Aż korciło mnie żeby napisać piękna starość, bo to o niej dzisiaj chcę napisać. Zastanawiałaś się kiedykolwiek jak to będzie kiedy się zestarzejesz? Jak będziesz wyglądać? Czy będziesz wysiadywała całymi dniami w przychodni, a jedynym zajęciem będzie gotowanie dla wnuków? A może wręcz przeciwnie? Będziesz podróżowała po świecie odkrywając nowe miejsca i wspaniałych ludzi? Muszę przyznać, że sama kilka razy o tym myślałam.

Do napisania tego tekstu natchnął mnie do tego między innymi serial „Grace i Frankie” , na który niedawno, całkiem przez przypadek się natknęłam. Tytułowe kobiety mają po siedemdziesiąt dwa lata i właśnie się dowiadują, że ich mężowie od dwudziestu lat są nie tylko partnerami w biznesie ale tworzą zakochaną w sobie parę i właśnie postanowili wyjść z ukrycia oraz zacząć wspólne życie więc się z nimi rozwodzą.

I zaczyna się akcja. Obie kobiety, które są swoimi przeciwieństwami zmuszone sytuacją zamieszkują razem w domku na plaży. I przeżywają emocje tak samo jakby miały po lat dwadzieścia. Czują się zdradzone, oszukane. Układają swoje życie na nowo, a przy tym rozbawiają do łez.

To co mnie zachwyciło, to to, że bez względu na to ile mamy lat wszystko przeżywamy tak samo, że w każdym wieku można się zakochać, założyć nowy biznes, pojechać w najbardziej szaloną podróż czy zatańczyć na barze i odkrywać uroki życia o których czasem zapominamy a czasem zwyczajnie rezygnujemy uznając (UWAGA!) – „że jestem już za stara na takie rzeczy”.

Otóż dobra wiadomość jest taka, że NIGDY nie będziesz za stara na to, by cieszyć się życiem i odkrywać siebie na nowo!

I oglądając kolejny sezon tego serialu, przepełniona optymizmem postanowiłam być właśnie taką starszą panią! Pełną życia, ciekawą świata, nie rezygnującą z siebie. I taka będę.

No dobrze Iwona, przecież życie to nie serial. No właśnie!

Całkiem niedawno spotkałam się z panią Anią. Kim jest pani Ania? Mamą chłopaka z którym spotykałam się dwadzieścia dwa lata temu (sic!). Kobietą z krwi i kości, a nie z amerykańskiego serialu. Ma sześćdziesiąt sześć lat, tak samo uśmiechnięte oczy i tryska piękną energią. A w czasie który minął przeszła bardzo wiele. Po wielomiesięcznej walce z nowotworem zmarł jej ukochany mąż, ledwie zaczęła stawać na nogi i przeżyła wypadek jednego z synów. Ale nie straciła radości życia. Jest tą samą, piękną kobietą, którą zapamiętałam. I kiedy opowiadała mi o tym co robi na co dzień z niedowierzania wytrzeszczałam oczy. Aerobik, rower, działka, ćwiczenia na kręgosłup, a do tego wszystkiego jeszcze pracuje, prowadząc swój sklepik z obuwiem i zajmuje się wnuczką. Grace i Frankie mogą się schować! Jest elegancka, zadbana, niejedna czterdziestolatka mogłaby pozazdrościć jej figury. A, i jeszcze spotyka się z pewnym panem od kilku lat, świadomie wybierając związek bez wspólnego mieszkania i wchodzenia sobie na głowę.

Idealnie prawda? :) Ile byś dała za to żeby nie musieć codziennie gotować i prać skarpetek?

Z uśmiechem na gębie sączyłam kawę słuchając opowieści pani Ani.

- Wiesz Iwonka, teraz robię wszystko dla siebie. Uwielbiam moje małe mieszkanko do którego wracam i mam święty spokój. Kocham moją wnusię, która swoim przyjściem na świat chyba uratowała nas wszystkich. I wdzięczna jestem moim siostrom, które tak bardzo mi pomogły w tych najczarniejszych chwilach, nigdy im nie odpłacę za to dobro. – mówiła – Dumna jestem z synów, to dobrzy ludzie.

Zawarła wszystko, co najpiękniejsze – miłość i szacunek do siebie, miłość i szacunek do świata, wdzięczność za wszystko co dobre. Nie załamała się chociaż miała niejedną okazję, nie zrezygnowała z życia chociaż nie raz by mogła, a co najważniejsze nie zrezygnowała z siebie. Mając 66 lat żyje pełną piersią ciesząc się każdym dniem.

I to moja droga jest dla nas fantastyczny przykład, że można, że trzeba! Że czas najwyższy przestać się zamartwiać nowym siwym włosem czy zmarszczką bo nie mają żadnego znaczenia.

Mam czterdzieści cztery lata i za nic na świecie nie chciałabym mieć znowu dwudziestu. Kocham siebie w obecnej wersji. I również dzięki takim mądrym kobietom jak Pani Ania ze spokojem spoglądam w przyszłość bo wiem, że tylko ode mnie zależy to jaką sześćdziesięcio, siedemdziesięcio czy osiemdziesięciolatką będę. A ja nie mam zamiaru rezygnować z tej dziewczyny, którą codziennie widzę w lustrze i postanowiłam ją kochać nawet jak będzie stara i pomarszczona  .

Więc nie bój się jutra i żyj najpiękniej jak się da dzisiaj!

Author: Redakcja