Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Aktualności 2020-06-23

10 przykładowych produktów, które można określić mianem superfoods

Moda na superfoods trwa w najlepsze! Popyt na produkty, które dostały te zaszczytne miano

... Czytaj więcej...

Prezentujemy serię prostych pomysłów żywieniowych, dzięki którym pozostaniesz fit podczas narodowej kwarantanny.

Najskuteczniejszą bronią w walce z koronawirusem jest sprawny układ odpornościowy. Stawiając na zdrowie warto wiedzieć, że oprócz zbilansowanej diety trzeba pamiętać o regularnych posiłkach, nawadnianiu organizmu, wysypianiu się i ruchu, chociażby ćwiczeniach w domu. Niżej prezentujemy garść prostych rad dzięki którym wzmocnimy swoją odporność i zachowamy kondycję w czasie narodowej kwarantanny.

Przede wszystkim, bądź odpowiedzialny - zostań w domu i nie narażaj innych

Liczba osób w Polsce zakażonych koronawirusem rośnie z dnia na dzień. W celu uniknięcia rozprzestrzeniania się wirusa, władze proszą o pozostanie w domach i wychodzenie tylko wwyjątkowych sytuacjach. Aby zminimalizować konieczność wychodzenia po zakupy podczas kwarantanny, warto zaopatrzyć się w żywność o długim terminie przydatności do spożycia. Nasza wiedza o koronawirusie i o sposobach jego zwalczania jest niepełna i zmienna, naukowcy intensywnie pracują nad wynalezieniem lekarstwa i szczepionek. To, co każdy może zrobić we własnym zakresie, to - oprócz unikania kontaktu z ludźmi oraz szczególnego przestrzegania zasad higieny - zadbanie o zdrową, zbilansowaną dietę oraz wzmocnienie odporności organizmu.

Mimo ograniczenia aktywności - pozostań fit

Z powodu zamknięcia basenów i siłowni, ograniczone zostały możliwości zażywania ruchu i uprawiania sportu. Panuje obawa przed wyjściem na wolne powietrze w obawie przed złapaniem koronawirusa. Pozostawanie w domu powoduje, że ruszamy się dużo mniej niż zwykle, a przez to spalamy za mało kalorii. Pojawia się pytanie, jak pozostać fit podczas kwarantanny? Przede wszystkim należy pilnować bilansu kalorycznego, bo z powodu braku aktywności fizycznej dzienne zapotrzebowanie na kalorie będzie mniejsze. Aktywność fizyczna poprawia zdrowie, samopoczucie i odporność, więc nie rezygnujmy z niej całkowicie. Warto znaleźć sposób, aby trenować w domu w czasie pandemii.

Zaopatrz się we właściwe produkty spożywcze

Jeśli szukasz inspiracji na ten czas, aby urozmaicić dietę oraz dostarczyć organizmowi niezbędnych składników odżywczych, dobrym wyborem będą długoterminowe produkty marki SONK0, takie jak: wafle ryżowe, pieczywo i inne chrupiące przysmaki. Wyroby SONKO są niskokaloryczne, ale bogate w składniki odżywcze, które działają korzystnie na nasz układ odpornościowy.

Zdrowy zamiennik pieczywa

Alternatywą dla tradycyjnego chleba mogą być wafle ryżowe SONKO. To smaczna, bezglutenowa przekąska, idealna do przygotowania kanapek z różnorodnymi dodatkami. Możesz je chrupać na okrągło! Świetnie smakują w wersji na słodko, jak i w wytrawnej. Jeden wafel to zaledwie około 35 kcal. SONKO oferuje szeroką gamę wafli ryżowych z różnymi dodatkami, także każdy znajdzie coś dla siebie. Oprócz podstawowej wersji, w ofercie znajdują się wafle, które zawierają wartościowe dodatki - przede wszystkim ziarna i pestki. Możemy wybierać między waflami z pestkami dyni i algami morskimi; z 7 ziarnami i dzikim ryżem; z musli, algami morskimi, bananem i kokosem; z wiesiołkiem i siemieniem lnianym czy też ze słonecznikiem.

Zdrowe przekąski

Jako przekąska do ulubionego serialu lub seansu filmowego sprawdzą się talarki popcornowe, które są wypiekane bez dodatku tłuszczu i stanowią doskonałą alternatywę dla smażonych chipsów ziemniaczanych. Ich wyjątkowy charakter podkreśla kompozycja przypraw i dodatków smakowych, bez zastosowania konserwantów i wzmacniaczy smaku. Są dostępne w smaku papryki, zielonej cebulki i serka fromage. Równie pysznie sprawdzą się extra cienkie wafle superfoods, bogate w błonnik i minerały, z dodatkiem takich superfoods jak: miłka abisyńska z Etiopii, quinoa zwana „złotem Inków” oraz kaniwa.
Mimo trwającej kwarantanny nie zaniedbujmy zdrowych nawyków - warto postawić na zdrowie oraz wzmocnienie odporności zwłaszcza w takim czasie. Oprócz zbilansowanej diety trzeba pamiętać o regularnych posiłkach, nawadnianiu organizmu, wysypianiu się i ruchu, chociażby ćwiczeniach w domu.


Przesłanie od SONKO - zostańcie w domu, dbajcie o siebie, myjcie ręce, odżywiajcie się zdrowo, bądźcie odpowiedzialni. Razem przetrwamy ten trudny czas!

Stylowo zdobią, a przy okazji zamieniają dwutlenek węgla w tlen. Naturalne oczyszczają powietrze i nawilżają. Rośliny mają niesamowitą energię, którą warto wykorzystać dla lepszego samopoczucia i zdrowia. 

Dom bez kwiatów bywa smutny. Wiem coś o tym, bo gdy mój synek zaczął wspinać się na parapety i obrywać, a potem także zjadać liście, musiałam na kilka miesięcy znacznie ograniczyć swoją roślinną kolekcję. Nieustająco miałam poczucie niedosytu. Tak bardzo byłam przyzwyczajona do widoku zieleni i tego obłędnego zapachu, który działał kojąco, że brak dotkliwie odczuwałam Doniczkowe skarby ustawiane na parapetach, podłogach i specjalnych kwietnikach zdobią bowiem nie tylko wnętrze mieszkania. Ich moc zielona moc kojąco wpływa na naszą psychikę i emocje. Dlatego dekorując dom kwiatami dobrze jest wybierać je świadomie i brać pod uwagę ich dobroczynne właściwości. Może ich być o wiele więcej, niż nam się wydaje. 

Kwiaty w domu i w biurze 

Kwiaty wykonują sporą pracę w pomieszczeniach, w których my realizujemy swoje zawodowe zadania. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, ile są w stanie dla nas zrobić i jak bardzo nam pomagają. Są nieocenionym wsparciem w miejscach, w których najczęściej korzystamy z komputera. Rośliny doniczkowe oczyszczają powietrze ze szkodliwych substancji, takich jak benzen i formaldehyd, a także aceton i trójchloroetylen uwalniający się z monitorów. Potrafią nas także odstresować i uspokoić. Nie ma przesady w stwierdzeniu, że są uzdrowicielkami duszy. Już samo patrzenie na nie działa kojąco, pielęgnowanie nas relaksuje i pozwala nawiązać z kwiatami nietypową więź. Tym, którym trudno w to uwierzyć, zalecam roślinną terapię.

Wybór ma znacznie

Nie tylko wygląd roślin się liczy, znacznie cenniejsze są ich właściwości. Szykowna kwiatowa stylistyka potrafi zachwycić, ale jeszcze przyjemniej jest łączyć piękny wygląd z pragmatyzmem i wybierać kwiaty, które w ofercie mają solidne wsparcie dla naszego organizmu. Niektóre gatunki najlepiej sprawdzą się w sypialni, inne w nasłonecznionym salonie, są też takie stworzone do egzystencji w biurze. Nawet, jeśli jesteście roślinnymi laikami, możecie  bez problemu skomponować dobry zestaw kwiatów, które wpłyną przyjemnie na Wasze życie.  Poznajcie 5 roślin, które mają niesamowitą moc.

Skrzydłowiat – idealny do sypialni

Piękne lancetowate liście, o intensywnie zielonym kolorze, wychylające się na wszystkie strony ze wspólnego środka. Latem, a w sprzyjających warunkach nawet zimą – uroczy kwiatostan w formie kolby na długich łodygach. Tak w naszych mieszkaniach prezentował się będzie skrzydłowiat. Nazwę ma wdzięczną i wygląd także niczego sobie. Ze względu na swoje dobroczynne właściwości, doskonale sprawdza się w sypialni. Neutralizuje groźne toksyny, oczyszcza powietrze i uwalnia sporo wody. Dziękidużym liściom nawilża powietrze lepiej niż niejedna maszyna. Skrzydłowiat w sypialni sprzyja regeneracji organizmu, gdy leżymy błogo z książką w dłoniach. W sezonie grzewczym zapobiega wysuszeniu śluzówki nosa, może nas delikatnie chronić przed infekcjami. Warto go też postawić w pokoju dziecięcym, szczególnie jeśli mamy w domu małego alergika lub astmatyka.

Bluszcz – w domu, w biurze i na balkonie

Ten nieco zapomniany, znany wszystkim ze swojej wytrwałości w pięciu się w górę bluszcz, to roślina o wielu właściwościach. Do tego jest niewymagająca – wystarczy raz w tygodniu pamiętać o podlaniu jej i zapewnieniu odpowiedniej infrastruktury do wspinaczki. Bluszcz świetnie oczyszcza powietrze z toksycznych substancji. Znakomicie nadaje się nie tylko do domu i biura, ale też na balkon czy taras. Bluszcz jest dobry na początek naszej przygody z kwiatami, bo jego trwałość i brak wymagań nie zniechęcą nas w tworzeniu roślinnych kompozycji.

Wężownica – w trosce o dotlenienie organizmu

Sansewieria gwinejska, potocznie zwana wężownicą lub językami teściowej to bardzo estetyczny kwiat o barwnej dla oka kolorystyce. Charakterystyczne, wysokie i grube liście rosną w sposób zwarty i sztywny, dzięki czemu roślina nie zajmuje dużo miejsca, za to znakomicie się prezentuje. A do tego spore liście wężownicy wytwarzają dużo potrzebnego nam tlenu. Kwiat funkcjonuje sprawnie, choć nie dostrzegamy zachodzącym w nim reakcji. Większość roślin w ciągu dnia pobiera dwutlenek węgla i oddaje tlen, a nocą proces jest odwrotny. Wężownica natomiast wytwarza tlen przez całą dobę – także, gdy smacznie śpimy. Dzięki temu znakomicie nadaje się do sypialni – zapewnia śpiącym organizmom odpowiednie dotlenienie. Co istotne, ta piękna roślina doniczkowa znacząco redukuje ilość alergenów w powietrzu. Do tego jest wyjątkowo łatwa w utrzymaniu i nie wymaga dużego nasłonecznienia – można ją śmiało postawić nawet w głębi pokoju. 

Zamiokulcas – weteran wśród roślin doniczkowych

Soczyście zielony zamiokulcas zamiolistny to roślina o bardzo atrakcyjnym wyglądzie. Na strzelistych łodygach rosną niewielkie, mięsiste liście. To jedna z najwytrwalszych roślin doniczkowych. W ostatnich latach zamiokulcas zdobył ogromną popularność – głównie ze względu na swój modny wygląd i skromne wymagania. Podobnie, jak bluszcz sugerowany jest początkującym opiekunom roślin doniczkowych, przyda się w domu i w biurze. Nie tylko doskonale oczyszcza powietrze, ale też wykazuje właściwości uspokajające. W biurowej przestrzeni, gdzie stresujące sytuacje pojawiają się niepostrzeżenie, zamiokulcas wesprze pracowników w radzeniu sobie z nadmiernym napięciem. 

Aloes na wszystko

Nieco bardziej wymagający w uprawie jest aloes drzewiasty. To jednak roślina, której warto się poświęcić. Nie tylko skutecznie filtruje powietrze, ale też ma mnóstwo właściwości zdrowotnych. Podnosi odporność, przyspiesza gojenie ran i owrzodzeń, a nawet egzemy. Z aloesu drzewiastego można też przyrządzać dobroczynny sok – zarówno do picia, jak i leczenia zewnętrznego. Roślina ta wymaga dużego nasłonecznia – najlepiej, aby stała na  parapecie od strony południowej. Aloes doskonale sprawdzi się w sypialni.

To zestaw dość uniwersalny, idealny na pierwsze wzmocnienie. Jeśli go wykorzystacie i poczujecie moc roślin, pewnie będziecie chcieli sięgnąć po więcej. Nie wahajcie się, rośliny zupełnie darmowo fundują nam pokłady dobrej energii. Kwiaty są najskuteczniejszym sposobem oczyszczenia powietrza. Łapią kurz, pochłaniają wilgoć i niwelują wpływ szkodliwych substancji na nasz organizm. Rośliny wspierają nas cały czas, ich tempo pracy się różni, ale efekt zawsze jest dla nas korzystny. Troszczmy się więc o nie właściwie. Gdy rośliny lubią cień, stawiajmy je w nim, gdy wolą słońce, niech staną na parapecie od południowej czy zachodniej strony. Podlewajmy je co 2-3 dni, rośliny lubią wilgoć, ale nie powódź. Wiosną dobrze jest je wspomóc nawozem, po to, by przetrwały jak najdłużej. Gdy nasze kwiaty będą silne i zdrowe, ich właściciele też poczują się lepiej. 

 

Gdy za oknem ciemno i zimno, nasz organizm brutalnie reaguje na tę nieprzyjemną aurę spadkiem odporności. Nie jesteśmy jednak skazani na osłabienie i ciągłe infekcje. Możemy skutecznie zaprotestować i wzmocnić ciało kilkoma zabiegami. Wśród nich są: regularny sen, rozgrzewające zupy czy naturalne antybiotyki 

Zima potrafi nas zaskoczyć, pojawić się znienacka i zmrozić do szpiku kości. Pociągamy po tych niespodziankach niewdzięcznie nosem, kaszlemy i narzekamy na drapanie w gardle. Ten niemrawy scenariusz da się zmienić, tylko trzeba poprawki przygotować zanim zimowa aura zacznie nas drażnić. Końcówka jesieni jest idealnym momentem na wzmocnienie, mamy sporo naturalnych możliwości w ofercie i warto je wykorzystać. 

Wyśpij się

Zanim zaczniemy szukać wzmocnienia w dietach i naturalnych produktach bogatych w dobroczynne składniki, zadbajmy o higienę snu. Niestety, w przeciwieństwie do leśnych niedźwiedzi, nie prześpimy całego najbardziej ponurego okresu w roku. Nie o to też chodzi, by spać jak najdłużej, ale by poprawić jakość czasu spędzanego w sypialni.  Regeneracja organizmu jest kluczowa w sprawie odporności. Sen powinien być regularny i odpowiednio długi – minimum 6 godzin.  Na każde 1,5 h snu głębokiego powinno wypadać 15 minut snu w fazie REM. Proste wyliczenie pozwala tak zaplanować godzinę pójścia do łóżka, by budzik zadzwonił w fazie snu płytkiego. Jeśli mamy problem z zaśnięciem, pomocne okażą się napary z melisy. 

Dieta na odporność

Nawet najcieplejsza czapka nie pomoże, gdy nasz organizm nie jest wystarczająco wzmocniony od wewnątrz. Dlatego należy go wspierać odpowiednią dietą. Powinna zawierać dużo produktów bogatych w witaminy i minerały – przede wszystkim warzyw i owoców. Jesień to  jest dobry nie czas na objadanie się przetworzoną żywnością, , słodyczami i daniami smażonymi w głębokim spalonym tłuszczu. Śmieciowe jedzenie osłabia organizm – spada nie tylko odporność, ale też nasze ogólne samopoczucie. Bywamy rozdrażnieni, zmęczeni i zmęczeni. Ratujemy się kolejną filiżanką kawy, a to nie jest dobra propozycja. Lepiej wypić sok z buraka, zjeść sałatkę z brokułami i marchewką.

Jelita są ważne 

Zimą koniecznie zatroszczmy się florę bakteryjną jelit. Wybierajmy produkty bogate w witaminę C. Znajdziemy ją kiszonkach, szpinaku, owocach cytrusowych i kiwi. Gdy brakuje naturalnego słóńca, nasz organizm potrzebuje też dodatkowej dawki witaminy D. Nie zapominajmy więc o tłustych rybach morskich, jajkach i żółtym serze. Układ odpornościowy wzmacnia też witamina A – znajdziemy ją w papryce, brokułach, marchewce, pomidorach i kapuście. W jesiennej diecie nie może też zabrakną królowej kaszy, czyli jaglanki Dobra na śniadanie, obiad i kolację, zawiera wiele cennych składników, m.in. witaminę B i E. Kasza jaglana świetnie sprawdza się podczas kataru – działa osuszająco na śluzówkę nosa, ma właściwości przeciwwirusowe i przeciwgrzybiczne. Do tego oczyszcza jelita i poprawia metabolizm, dzięki czemu pozwala zachować smukłą sylwetkę nawet wtedy, gdy intensywniej rozpieszczamy żołądek. 

Sięgnij po antybiotyk

W zdrowej jesiennej diecie nie może zabraknąć antybiotyków. Oczywiście tych naturalnych. Najlepsze na wzmocnienie odporności są cebula i czosnek. Co istotne, nie tracą one swoich antybakteryjnych właściwości podczas obróbki termicznej. Z powodzeniem można je dodawać do wszelkiego rodzaju potraw. Idealnie pasują do dań wytrawnych, na przykład rozgrzewających zup i gulaszy.

Naturalnym sposobem na wzmocnienie organizmu jesienią jest również miód. Dwie łyżeczki dziennie pomagają budować silny układ odpornościowy. Miód zawiera cenne witaminy i mikroelementy, a także białka enzymatyczne. Rozgrzewa i regeneruje, należy jednak pamiętać, by nie rozpuszczać go w gorących napojach i potrawach. Swoje dobroczynne właściwości miód traci już w temperaturze 60 st. C. Jeśli więc mamy ochotę na pyszną herbatę z miodem, najpierw ją ostudźmy. 

Rozgrzej się zupą

Silny organizm potrzebuje ciepłych posiłków. Zadbajmy o to, by każdego dnia jednym z nich była pyszna zupa. Wybierajmy przepisy na zupy lekkostrawne, rozgrzewające – najlepiej zupy-krem, ponieważ najlepiej przechowują ciepło. Co ciekawe, zupy pomagają zahamować apetyt na słodycze. Obok tradycyjnego rosołu i wszelkiego rodzaju zup warzywnych, sztandarową jesienną potrawą jest oczywiście zupa dyniowa, najlepiej z dodatkiem rozgrzewającego imbiru. 

W zupie jarzynowej nie może zabraknąć marchewki, selera i pietruszki. Nie zapominajmy też o burakach, porze i cebuli. Zamiast zagęszczać zupę mąką, dodajmy do niej fasoli lub soczewicy. Dorzucajmy do naszych zimowych dan dużo przypraw. Nasz organizm doskonale rozgrzeje pieprz, chili, imbir, curry i ostra papryka. Ciepła zupa każdego dnia zapewni nam ochronę przed infekcjami. Gotujmy ją cierpliwie. Według chińskiej teorii pięciu przemian, kilkugodzinne gotowanie np. rosołu zwiększa jego wartość energetyczną. Wykorzystajmy więc czas, gdy tkwimy w domu w pochmurne popołudnie i pozwólmy wszystkim składnikom spokojnie oddać nam to, co mają w sobie najlepszego. 

Krem z białych warzyw

·      3 pietruszki

·      seler

·      por 

·      3 ziemniaki

·      cebula biała

·      2 ząbki czosnku

·      4 łyżki masła

·      litr bulionu warzywnego

·      łyżka świeżego tymianku 

·      pół łyżeczki kuminu rzymskiego

·      łyżeczka kurkumy 

·      łyżeczka kardamonu

·      sól, pieprz

Warzywa umyć, obrać, oczyścić i pokroić w mniejsze kawałki. W dużym garnku rozgrzać masło, wsypać wszystkie przyprawy, podgrzać je przez 2 minuty. Dodać posiekaną cebulę i czosnek, dusić przez minutę i wsypać warzywa. Wymieszać i podsmażać je przez 5 minut. Potem wlać bulion, gotować na małym ogniu przez 15 minut do miękkości. Miękkie warzywa zmiksować na gładki krem. Zagotować. Posypać listkami tymianku.

Słodko w domu

Apetyt na słodycze, który jest naturalny zimą, najlepiej zaspokoić domowymi wypiekami. Szarlotka lub ciasto marchewkowe nie tylko będą pysznie smakować, ale i rozniosą po domu relaksujący aromat, który nas wprawi w dobry nastrój. Są zimowe klasyki, które nigdy nie wyjdą z mody, więc zostawiam pyszne przepisy: 

Ciasto marchewkowe

Składniki:

·      4 marchewki starte

·      200 g mąki razowej

·      2 jajka

·      150 g masła

·       3/4 szklanki miodu

·      2 łyżeczki proszku do pieczenia

·      łyżeczka sody

·      2 łyżeczki cynamonu

·      łyżeczka gałki muszkatołowej

·      pół szklanki suszonej żurawiny

·      skórka otarta z połówki pomarańczy

·      sok z połówki pomarańczy

·      łyżeczka cukru pudru

Mąkę przesiać, wymieszać z proszkiem, sodą, cynamonem i gałką. Masło roztopić i dodać do mąki. Jajka utrzeć z miodem i wlać do masy z mąki. Dodać marchewkę, sok i skórkę z pomarańczy. Wymieszać dobrze i na końcu wsypać żurawinę. Keksówkę wysmarować masłem, włożyć do niej ciasto. Piec w 180  stopniach przez 50 minut. Po wyjęciu z piekarnika wystudzić i oprószyć cukrem pudrem.

Tarta cytrynowa ze śliwkami 

·      300 g mąki

·      120 g cukru

·      100 g masła

·      2 jajka

·      łyżeczka proszku do pieczenia

·      4 śliwki

Krem: 

·      skórka i sok z 3 cytryn

·      120 g cukru

·      30 g masła

·      3 jajka

Krem:

Wszystkie składniki poza sokiem z cytryny przełożyć do miski i zmiksować. Gdy krem będzie gładki, dopiero wtedy wlać sok z cytryny. Przełożyć krem na patelnię i podgrzewać aż masa się zagęści. Mieszać ją, żeby się nie przypaliła. Gęsty krem zostawić do ostudzenia.

Ciasto: 

Wszystkie składniki – poza śliwkami, przesypać do miski lub miksera. Wyrobić ciasto i podzielić je na 2 nierówne części. Większą rozwałkować i włożyć do tortownicy. Drugą też rozwałkować, tak by miała średnicę przykrywającą tortownicę. Obie części schłodzić w lodówce przez 30 minut. Po schłodzeniu nałożyć krem na ciasto w foremce, na nim ułożyć wypestkowane i pokrojone w ćwiartki śliwki. Owoce przykryć drugim ciastem. Piekarnik nagrzać do 180stopni. Wstawić do niego tortownicę i piec ciasto przez 30 minut. 

Zdrowej zimy!

 

 

 

Otyłość jest plagą naszego społeczeństwa. Coraz więcej dzieci jest otyłych, a otyłe dziecko to bardzo często otyły dorosły. Duży nacisk powinno się w tej chwili kłaść na zapobieganie otyłości, jest to znacznie tańsze i zdrowsze niż leczenie jego skutków. Dietetyka jako dziedzina zapobiegająca nadmiernemu wzrostowi masy ciała staje się coraz bardziej popularna. Wraz z nią niestety tak samo diety cud, mity dietetyczne i różne mniej lub bardziej groźne alternatywne podejścia do żywienia. 

Każdy z nas już wie, że należy maksymalnie ograniczyć spożycie cukru w diecie. Ale co to znaczy? Czy tylko cukier stołowy (sacharoza), czy może też słodkie wypieki, cukier owocowy, napoje, owoce, chleb? Teoretycznie wszystkie z wymienionych produktów przekształcają się w glukozę w naszym organizmie. WHO rekomenduje ograniczenie dziennego spożycia wolnych cukrów do mniej niż 10% dziennego spożycia energii, a dalsza redukcja do poniżej 5% (ok 25 gramów) dziennie jest rekomendowana. Co to oznacza w praktyce? Ograniczenie cukrów dodanych – monosacharydów (glukoza, fruktoza) i disacharydów (sacharoza) – do słodzenia, wypieków, w napojach, w cukierkach itd. Nie musimy się obawiać o cukier w owocach. Ale czy na pewno?

Owoce zawierają duże ilości cukrów prostych (glukozy, fruktozy, sacharozy), które odpowiadają za epidemię otyłości. Można by było podejrzewać, że ich ograniczenie wiązałoby się z mniejszym ryzykiem otyłości oraz zmniejszeniem masy ciała. Jednakże badania epidemiologiczne konsekwentnie wykazują, że owoce ma działanie przeciwdziałające otyłości, cukrzycy i chorobom sercowo naczyniowym. Dlaczego?

Jest parę mechanizmów odpowiedzialnych za przeciwdziałanie otyłości i nadwadze:

1. Spożywanie owoców powoduje większe uczucie sytości niż spożywanie takiej samej ilości soków, a dzięki temu mniejsze spożycie energii. Większość owoców zawiera spore ilości błonnika. Pęcznieje on w żołądku dając większe uczucie sytości, a dzięki temu zmniejsza się ilość spożytej energii. Błonnik rozpuszczalny, który tworzy żelowe środowisko, opóźnia opróżnianie żołądka, zmniejsza aktywność enzymów odpowiedzialnych za trawienie węglowodanów, tłuszczu i białka. Dłuższe przebywanie składników odżywczych w świetle jelita zwiększa wydzielanie hormonów sytości, co w konsekwencji zmniejsza uczucie głodu i spożycie kalorii.

2. Mikroskładniki odżywcze (witaminy, minerały) występujące w owocach wpływają na szlaki metaboliczne związane z otyłością. Na przykład niedobory niektórych witamin i minerałów skorelowane są z większym odkładaniem tkanki tłuszczowej. Jednym z mechanizmów jest większa oporność na leptynę (hormon związany m.in. uczuciem sytości) przy niedoborze mikroskładników. Spożywanie różnych owoców zapewnia dostarczenie wielu mikroelementów odpowiedzialnych za przeciwdziałanie otyłości.

3. Owoce zawierają dodatkowo różnego rodzaje fitozwiązki, przede wszystkim związki fenolowe, takie jak kwas kawowy, resweratrol, antocyjany, katechiny czy cyjanidyny. Mają one różnoraki wpływ na organizm, między innymi zawierają antyoksydanty, które zmniejszają stres oksydacyjny, mają działanie zmniejszające powstawanie komórek tłuszczowych, pobudzają lipolizę. Najwięcej związków fenolowych mają jagody, jeżyny, granat, żurawina, śliwka i jabłko.

4. Błonnik zawarty w owocach zmienia florę bakteryjną w jelitach wpływając korzystnie na zdrowie. Nieprawidłowa mikroflora jelitowa zwiększa ryzyko rozwoju otyłości. Osoby otyłe mają niekorzystną florę bakteryjną w porównaniu z osobami szczupłymi.

Wszystkie te korzyści osiągamy jedząc owoce świeże. Owoce suszone nie są niezdrowe, ale możemy zjeść znacznie większą ich ilość, ich indeks glikemiczny jest dużo wyższy oraz nie zawierają już prawie wody. Chciałabym zaznaczyć również, że owoce to nie soki! Soki produkowane są z owoców, ale nie posiadają już skórki ani błonnika (prawie), nie musimy ich również gryźć, szybciej i łatwiej się przyswajają. Soki nie dają nam uczucia sytości i nie zmniejszają ryzyka zachorowania na cukrzycę typu 2 z uwagi na inną odpowiedź glikemiczną po ich spożyciu (szybciej i bardziej zwiększają poziom glukozy we krwi). Szklanka soku np. jabłkowego ma ok 100 kcal, jedno jabłko (ok 150 g) ma tylko 75 kcal. Łatwo jest wypić 2 szklanki soku, ale ciężej byłoby zjeść prawie 3 całe jabłka, prawda? Nie chciałabym być źle zrozumiana – soki nie są niezdrowe, po prostu nie są aż tak zdrowe jak całe owoce. Soki mogą być dobrym źródłem energii dla osób bardzo aktywnych fizycznie, np. dla sportowców, których dzienne zapotrzebowanie często przekracza 4000 kcal oraz w czasie zwiększonego zapotrzebowania na węglowodany, np. podczas długiego treningu – zawsze to lepsza alternatywa dla słodzonych napojów. 

 

Smakosze są wyjątkowo wdzięczni do obdarowywania prezentami. Ucieszy ich każde wsparcie w kuchni. Mają słabość do gadżetów ułatwiających przygotowywanie aromatycznych dań, więc warto przy wyborze niespodzianek wiedzieć, jakie hity kulinarny rynek ma w ofercie. I choć w kalendarz sugeruje, że mamy czas na kompletowanie podarunków, nie zostawiajmy tych decyzji na ostatnią chwilę. Niech te zakupy i nam sprawią frajdę. 

Jesień jeszcze otula nas swoim szelestem i rozpieszcza w tym roku słoneczną aurą, co może dawać złudne wrażenie, że na wybór prezentów mamy sporo czasu. Tymczasem zima nieubłagalnie drepcze ku naszej rzeczywistości, a razem z nią co najmniej kilka prezentowych okazji do wykorzystania. Planowanie upominków, które wywołają uśmiech na twarzach naszych najbliższych może być i dla nas przyjemnością niebywałą, tylko nie powinniśmy takich refleksji snuć w pośpiechu. Dobra herbata, ciepły koc i kartka w ręku – to właściwy scenariusz do zrealizowania w tej sprawie. Jeśli w gronie rodziny lub przyjaciół mamy smakosza, kogoś kto kocha mieszać w garnkach i wypatruje z zapałem czasu emisji programów kulinarnych, przygotujmy dla niego coś pysznego. 

Zamiast ciepłych skarpet

Skarpety w ciastka i sweter z pierniczkami możemy sobie darować. Kuchcik wie, co mu z sercu gra i nie musi tego demonstrować światu garderobą. On pokazuje siebie przez pryzmat swoich smakołyków i w ich przygotowaniu potrzebuje wsparcia. Mamy obfity wybór i z lekkością dostosujemy go do naszych finansowych możliwości. Zadanie ułatwią też odpowiedzi na konkretne pytania, bo prezenty dla smakoszy można podzielić na kilka kategorii:

·       Coś, czego jeszcze nie ma w swojej kuchni

·       Coś, co zdecydowanie ułatwi mu kulinarne życie

·       Coś, co bezpośrednio ucieszy jego podniebienie

Pakiet pomysłów niech będzie inspiracją, można go dowolnie modyfikować i dostosowywać do konkretnych osób. 

Zestaw noży kuchennych… i nie tylko!

To propozycja nie tylko dla osób, które mogą przeznaczyć na prezent dużo gotówki. Na rynku dostępnych jest mnóstwo produktów, które spokojnie mieszczą się w skromnym budżecie. Nie chodzi przy tym o zwykłe noże (chyba, że mamy dość narzekania naszego kulinarnego przyjaciela na jego stary komplet), ale o nieco bardziej wyrafinowane narzędzia. Nie każdy wie, że zioła powinno się siekać specjalnie wygiętym ostrzem. Taki prezent może sprawić, że nasz smakosz poczuje się prawdziwym fachowcem. Kosztuje od 30 do 50 złotych, a dostarczony z doniczką świeżych ziół będzie wyglądał pysznie i zachęcał do natychmiastowego wypróbowania. 

Ostre cięcie 

Jeden porządny nóż szefa kuchni kosztuje kilkaset złotych. To inwestycja na lata, więc jeśli nad nią się zastanawiacie, może warto ją sfinansować z kilku źródeł? Namówicie rodzinę czy przyjaciół do wsparcia takiego prezentu. Zamiast kupować kilku osobnych – zatroszczcie się o jeden wyjątkowy, który pokroi tony marchewek, kalarepy i poradzi sobie z najtwardszą dynią. Nóż dopasowany do wielkości dłoni może mieć nawet personalizowany grawer z imieniem domowego szefa kuchni. 

Przydatne drobiazgi

Elektryczny korkociąg, obieraczka do cytrusów, specjalne okulary do krojenia cebuli, oryginalne foremki, słój z kranikiem na lemoniadę, zestaw do domowego sushi, stojak na książkę kucharską, notes na przepisy, fartuszek z imieniem, tablica z listą zakupów, zestaw woreczków na zakupy, , młynek do przypraw, podręczna kawiarka, stylowe miarki, deska do krojenia to gadżety, których cena nie przekracza 50 złotych, a będą wsparciem dla kulinarnego talentu obdarowanego. Te rzeczy nie zagracą też kuchni, co w przypadku kolekcjonerów smakoszy ma znaczenie niebywałe, bo przecież oni sami regularnie uzupełniają swoje zestawy. 

Voucher do restauracji

Taki prezent ucieszy zarówno tych, którzy kochają gotować, jak i tych, którzy po prostu lubią dobrze zjeść. Wybierając lokal, bądźcie oryginalni i zasugerujcie się zasłyszanymi potrzebami. Może Wasz bliski wspominał o restauracji, którą polecała jego ulubiona krytyczka kulinarna? Albo po podróży do Gruzji ma apetyt na powtórzenie wrażeń w miejscowych warunkach. Zróbcie rekonesans i zafundujecie mu bilet, który ucieszy jego kubki smakowe. Coraz więcej restauracji ma taką opcję w swojej ofercie. Zaproszenie jest pięknie zapakowane, więc od razu podsyca apetyt. 

Kurs kulinarny

Aromatyczny ramen, domowo kręcony makaron albo pieczenie ciast bez mąki i masła. Propozycji kulinarnych szkoleń jest mnóstwo. Można je dostosować do preferencji, wieku umiejętności obdarowywanego. Może ktoś marzy o lekcji z ulubionym szefem kuchni? Albo chciałby okiełznać lepienie bezglutenowych pierogów. Wszystko jest do zrobienia, biletem na zajęcia możecie ułatwić swojemu smakoszowi zadanie.

Smaczny prezent

Smakoszom przyjemność można też zafundować we własnej kuchni. Co powiecie na zestaw kruchych ciasteczek obwiązanych wstążką albo trufle kokosowe? Pysznie sprawdzą się domowe nalewki, rozgrzewające napary i tradycyjne pierniki.  Te wykonane własnoręcznie zyskują sentymentalną wartość. Ułożone wdzięcznie w tekturowym pudełku lub puszce przypominają wyrażają nasze uczucia. I zasmakują każdemu. 

Przepis na pyszne pierniki:

·       100 g masła

·       2 jajka

·       400 g miodu

·       500 g mąki (najlepiej żytniej)

·       200 g cukru

·       2 łyżeczki sody oczyszczonej

·       Łyżeczka cynamonu

·       ½ łyżeczki goździków

W niewielkim rondlu rozpuścić masło, cukier i miód. Pozostawić do ostudzenia. Dodać wszystkie pozostałe składniki i wyrobić na gładką masę. Ciasto rozwałkować na posypanej mąką blasze i za pomocą foremek wyciąć pierniczki. Piec w temperaturze 220 st. C przez około 20 minut. Upieczone i ostudzone pierniczki polewamy rozpuszczoną czekoladą. Z kandyzowanej skórki pomarańczowej lub specjalnej polewy możemy stworzyć spersonalizowany napis lub kształt – serduszko, gwiazdkę itp. Zanim trafią do rąk obdarowywanego, pierniczki powinny postać kilka dni w zamkniętym słoju, gdzie dojrzeją i zmiękną. Zawinięte pojedynczo w papier, w pięknym pudełku, z pewnością zachwycą naszego smakosza (i pozostałych gości, którzy na pewno nie powstrzymają się przed podjadaniem!)

Trufle czekoladowe

·       100 ml śmietany 36%

·       3 łyżki miodu

·       300 g czekolady gorzkiej

·       100 g ugotowanej kaszy jaglanej

·       Skórka z pomarańczy

·       3 – 4 łyżki posiekanych orzechów

Śmietanę podgrzać z miodem, do gorącej dodać posiekaną czekoladę i mieszać do rozpuszczenia. Potem połączyć z zimną kaszą i skórką z pomarańczy. Masę wyłożyć do miski i schłodzić w lodówce przez godzinę aż stwardnieje. Zimną wyjąć, lepić niewielkie kulki, a każdą obtaczać w posiekanych orzechach lub kakao.

Ciastka od Mikołaja

·       150 g masła

·       100 g cukru

·       2 żółtka

·       skórka otarta z 1 dużej pomarańczy

·       250 g mąki

·       50g gorzkiej czekolady

Masło utrzeć z cukrem do białości, a potem do masy dodać żółtka i dalej ucierać aż krem będzie puszysty. Następnie wsypać skórkę z pomarańczy oraz mąkę i zagnieść ciasto Ciasto schłodzić w lodówce przez 30 minut. Wałkować na grubość około 5 centymetrów i wycinać foremkami dowolne wzory. Nagrzać piekarnik do 180 stopni i piec niecałe 10 minut. Wystudzić i dekorować rozpuszczoną czekoladą, cukrem pudrem lub zostawić czyste. 

Chałwa piernikowa

·       300 g sezamu

·       łyżka oliwy lub oleju

·       łyżka miodu

·       4łyżki kakao

·       Łyżeczka przyprawy do piernika bez mąki

 

Sezam uprażyć na suchej patelni i ciepły przełożyć do blednera. Zmiksować na dość gładką masę z olejem lub oliwą. Dodaj miód, kakao, przyprawę do piernika. Wymieszać dobrze. Masę wyłożyć do formy do pieczenia lub silikonowego pudełka. Włożyć do lodówki na 3-4 godziny. Po tym czasie chałwę wyjąć i pokroić na mniejsze kawałki. 

Nie tylko pyszne, ale i bardzo zdrowe – grzyby. O tej porze roku stają się istotnym elementem polskiej kuchni. Jeśli chcecie, by to była smaczna jesień, wybierzcie się na grzybobranie, a przed nim poznajcie najważniejsze zasady udanego zbierania. Ważne jest nie tylko to, jakie okazy wkładamy do koszyka, ale też jak to robimy. W lesie obowiązuje pewien nienaruszalny katalog zasad, którego przestrzeganie ma wpływ na jakość przyrody.

 
Polacy są najwytrwalszymi grzybiarzami. Sąsiedzi z Niemiec obserwują te nasze wypełnione kosze ukradkiem i nie mogą się nadziwić, że tak sami chętnie od świtu przemierzamy kolejne alejki w poszukiwaniu dorodnych okazów. Kolekcjonujemy prawdziwki do suszenia, podgrzybki na zupę, maślaki do wymieszania w potrawce, lubimy smażyć rydze, marynować gąski i kurki. W ostatnich latach zbieranie grzybów stało się modą. Kiedyś zakłady pracy organizowały weekendowe wyjazdy do lasu, teraz takie akcje pojawiają się na portalach społecznościowych. Grupa entuzjastów szuka nowego hobby i pragnie być bliżej natury. Można potem wrzuć zdjęcie z dorodnym prawdziwkiem i zbierać pochlebne komentarze. Do takiego sukcesu trzeba jednak pewnej wiedzy. Dziś ją serwuję w dość obfitej dawce. 
Jak się nie otruć? 
Najważniejszym zadaniem grzybiarza – zarówno początkującego, jak i tego, co o grzybach wie więcej niż napisano w encyklopedii -  jest odróżnienie grzyba jadalnego od niejadalnego i trującego. Banał? Moi drodzy, tylko w Polsce występuje 1400 gatunków jadalnych grzybów. Nie ma się, co wstydzić zaglądania do atlasu i wspierania swojej intuicji. To zawsze przyniesie – w przypadku wątpliwości korzyść. Dla naszego zdrowia i samopoczucia. Ci, którzy dopiero łapią bakcyla, niech zachowają spokój i nie popadają w panikę. Zapamiętywanie setek różnych odmian nie ma zbyt wiele sensu, ponieważ na początek najlepiej ograniczyć wybór do kilku najpewniejszych gatunków. Prawdziwek jest nie do podrobienia czy kurka. Bez szaleństw, roztropnie, krok po kroku wypełniajcie te wiklinowe koszyki. 
Gąbki i blaszki robią różnicę 
Jedną z podpowiedzi dla Was niech będzie ta, że niektórzy dzielą grzyby na dwie kategorie: z gąbką pod kapeluszem, które można zjeść, i te z blaszkami, które omija się szerokim łukiem. Jedno jest pewne: dzięki respektowaniu tej zasady nie umrzemy, ponieważ grzyby śmiertelnie trujące - z muchomorem sromotnikowym na czele - to właśnie te z blaszkami. Z drugiej strony jednak nasze żołądki mogą mocno ucierpieć po zjedzeniu np. borowika szatańskiego lub ponurego – grzybów bardzo podobnych do jadalnych podgrzybków, jednak silnie szkodzących, gdy są degustowane surowe. Poza tym przestrzegając tej zasady pozbawiamy się wyjątkowej przyjemności zjedzenia chociażby kani, opieńków, kurek czy gąsek. I jak tu nie zwariować w gąszczu grzybowej różnorodności?
Wskazówka: Najlepiej wziąć przewodnika. Eksperta, któremu możemy zaufać. Tacy ludzi mają swoje wytyczone ścieżki, wiedzą pod którym mchem grzyb się kryje i błyskawicznie dokonują selekcji. Są też na tle rozsądni, że jeśli mają wątpliwości – znalezionych szemranych okazów nie zrywają.  Szczególnie dotyczy to gatunków, które mają swoich łudząco podobnych krewnych wśród tych, które potrafią nam zafundować nieprzyjemną żołądkową rewolucję. W najlepszym wypadku. 
Jedz grzyby na zdrowie
Grzyby zbieramy przecież dla zdrowia, więc lepiej ograniczać działania niepożądane. Wprawdzie u wielu osób wciąż pokutuje przeświadczenie, iż grzyby nie mają zbyt wielu wartości odżywczych. To zła opinia, którą należy zlekceważyć! Grzyby bowiem zawierają mnóstwo cennych witamin i minerałów. Znajdziemy w nich m.in. witaminę D, C, K, E, A i witaminy z grupy B. Stanowią bogate źródło selenu, który chroni przed chorobami serca i działa antynowotworowo. Zajadając się grzybami, dostarczamy naszemu organizmowi cennych pierwiastków, takich jak cynk, potas, jod, żelazo, miedź, wapń, fosfor i sód. To darmowy pakiet wspierający nasz organizm. I to tego fundujący smak nie do podrobienia. Nic nie smakuje tak aromatycznie i intensywnie, jak grzybowa zupa z łazankami, sos z tymiankiem czy duszone na maśle kapelusze rydzy. 

MIT: Wbrew pozorom grzyby też wcale nie są ciężkostrawne. To sposób, w jaki je podajemy, obfitujący w zasmażki i tłuste sosy, powoduje uczucie ciężkości po obiedzie, w którym występują w głównej roli. Z pewnością też od zjedzenia grzybów nie utyjemy – zawartość tłuszczu wynosi w nich zaledwie 5%. 
 
ZALETA: Grzyby zawierają też specyficzne steroidy grzybowe – o wiele cenniejsze od sterydów pochodzenia zwierzęcego. Obniżają poziom złego cholesterolu, wspomagają pracę jelit, usuwają z organizmu szkodliwe pierwiastki, wzmacniają nerki, zwalczają wirusy, regulują krzepliwość krwi i zapobiegają zatorom.


Zbieraj grzybki do koszyczka
Moda na grzybobranie przyciąga ludzi, którzy zupełnie ignorują o leśny savoir vivre. A on istnieje od lat i nie można go lekceważyć. 
Kulturalny grzybiarz:

- dba o grzybnię. 
Gdy więc znajduje okaz, który chce mieć w swojej kuchni, ostrym nożykiem wycina go tuż przy ziemi. Tkwiącą w ziemi podstawę trzonu pozostawia i przykrywa ściółką. Dzięki temu grzybnia nie wyschnie, a za jakiś czas w tym miejscu pojawią się nowe grzyby. Jeśli trzeba wyjąć grzyb z całym trzonem (to ważne np. przy zbieraniu grzybów podobnych do muchomorów, których trzon warto dokładnie obejrzeć), należy go delikatnie go wykręcić.
- nie niszczy grzybów 
Nawet jeśli grzyby, które zwabiły nas z daleka ponętnym wyglądem okazały się niejadalne – w  żadnym wypadku nie mścimy się na nich, kopiąc lub wyrywając je z podłoża! Usprawiedliwieniem takiego zachowania nie jest też chęć „ocalenia” innych grzybiarzy przez podobnym rozczarowaniem. Okazy, których my nie jemy, stanowią pożywienie dla leśnych zwierząt. Niszcząc je, niszczymy grzybnię i zaburzamy naturalny rytm życia lasu.
- ma swój koszyk 
grzybom najlepiej jest w wiklinowym koszyku, a nie w  foliowej torebce. W reklamówce szybko zaczną się pocić, a to z kolei doprowadzi do wytworzenia się niebezpiecznych substancji chemicznych i rozwoju mikroorganizmów. 
- nie marnuje czasu
Po powrocie do domu trzeba, jak najszybciej przebrać zbiory, oczyścić grzyby i przerobić je na sos, zostawić do suszenia czy mrożenia. Grzyby nie lubią czekać. 


 
Grzyb na talerzu
Grzyby są niesamowitym źródłem kulinarnych inspiracji. Mogą być uzupełnieniem dania, ale i z powodzeniem odegrają i główną rolę. Niektóre nawet nie wymagają termicznej obróbki. Jeśli chcecie się w nich rozsmakować, spróbujcie na początek moich przepisów:
 
Puder z suszonych kanii
Kanie dokładnie oczyść, a potem posiekaj i ususz w piekarniku w 70 stopniach lub na suszarce. Wysuszone kanie przełóż do blendera  i rozdrobnij tak, by powstał puder. Przechowuj go w zamkniętym słoiku. Doprawiaj nim sosy i zupy.

Rydze w maśle tymiankowym 

- małe rydze 

- 2 łyżki klarowanego masła

- kilka gałązek tymianku

- sól/pieprz

- skórka z cytryny

- ząbek czosnku

Rydze oczyść pędzelkiem. Na patelni rozpuść masło, wrzuć gałązki tymianku, skórkę z cytryny i posiekany czosnek. Dodaj rydze i smaż je przez około 2 minuty. Dopraw solą, pieprzem i przełóż na talerz. Możesz je podawać z ugotowaną kaszą gryczaną. 
 
Carpaccio z prawdziwków

- 2-3 prawdziwki

- sok z cytryny

- sól, pieprz

- garść startego parmezanu

- rukola
Prawdziwki oczyść, pokrój w cienkie plasterki i je na talerzu. Skrop mocno oliwą i sokiem z cytryny. Dopraw solą i pieprzem, posyp parmezanem i rukolą. 

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji