Obudziłam się, powoli otworzyłam oczy. Rozejrzałam się po pokoju. Acha, już wiem. Jestem w hotelu. To była kolejna noc spędzona w kilkunastodniowej trasie. Gdyby ktoś zadał mi pytanie o to gdzie mieszkam bez wahania odpowiedziałabym, że w samochodzie. Sypiam tylko w pokojach hotelowych. Wstałam żeby się ogarnąć i ruszyć dalej. W łazience stały moje kosmetyki a w niewielkiej walizce była czysta bielizna i kilka spakowanych zestawów ciuchów. Na biurku w torbie stał komputer. I to wszystko. Wszystko, czego potrzebuję.

Zaczęłam się śmiać. Z jakiego powodu? Bo uświadomiłam sobie, że nagromadziłam całe mnóstwo zupełnie niepotrzebnych przedmiotów, które wypełniają przestrzeń w moim domu. Co więcej, co jakiś czas znoszę nowe zdobycze zaśmiecając swoje życie. Jedyne czego nie uważam za zbyteczne to książki. Te mogę zbierać. Ale po co mi te wszystkie inne rzeczy? Wiesz? Bo ja nie.

I bardzo boleśnie przekonałam się o nadmiarze wszystkiego, kiedy stanęłam w obliczu niedawnej przeprowadzki. Nie mam pojęcia ile kilogramów rzeczy po prostu wyniosłam na śmietnik. I to po tym, jak sporą część tego co się nadawało do dalszego używania bądź noszenia rozdałam. Doszłam do smutnego wniosku, że ile bym nie miała szaf, szuflad, półek i półeczek to je do ostatniego centymetra wypełnię. Czym? No właśnie...

A jak jest u Ciebie? Cierpisz na zbieractwo? Co rusz dajesz się przekonać, że bez tego depilatora, tamtego garnka i trzech par nowych kiecek nie możesz żyć? No to nie jesteśmy same.

Po zjedzonym śniadaniu w hotelowej restauracji ruszyłam w dalszą trasę ale tak mi utknęła w głowie myśl, że wszystko czego potrzebuję mogę zmieścić w jednej walizce, że postanowiłam coś z tym zrobić. Po pierwsze zaczęłam rozmyślać na tym co mam w domu, a czego w ogóle nie potrzebuję.

Pomimo czystki, którą jak mi się zdawało zrobiłam przy przeprowadzce, lista zaczynała być coraz dłuższa. A przecież kocham czystą, niezaśmieconą przestrzeń wokół siebie. I nie przywiązuję się do przedmiotów. No cóż, jednak trochę tak.

Postanowiłam zrobić z tym porządek. Bo przecież nie od dziś wiadomo, ze gromadzenie przedmiotów a zwłaszcza przywiązanie do nich niszczy naszą duszę, zaśmieca nie tylko przestrzeń wokół nas ale również nasze wnętrze. Wymyśliłam sposób na to, by móc bez żalu zostawić wszystko to, co nie jest mi potrzebne do normalnego funkcjonowania, realizowania swoich pasji i oczywiście wykonywania pracy.

Efekt zaskakujący! Z całej góry rzeczy zostało mi tyle, że w każdej chwili wszystko zapakuję do swojego samochodu, który ciężarówką nie jest. Jak to zrobić? Proszę bardzo!

Wyobraź sobie, że masz godzinę (to i tak strasznie dużo czasu!) na to, żeby spakować najpotrzebniejsze rzeczy, bo wyjeżdżasz na zawsze (bez możliwości powrotu i nie kombinuj, że ktoś Ci może coś dosłać). Ile ich jest? Koniecznie zrób listę.

Czas na redukcję.

No to teraz kolejny etap. Masz teraz tylko pół godziny na to żeby się spakować. Robisz dokładnie tak jak poprzednio.

Ile rzeczy mniej?

Trzeci etap to 15 minut na to, żeby spakować się na zawsze. Bierz to co najważniejsze i ruszaj w drogę, po nowe życie bez zbędnych, wysysających twoją dobrą energię przedmiotów!

Zaskoczona efektami? Mam nadzieję, że dobrze się bawiłaś. Ja owszem.

Na końcu u mnie została jedna walizka (ta sama, którą miałam w hotelu), torba z komputerem do której wrzuciłam teczkę z kilkoma ważnymi dokumentami oraz trzy ukochane książki, plecak z butami do biegania, rowerowymi, kaskiem i strojem sportowym oraz rower. A na ramieniu torebka. I jestem w stanie sobie wyobrazić, że tyle mi wystarcza skoro tygodniami, podróżując po całej Polsce niczego więcej nie potrzebuję.

Ta zabawa dotyczy tylko i wyłącznie przedmiotów. Bo moje koty pojechałyby ze mną. A co się z tym wiąże ich miski i kuweta również ;). Jednak nadal wszystko mieści się w jednym samochodzie.

Z zupełnie innym nastawieniem patrzę teraz na to co mam w domu. A to co ważniejsze, przestałam znosić do niego setki niepotrzebnych ale dobrze zareklamowanych rzeczy.

W szufladach i szafach zrobiło się więcej miejsca, mam wrażenie że wszystko jest świeże i lekkie. I przy następnej przeprowadzce nie będę potrzebowała aż tylu kartonów.

A Ty ile będziesz ich potrzebowała? Nawet jeśli tylko dla zabawy to warto zrobić takie generalne porządki. Żyje się dużo lżej :).

Iwona Guzowska

Author: Iwona Guzowska

Jestem szczęśliwym człowiekiem i…na tym mogłabym zakończyć bo nie ma niczego ważniejszego. Droga po tytuły mistrzyni świata w boksie zawodowym i kick-boxingu tak naprawdę była drogą do odkrycia siebie samej. Dziś dzielę się swoim doświadczeniem, wspierając kobiety i sportowców jako trenerka i mentorka. A rzeczy, które sprawiają mi radość to rodzina, dwa koty, sport i chodzenie po górach. No i oprócz tego wszystkiego jestem molem książkowym i całkiem niezłą kucharką. zobacz artykuły