIJ ĆWICZYĆ W PARZE

Kiedy brakuje motywacji, doskonałym źródłem inspiracji może być… druga osoba. Partner, koleżanka czy znajomy - razem zawsze jest raźniej i ta zasada dotyczy także ćwiczeń. Nie musicie robić tego samego treningu: czasami wystarczy tylko umówić się na konkretną godzinę na siłowni i pilnować swojego przyjścia, dzięki czemu każde z was będzie miało dawkę motywacji i zobowiązanie do pilnowania terminów treningu. 

 

#5 ZWIĘKSZ AKTYWNOŚĆ… PO PROSTU

Treningiem może być też coś, co normalnie… wcale nim nie jest. To nieprawda, że musimy konkretnie ćwiczyć na siłowni, tańczyć zumbę czy robić ćwiczenia z taśmami w domu, żeby być aktywną osobą. Równie dobrze możemy przy okazji jesieni zwiększyć naszą zwykłą aktywność - iść na grzyby, jesienny spacer, wykonać prace w ogródku czy wybrać się na wycieczkę rowerową. To kolejna okazja do spalenia kalorii i dostarczenia organizmowi odpowiedniej dawki ruchu, bez zmuszania się do ćwiczeń (kiedy nie mamy na nie ochoty). Zwykła godzina maszerowania to średnio 300 spalonych kalorii - tyle samo, co trening o średniej intensywności. 

JESIEŃ TO NIE WYMÓWKA 

I najważniejsze - jesień to wcale nie wymówka! To wręcz idealny czas na ćwiczenia - nie jest za ciepło, nie jest za zimno, a na siłowni nie znajdziesz tłumów jak po Sylwestrze. To też idealny moment, żeby już wdrożyć swoje postanowienia i nie czekać do 31 grudnia - tylko zademonstrować wtedy efekty naszej pracy. A te - przy odrobinie regularności - na pewno będą świetne!

 

 

 

W dawnych czasach matki kładły pod drzewami swoje nowo narodzone dzieci – wierzono bowiem, iż moc drzewa przyniesie im zdrowie i siły. Dziś ludowe mądrości zostały potwierdzone naukowo! Dobroczynne właściwości drzew są niesamowite. Dowiedz się, do których najlepiej się przytulać i jaki wpływ mają na nasz organizm. 

Przyroda ma na nas kojący wpływ. Uspokaja, pozwala nabrać dystansu, a gdy trzeba postawić do pionu. Jej siła jest potężna. Choć wielkie miasto kusi kolorowymi światłami, błyszczącymi neonami i możliwościami zawodowego rozwoju, to właśnie na łono natury wracamy, by odpocząć, zregenerować siły i zyskać energię do działania. Współczesna medycyna alternatywna wykorzystuje dobroczynne właściwości roślin w leczeniu wielu schorzeń, poprawie samopoczucia, a nawet wspomaganiu rozwoju osób z upośledzeniem intelektualnym. Jedną z takich zalecanych zabiegów osobom, które borykają się z emocjonalnymi trudnościami jest sylwoterapia. Metoda znana od setek lat, dziś zyskuje niebywałą popularność.

Sylwoterapia – dlaczego warto przytulić się do drzewa

Kontakt z drzewami wpływa pozytywnie na nasze zdrowie – fizyczne i psychiczne, kondycję oraz samopoczucie. To nie wiedza zaczerpnięta z bajkowych opowiadań, a naukowych rozpraw. Przebywanie wśród drzew pobudza organizm do samoleczenia. Wszystko dzięki zawartym w korze, liściach oraz kwiatach fitoncydom – substancjom chemicznym, które działają przeciwbólowo, przeciwzapalnie i antyseptycznie. Fitoncydy wykazują właściwości przeciwgrzybiczne i bakteriobójcze, a także jonizują powietrze. Dobroczynnie działają też soki i olejki drzew. Natura naprawdę potrafi skutecznie nas wspierać i pomaga odzyskać werwę. 

Sylwoterapia opiera się nie tylko na właściwościach związków chemicznych zawartych w drzewach, ale też na szeregu innych terapii. Jedną z nich jest chromoterapia. To dobroczynny wpływ kolorów i ich sezonowej zmienności na samopoczucie oraz psychikę człowieka. Zieleń uspokaja, wycisza zbyt silne emocje i wydobywa z nas energię do intensywnego działania. Efektywnie dodaje nam mocy także terapia dźwiękiem. Szum liści, śpiew ptaków, szeleszczenie trawy wzbudza w nas poczucie szczęścia i odprężenia. Dobrze kurację połączyć z aromaterapią, czyli świadomym czerpaniu z zapachów, skupieniu się na nich, regulowaniu dzięki nim oddechu. Można to zrobić w domu, wystarczy zamknąć się w sypialni, wyciszyć i bardzo intensywnie wąchać skórkę ulubionego owocu. Trzeba dać szanse mózgowi na uruchomienie przyjemnych wspomnieć, wrażeń i emocji. Spróbujcie, jak fantastycznie działa taki niepozorny zabieg. Im głębszy weźmiecie wdech, tym uzyskacie lepszy efekt. W aromaterapii dobrze sprawdzają się cytrusy, przyprawy korzenne, wanilia, zapach szarlotki. 

Przytul się z całych sił

Po tym oddechowym nasyceniu zapraszam do lasu. Już sam spacer wpływa na nas pozytywnie. Sylwoterapia idzie jednak o krok dalej. Aby skorzystać ze wszystkich dobroczynnych właściwości drzewa, trzeba się do niego mocno przytulić! Szeroko objąć pień ramionami i dotykać całym ciałem. O drzewo można się też po prostu oprzeć lub usiąść pod nim i oprzeć się plecami. W takiej pozycji przebywamy minimum 5 minut, ale czym dłużej, tym lepiej i korzystniej dla naszego samopoczucia. 

Ważne, aby wybrać drzewo zdrowe. Najlepiej w cichym, spokojnym miejscu, z dala od dźwięków miasta czy ruchliwej ulicy. Przytulamy się do drzewa, zamkamy oczy i staramy o niczym nie myśleć. 

Do jakich drzew się przytulać:

·      Brzozy

·      Dąbu

·      Gruszy

·      czarnego bzu

·       czereśni

·      Lipy

·      Sosny

·      Wierzby

·      Wiśni

·       Kasztanowca

·       Jodły

·      Jarzębiny 

W zależności od gatunku, wykazują one właściwości uspokajające, poprawiające koncentrację i pewność siebie, ale też ciśnienie krwi, wygląd skóry i nastrój, wspomagające odporność, ułatwiające zasypianie, pozytywnie wpływające na układ oddechowy itp. Niektóre drzewa, np. jarzębina korzystnie wspierają nas emocjonalnie. Do tego pięknego drzewa z pewnością powinny przytulić się osoby walczące z nałogami – wiele z nich dzięki sylwoterapii uporało się z uzależnieniem!

Jednym drzewem, które lepiej podziwiać z daleka, jest olcha szara. Długie przebywanie w jej pobliżu może wpłynąć na pogorszenie nastroju. Poza tym nie istnieją żadne przeciwwskazania do sylwoterapii. Może poza jednym – alergią. Wybierajmy drzewa, na które nie jesteśmy uczuleni. A jeśli mamy alergię na większość drzew, przytulajmy się do nich poza okresem kwitnienia. 

Sylwoterapia – dla kogo?

Drzewoterapia polecana jest dla wszystkich – małych i dużych, schorowanych, otyłych i tych z anemią, ale też zupełnie zdrowych, za to zestresowanych, zmagających się z różnymi problemami. Sylwoterapia pomaga walczyć z depresją i wspomaga leczenie innych chorób psychicznych. Regularnie praktykowana, sprzyja prawidłowemu rytmowi snu, koncentracji i ogólnej kondycji organizmu. Warto połączyć ją z aktywnością fizyczną na łonie natury – intensywny spacer, jazda rowerem czy Nordic Walking zwieńczony odpoczynkiem w towarzystwie drzewa przyniesie jeszcze lepsze efekty. Można przytulać się na spacerze i po biegowym treningu. W czasie pikniku, a nawet w drodze do pracy. Nie ma co szukać pretekstu, lepiej wykorzystać każdą okazję na te czułości. 

Sylwoterapia naprawdę działa. Niedowiarków niech przekonają badania. Dobroczynny wpływ drzew na człowieka został naukowo potwierdzony między innymi u dzieci z zespołem Downa. Zaleca się ją także kobietom mającym trudność z zajściem w ciążę – w leczeniu bezpłodności wykorzystuje się drzewa owocowe. Odpocząć pod gruszą czy jabłonią powinna też kobieta ciężarna – właściwości drzew nie tylko poprawiają samopoczucie i wspomagają rozwój malucha w brzuchu, ale też korzystnie wpływają na układ moczowo-płciowy. 

 

Nie ma więc na co czekać! Poza okresem zimowym, kiedy to na ośnieżonej ziemi lepiej nie siadać, sylwoterapia jest dla nas dostępna przez cały rok. Wykorzystujmy więc ogromny potencjał naszych pięknych polskich lasów i jak najczęściej przytulajmy się do drzewa!

„Lepiej ćwicz na czczo, bo spalisz więcej tłuszczu” - możesz często tak słyszeć. Ile w tym stwierdzeniu jest prawdy i jakie są fakty odnośnie treningu na czczo, postaram się dziś przybliżyć wam moje zdanie w tym temacie.

Czy trening o pustym żołądku rzeczywiście obfituje w tak cudowne właściwości?

Jeśli chodzi o treningi na czczo lub o pustym żołądku w dowolnej porze dna, to istnieje przekonanie, że ciało spali więcej kalorii lub spalaniu ulegnie głównie tkanka tłuszczowa. Bardzo kolokwialnie można przedstawić wyobrażenie o tym procesie tak: skoro nie ma „paliwa” w naszych jelitach, organizm będzie pobierać energię z magazynów, a zatem z tłuszczy.

Nic bardziej mylnego.

Nasze ciała są przystosowane do wykonywania długiej pracy nawet o pustym żołądku bez sięgania do rezerw tłuszczowych. „Organizm broni się jak może by zachować cenny w jego ocenie tłuszczyk i sięga po niego tylko w chwili, gdy pozostałe magazyny energetyczne się wyczepią. Tak w skrócie możemy zobrazować proces pozyskiwania energii przez nasze ciało :)

Nasze ciało jest mądre i nastawione na przetrwanie.

Do tego jest też świetnym ekonomistą i wie ze tłuszcz nie tak łatwo przemienić w energię, zatem tym chętniej sięga do innych rezerw energetycznych zanim zdecyduje się na pozyskanie jej z tłuszczu. Dodatkowo wyniki najnowszych badań przeprowadzone na grupach ochotników dowodzą, że różnica w efektach treningowych w grupach ćwiczących na czczo i po posiłku były niezauważalne. Jedyną zaobserwowaną różnicą było to, że osoby będącej na etapie budowania masy mięśniowej magazynowały nieco mniej tkanki tłuszczowej względem pozostałych grup ochotników. Innym powodem, dla którego często decydujemy się na trening na czczo jest stwierdzenie, że tak ćwiczy się lżej. Nic nie „siądzie” nam na żołądku. Prawda jest jednak taka, że należy dopasować posiłek przed treningiem, aby nasze ciało nie skupiło się na trawieniu, ale na zadaniu ruchowym.

Oczywiście jeśli będziemy biegać po obfitym posiłku nasz organizm nie będzie czuł się z tym najlepiej i może odmówić współpracy w formie uczucia ciężkości w żołądku, niestrawności, a nawet mdłości. Nie chodzi o to by jeść mało przed ćwiczeniami a w sposób odpowiedni, bo nawet dla przykładu zbyt duża ilość wypitej wody przed bieganiem może wywołać dyskomfort w formie „chlupania” w żołądku.

Co zatem oznacza odpowiedni posiłek?

W mojej ocenie to taki, który będzie lekko strawny i dostarczy nam energię na czas ćwiczeń ale nie będzie zbyt kaloryczny, tak by ujemny bilans wywołany treningiem był zachowany.

Wafle w czekoladzie, banan, kanapka na lekkim pieczywie przed samymi ćwiczeniami to idealne rozwiązanie.

Pozbawi nas uczucia głodu, nie obciąży układu trawiennego i doda energii na czas ćwiczeń. Dobrym rozwiązaniem są też smoothie. Owocowe z płatkami owsianymi lub ugotowaną kaszą jaglaną nasycą i spokojnie zastąpią posiłek. W dodatku to chyba najszybsza forma posiłku. Uczucie głodu w czasie ćwiczeń to nic fajnego. Brak energii i wykonywanie ćwiczeń na zasadzie „bo muszę” mija się z celem. Jeśli nie jesteś kulturystą na etapie budowy masy mięśniowej, lepiej się nie męcz i przegryź małe co nieco przed treningiem a podejdziesz do niego z większym zapałem.

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji