Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Diety i fitness 2020-01-10

Czarne złoto.Masz je w swojej kuchni.

Pięknie prezentuje się na talerzu, jest sycąca, a przy tym bardzo zdrowa. Tyle mocy w pakiecie ma

... Czytaj więcej...

Angelika Pióro - Personal Trainer & Fit Mom

Ania Dziedzic

Chujowa Pani Domu

Dominika Kuchta

Dr Lifestyle

Ewa Trusewicz

Ina Rybarczyk - True Taste Hunters

Iwona Guzowska

Magda Heba

Marta Hennig

Marzena Michalec

Sylwia Majcher

Stylowo zdobią, a przy okazji zamieniają dwutlenek węgla w tlen. Naturalne oczyszczają powietrze i nawilżają. Rośliny mają niesamowitą energię, którą warto wykorzystać dla lepszego samopoczucia i zdrowia. 

Dom bez kwiatów bywa smutny. Wiem coś o tym, bo gdy mój synek zaczął wspinać się na parapety i obrywać, a potem także zjadać liście, musiałam na kilka miesięcy znacznie ograniczyć swoją roślinną kolekcję. Nieustająco miałam poczucie niedosytu. Tak bardzo byłam przyzwyczajona do widoku zieleni i tego obłędnego zapachu, który działał kojąco, że brak dotkliwie odczuwałam Doniczkowe skarby ustawiane na parapetach, podłogach i specjalnych kwietnikach zdobią bowiem nie tylko wnętrze mieszkania. Ich moc zielona moc kojąco wpływa na naszą psychikę i emocje. Dlatego dekorując dom kwiatami dobrze jest wybierać je świadomie i brać pod uwagę ich dobroczynne właściwości. Może ich być o wiele więcej, niż nam się wydaje. 

Kwiaty w domu i w biurze 

Kwiaty wykonują sporą pracę w pomieszczeniach, w których my realizujemy swoje zawodowe zadania. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, ile są w stanie dla nas zrobić i jak bardzo nam pomagają. Są nieocenionym wsparciem w miejscach, w których najczęściej korzystamy z komputera. Rośliny doniczkowe oczyszczają powietrze ze szkodliwych substancji, takich jak benzen i formaldehyd, a także aceton i trójchloroetylen uwalniający się z monitorów. Potrafią nas także odstresować i uspokoić. Nie ma przesady w stwierdzeniu, że są uzdrowicielkami duszy. Już samo patrzenie na nie działa kojąco, pielęgnowanie nas relaksuje i pozwala nawiązać z kwiatami nietypową więź. Tym, którym trudno w to uwierzyć, zalecam roślinną terapię.

Wybór ma znacznie

Nie tylko wygląd roślin się liczy, znacznie cenniejsze są ich właściwości. Szykowna kwiatowa stylistyka potrafi zachwycić, ale jeszcze przyjemniej jest łączyć piękny wygląd z pragmatyzmem i wybierać kwiaty, które w ofercie mają solidne wsparcie dla naszego organizmu. Niektóre gatunki najlepiej sprawdzą się w sypialni, inne w nasłonecznionym salonie, są też takie stworzone do egzystencji w biurze. Nawet, jeśli jesteście roślinnymi laikami, możecie  bez problemu skomponować dobry zestaw kwiatów, które wpłyną przyjemnie na Wasze życie.  Poznajcie 5 roślin, które mają niesamowitą moc.

Skrzydłowiat – idealny do sypialni

Piękne lancetowate liście, o intensywnie zielonym kolorze, wychylające się na wszystkie strony ze wspólnego środka. Latem, a w sprzyjających warunkach nawet zimą – uroczy kwiatostan w formie kolby na długich łodygach. Tak w naszych mieszkaniach prezentował się będzie skrzydłowiat. Nazwę ma wdzięczną i wygląd także niczego sobie. Ze względu na swoje dobroczynne właściwości, doskonale sprawdza się w sypialni. Neutralizuje groźne toksyny, oczyszcza powietrze i uwalnia sporo wody. Dziękidużym liściom nawilża powietrze lepiej niż niejedna maszyna. Skrzydłowiat w sypialni sprzyja regeneracji organizmu, gdy leżymy błogo z książką w dłoniach. W sezonie grzewczym zapobiega wysuszeniu śluzówki nosa, może nas delikatnie chronić przed infekcjami. Warto go też postawić w pokoju dziecięcym, szczególnie jeśli mamy w domu małego alergika lub astmatyka.

Bluszcz – w domu, w biurze i na balkonie

Ten nieco zapomniany, znany wszystkim ze swojej wytrwałości w pięciu się w górę bluszcz, to roślina o wielu właściwościach. Do tego jest niewymagająca – wystarczy raz w tygodniu pamiętać o podlaniu jej i zapewnieniu odpowiedniej infrastruktury do wspinaczki. Bluszcz świetnie oczyszcza powietrze z toksycznych substancji. Znakomicie nadaje się nie tylko do domu i biura, ale też na balkon czy taras. Bluszcz jest dobry na początek naszej przygody z kwiatami, bo jego trwałość i brak wymagań nie zniechęcą nas w tworzeniu roślinnych kompozycji.

Wężownica – w trosce o dotlenienie organizmu

Sansewieria gwinejska, potocznie zwana wężownicą lub językami teściowej to bardzo estetyczny kwiat o barwnej dla oka kolorystyce. Charakterystyczne, wysokie i grube liście rosną w sposób zwarty i sztywny, dzięki czemu roślina nie zajmuje dużo miejsca, za to znakomicie się prezentuje. A do tego spore liście wężownicy wytwarzają dużo potrzebnego nam tlenu. Kwiat funkcjonuje sprawnie, choć nie dostrzegamy zachodzącym w nim reakcji. Większość roślin w ciągu dnia pobiera dwutlenek węgla i oddaje tlen, a nocą proces jest odwrotny. Wężownica natomiast wytwarza tlen przez całą dobę – także, gdy smacznie śpimy. Dzięki temu znakomicie nadaje się do sypialni – zapewnia śpiącym organizmom odpowiednie dotlenienie. Co istotne, ta piękna roślina doniczkowa znacząco redukuje ilość alergenów w powietrzu. Do tego jest wyjątkowo łatwa w utrzymaniu i nie wymaga dużego nasłonecznienia – można ją śmiało postawić nawet w głębi pokoju. 

Zamiokulcas – weteran wśród roślin doniczkowych

Soczyście zielony zamiokulcas zamiolistny to roślina o bardzo atrakcyjnym wyglądzie. Na strzelistych łodygach rosną niewielkie, mięsiste liście. To jedna z najwytrwalszych roślin doniczkowych. W ostatnich latach zamiokulcas zdobył ogromną popularność – głównie ze względu na swój modny wygląd i skromne wymagania. Podobnie, jak bluszcz sugerowany jest początkującym opiekunom roślin doniczkowych, przyda się w domu i w biurze. Nie tylko doskonale oczyszcza powietrze, ale też wykazuje właściwości uspokajające. W biurowej przestrzeni, gdzie stresujące sytuacje pojawiają się niepostrzeżenie, zamiokulcas wesprze pracowników w radzeniu sobie z nadmiernym napięciem. 

Aloes na wszystko

Nieco bardziej wymagający w uprawie jest aloes drzewiasty. To jednak roślina, której warto się poświęcić. Nie tylko skutecznie filtruje powietrze, ale też ma mnóstwo właściwości zdrowotnych. Podnosi odporność, przyspiesza gojenie ran i owrzodzeń, a nawet egzemy. Z aloesu drzewiastego można też przyrządzać dobroczynny sok – zarówno do picia, jak i leczenia zewnętrznego. Roślina ta wymaga dużego nasłonecznia – najlepiej, aby stała na  parapecie od strony południowej. Aloes doskonale sprawdzi się w sypialni.

To zestaw dość uniwersalny, idealny na pierwsze wzmocnienie. Jeśli go wykorzystacie i poczujecie moc roślin, pewnie będziecie chcieli sięgnąć po więcej. Nie wahajcie się, rośliny zupełnie darmowo fundują nam pokłady dobrej energii. Kwiaty są najskuteczniejszym sposobem oczyszczenia powietrza. Łapią kurz, pochłaniają wilgoć i niwelują wpływ szkodliwych substancji na nasz organizm. Rośliny wspierają nas cały czas, ich tempo pracy się różni, ale efekt zawsze jest dla nas korzystny. Troszczmy się więc o nie właściwie. Gdy rośliny lubią cień, stawiajmy je w nim, gdy wolą słońce, niech staną na parapecie od południowej czy zachodniej strony. Podlewajmy je co 2-3 dni, rośliny lubią wilgoć, ale nie powódź. Wiosną dobrze jest je wspomóc nawozem, po to, by przetrwały jak najdłużej. Gdy nasze kwiaty będą silne i zdrowe, ich właściciele też poczują się lepiej. 

 

Risotto z pesto, risotto z kurczakiem, w sezonie ze szparagami, a nawet na słodko! Przepisów na kreatywnie pichcone dania z ryżu można zebrać całą kolekcję. Jeśli chcecie wiedzieć, jakie sekrety na doskonałe risotto mają najlepsi włoscy kucharze – to trafiliście doskonale. Przed Wami przepisy, dzięki którym docenicie potencjał tego dania. Ono potrafi zaskoczyć. 


 
Risotto nie wymaga szczególnego kulinarnego obycia. Da się je całkiem sprawnie okiełznać. Ma kilka walorów – jest łatwe w przygotowaniu, niskokaloryczne i dość uniwersalne. Sprawi sycącą frajdę dzieciom, tym co nie jedzą mięsa i takim, które bez niego nie wyobrażają sobie obiadu. To wszystko sprawia, że na polskie stoły wdziera się szturmem. Jedzeniowe plotki głoszą, że sam pomysł takiego przyrządzania ryżu wywodzi się ze słonecznych Włoch. Jednak, gdy sięgniemy do talerza z nim głębiej, okazuje się, że korzenie przepisów wcale nie są takie oczywiste. 
 
Kto naprawdę ugotował risotto?
Opinie na temat tego, skąd risotto przywędrowało do Włoch, są podzielone. Część kulinarnych historyków twierdzi, że przepis ten Marco Polo przywiózł z dalekich Chin. Inni z kolei są przekonani, że to włoscy wojownicy przywieźli go z wypraw krzyżowych. W tamtych czasach bowiem Arabowie dobrze już znali taki sposób przyrządzania ryżu. Istnieje też pogląd, iż przepis na risotto do Włoch  trafił z przeciwnej strony – z Neapolu, gdzie w XIV wieku Hiszpanie sprowadzili ryż i zaczęli eksperymentować z jego przyrządzaniem. 
Niezależnie od tego, w czyjej kuchni naprawdę narodził się pomysł na risotto, bez wątpienia to Włosi przez wieki wykazywali największą fantazję w wymyślaniu kolejnych sposobów na przyrządzanie ryżu. I to oni nadali mu właściwą rangę. Przekonali świat, że zwykły ryż może mieć wyrafinowane oblicze. Powtarzana namiętnie historia nawet głosi, że ile gospodyń we Włoszech, tyle przepisów na risotto. Na szczęście wiele z nich bez oporów dzieli się swoimi sekretami.  Dzięki temu każdy po odpowiednio długim treningu może serwować wyborne risotto. 

Ryż ma znaczenie
Podstawą dobrze przyrządzonego risotto jest ryż i jego dobre ugotowanie. Włosi mają znakomite rodzaje ziaren - Arborio i Vialone. Są tak wyjątkowe, że nawet wyczuli na ryżowe wdzięki Japończycy wybierają go chętniej niż swoje rodzime. Sam przepis na ugotowanie ryżu nie jest wymyślny, ale sekret doskonałości tkwi w doświadczeniu. Najlepsi kucharze przyznają, że dopiero po kilu próbach udało im się tę sztukę dobrze opanować. 
Perfekcyjne risotto musi być kremowe, gęste i aksamitne. Aby się to udało, na początku w rondlu rozgrzewamy oliwę lub masło, na którym łagodnie zeszklimy cebulę. To właściwy moment, by wsypać ryż i dolać bulionu lub wina. Potem czekamy, aż ryż wchłonie płyn, po czym ponownie go dolewamy – i powtarzamy ten gest do uzyskania miękkości wszystkich ziarenek ryżu. Ryż jest gotowy, gdy ziarenka zyskują miękkość, ale nie rozpadają się przy mieszaniu. Ta drobna różnica ma ogromne znacznenie. Podczas przyrządzania tej potrawy nie można się więc śpieszyć – ryż musi mieć czas, by zmięknąć, a płyn – by wyparować. Zarezerwujcie sobie co najmniej pół godziny. Naprawdę warto. 
Ryż zawsze gotujemy na niewielkim ogniu, często mieszając. Bulion, jakiego używamy powinien być domowy. Kostka rosołowa jest zabroniona absolutnie, ona tylko zepsuje smak dania. Zaszkodzi mu i nie da się tej porażki naprawić. Bulion może być warzywny lub mięsny. Do delikatniejszych rodzajów risotto lepiej wybierać roślinny, by nie zniszczył potencjału dania. 

Przepis 1: Najprostsze risotto
Gdy już przygotujemy ryż, dodajmy do niego czubatą łyżkę parmezanu. Najlepiej, by był świeżo starty, ponieważ wtedy zyskuje niepowtarzalny smak. Doprawiamy potrawę białym pieprzem i posiekaną natką pietruszki. Risotto można posolić – tutaj trzeba jednak uważać, szczególnie jeśli przygotowany bulion też wcześniej doprawialiśmy. I tu niektóre włoskie gospodynie stawiają kropkę, bowiem tak przygotowane risotto może występować na talerzu w roli dodatku do mięs czy ryb. I cieszyć się uznaniem. Dobrze jest jednak zrobić kolejny krok i poznać risotto w formie samodzielnego dania. W włoskich restauracjach pojawia się jako wstęp do mocniejszego obiadu. W karcie znajduje się wśród pierwszych dań, w sąsiedztwie makaronu zresztą. 
 
Przepis 2: Risotto z groszkiem i pesto
W tym typowo włoskim połączeniu pesto dozwolone jest jedynie świeże, ukręcone przed momentem z bazylii, sera, czosnku i soku z cytryny. Pachnie obłędem i zachwyca wyglądem i rozprasza smakiem. Gdy już je mamy, przygotowujemy ryż powtarzając wszystkie etapy z pierwszego przepisu z tą uwagę, że bulion zamieniamy koniecznie na wino. Mniej więcej w połowie gotowania ryżu dodajemy groszek. W sezonie najlepiej świeży, poza sezonem natomiast możemy sięgnąć po groszek mrożony. 
Gdy ryż jest już gotowy, dodajemy do niego parmezan i przygotowane pesto. Wyśmienity efekt uzyskamy, posypując danie liśćmi rukoli i niewielką ilością uprażonych orzeszków piniowych. Mam nadzieję, że już jesteście głodni. A to jeszcze nie wszystko. 


 
Przepis 3: Risotto na słodko
To propozycja dla miłośników kokosowego smaku. Aby risotto uzyskało wyjątkowo słodki aromat, przepis musimy zmodyfikować już na etapie gotowania ryżu. W rondelku rozgrzewamy masło, a na nim, zamiast cebuli, prażymy wiórki kokosowe (około 30 g). W drugim naczyniu przygotowujemy płyn zamiast bulionu – podgrzewamy mleko i wodę kokosową (około 400 g). Gdy wiórki zyskają złocisty kolor, dodajemy ryż i wodę kokosową – gotujemy ryż tak samo jak w podstawowej wersji, do miękkości ziarenek, zamieniając tylko składniki.
Gotowe risotto doprawiamy na słodko – wiórkami kokosowymi, płatkami migdałów czy czekoladą. W tej wersji potrwa z ryżu może być daniem głównym, ale i deserem. Na finiszu warto ją przyzdobić świeżymi owocami


 
Przepis 4: Risotto z kurczakiem i warzywami
To jeden z najbardziej popularnych przepisów na risotto w Polsce. Sycąca, wartościowa i smaczna potrawa z kurczakiem i warzywami świetnie sprawdzi się w porze obiadowej. Na oliwie smażymy cebulkę aż do zeszklenia. Następnie odsuwamy ją na bok i na łyżce masła smażymy pokrojonego w kostkę kurczaka, doprawionego solą i pieprzem. Gdy mięso się podsmaży, dosypujemy ryż. Podlewamy winem i czekamy aż odparuje.
Teraz pora na warzywa. W tym zakresie mamy spore pole do popisu. Z pewnością w naszym daniu powinna znaleźć się cukinia i papryka, jednak możemy sięgnąć także po inne sezonowe warzywa – pomidory, marchew, a nawet pieczarki. Smażymy je i przyprawiamy papryką słodką i ostrą, tymiankiem, kurkumą i oregano. Następnie dolewamy bulionu i gotujemy tak, jak w podstawowym przepisie. Do gotowego risotto dodajemy parmezan, 2 łyżki masła i rukolę. Risotto w wersji z kurczakiem i warzywami jest kolorowe, pożywne i pyszne!


 
Przepis 5: Risotto z porem i szparagami
To propozycja bardzo sezonowa – takie risotto przyrządzimy wyłącznie w sezonie na szparagi. Przygotowanie dania według tego przepisu jest banale, więc warto je zapamiętać i wyciągnąć, gdy zabraknie pomysłu na szparagi. Zaczynamy od oczyszczenia i pokrojenia szparagów na 2 cm kawałki i sparzenia ich w bulionie. Pokrojonego pora smażymy na samym początku razem z cebulką. Dodajemy ryż i gotujemy zgodnie z podstawowym przepisem. Szparagi dorzucamy już na końcu, razem z parmezanem i natką pietruszki. Danie możemy doprawić pieprzem i skórką z cytryny. 


Buon appetito!

Kiedyś myślałam, że to wielkość obciążenia definiuje efekty. Przecież wszyscy mówili, że by zbudować pośladki trzeba dźwigać. Dziś wiem, że nie do końca tak jest.

Obciążenia różnego rodzaju w treningu są ważne. Pomagają wymodelować naszą sylwetkę i nadać jej kształt. Jednak ważniejsze od tego ile podnosisz jest to, jak podnosisz, w jakiej ilości serii i jak często to robisz.

Robienie rekordów co dwa tygodnie np. dźwigania w przysiadzie, to prosta droga do zniszczenia sobie stawów. Tak też powstała niechlubna sława na temat siłowni mówiąca, żę „na siłowni najłatwiej nabawić się kontuzji”. Wzięło się to z nieprawidłowego podejścia ludzi do samego treningu.


Tak, ciężar należy zwiększać co jakiś czas, ale nie za często. Dużo lepiej jest dorzucić jedną serię powtórzeń więcej by zmęczyć dogłębnie mięśnie. Do dużo lepsze rozwiązanie dla naszych stawów, które w ten sposób adoptują się do bardziej intensywnej pracy.

Zdecydowanie większe znaczenie, od tego ile podnosisz, ma fakt, jak często to robisz. Dużo lepsze efekty w modelowaniu ciała odniesiesz ćwicząc krótko 5x w tygodniu niż długo 2x w tygodniu. To nie tylko moja opinia, ale fakt stwierdzony po przez badania na grupach testowych ochotników.

Wypróbuj nowe ćwiczenia. Ciało lubi takie zmiany. Niech Twoje mięśnie popracują nieco inaczej, a i Ty na pewno to odczujesz. Nasz organizm lubi zmiany w treningu, ale nie oznacza to jedynie zwiększenia obciążenia na gryfie. Możesz wprowadzić drobne zmiany w ruchu lub spróbować czegoś nowego. Dzięki temu trening nie będzie cię nużył a i efekty będą bardziej satysfakcjonujące.



Najważniejsze w pracy z obciążeniem jest prawidłowa technika. Od tego wszystko się zaczyna i dopiero, gdy robimy ćwiczenie poprawnie dokładamy obciążenie. Ruch nie musi być doskonały (choć tak byłoby idealnie), są pewne widełki poprawnego wykonania, a dokładając obciążenie trudniej jest się ich utrzymać. Jeśli nie wykonujesz ćwiczenia poprawnie, zmniejsz obciążenie.

Dieta też nie jest bez znaczenia. Mięśnie potrzebują odpowiedniego paliwa by rosnąć i mieć siłę do podnoszenia ciężarów. W zależności od wykonywanej dyscypliny oraz celu w jakim podejmujemy ćwiczenia, nasza talerz może mieć ten sam skład ale zupełnie inną proporcję makroskładników. Nie zmienia to jednak faktu, że nasz styl żywienia powinien obfitować w kasze, warzywa, ryby, orzechy i owoce.

Podsumowując. Ciężary w treningu są ważne i nie boimy się nich. Bez obciążenia nie zrobisz fajnego tyłka czy jędrnych ramion. Technika, liczba serii i częstotliwość jest dużo ważniejsza niż wielkość obciążenia. Pamiętaj o tym dla zdrowia swoich stawów.

Chyba żadna dziedzina ludzkiego życia nie rozwinęła się tak szybko, jak dietetyka i fitness. Po boomie na zdrowy tryb życia kilka dobrych kilka lat temu raczej nie zapowiada się, żeby bycie fit kiedykolwiek miało wyjść z mody. Nic więc dziwnego, że równocześnie z ogromem informacji i wiedzy, pojawiło się też mnóstwo fit mitów, które ciągle gdzieś tam krążą w społeczeństwie i w które często nadal wierzymy.


 
Mimo, że od lat wiadomo, jak działa nasze ciało, jak wygląda fizjologia i anatomia człowieka oraz procesy zachodzące w naszym organizmie - cały czas próbujemy odnaleźć ten jeden jedyny, fantastyczny środek na piękną sylwetkę, zdrowie i formę fizyczną. Stąd też bierze się sporo mitów - które pojawiają się często jako “odkrycie”, a potem gdzieś zostają z tyłu w naszej głowie. 
 
Aż do teraz - czas, żeby obalić kilka mitów:
 
5 MITÓW O ZDROWYM TRYBIE ŻYCIA, W KTÓRE WARTO PRZESTAĆ WIERZYĆ
 
1. Węglowodany powodują, że tyjesz
Najpierw obwinialiśmy ziemniaki, potem chleb, a na końcu makarony - żeby w rezultacie stwierdzić, że węglowodany powodują tycie. Na całe szczęście dla wszystkich wielbicieli węglowodanów - to tylko źle zrozumiany mit. Nasza waga nie rośnie od konkretnego makroskładnika w diecie, ale od nadmiaru kalorii w stosunku do naszego zapotrzebowania.
 
2. Wypita rano woda z cytryną podkręca metabolizm i pomaga schudnąć
Byłoby wspaniale, gdyby samo picie szklanki wody z cytryną z rana wpływało na naszą sylwetkę, niestety - brzmi to zbyt dobrze, żeby było prawdziwie… i prawdziwe nie jest. Owszem, dobre nawodnienie i odpowiednia ilość wypitej wody w ciągu dnia pomaga w zrzucaniu zbędnych kilogramów, ale w żaden sposób nie przyspieszy tego procesu.
Nie znaczy to, że powinniśmy z niej zrezygnować: wręcz przeciwnie, nawodnienie po wielogodzinnym śnie jest konieczne i dobre dla naszego zdrowia.
 
3. Detoks oczyszcza organizm z toksyn
Modne detoksy sokowe, głodówki i diety owocowo-warzywne - mówi się, że dzięki nim nasz organizm oczyści się z toksyn, zanieczyszczeń i przy okazji zredukuje tkankę tłuszczową. Niestety, mało co z tego jest prawdą - dieta nie sprawi, że będziemy “oczyszczeni” - za to odpowiadają nasze nerki i wątroba. Z kolei kilogramy podczas takich detoksów spadają ze względu na małą kaloryczność diety. Później jednak bardzo często wracają - i to w większej liczbie.


 
4. Kolacja powinna mieć mało kalorii (i najlepiej zjeść ją do 18:00)
Mit o lekkości kolacji wynika z przeświadczenia, że tych kalorii już nie spalimy - bo przecież idziemy spać. Nijak ma się to jednak do funkcjonowania organizmu - to nie jest tak, że jeśli się nie ruszamy w ciągu dnia czy śpimy, to już kompletnie nie spalamy kalorii! Nie ma też za grosz prawdy w przekonaniu, że ostatni posiłek musi być zjedzony do godziny 18:00 - chyba, że idziemy spać o 20:00 - wtedy jest to uzasadnione (żeby nie mieć problemów z trawieniem i ciężkiego snu). 
 
5. Tylko trening, który poci, jest dobry
Męczący trening to trening, który wpływa na naszą wydolność i kondycję. Jest jednak masa ćwiczeń (np. pilates, joga, trening siłowy), które są równie ważne dla naszego zdrowia oraz sylwetki, ale wcale nie spowodują, że będziemy zlani potem czy zziajani.  Pot nie jest żadnym wyznacznikiem treningu - jedna osoba potrafi się spocić wchodząc po schodach, a druga jest sucha mimo, że przebiegła właśnie dziesięć kilometrów
 
ROZSĄDEK PRZEDE WSZYSTKIM
 
Tak naprawdę o mitach dotyczących zdrowego trybu życia można by było napisać całą książkę - jest ich mnóstwo! Najważniejsza rada to chyba podejść do wszystkich “nowinek” rozsądnie - i nie łykać każdej fit rady, tylko zastanowić się, czy rzeczywiście ma ona sens. Najważniejsze to nie dać się zwariować - zdrowie to także po prostu rozsądek.

Smakosze są wyjątkowo wdzięczni do obdarowywania prezentami. Ucieszy ich każde wsparcie w kuchni. Mają słabość do gadżetów ułatwiających przygotowywanie aromatycznych dań, więc warto przy wyborze niespodzianek wiedzieć, jakie hity kulinarny rynek ma w ofercie. I choć w kalendarz sugeruje, że mamy czas na kompletowanie podarunków, nie zostawiajmy tych decyzji na ostatnią chwilę. Niech te zakupy i nam sprawią frajdę. 

Jesień jeszcze otula nas swoim szelestem i rozpieszcza w tym roku słoneczną aurą, co może dawać złudne wrażenie, że na wybór prezentów mamy sporo czasu. Tymczasem zima nieubłagalnie drepcze ku naszej rzeczywistości, a razem z nią co najmniej kilka prezentowych okazji do wykorzystania. Planowanie upominków, które wywołają uśmiech na twarzach naszych najbliższych może być i dla nas przyjemnością niebywałą, tylko nie powinniśmy takich refleksji snuć w pośpiechu. Dobra herbata, ciepły koc i kartka w ręku – to właściwy scenariusz do zrealizowania w tej sprawie. Jeśli w gronie rodziny lub przyjaciół mamy smakosza, kogoś kto kocha mieszać w garnkach i wypatruje z zapałem czasu emisji programów kulinarnych, przygotujmy dla niego coś pysznego. 

Zamiast ciepłych skarpet

Skarpety w ciastka i sweter z pierniczkami możemy sobie darować. Kuchcik wie, co mu z sercu gra i nie musi tego demonstrować światu garderobą. On pokazuje siebie przez pryzmat swoich smakołyków i w ich przygotowaniu potrzebuje wsparcia. Mamy obfity wybór i z lekkością dostosujemy go do naszych finansowych możliwości. Zadanie ułatwią też odpowiedzi na konkretne pytania, bo prezenty dla smakoszy można podzielić na kilka kategorii:

·       Coś, czego jeszcze nie ma w swojej kuchni

·       Coś, co zdecydowanie ułatwi mu kulinarne życie

·       Coś, co bezpośrednio ucieszy jego podniebienie

Pakiet pomysłów niech będzie inspiracją, można go dowolnie modyfikować i dostosowywać do konkretnych osób. 

Zestaw noży kuchennych… i nie tylko!

To propozycja nie tylko dla osób, które mogą przeznaczyć na prezent dużo gotówki. Na rynku dostępnych jest mnóstwo produktów, które spokojnie mieszczą się w skromnym budżecie. Nie chodzi przy tym o zwykłe noże (chyba, że mamy dość narzekania naszego kulinarnego przyjaciela na jego stary komplet), ale o nieco bardziej wyrafinowane narzędzia. Nie każdy wie, że zioła powinno się siekać specjalnie wygiętym ostrzem. Taki prezent może sprawić, że nasz smakosz poczuje się prawdziwym fachowcem. Kosztuje od 30 do 50 złotych, a dostarczony z doniczką świeżych ziół będzie wyglądał pysznie i zachęcał do natychmiastowego wypróbowania. 

Ostre cięcie 

Jeden porządny nóż szefa kuchni kosztuje kilkaset złotych. To inwestycja na lata, więc jeśli nad nią się zastanawiacie, może warto ją sfinansować z kilku źródeł? Namówicie rodzinę czy przyjaciół do wsparcia takiego prezentu. Zamiast kupować kilku osobnych – zatroszczcie się o jeden wyjątkowy, który pokroi tony marchewek, kalarepy i poradzi sobie z najtwardszą dynią. Nóż dopasowany do wielkości dłoni może mieć nawet personalizowany grawer z imieniem domowego szefa kuchni. 

Przydatne drobiazgi

Elektryczny korkociąg, obieraczka do cytrusów, specjalne okulary do krojenia cebuli, oryginalne foremki, słój z kranikiem na lemoniadę, zestaw do domowego sushi, stojak na książkę kucharską, notes na przepisy, fartuszek z imieniem, tablica z listą zakupów, zestaw woreczków na zakupy, , młynek do przypraw, podręczna kawiarka, stylowe miarki, deska do krojenia to gadżety, których cena nie przekracza 50 złotych, a będą wsparciem dla kulinarnego talentu obdarowanego. Te rzeczy nie zagracą też kuchni, co w przypadku kolekcjonerów smakoszy ma znaczenie niebywałe, bo przecież oni sami regularnie uzupełniają swoje zestawy. 

Voucher do restauracji

Taki prezent ucieszy zarówno tych, którzy kochają gotować, jak i tych, którzy po prostu lubią dobrze zjeść. Wybierając lokal, bądźcie oryginalni i zasugerujcie się zasłyszanymi potrzebami. Może Wasz bliski wspominał o restauracji, którą polecała jego ulubiona krytyczka kulinarna? Albo po podróży do Gruzji ma apetyt na powtórzenie wrażeń w miejscowych warunkach. Zróbcie rekonesans i zafundujecie mu bilet, który ucieszy jego kubki smakowe. Coraz więcej restauracji ma taką opcję w swojej ofercie. Zaproszenie jest pięknie zapakowane, więc od razu podsyca apetyt. 

Kurs kulinarny

Aromatyczny ramen, domowo kręcony makaron albo pieczenie ciast bez mąki i masła. Propozycji kulinarnych szkoleń jest mnóstwo. Można je dostosować do preferencji, wieku umiejętności obdarowywanego. Może ktoś marzy o lekcji z ulubionym szefem kuchni? Albo chciałby okiełznać lepienie bezglutenowych pierogów. Wszystko jest do zrobienia, biletem na zajęcia możecie ułatwić swojemu smakoszowi zadanie.

Smaczny prezent

Smakoszom przyjemność można też zafundować we własnej kuchni. Co powiecie na zestaw kruchych ciasteczek obwiązanych wstążką albo trufle kokosowe? Pysznie sprawdzą się domowe nalewki, rozgrzewające napary i tradycyjne pierniki.  Te wykonane własnoręcznie zyskują sentymentalną wartość. Ułożone wdzięcznie w tekturowym pudełku lub puszce przypominają wyrażają nasze uczucia. I zasmakują każdemu. 

Przepis na pyszne pierniki:

·       100 g masła

·       2 jajka

·       400 g miodu

·       500 g mąki (najlepiej żytniej)

·       200 g cukru

·       2 łyżeczki sody oczyszczonej

·       Łyżeczka cynamonu

·       ½ łyżeczki goździków

W niewielkim rondlu rozpuścić masło, cukier i miód. Pozostawić do ostudzenia. Dodać wszystkie pozostałe składniki i wyrobić na gładką masę. Ciasto rozwałkować na posypanej mąką blasze i za pomocą foremek wyciąć pierniczki. Piec w temperaturze 220 st. C przez około 20 minut. Upieczone i ostudzone pierniczki polewamy rozpuszczoną czekoladą. Z kandyzowanej skórki pomarańczowej lub specjalnej polewy możemy stworzyć spersonalizowany napis lub kształt – serduszko, gwiazdkę itp. Zanim trafią do rąk obdarowywanego, pierniczki powinny postać kilka dni w zamkniętym słoju, gdzie dojrzeją i zmiękną. Zawinięte pojedynczo w papier, w pięknym pudełku, z pewnością zachwycą naszego smakosza (i pozostałych gości, którzy na pewno nie powstrzymają się przed podjadaniem!)

Trufle czekoladowe

·       100 ml śmietany 36%

·       3 łyżki miodu

·       300 g czekolady gorzkiej

·       100 g ugotowanej kaszy jaglanej

·       Skórka z pomarańczy

·       3 – 4 łyżki posiekanych orzechów

Śmietanę podgrzać z miodem, do gorącej dodać posiekaną czekoladę i mieszać do rozpuszczenia. Potem połączyć z zimną kaszą i skórką z pomarańczy. Masę wyłożyć do miski i schłodzić w lodówce przez godzinę aż stwardnieje. Zimną wyjąć, lepić niewielkie kulki, a każdą obtaczać w posiekanych orzechach lub kakao.

Ciastka od Mikołaja

·       150 g masła

·       100 g cukru

·       2 żółtka

·       skórka otarta z 1 dużej pomarańczy

·       250 g mąki

·       50g gorzkiej czekolady

Masło utrzeć z cukrem do białości, a potem do masy dodać żółtka i dalej ucierać aż krem będzie puszysty. Następnie wsypać skórkę z pomarańczy oraz mąkę i zagnieść ciasto Ciasto schłodzić w lodówce przez 30 minut. Wałkować na grubość około 5 centymetrów i wycinać foremkami dowolne wzory. Nagrzać piekarnik do 180 stopni i piec niecałe 10 minut. Wystudzić i dekorować rozpuszczoną czekoladą, cukrem pudrem lub zostawić czyste. 

Chałwa piernikowa

·       300 g sezamu

·       łyżka oliwy lub oleju

·       łyżka miodu

·       4łyżki kakao

·       Łyżeczka przyprawy do piernika bez mąki

 

Sezam uprażyć na suchej patelni i ciepły przełożyć do blednera. Zmiksować na dość gładką masę z olejem lub oliwą. Dodaj miód, kakao, przyprawę do piernika. Wymieszać dobrze. Masę wyłożyć do formy do pieczenia lub silikonowego pudełka. Włożyć do lodówki na 3-4 godziny. Po tym czasie chałwę wyjąć i pokroić na mniejsze kawałki. 

Nie da się ukryć - grudzień to często miesiąc odpuszczania. Wizja nowego roku (a co za tym idzie - nowego początku) już jest coraz bliżej, a my sięgając po kolejnego czekoladowego Mikołaja zapewniamy samych siebie, że po prostu robimy miejsce na wigilijne pyszności, które przecież pojawią się  już za kilkanaście dni. A skoro tak, to jakoś mniej opłaca się jeść zdrowo czy ćwiczyć… przecież i tak zaraz to nadrobimy przy świątecznym stole. Ale czy na pewno?


 
Tak naprawdę, odpuszczanie w grudniu zdrowego stylu życia to najgorsze, co możemy sobie zrobić. I zaraz Wam to udowodnię.
 
WYROBIENIE SOBIE GRUNTU
 
Wiele osób wychodzi z założenia, że bycie fit w grudniu nie ma sensu. Świąteczne spotkania, rodzinne imprezy, święta no i oczywiście Sylwester - to nie są momenty, w których skrupulatnie patrzymy na swoje talerze i mamy mnóstwo czasu na ćwiczenia. Ale tym bardziej to argument, żeby przed świątecznym szaleństwem trzymać się swojego planu treningowego i jeść zdrowo.
 
Utrzymanie zdrowej rutyny nie tylko sprawi, że będziemy mieli twardy grunt pod nogami - zdobędziemy lub utrwalimy nawyki, które nawet przy świątecznej rozpuście po prostu zostaną. Dużo łatwiej też będzie wrócić do treningów, jeśli zrobimy sobie wolne na 2-3 dni (w trakcie świąt), niż na cały miesiąc.
 
Jeśli chcemy, żeby w styczniu było nam łatwiej żyć zdrowo - powinniśmy zacząć wyrabiać sobie grunt już w grudniu.
 
5 POWODÓW, DLA KTÓRYCH WARTO BYĆ FIT W GRUDNIU
 
Oprócz oczywistych powodów - takich jak zdrowie i lepsze samopoczucie - jest też kilka naprawdę obiektywnych argumentów za tym, żeby mimo wszystko nie odkładać w grudniu maty w kąt i nie zapominać o sałacie.
 
1.     Większe zapotrzebowanie kaloryczne - w sam raz na święta.

Jeśli zostaniemy aktywni aż do świąt i będziemy ćwiczyć regularnie, to jesteśmy idealnie przygotowani na świąteczne jedzenie! Aktywne osoby mają dużo większe zapotrzebowanie, a co za tym idzie - nawet najbardziej kaloryczne przysmaki nie będą dla naszej figury straszne. Jeśli dodatkowo spróbujemy zrobić trening także w święta - raczej nie mamy żadnych powodów do zmartwień i na Sylwestra spokojnie zmieścimy się w swoje kreacje.


 
2.     Lepsza kondycja i forma fizyczna - dużo łatwiejszy start w nowy rok
 
Ćwicząc regularnie w grudniu gwarantujemy sobie jedno: dużo lepszy start w styczniu. Nabyta lub utrzymana kondycja, wzmocnione mięśnie i rozruszane ciało dużo lepiej poradzi sobie z kolejnymi treningami (zwłaszcza, gdybyśmy w nowym roku chcieli ćwiczyć bardziej intensywnie, niż do tej pory). Z kolei jeśli odpuścimy sobie teraz ćwiczenia, to musimy przygotować się na znaczny spadek kondycji na początku roku - zadyszka i problemy na pierwszych treningach gwarantowane.
 
3.     Bliżej swojego celu
 
Czasami wydaje nam się, że kilka czy kilkanaście dni nie robi różnicy - ale prawda jest taka, że jeśli teraz przyłożymy się do pracy, jesteśmy w stanie jeszcze przed świętami zbliżyć się (lub nawet osiągnąć) swój cel sylwetkowy. Odrobina pracy i regularności, a także odpowiednio dobrane treningi i dieta to praktycznie gwarancja sukcesu, a przynajmniej zrobienia kolejnych kilku kroków do przodu.
 
4.     Lepszy nastrój przed świętami
 
Nie bez powodu mówi się, że aktywność fizyczna odstresowuje - to prawda! Tym bardziej warto więc między jedną przedświąteczną gonitwą a drugą znaleźć czas na (chociaż krótki) trening. Lepszy nastrój i więcej luzu przyda się przed przygotowaniami do Wigilii i sprawi, że święta upłyną w dużo lepszej atmosferze.
 
5.     Więcej motywacji
 
Uwierzcie mi - dużo łatwiej zmobilizować się do kolejnego treningu, jeśli jeden mamy już za sobą. Im dłużej będziemy utrzymywać rutynę treningową, tym mniej musimy się martwić o motywację do ćwiczeń.Każdy trening będzie nam przychodził coraz bardziej naturalnie. Po prostu będziemy działać - trochę mechanicznie, ale nie ma w tym nic złego. Realizacja planu treningowego w styczniu jest wtedy praktycznie gwarantowana.


NIE ZACZYNAJ CIĄGLE OD NOWA
 
Czy naprawdę chcesz ciągle zaczynać od nowa i robić w kółko to samo? Jeśli nie - to nie odpuszczaj w grudniu, ale nawet dodaj trochę do pieca. Wypróbuj nowy zestaw treningowy, idź na inne zajęcia fitness niż do tej pory, przetestuj jakiś zdrowy przepis. Niezależnie od tego, czy będziesz się perfekcyjnie trzymać planu, czy spróbujesz po prostu utrzymać minimalną regularność - już w tym momencie robisz krok do przodu i ułatwisz sobie wejście w nowy rok.. w stylu fit!

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji