Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Aktualności 2020-06-23

10 przykładowych produktów, które można określić mianem superfoods

Moda na superfoods trwa w najlepsze! Popyt na produkty, które dostały te zaszczytne miano

... Czytaj więcej...

Jednym z najczęściej wymienianych powodów marnowania jedzenia są za duże zakupy. W efekcie do śmietnika trafia co trzecia wypełniona po brzegi torba, jaką przynosimy ze sklepu. Uważamy, że lepiej kupić więcej, niż mieć poczucie, że straciliśmy jakąś wyjątkową promocyjną okazję. Potem w kuchni nie mamy pomysłu, jak wykorzystać przyniesione do domu produkty i przegapiamy ich datę ważności. Ten nadmiar widać w kubłach na śmieci, do których przeciętny Polak wyrzuca 175 kilogramów jedzenia rocznie.

Czy aby na pewno mamy moc? Ile razy wątpiłyście w swoje talenty i niepewnie patrzyłyście w przyszłość? O tym jak to jest z tą naszą mocą i czy na 100% tkwi ona w każdym z nas pisze dla www.znamizdrowo.pl Iwona Guzowska. Przeczytajcie koniecznie!

Śmieci czteroosobowej rodziny z Kalifornii mieszczą się w litrowym słoiku. Tyle odpadów państwo Johnson produkują…rocznie. Za nimi długa droga do recyklingowego minimalizmu. Dziś ich śladem podążają inni, a oni sami uczą znane marki jak ograniczać wytwarzanie śmieci. Życie w rytmie filozofii zero waste staje się coraz bardziej kuszące. Choć jest pełne wyzwań, warto je podjąć, by mieć dobry wpływ na środowisko.

Sukces pojawia się wtedy, gdy kieruje mną wiara w moje siły i możliwości. Muszę całym sercem pokochać to, co robię i wierzyć w sens tego działania. Bieganie – aby móc się nim cieszyć, teraz i na zawsze – musi mieć jasno wytyczony cel! Ale tylko taki cel, który jest realny i możliwy do zrealizowania. I na tym należy się skupić zaczynając tę piękną przygodę.

Cykl o inspirujących historiach za kulis sportowego życia postanowiłam rozpocząć opowieścią o koszykarzu, na którego karierze wychowałam się, ale to tylko jeden z wielu powodów. Maciej Zieliński od zawsze był dla mnie autorytetem polskiej koszykówki, a później osobą, z którą łączyła mnie miłość do jednego klubu - Śląska Wrocław. On spędził tam najpiękniejsze chwile swojej kariery, a dla mnie spełnieniem marzeń było rozpoczynać karierę jako psycholog właśnie w tym miejscu i z tymi ludźmi. Moje marzenie zostało spełnione, a teraz opowiem Wam historię człowieka, który nawet po zakończeniu kariery kocha tę dyscyplinę nad życie.

źródło: Andrzej Romański - pzkosz.pl 

- Na koszykówkę byłem skazany chyba od urodzenia. Oboje rodziców grali w kosza, więc chyba nie miałem wyjścia - chociaż na początku trenowałem piłkę ręczną, która była specjalnością mojej szkoły. Początki nie były łatwe, niestety ciężko było mi przestawić się z piłki ręcznej na inną dyscyplinę, ale po pewnym czasie zobaczyłem postępy i basket wygrał! - wspomina Zieliński.

Urodzony w Wałbrzychu, rozpoczynający karierę w Olsztynie, a zdobywający sukcesy we Wrocławiu - "Zielony" smykałkę do sportu miał już od dziecka. Odziedziczył po rodzicach zamiłowanie do aktywnego trybu życia. Choć Zieliński rozpoczynał od piłki ręcznej to doceniony przez trenerów - najpierw w Olsztynie, aż później Śląsk Wrocław wypatrzył i zatrzymał Maćka do końca.

Ponad 16 lat związanych jako koszykarz ze Śląskiem, osiem tytułów mistrzowskich, wielokrotne uczestnictwo w Mistrzostwach Europy i rozgrywkach Euroligi, a także występy w NCAA - to wszystko ma w swoim dorobku jeden z najlepszych polskich zawodników.

- Najlepsze chwile w mojej karierze? Wszystkie Mistrzostwa Polski, które zdobyliśmy ze Śląskiem! Z pojedynczych meczów to z pewnością pokonanie Realu w Madrycie i Maccabi we Wrocławiu. Z reprezentacji to 7. miejsce na Mistrzostwach Europy w Barcelonie - chociaż jest duży niedosyt po porażce z Grecją. Cieszą mnie bardzo ukończone studia w Providence College i chociaż nie spędzałem za dużo czasu na boisku, to tamte przyjaźnie trwają do dzisiaj. Mam kilku kolegów z NBA - mówi Maciej.

Ze Śląskiem związanych jest wiele zasłużonych nazwisk m.in.: Mieczysław Łopatka, Adam Wójcik, Dominik Tomczyk, Jacek Krzykała, czy Dariusz Zelig. Ten ostatni znaczył dla młodego Zielonego najwięcej w tamtych czasach. Polski trener i koszykarz, olimpijczyk i wieloletni reprezentant, a do tego inspiracja dla przyszłych wielkich nazwisk. Jednym z nich był właśnie Maciej.

- W Polsce moim mentorem był Darek Zelig i to od niego uczyłem się basketu, wszystkich sztuczek i zagrań. Wiele razy zostawał ze mną po treningu i walczyliśmy 1 na 1. Za to będę mu zawsze wdzięczny - opowiada.

Oczywiście Zielony jak i każdy kibic koszykówki miał swoich idolów w NBA. To były czasy Michaela Jordana i to od niego czerpał zapał, ale jako fan Bostonu Celtics nie mógłby nie wspomnieć o Larrym Birdzie. Zresztą kolor zielony na polskim i amerykańskim parkiecie zobowiązuje - do dnia dzisiejszego.

W 2006 roku Maciej Zieliński zakończył koszykarską karierę, ale czy rozstał się z klubem, wspomnieniami, koszykówką? Nigdy w życiu. Poza działaniami pozasportowymi cały czas sercem był blisko Śląska. Kibicował nawet najmłodszym rocznikom i regularnie przychodził na mecze. Co dzisiaj przekazałby zastrzeżony numer 9 w Śląsku Wrocław swoim następcom?

- W koszykówce ważne jest poczucie bycia częścią drużyny, która z biegiem czasu staje się drugą rodziną. Tak było w moim przypadku. Tylko dzięki wspólnej pracy całego zespołu można osiągnąć sukces, a wiele razy dla dobra drużyny trzeba poświęcać swoje indywidualne ambicje. I tego właśnie uczy sport i koszykówka: podnoszenia się po porażkach i wyciągania z nich wniosków, a z drugiej strony poświęcania siebie dla dobra innych. Młodym sportowcom mogę przekazać, że tylko ciężka praca i walka mogą - ale też nie muszą - prowadzić do osiągnięcia sukcesu. Trzeba wierzyć w swoje umiejętności, uczyć się z porażek i podpatrywać starszych kolegów, bo to od nich można najwięcej wynieść! - dodaje Zielony.

W obecnych czasach ciężko jest wymienić zawodników, którzy przywiązują się na stałe do jednego klubu. Śląsk Wrocław był potęgą, ale to tylko dzięki ludziom, którzy oddali serce tamtejszym parkietom. Ta pamięć pozostanie w każdym polskim miłośniku koszykówki.

W tym pamiętnym dla mnie sezonie spędzonym na śląsku obchodziłam 26 urodziny, Maciek życzył mi wtedy "100 lat w Śląsku" - i teraz, pomimo że od Wrocławia dzieli mnie 500 kilometrów, to duchem zawsze będę w Kosynierce.

 

Pracowałam z drużynami sportowymi i nie dam sobie powiedzieć, że atmosfera pomiędzy jej członkami nie jest ważna. Bez niej zespół składający się nawet z najlepszych zawodników może nie spełnić oczekiwań. Fundamentem każdej pracy, jaką wykonuje grupa ludzi jest współpraca.

Nie tylko w sporcie, ale w każdym innym przypadku – rodzina, aby dobrze funkcjonowała musi współpracować, wspierać się i pomagać sobie. W sporcie nie tylko drużynowym mówi się o "Team spirit". Tenis jest sportem indywidualnym, ale to sztab ludzi pracuje każdego dnia na to, aby zawodnik osiągał jak najlepsze wyniki – to również jest drużyna.

A – ambicja - jeden wspólny cel i dążenie do niego

T - trener - punkt łączący zawodników ze sportem

M – miłość - "wkładaj serce w to co robisz" - tylko wtedy ma to sens

O - optymizm - pozytywne nastawienie jest niezbędne w sportowym życiu

S - sukces - nawet najmniejsze sukcesy łączą, więc trzeba wspólnie do nich dążyć

F - feta - integracja i świętowanie sukcesów

E - empatia - zrozumienie i przyjaźń nie tylko w szatni

R - razem - zawodnicy są RAZEM odpowiedzialni za to co dzieje się na boisku/parkiecie.

A - angażowanie się - sport daje Ci satysfakcję, koledzy z drużyny oraz trener pomoc w osiągnięciu celu. A Ty co im dajesz?

Trener – Bob Budowniczy

Na dobrą chemię musi pracować każdy z załogi. Trener budując nowy team musi zadbać o fundament tej atmosfery jako pierwszy i ją zbudować. To on czuwa nad wszystkim i zaraża innych swoją wiarą i energią. Ta funkcja musi łączyć w sobie rolę ojca, mentora, autorytetu, ale przede wszystkim człowieka. Bez szacunku i zrozumienia poza boiskiem, ciężko będzie to nadrobić właśnie na nim.

Z doświadczenia wiem, że nieważne czy pracujesz z dziećmi, seniorami, czy młodzieżą pewne zasady są niezmienne.

POKAŻ, A NIE WYMAGAJ. TŁUMACZ, A NIE ROZKAZUJ, ROZMAWIAJ, A NIE KRZYCZ.

Trzy proste hasła, jednak trudniejsze do wykonania. Od zawodników wymagamy kontroli emocji i radzenia sobie z presją, ale to samo spoczywa na trenerze. W każdym człowieku kotłują się emocje, ale to każdy sam musi nauczyć się z nimi radzić.

Ludzie są istotami, które podświadomie budują swoje ego. Konstruktywna krytyka ma pomóc w doskonaleniu siebie, ale żeby to było efektywniejsze potrzebna jest również pochwała. Ciągłe oskarżenia i krytyka prowadzą do zniechęcenia.

Czas po treningach wzmacnia! Ważny jest czas spędzony poza boiskiem. Jeśli poznasz swojego podopiecznego jako człowieka to lepiej zrozumiesz go jako sportowca. Integracji nie uczymy się tylko na treningach. Istnieje mnóstwo zabaw, które budują atmosferę i scalają zespół. Warto poświęcić trochę czasu na treningi współpracy.

ROZMOWA, NIE MONOLOG, NIE WYKŁAD, NIE POUCZANIE.

To klucz w każdej relacji. Złoty środek, na który składa się kompromis, zrozumienie, szacunek i wspólny cel – porozumienie. Na koniec mowa o celach, ale to właśnie od nich powinieneś rozpocząć każdą współpracę. Każdy wchodzący w skład nowego teamu ma swoje doświadczenia, oczekiwania i cele. Poznając te rzeczy tylko wtedy możecie opracować plan, który doprowadzi do wspólnego celu, który już od początku musi być dobrze znany każdemu.

 

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji