Kilka dni temu, rano pędziłam samochodem na jakieś spotkanie i jak zawsze słuchałam radia. Akurat zaczynał się kawałek, całkiem przyjemny dla ucha.

Usłyszałam słowa:

„Tamta dziewczyna mieszka parę myśli stąd

w tej samej głowie czasem przypomina mnie

ale ma siłę, jaką miewa mało kto

a kiedy trzeba umie głośno mówić "nie"

czy na pewno

czy już znasz ją (…)”

A no tak, Sylwia Grzeszczak i jej miękki głos. Zaczęłam śpiewać razem z nią bo wiedziałam, że zaraz będzie ten fajny refren:

„Ona nie chce być taka sama jak ja

Nie zna granic i nie zamierza się bać

Nie zatrzyma się kiedy ty będziesz chciał

Ona nie chce być taka sama jak ja

Którą z nas chcesz kochać

którą z nas...

Tamta dziewczyna tak mało o niej wiesz

Ma siłę by marzyć i tak zazdroszczę jej(…)”.

Lalalalala, jechałam, śpiewałam i dziękowałam Bogu za to, że nikt nie musi słuchać mojego radosnego wycia. Ale dlaczego piszę o tym tutaj? Z pewnością nie po to, żeby pochwalić się totalnym brakiem talentu muzycznego. Ta piosenka za każdym razem ciągnie moje myśli do wszystkich dziewczyn, które mogą to samo zaśpiewać o …sobie!

Kiedy pierwszy raz usłyszałam tę piosenkę, na początku myślałam, że to kolejny beznadziejny kawałek o zazdrości, o tym że facet pokochał jakąś inną, bo tamta to jest taka super odlotowa i w ogóle. Na szczęście słowa, które płynęły dalej pozytywnie mnie zaskoczyły. Okazało się, że to żadna taka głupia pioseneczka. To całkiem mądry kawałek o tym, by wreszcie przywrócić do „życia” lepszą wersję samej siebie, którą z różnych powodów gdzieś zgubiłyśmy albo w najlepszym razie schowałyśmy głęboko w starym kredensie za szmatami.

Niedawno pisałam tekst o tym by się zapoznać i na dobre zaprzyjaźnić z dziewczyną, którą widzisz każdego dnia w lustrze. Więc to będzie chyba całkiem dobra kontynuacja. Jak Ci idzie? Z czym masz najwięcej kłopotów? A może właśnie wszystko zmierza we właściwym kierunku? Bez względu na obecne efekty całkiem możliwe, że odkrycie „tamtej dziewczyny” pomoże Ci w procesie zaprzyjaźniania się ze sobą na dobre!

Jeśli miałaś już odwagę zobaczyć kim jesteś, jak wyglądasz bez oceniania i polubić to wszystko, teraz czas na to, żeby odkryć w sobie ” tamtą dziewczynę”. Jaka ona jest? No najlepiej byłoby , gdyby „tamta” była dokładnie taka sama jak „ta”, obecna.

Udaj się teraz w niezwykłą podróż. W podróż w czasie, wstecz. Ile lat? Tyle ile uznasz za stosowne. Pomogę Ci. Opowiem Ci o mojej „tamtej dziewczynie” i będziesz mogła mnie sprawdzić. Na ile moja „tamta dziewczyna” pokrywa się z moją „tą” , co Ty na to? ;)

Kiedy miałam kilka lat, najwięcej czasu spędzałam u babci Marysi. Był to czas, kiedy hitem telewizji byli „Czterej Pancerni i Pies”, a w święta z wypiekami na twarzy oglądało się „Ogniem i mieczem” , „Krzyżaków” czy „Pana Wołodyjowskiego”. I jak już się z kimś bawiłam to młodszymi dzieciakami : kuzynką i bratem. Zgadnij , kim chciałam być? No nie, nie Marusią sanitariuszką i nie Lidką, specjalistką od łączności. Ja chciałam być żołnierzem! Jak Janek i Gustlik latać z karabinem. Z pozostałymi filmami było tak samo. Rozmemłana Danuśka ? O nie! Rycerzem chciałam być! Galopować na koniu po stepach jak Wołodyjowski i walczyć. Więc zakładałam jedyną bluzkę, która przypominała mundur – uwaga! - bo miała kołnierzyk i kieszonki na piersi , poza tym wcale nie była zielona. Była ceglasto-czerwona ale mojej wyobraźni w niczym to nie przeszkadzało. Szeroki, brązowy pas dziadka dopełniał całości. Jeszcze tylko kolt brata i proszę! Przed lustrem stał prawdziwy żołnierz :).

W swoim świecie zawsze byłam takim samotnym, dzielnym bohaterem, który miał waleczne serce i nawet jeśli się bał to tego nie okazywał. Taką byłam dziewczyną. I to się przez długie lata nie zmieniało. Do momentu, w którym nieco „ogłupiona”, na pewien czas wyrzuciłam swoją bohaterkę za drzwi. To ogłupienie to nic innego jak toksyczny związek, w którym z niezrozumiałych dla siebie powodów tak łatwo z siebie zrezygnowałam. Ale moja bohaterka, ten rycerz na rączym koniu albo żołnierz w czołgu z karabinem na ramieniu dobijał się co jakiś czas, nie pozwalając mi zapomnieć o mojej prawdziwej naturze. O tym wszystkim, co wypływało prosto serca, czym byłam w istocie i co zawsze przyprawia mnie o ciarki.

I wreszcie tupnęłam nogą, pogoniłam dziada , który odmawiał mi prawa bycia tym, kim naprawdę jestem. A prawdziwsza prawda jest tak, że sama sobie odmówiłam tego prawa, ech…

„Bo właśnie taką byłam nim przyszedłeś tu

I w głowie wciąż jeszcze mam tyle snów

A razem dawno już nie dotykamy gwiazd

Tamtą dziewczyną mogę stać się jeszcze raz (…)”.

Ach jak idealnie oddające te uczucia słowa! Jakież było moje zdumienie, kiedy okazało się , że autorem tego tekstu jest …mężczyzna, Marcin Piotrowski. Mam nadzieję, że się nie pogniewa ale śmiem twierdzić, że chyba w poprzednim wcieleniu był kobietą. A już na pewno ma spory pierwiastek kobiecy, skoro tak idealnie oddał to, co nam w duszy gra.

A wracając do Ciebie i do mnie…To poza tym epizodem, całe życie jestem tym bohaterskim wojownikiem. Nikomu nie muszę tłumaczyć dlaczego zostałam mistrzynią świata w kick-boxingu i boksie. Taka jest moja natura i taką jestem dziewczyną – mam odwagę marzyć i nie zatrzymam się tylko dlatego, bo ktoś tak chce. Myślę, że całkiem pozytywnie wypadł mój sprawdzian, prawda?

A kim jest twoja „tamta dziewczyna”? Znasz ją? Może jeszcze pamiętasz? Zazdrościsz jej tego jaka jest, kim jest? Nie wiesz gdzie się zapodziała albo jak ją przywrócić do życia? Nie martw się, nie potrzebujesz żadnego cudownego eliksiru ani zestawu reanimacyjnego.

Raz jeszcze spójrz z uwagą w lustro i ją odkryj. Stań się tą dziewczyną, o której marzysz, którą podziwiasz i z której zrezygnowałaś. Bo jak mówią słowa piosenki „ Tamtą dziewczyną mogę stać się jeszcze raz”. Uwierz, możesz! Wiosna to idealny czas na gruntowne porządki, nawet te życiowe.

Iwona Guzowska

Author: Iwona Guzowska

Jestem szczęśliwym człowiekiem i…na tym mogłabym zakończyć bo nie ma niczego ważniejszego. Droga po tytuły mistrzyni świata w boksie zawodowym i kick-boxingu tak naprawdę była drogą do odkrycia siebie samej. Dziś dzielę się swoim doświadczeniem, wspierając kobiety i sportowców jako trenerka i mentorka. A rzeczy, które sprawiają mi radość to rodzina, dwa koty, sport i chodzenie po górach. No i oprócz tego wszystkiego jestem molem książkowym i całkiem niezłą kucharką. zobacz artykuły