Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Aktualności 2019-04-15

Pasta kanapkowa z kaszy jaglanej, pieczarek i pomidorów

Jednym z moich ulubionych składników, z których robię pasty kanapkowe jest kasza jaglana. Stanowi ona

... Czytaj więcej...

Pracowałam z drużynami sportowymi i nie dam sobie powiedzieć, że atmosfera pomiędzy jej członkami nie jest ważna. Bez niej zespół składający się nawet z najlepszych zawodników może nie spełnić oczekiwań. Fundamentem każdej pracy, jaką wykonuje grupa ludzi jest współpraca.

Nie tylko w sporcie, ale w każdym innym przypadku – rodzina, aby dobrze funkcjonowała musi współpracować, wspierać się i pomagać sobie. W sporcie nie tylko drużynowym mówi się o "Team spirit". Tenis jest sportem indywidualnym, ale to sztab ludzi pracuje każdego dnia na to, aby zawodnik osiągał jak najlepsze wyniki – to również jest drużyna.

A – ambicja - jeden wspólny cel i dążenie do niego

T - trener - punkt łączący zawodników ze sportem

M – miłość - "wkładaj serce w to co robisz" - tylko wtedy ma to sens

O - optymizm - pozytywne nastawienie jest niezbędne w sportowym życiu

S - sukces - nawet najmniejsze sukcesy łączą, więc trzeba wspólnie do nich dążyć

F - feta - integracja i świętowanie sukcesów

E - empatia - zrozumienie i przyjaźń nie tylko w szatni

R - razem - zawodnicy są RAZEM odpowiedzialni za to co dzieje się na boisku/parkiecie.

A - angażowanie się - sport daje Ci satysfakcję, koledzy z drużyny oraz trener pomoc w osiągnięciu celu. A Ty co im dajesz?

Trener – Bob Budowniczy

Na dobrą chemię musi pracować każdy z załogi. Trener budując nowy team musi zadbać o fundament tej atmosfery jako pierwszy i ją zbudować. To on czuwa nad wszystkim i zaraża innych swoją wiarą i energią. Ta funkcja musi łączyć w sobie rolę ojca, mentora, autorytetu, ale przede wszystkim człowieka. Bez szacunku i zrozumienia poza boiskiem, ciężko będzie to nadrobić właśnie na nim.

Z doświadczenia wiem, że nieważne czy pracujesz z dziećmi, seniorami, czy młodzieżą pewne zasady są niezmienne.

POKAŻ, A NIE WYMAGAJ. TŁUMACZ, A NIE ROZKAZUJ, ROZMAWIAJ, A NIE KRZYCZ.

Trzy proste hasła, jednak trudniejsze do wykonania. Od zawodników wymagamy kontroli emocji i radzenia sobie z presją, ale to samo spoczywa na trenerze. W każdym człowieku kotłują się emocje, ale to każdy sam musi nauczyć się z nimi radzić.

Ludzie są istotami, które podświadomie budują swoje ego. Konstruktywna krytyka ma pomóc w doskonaleniu siebie, ale żeby to było efektywniejsze potrzebna jest również pochwała. Ciągłe oskarżenia i krytyka prowadzą do zniechęcenia.

Czas po treningach wzmacnia! Ważny jest czas spędzony poza boiskiem. Jeśli poznasz swojego podopiecznego jako człowieka to lepiej zrozumiesz go jako sportowca. Integracji nie uczymy się tylko na treningach. Istnieje mnóstwo zabaw, które budują atmosferę i scalają zespół. Warto poświęcić trochę czasu na treningi współpracy.

ROZMOWA, NIE MONOLOG, NIE WYKŁAD, NIE POUCZANIE.

To klucz w każdej relacji. Złoty środek, na który składa się kompromis, zrozumienie, szacunek i wspólny cel – porozumienie. Na koniec mowa o celach, ale to właśnie od nich powinieneś rozpocząć każdą współpracę. Każdy wchodzący w skład nowego teamu ma swoje doświadczenia, oczekiwania i cele. Poznając te rzeczy tylko wtedy możecie opracować plan, który doprowadzi do wspólnego celu, który już od początku musi być dobrze znany każdemu.

 

Dobrze znasz sytuację, kiedy Twoje myśli krążą po głowie i nie pozwalają Ci zasnąć? Próbujesz "o niczym nie myśleć", a ich jest coraz więcej, tak jak problemów i zmartwień, których one dostarczają. Ta bezradność wobec głowy staje się męcząca i przygnębiająca. To właśnie sztuka mindfulness pomaga znaleźć spokój w pędzącym świecie i pomaga uwolnić się, pokazuje jak żyć, aby nie być podporządkowanym swoim myślom, lękom i przekonaniom.

Uważność - tak tłumaczone jest słowo mindfulness, które w ostatnim czasie stało się coraz bardziej popularne. W różnych miastach w Polsce możemy uczestniczyć w tego typu warsztatach np. Treningu Redukcji Stresu opartym na uważności (Mindfulness Based Stress Reduction) - jest to najbardziej znany trening mindfulness. Szkolenie trwa osiem tygodni, podczas których uczestnicy uczą się doświadczania i stosowania uważności. Badania udowadniają ogromny wpływ tej praktyki na obniżenie oznak stresu w organizmie, większą umiejętność relaksacji i rozluźnienia, radzenie sobie z bólem chronicznym, a co za tym idzie: lepsze samopoczucie, entuzjazm, radość z życia i pewność siebie. Czy głównym celem tego praktykowania jest relaks i poczucie szczęścia? Nie. Mindfulness ma dać Ci wolność od wspomnianych reakcji na myśli, uczucia i doświadczenia w naszym życiu.

Akceptacja kluczem do szczęścia

Głównym założeniem praktyki, która wywodzi się z buddyjskiej tradycji, jest zaakceptowanie doświadczanej sytuacji i wszystkich odczuć towarzyszących jej w danym momencie. Nie chodzi o koncentrowanie się w danej chwili na innych ludziach i wydarzeniu, a naszych wewnętrznych odczuciach. Drugą najważniejszą zasadą jest ich akceptacja, a nie uciekanie od nich, walczenie z nimi, czy przyciąganie. Dopiero, gdy nauczymy się doświadczać na sto procent tego, co nam się przytrafia będziemy w pełni żyć w danej chwili. W tym momencie słynne powiedzenie "carpe diem - żyj chwilą" nabiera zupełnie innego znaczenia. Czy tego właściwego? Wyznawcy tej metody odnaleźli właśnie taki sposób na życie i jego przeżywanie.

Poznaj swoje ciało i umysł

Treningi uważności opierają się w dużym zakresie na medytacji i nie mam tu na myśli siedzenia w spokojnym miejscu i relaksowania się. Szereg ćwiczeń praktycznych oparty jest na oddechu, ale z pewnością interesujące jest skanowanie ciała, wsłuchiwanie się we wszystko, co się w nim dzieje i nauka akceptacji naszego wnętrza.

W świecie mindfulness nie ma miejsca na krytykę, narzekanie i nakręcanie się swoim błędnym myśleniem. Jest to w pewnym sensie zmiana nawyków i zakorzenionych poglądów. Osoby, którym to się udało, są potwierdzeniem skuteczności metody, a rosnąca popularność nie pozostawia złudzeń. Moja przygoda z mindfulness rozpoczęła się odkąd dowiedziałam się o zamiłowaniu jednego z najlepszym trenerów koszykarskich na świecie - Phila Jacksona - do psychologii i uważności. W treningi z koszykarzami wprowadzał elementy mindfulness, które przynosiły duże rezultaty w wynikach sportowych. Jedenaście tytułów mistrzowskich w najlepszej lidze NBA pokazuje jak ważny jest trening umysłowy w każdej dziedzinie życia.

 

Każdy z nas potrzebuje czasami dodatkowej porcji motywacji do treningów. Zwłaszcza, kiedy za oknem jest szaro i ponuro. My znaleźliśmy na to sposób – „S4GAME – wyścig po nagrody”, który rusza już 27 stycznia w 15 klubach fitness w Warszawie, Białymstoku, Gdyni i Toruniu! Sonko dołączyło do  grona partnerów akcji i zaprasza do wspólnej zabawy!

Duńczycy mają swoje hygge. Słowo zrobiło wrażenie i poszło w świat. Powędrowało znacznie dalej niż przewidywał mieszczący się w Kopenhadze Instytut Badawczy Szczęścia. W prestiżowym słowniku Collinsa hygge zostało umieszczone jako jeden z terminów roku. W opisie zasugerowano, że kryje się w nim tworzenie przyjemnego i przytulnego otoczenia, które wpływa na nasze dobre samopoczucie. Do księgarń trafiły książki ze szczegółowymi instrukcjami wzniecania pożądanego klimatu. Okazuje się, że hygge może być nasze mieszkanie, jedzenie, spotkanie z przyjaciółmi. My sami możemy zostać hygge rodzicami, pracownikami, sportowcami. Wystarczy tylko z Duńczyków wziąć przykład.

Duńczycy mają swoje hygge. Słowo zrobiło wrażenie i poszło w świat. Powędrowało znacznie dalej niż przewidywał mieszczący się w Kopenhadze Instytut Badawczy Szczęścia. W prestiżowym słowniku Collinsa hygge zostało umieszczone jako jeden z terminów roku. W opisie zasugerowano, że kryje się w nim tworzenie przyjemnego i przytulnego otoczenia, które wpływa na nasze dobre samopoczucie. Do księgarń trafiły książki ze szczegółowymi instrukcjami wzniecania pożądanego klimatu. Okazuje się, że hygge może być nasze mieszkanie, jedzenie, spotkanie z przyjaciółmi. My sami możemy zostać hygge rodzicami, pracownikami, sportowcami. Wystarczy tylko z Duńczyków wziąć przykład.

Zima to czas, kiedy wielu z nas zaszyłoby się pod kocami i przeczekało do wiosny z kubkiem gorącej herbaty. A co powiecie na to, aby wyjść na mróz i śnieg aby pograć w siatkówkę? Niektórzy przecierają oczy z niedowierzaniem, a my przedstawiamy niezwykłą ekipę Piotra Groszka i Tomasza Ćwiertnia z Ćwierć Grosza – Groszek & Ćwiertnia Snow Volleyball Team - reprezentantów Polski w siatkówce na śniegu, której partnerem w sezonie 2018 jest Sonko!

O siatkówce plażowej czy halowej słyszał niemal każdy. Ta na śniegu to wciąż dla wielu osób nieznana dyscyplina sportu. Skąd wziął się pomysł aby rozgrywki odbywały się właśnie na śniegu?

Piotr Groszek: Kilka dobrych lat temu Austriacy szukając jakiś nowinek siatkarskich wpadli na właśnie taki pomysł. Prekursorami byli miłośnicy siatkówki plażowej. Pomysł, który wydawał się z pozoru szalony, teraz powoli wkracza na igrzyska olimpijskie. Myślę że jego autorzy sami nie spodziewali się takiego obrotu spawy. Jesteśmy na najlepszej drodze, aby wznieść snow volleyball na sportowe wyżyny.

Czym różni się siatkówka na śniegu od innych odmian? Jakiego specjalnego przygotowania wymaga? Podobno gracie w korkach piłkarskich! O czym jeszcze trzeba pamiętać i jak przygotować się do rozgrywek na śniegu?

Tomasza Ćwiertnia: Z pewnością bardzo dużą rolę w siatkówce na śniegu odgrywa motoryka. Z naszego punktu widzenia, jest to połączenie rozgrywek plażowych z halowymi w praktyce. Przepisy, piłka, ustawienie zawodników, ich poruszanie się jest bardziej podobne do siatkówki plażowej. Jeśli jednak mamy analizować atak, to porównałbym go do ataku halowego. Szczególnie z rana, kiedy zaczynamy turniej, śnieg jest mocno zbity i można sobie troszeczkę wyżej poskakać.

Piotr: Tak, śnieg robi tutaj kolosalną różnicę. Podłoże jest śliskie, a my musimy znaleźć sposób na sprawne poruszanie się po boisku, które ma takie same wymiary jak w siatkówce plażowej. Stąd piłkarskie korki na nogach. Zdarza nam się grać na wysokościach przekraczających 2 tys. m.n.p.m. Dech w piersiach zapierają nie tylko piękne widoki!

fot. Facebook @cwiercgrosza

Jak zaczęła się wasza przygoda z siatkówką na śniegu?

Tomasz: Moja przygoda zaczęła się zdecydowanie później niż Piotra. Chciałem spróbować swoich sił i zobaczyć jak to wygląda, bo słyszałem wiele pozytywnych opinii. Zależało mi też na porównaniu warunków jakie widziałem w Polsce. Piotrek nie miał partnera na turniej, który odbywał się rok temu w Szwajcarii, a ja chciałem się tylko sprawdzić. Turniej zakończyliśmy na czwartym miejscu, a ja złapałem bakcyla.

Piotr: W moim przypadku musimy się cofnąć 4 lata wstecz, kiedy przeglądając internet natrafiłem na film z jednych z pierwszych zawodów w tej dyscyplinie. Mała chwila konsternacji i w sekundę pojawiła się myśl: Muszę tego spróbować! 2 tygodnie później skakałem już po śniegu czerpiąc z tego wielką frajdę. A później już było tylko więcej, poważniej, profesjonalniej aż do dziś :-)

Czy ta dyscyplina sportowa w Polsce jest coraz bardziej popularna? A jak to wygląda na świecie?

Piotr: Siatkówka na śniegu rozwija się prężnie i widać to po bardzo wysokim poziomie europejskich turniejów. Zyskuje też coraz liczniejsze grono kibiców. Mistrzostwa Europy w 2018 roku będą zwieńczeniem dotychczasowego rozwoju tej dyscypliny. Kto jeszcze nie miał okazji obejrzeć zmagań na śniegu – gorąco zachęcam! Nie brakuje emocji, zaciętej walki o punkty, a sceneria, w której rozgrywane są zawody jest nie do opisania. Jeśli chodzi o rodzime podwórko, tutaj mamy wiele do nadrobienia. Do tej pory zostały zorganizowane 3 turnieje, ale liczymy ze z roku na rok będzie to wyglądać coraz lepiej.

Jak reagują osoby, które po raz pierwszy dowiadują się, że gracie w siatkówkę na śniegu? Zdziwienie? Mnóstwo pytań?

Tomasz: Rzeczywiście, „Jak to na śniegu? – to jedno z najczęściej pojawiających się pytań! Naszym opowieściom towarzyszy zdziwienie i duże zaciekawienie. Często jesteśmy też pytani o specyfikę gry na śniegu, ubiór i klimat zawodów. Mamy nadzieję, że na opowieściach się nie kończy i naszą przygodą ze snow volleyball zarazimy też inne chętne osoby.

Jak wyglądają przygotowania do sezonu? Gdzie trenujecie – na piasku, hali czy śniegu? Jak wyglądają takie treningi?

Piotr: Zdecydowanie więcej czasu spędzamy w hali i na siłowni. Im bliżej sezonu staramy się wybierać na boiska plażowe lub po prostu grać na śniegu. Teraz najważniejsze jest dla nas przygotowanie fizyczne do sezonu.

Turnieje odbywają się w różnych częściach świata. Jak godzicie wyjazdy z codziennymi obowiązkami? Na czyje wsparcie możecie liczyć? Co jest największym problemem?

Tomasz: Organizacja, organizacja i jeszcze raz organizacja :) Jesteśmy studentami, którzy pracują, a dodatkowo poświęcamy mnóstwo czasu na treningu. Udaje nam się to wszystko pogodzić, chociaż praca, studia i treningi pochłaniają nas bez reszty. Wiemy jednak, że skoro obraliśmy pewien cel to chcemy go zrealizować. Jeśli coś co robimy jest także naszą pasją to zawsze znajdzie się na to czas.

Wasi najwierniejsi kibice to…?

Piotr: moja dziewczyna Ola, nasze rodziny, a w szczególności Mamy! Oczywiście do tego grona zaliczamy też naszych sponsorów i partnerów, którzy wspierają nas w karierze i dopingują.

fot. Facebook @cwiercgrosza

Jakie rady dalibyście osobom, które chciałyby spróbować swoich sił w sporcie? Bez względu na to w jakiej dyscyplinie chciałyby się sprawdzić. Jakie cechy powinien mieć waszym zdaniem sportowiec?

Piotr: Systematyczność, wytrwałość i umiejętność czerpania z tego co się robi radości. Tego nie może Wam zabraknąć!

Jakie cele stawiacie sobie w nowym roku i jakie jest Wasze największe marzenie w tej dyscyplinie sportu?

Tomasz: Chcemy stawić się na Mistrzostwach Europy w Austrii i pokazać na co nas stać. Staramy się stąpać od celu do celu, ciągle się rozwijamy. Ważne jest, aby towarzyszyło nam przy tym zdrowie, a my będziemy dawać z siebie wszystko.

Dziękujemy za rozmowę!

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji