Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Magda Heba 2019-02-12

Nie ma się czego bać – o dietach wegetariańskich i wegańskich

Kiedy rozmawiam z klientami albo znajomymi o diecie roślinnej, często słyszę: a co z białkiem?

... Czytaj więcej...

Sezon biegowy coraz bliżej! W tym roku będzie on dla nas wyjątkowy! Firma Sonko jest Partnerem Przewodnim cyklu Biegów Kobiet – Zawsze Pier(w)si i w związku z tym będzie Was dopingować podczas wszystkich ośmiu tegorocznych edycji biegu. Spotkamy się w we Wrocławiu, Gdyni, Gliwicach, Świdnicy, Łodzi, Krakowie, Poznaniu i w Warszawie. Wszędzie tam kompletujemy nasz biegowy #SONKOTEAM Masz ochotę do niego dołączyć? Sprawdź jakie to proste i biegniemy razem! Na pierwszy ogień idzie – Wrocław, gdzie pobiegniemy już 15 kwietnia!

Czym jest #SONKOTEAM?

To ekipa energetycznych babeczek, które uwielbiają dobrą zabawę, aktywność fizyczną i zdrowy tryb życia! Nie musisz być fit ekspertką z tysiącami przebiegniętych kilometrów na koncie. Wystarczy, że jesteś zmotywowana do działania i nie boisz się nowych wyzwań. A może właśnie przeszłaś na „dobrą stronę mocy” i zaczynasz swoją biegową przygodę? Pokaż nam dlaczego to Ty chciałabyś pobiec wspólnie z nami w danym mieście i zgarnij fantastyczny pakiet startowy od Sonko.

Dla uczestniczek każdego Biegu Kobiet mamy 3 miejsca w naszym SONKO TEAMIE i 3 wyjątkowe pakiety startowe.

W skład naszej nagrody wchodzi:

 

  • Numer startowy i możliwość bezpłatnego udziału w Biegu Kobiet w danym mieście, którego dotyczy konkurs.
  • SONKO BOX pełen pysznych produktów od Sonko, który wyślemy do Ciebie przed biegiem, abyś mogła przygotowywać się do startu z naszym zdrowym dopingiem 😊
  • Lunchbox
  • Koszulkę biegową SONKO TEAM-u
  • Worek sportowy
  • SONKO BOX na regenerację sił po starcie.

 

I oczywiście fantastyczną atmosferę podczas Biegu Kobiet – Zawsze Pier(w)si o którą zadbamy wspólnie z ekipą niesamowitej Kobiety w Biegu – Marzeny Michalec.

Jak dołączyć do naszego teamu na pierwszym Biegu Kobiet we Wrocławiu? To bardzo proste.

Zapraszamy do zabawy i do zobaczenia na Biegu Kobiet we Wrocławiu!

Wasz Sonko Team!

REGULAMIN KONKURSU DOSTĘPNY JEST TUTAJ:

POBIERZREGULAMIN KONKURSU

Jednym z najczęściej wymienianych powodów marnowania jedzenia są za duże zakupy. W efekcie do śmietnika trafia co trzecia wypełniona po brzegi torba, jaką przynosimy ze sklepu. Uważamy, że lepiej kupić więcej, niż mieć poczucie, że straciliśmy jakąś wyjątkową promocyjną okazję. Potem w kuchni nie mamy pomysłu, jak wykorzystać przyniesione do domu produkty i przegapiamy ich datę ważności. Ten nadmiar widać w kubłach na śmieci, do których przeciętny Polak wyrzuca 175 kilogramów jedzenia rocznie.

Czy aby na pewno mamy moc? Ile razy wątpiłyście w swoje talenty i niepewnie patrzyłyście w przyszłość? O tym jak to jest z tą naszą mocą i czy na 100% tkwi ona w każdym z nas pisze dla www.znamizdrowo.pl Iwona Guzowska. Przeczytajcie koniecznie!

Śmieci czteroosobowej rodziny z Kalifornii mieszczą się w litrowym słoiku. Tyle odpadów państwo Johnson produkują…rocznie. Za nimi długa droga do recyklingowego minimalizmu. Dziś ich śladem podążają inni, a oni sami uczą znane marki jak ograniczać wytwarzanie śmieci. Życie w rytmie filozofii zero waste staje się coraz bardziej kuszące. Choć jest pełne wyzwań, warto je podjąć, by mieć dobry wpływ na środowisko.

Sukces pojawia się wtedy, gdy kieruje mną wiara w moje siły i możliwości. Muszę całym sercem pokochać to, co robię i wierzyć w sens tego działania. Bieganie – aby móc się nim cieszyć, teraz i na zawsze – musi mieć jasno wytyczony cel! Ale tylko taki cel, który jest realny i możliwy do zrealizowania. I na tym należy się skupić zaczynając tę piękną przygodę.

Cykl o inspirujących historiach za kulis sportowego życia postanowiłam rozpocząć opowieścią o koszykarzu, na którego karierze wychowałam się, ale to tylko jeden z wielu powodów. Maciej Zieliński od zawsze był dla mnie autorytetem polskiej koszykówki, a później osobą, z którą łączyła mnie miłość do jednego klubu - Śląska Wrocław. On spędził tam najpiękniejsze chwile swojej kariery, a dla mnie spełnieniem marzeń było rozpoczynać karierę jako psycholog właśnie w tym miejscu i z tymi ludźmi. Moje marzenie zostało spełnione, a teraz opowiem Wam historię człowieka, który nawet po zakończeniu kariery kocha tę dyscyplinę nad życie.

źródło: Andrzej Romański - pzkosz.pl 

- Na koszykówkę byłem skazany chyba od urodzenia. Oboje rodziców grali w kosza, więc chyba nie miałem wyjścia - chociaż na początku trenowałem piłkę ręczną, która była specjalnością mojej szkoły. Początki nie były łatwe, niestety ciężko było mi przestawić się z piłki ręcznej na inną dyscyplinę, ale po pewnym czasie zobaczyłem postępy i basket wygrał! - wspomina Zieliński.

Urodzony w Wałbrzychu, rozpoczynający karierę w Olsztynie, a zdobywający sukcesy we Wrocławiu - "Zielony" smykałkę do sportu miał już od dziecka. Odziedziczył po rodzicach zamiłowanie do aktywnego trybu życia. Choć Zieliński rozpoczynał od piłki ręcznej to doceniony przez trenerów - najpierw w Olsztynie, aż później Śląsk Wrocław wypatrzył i zatrzymał Maćka do końca.

Ponad 16 lat związanych jako koszykarz ze Śląskiem, osiem tytułów mistrzowskich, wielokrotne uczestnictwo w Mistrzostwach Europy i rozgrywkach Euroligi, a także występy w NCAA - to wszystko ma w swoim dorobku jeden z najlepszych polskich zawodników.

- Najlepsze chwile w mojej karierze? Wszystkie Mistrzostwa Polski, które zdobyliśmy ze Śląskiem! Z pojedynczych meczów to z pewnością pokonanie Realu w Madrycie i Maccabi we Wrocławiu. Z reprezentacji to 7. miejsce na Mistrzostwach Europy w Barcelonie - chociaż jest duży niedosyt po porażce z Grecją. Cieszą mnie bardzo ukończone studia w Providence College i chociaż nie spędzałem za dużo czasu na boisku, to tamte przyjaźnie trwają do dzisiaj. Mam kilku kolegów z NBA - mówi Maciej.

Ze Śląskiem związanych jest wiele zasłużonych nazwisk m.in.: Mieczysław Łopatka, Adam Wójcik, Dominik Tomczyk, Jacek Krzykała, czy Dariusz Zelig. Ten ostatni znaczył dla młodego Zielonego najwięcej w tamtych czasach. Polski trener i koszykarz, olimpijczyk i wieloletni reprezentant, a do tego inspiracja dla przyszłych wielkich nazwisk. Jednym z nich był właśnie Maciej.

- W Polsce moim mentorem był Darek Zelig i to od niego uczyłem się basketu, wszystkich sztuczek i zagrań. Wiele razy zostawał ze mną po treningu i walczyliśmy 1 na 1. Za to będę mu zawsze wdzięczny - opowiada.

Oczywiście Zielony jak i każdy kibic koszykówki miał swoich idolów w NBA. To były czasy Michaela Jordana i to od niego czerpał zapał, ale jako fan Bostonu Celtics nie mógłby nie wspomnieć o Larrym Birdzie. Zresztą kolor zielony na polskim i amerykańskim parkiecie zobowiązuje - do dnia dzisiejszego.

W 2006 roku Maciej Zieliński zakończył koszykarską karierę, ale czy rozstał się z klubem, wspomnieniami, koszykówką? Nigdy w życiu. Poza działaniami pozasportowymi cały czas sercem był blisko Śląska. Kibicował nawet najmłodszym rocznikom i regularnie przychodził na mecze. Co dzisiaj przekazałby zastrzeżony numer 9 w Śląsku Wrocław swoim następcom?

- W koszykówce ważne jest poczucie bycia częścią drużyny, która z biegiem czasu staje się drugą rodziną. Tak było w moim przypadku. Tylko dzięki wspólnej pracy całego zespołu można osiągnąć sukces, a wiele razy dla dobra drużyny trzeba poświęcać swoje indywidualne ambicje. I tego właśnie uczy sport i koszykówka: podnoszenia się po porażkach i wyciągania z nich wniosków, a z drugiej strony poświęcania siebie dla dobra innych. Młodym sportowcom mogę przekazać, że tylko ciężka praca i walka mogą - ale też nie muszą - prowadzić do osiągnięcia sukcesu. Trzeba wierzyć w swoje umiejętności, uczyć się z porażek i podpatrywać starszych kolegów, bo to od nich można najwięcej wynieść! - dodaje Zielony.

W obecnych czasach ciężko jest wymienić zawodników, którzy przywiązują się na stałe do jednego klubu. Śląsk Wrocław był potęgą, ale to tylko dzięki ludziom, którzy oddali serce tamtejszym parkietom. Ta pamięć pozostanie w każdym polskim miłośniku koszykówki.

W tym pamiętnym dla mnie sezonie spędzonym na śląsku obchodziłam 26 urodziny, Maciek życzył mi wtedy "100 lat w Śląsku" - i teraz, pomimo że od Wrocławia dzieli mnie 500 kilometrów, to duchem zawsze będę w Kosynierce.

 

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji