Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Lifestyle 2019-02-08

No i jak ja wyglądam?

Prawie każda z nas marzy o pięknym wyglądzie, o doskonałej sylwetce. Wszystkie jesteśmy atakowane

... Czytaj więcej...

Ośrodki, trenerzy, kluby z roku na rok udoskonalają oferty dla dzieci i młodzieży w okresie wakacji i ferii zimowych. Można śmiało powiedzieć, że organizatorzy prześcigają się w zapewnianiu coraz to lepszych atrakcji. Największą popularnością cieszą się obozy, w których połączona jest zabawa z rozwojem. Warto postawić na wszelkiego rodzaju kolonie, które oferują zajęcia sportowe, artystyczne, integracyjne, ale nowością są warsztaty psychologiczne, które poprzez zabawę pokazują jak budować pewność siebie, uczą zdrowej rywalizacji, asertywności, rozwijają koncentrację, motywację i kreatywność.

Co Twoja pociecha zyska jadąc na ferie?

1. Umiejętności psychospołeczne

Komunikacja i integracja dziecka z innymi uczestnikami jest niezwykle ważna. Im wcześniej rozpoczniemy zapoznawać malucha z różnymi bodźcami, tym bardziej otwarte będzie na świat.

2. Pewność siebie

Przełamanie nieśmiałości i strachu przed obcymi uczy otwartości. Pewność siebie to umiejętność, którą można wyćwiczyć. Trzeba mieć świadomość tego, że nie rodzimy się z nią - my uczymy się jej przez całe życie, a te dziecięce doświadczenia przyswajane są najbardziej.

3. Samodzielność

Wiadomo - nie chodzi o wysyłanie małych dzieci na obóz przetrwania, chociaż w pewnym wieku to ma swoje duże plusy. Tu mówimy o zorganizowanych koloniach, na których czas, posiłki i dzień rozplanowują organizatorzy, jednak takie proste czynności jak ubranie się i umycie należą do obowiązków Twojej pociechy.

4. Tęsknota

Nawyk radzenia sobie z tęsknotą za domem trzeba ćwiczyć od małego. Widząc łzy w tych maleńkich oczach ciężko nam - rodzicom nie reagować, a jednak trzeba dla dobra dziecka. Obozy uświadamiają dzieciom, że tęsknota jest czymś naturalnym, mija i można sobie z nią poradzić.

5. Życie w grupie

Całe nasze życie polega na funkcjonowaniu w różnych grupach - rodziny, przyjaciół, środowiska szkolnego, zawodowego. Jak tu nie przyzwyczajać dzieci, aby lepiej radziły sobie wśród innych? Pewne jest, że najmłodsi nie odczuwają stresu i hamulców takich jak dorośli w wielu sytuacjach, dlatego też warto w tym okresie zacząć rozwijać te społeczne umiejętności: kompromisy, koleżeństwo, czy rozwiązywanie problemów.

6. Zdrowa rywalizacja

Rywalizacja jest dobra, ale “do czasu”. Każdy z nas w wielu sytuacjach jest zmuszony do rywalizacji, więc jak nie popaść w zazdrość, zawiść, złośliwość? To niszczące zjawiska, dlatego trzeba znać granicę i umieć je oddzielić.

7. Aktywność fizyczna

Tu nie trzeba dużo mówić - w obecnych czasach zbyt mało dzieci uprawia sport. Nie mówimy o zawodowym poświęcaniu codziennie czasu na godzinne treningi. Maluch jak dorośnie sam wybierze swoją drogę - tu chodzi o ruszanie się dla zdrowia organizmu. Sport kształtuje charakter, uczy determinacji, motywacji i nie poddawania się, więc warto pokazać dziecku te dobra.

8. Odkrywanie innych pasji

Bardzo często na obozach mamy zaoferowane atrakcje z różnych dziedzin - lepienie z gliny, malowanie, teatrzyki, kalambury, taniec, zwiedzanie. To najbardziej cieszy nowych uczestników, bo poznają coś nowego, a przecież dzieci są z natury ciekawe świata. Może któraś z nowości tak je zainspiruje, że będą kontynuowali to w domu?

9. Dodatkowe umiejętności

W nawiązaniu do powyższego punktu - jest wiele atrakcji przyjemnych, ale też i pożytecznych. Na sportowych obozach często mamy zabawy manualne, artystyczne i edukacyjne, które rozwijają te umysłowe cechy i odwrotnie. Dużym plusem na takich wakacjach są specjaliści tacy jak psycholog, czy dietetyk, którzy prowadzą róże warsztaty.

10. Wspomnienia

Ostatnim punktem (chociaż znalazłoby się tych pozytywów jeszcze wiele) są wspomnienia. Ostatni nie znaczy, że najmniej ważny, bo szczęśliwy człowiek to ten, który ma mnóstwo pięknych wspomnień.

Prezenty powinny być przyjemnością. Nie tylko dla tych, którzy je dostają, ale i obdarowujących. Pomysły wypełnione stresem, nerwowym bieganiem między sklepowymi alejkami i totalną pustką w głowie nie mają w sobie nic ze świątecznej magii. Może więc w tym roku spróbujecie zwrócić uwagę na to, czego naprawdę potrzebują Wasi bliscy i nie ulegać presji reklamy, która sugeruje, że im więcej kupimy, tym będziemy szczęśliwsi?

Święta to z jednej strony przepiękny czas, pachnący choinką, kojarzący się z rodziną, spokojem i szczęściem. Z drugiej strony - dla niektórych to także czas stresu i wyzwań. Jak jeść zdrowo, kiedy wokół pełno tradycyjnych, nie zawsze fit posiłków? Czy pozwolić sobie na wszystko, czy jakoś się kontrolować? Jeśli zastanawiacie się, jak przetrwać święta i jednocześnie cieszyć się pierogami i ciastami od babci, mam dobrą wiadomość - da się to zrobić. I wcale nie jest to takie trudne.

Wiele osób zastanawia się, jaką taktykę obrać w trakcie świąt - zamknąć oczy i nie liczyć kalorii ani ilości pochłanianych dań, podejść do sprawy rozsądnie, a może… kontynuować swoje żywienie i obyć się bez ciasta i innych świątecznych przysmaków?

CO ZROBIĆ, ŻEBY MIEĆ CIASTKO I ZJEŚĆ CIASTKO - CZYLI BYĆ FIT W ŚWIĘTA BEZ WYRZECZEŃ

1. Spróbuj wszystkiego - po kawałku

Zamiast rezygnować z jednej czy drugiej rzeczy, po prostu spróbuj każdej z nich po kawałku. W ten sposób jednocześnie zaliczysz wszystkie ulubione potrawy, a ich ilość skutecznie zaspokoi też głód. Po takim testowaniu nałóż sobie na talerz te rzeczy, które najbardziej ci zasmakowały.

2. Pamiętaj o nawadnianiu

Odpowiednia ilość wody w ciągu dnia nie tylko jest po prostu zdrowa, ale też pozwoli trzymać apetyt w ryzach. Bardzo często zdarza się, że będąc spragnieni odczytujemy te sygnały jako głód. Przy odpowiedniej podaży wody w ciągu dnia nie będziemy się przejadać i zjemy odpowiednią ilość posiłków.

3. Nie zapominaj o ruchu!

Spokojnie - nikt nie każe ci w Wigilię wskakiwać w dres i ćwiczyć. Warto jednak wyciągnąć rodzinę na długi spacer lub zaproponować im inną formę ruchu. Ruszając się nie tylko mamy możliwość spalenia nadprogramowych kalorii, ale też zwiększenia naszego dziennego zapotrzebowania kalorycznego - a to z kolei oznacza, że możemy więcej zjeść, bez szkody dla naszej sylwetki.

4. Przygotuj dla rodziny zdrowe danie na wigilijny stół

Tradycyjne dania wigilijne są świetne, ale oprócz nich na stole mogą zagościć także inne potrawy. Jeśli możesz, przygotuj lekkie, zdrowe danie na Wigilię. Nie tylko dasz coś od siebie, ale także wzbogacisz wigilijny stół w jeszcze bardziej wartościowe potrawy.

5. Zacznij dobrze dzień

Dobrze jest zacząć świąteczne dni od lekkiego śniadania, bogatego w wartościowe źródło białka, węglowodanów złożonych oraz warzyw. Taki lekki początek dnia nie tylko pozytywnie cię nastawi, ale zbilansuje trochę ewentualne wieczorne folgowanie z jedzeniem

6. Odpędź złe myśli

Święta to nie czas na wyrzuty sumienia, złe myśli czy liczenie każdej kalorii. Negatywne myśli nie tylko wpływają na twój nastrój, ale też mogą popychać cię do bezsensownych zachowań - jak ograniczanie jedzenia czy przejadanie się, bo “przecież i tak wszystko jedno”. To nieprawda! Uwierz, że dużo lepiej sprawdzi się kosztowanie wszystkich potraw w granicach rozsądku, niż przejadanie się na siłę i bez przyjemności, bo mamy zły humor.

7. Po świętach wróć na właściwe tory

Czyli wróć do treningów, przyrządź ulubione zdrowe dania i po prostu… zwyczajnie wróć do codzienności, bez rozliczania się, wchodzenia na wagę i mierzenia zbyt małych spodni. Im szybciej wrócisz do rutyny, tym lepiej twój organizm sobie poradzi ze świątecznym folgowaniem.

KILKA DNI NIC NIE ZMIENI

Najważniejszy przekaz jest bardzo prosty: kilka dni odstępstwa od diety nic nie zmieni. Owszem, waga na parę dni się zwiększy, a ciało wizualnie może trochę “spuchnąć”, ale po powrocie do swoich nawyków i diety, wszystko powinno szybko wrócić do normy. Warto o tym pamiętać i nie dać się zwariować: jasne, umiar jest wskazany, ale należy mieć z tyłu głowy myśl, że nawet jak nam się nie uda, to… nic się nie stało.

Zamiast patrzeć na kalorie, tłuszcze, czy niezgodność z naszą dietą - proponuję bardziej zwrócić uwagę na ilość, żeby najzwyczajniej w świecie się nie przejeść. Zatrucia pokarmowe i różne problemy żołądkowe spowodowane przejedzeniem to coroczny problem wielu osób.

Na co jeszcze powinniśmy patrzeć? Na… naszą rodzinę. W końcu święta to czas bycia razem, ciepła, miłości i spokoju. Nie psujmy tego nadmiernym skupianiem się na jedzeniu - zamiast tego dużo lepiej pomyśleć o tym, jak spędzić ten czas z najbliższymi.

W końcu Gwiazdka jest tylko raz w roku.

 

Jesień zjawiła się prawie niepostrzeżenie bo nadal jest ciepło i przyjemnie chociaż coraz częściej zjawiają się wietrzne i deszczowe dni. No i światła niestety mamy coraz mniej.

Wrocław – jest jednym z najważniejszych dla mnie miast. Śląsk Wrocław – to najważniejszy dla mnie klub koszykarski w Polsce, a Robert Skibniewski - jest jednym z najbardziej cenionych przeze mnie koszykarzy. Ten rok może być przełomowym w jego życiu, ponieważ zaczyna nowy etap w swojej sportowej karierze, jednocześnie wracając do ukochanego przez siebie miasta.

foto. Andrzej Romański 

Wyjątkowy zawodnik i człowiek, który ma mocny charakter, i który nigdy się nie poddaje. Wielokrotny reprezentant kraju, mistrz Polski i Słowacji, uczestnik rozgrywek Euroligi powrócił w tym sezonie do Wrocławia i zasili skład FutureNet Śląsk Wrocław, z którym będzie walczył o awans do ekstraklasy. To właśnie w tym miejscu, Robert zdobywał największe sukcesy koszykarskie, a teraz będzie również pełnił funkcję asystenta trenera - Radosława Hyżego.

Wrocław to Twój dom, ale kilka minionych lat spędzałeś w innych miastach. Dlaczego zdecydowałeś się na powrót do Wrocławia?

- Dostałem konkretną propozycję z klubu, który chce awansować do ekstraklasy i dodatkowo wracam w domu. Myślę, że gra jest warta świeczki.

Wiem, że w przyszłości chcesz zostać trenerem, czy ten powrót ma związek z tymi planami? Jakie cele sobie postawiłeś sobie w tym sezonie?

- Moja kariera jako zawodnika powoli dobiega końca. To że zostanę trenerem koszykówki wiem od… podstawówki. Jednak jeszcze w tym sezonie za moją pracę będę rozliczany przede wszystkim jako zawodnik. I właśnie jakozawodnik mam pomóc Śląskowi Wrocław awansować do Ekstraklasy. Dodatkowo jako asystent głównego trenera moim zadaniem będzie dzielenie się swoimi spostrzeżeniami i przemyśleniami z pierwszym trenerem. O tym, czy będą przydatne zadecyduje już on sam 

Śląsk to miejsce, z którym wiążesz wiele wspomnień i osiągnięć - cieszysz się, że wracasz na wrocławski parkiet?

- Oj było trochę tych wspomnień i przygód. Ale to temat na osobną rozmowę Pewnie, że się cieszę, w końcu wracam do domu. Do swojego łóżka, do swoich czterech kątów i mam nadzieję, że to już koniec z męczącymi przeprowadzkami.

Decyzja o powrocie narodziła się w tym roku, czy to było Twoje marzenie, aby karierę trenerską rozpocząć w miejscu, w którym zdobyłeś największe sukcesy jako koszykarz?

- Ta decyzja to pełen spontan. Po rozmowie z Radkiem Hyżym spotkałem się z prezesem Michałem Lizakiem, z którym rozmawialiśmy na temat tej współpracy. Już podczas drugiego spotkania podpisałem umowę.

W środowisku wrocławskim duże emocje budziło Twoje przejście do Włocławka (klub koszykarski Śląsk Wrocław i Anwil Włocławek nie darzą się sympatią). Jak ocenisz tamtą sytuację z perspektywy czasu?

- Nie oceniam. Takie jest życie sportowca. Każdy ma święte prawo do własnego zdania. My jako sportowcy jesteśmy profesjonalistami, a to jest nasz zawód i nasz sposób na życie. Jak ktoś ma z tym problem to jest, to jego problem - nie mój.

Planujesz już pozostać docelowo we Wrocławiu? Czy to już czas Roberta Skibniewskiego, który potrzebuje stabilizacji?

- Chciałbym, jednak wszyscy wiemy jak to bywa w tym biznesie. Życie zweryfikuje wszystkie plany.

W nadchodzącym sezonie 2018/2019 Śląsk planuje awans do Ekstraklasy. To Twój cel jako zawodnik, a jakie masz cele na swoją przyszłość trenerską? Grupy młodzieżowe, czy ekstraklasa?

- Mam kilka celów. Jednym z nich jest objęcie stanowiska trenera Ekstraklasy, który odważnie stawia na młodych Polaków.

foto. Andrzej Romański 

Jesteś zasłużonym polskim koszykarzem, od którego można wiele się nauczyć. Po tylu latach grania w różnych miejscach, w reprezentacji, a nawet za granicą - co Twoim zdaniem jest ważne lub najważniejsze w koszykówce i dlaczego?

- Nigdy nie przestawać w siebie wierzyć. Bez względu na okoliczności - nigdy nie przestawać w siebie wierzyć i nie przestawać pracować nad sobą. Tutaj nigdy nie ma końca. Nie pozwolić, aby czynniki zewnętrzne, np. jakieś niemiłe zdarzenie albo zachowanie drugiej osoby, wpłynęło na poczucie własnej wartości. Bez tego daleko nie zajdziemy i nie chodzi tylko o koszykówkę.

Masz jakieś rady dla przyszłych osób grających w koszykówkę lub trenerów?

- Być sobą i nigdy nie przestawać pracować nad sobą! Nie brać wszystkiego do siebie i mieć do siebie dystans. A w stosunkach interpersonalnych cały czas ze sobą rozmawiać. Bo ostatnio coś ta komunikacja między ludźmi szwankuje.

Jak oceniasz rolę psychologii sportu w całym systemie szkolenia jako zawodnik?

- Myślę, że jest bardzo ważna. Każdy z nas jest inny pod względem charakteru, sfery mentalnej czy emocjonalnej. Z każdym trzeba rozmawiać i pracować inaczej. W sporcie zespołowym jest to najważniejsze, a z drugiej strony bardzo trudne żeby z tych rozmaitych charakterów stworzyć jedność.

Czujesz się spełniony jako sportowiec?

- Tak, bo całe życie robię to, co kocham.

 

Robertowi, Radkowi i całej drużynie, która jest mi bliska życzymy powodzenia!

 

Aż korciło mnie żeby napisać piękna starość, bo to o niej dzisiaj chcę napisać. Zastanawiałaś się kiedykolwiek jak to będzie kiedy się zestarzejesz? Jak będziesz wyglądać? Czy będziesz wysiadywała całymi dniami w przychodni, a jedynym zajęciem będzie gotowanie dla wnuków? A może wręcz przeciwnie? Będziesz podróżowała po świecie odkrywając nowe miejsca i wspaniałych ludzi? Muszę przyznać, że sama kilka razy o tym myślałam.

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji