Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Aktualności 2018-07-11

Twoja babcia też była zero waste!

Zero waste ma mocne wejście w tym roku, coraz więcej hasztagów na Instagramie i okładki w

... Czytaj więcej...

Trwa Wimbledon, więc to idealna pora, by porozmawiać o tenisie. Moim rozmówcą jest Maciej Jabłoński - polski tenisista, zwycięzca wielu ogólnopolskich turniejów, notowany na listach światowych ATP - brzmi imponująco, ale jak się okazuje kryje się za tym dużo cierpienia, bólu i poświęceń. Liczne kontuzje i operacje, w związku z którymi przez wielu został skreślony jako sportowiec, narodziły w nim wielką motywacją do walki. Ten wywiad jest symbolem tego, że “wszystko jest możliwe”. Przedstawiam jednego z najdzielniejszych zawodników, których poznałam na swojej zawodowej drodze - psychologa sportu.

Jak zaczęła się Twoja przygoda, a właściwie miłość do tenisa?

Zaczynałem przygodę ze sportem od koszykówki i to z nią wiązałem przyszłość. Do 15 roku życia tenis był raczej uzupełnieniem moich treningów koszykarskich, ale kontuzje sprawiły, że musiałem coś wybrać i wybrałem tenis. Mój staw skokowy nie wytrzymywał zbyt dużych obciążeń skocznościowych, co zdecydowanie wykluczyło koszykówkę, a w tenisie nie przeszkadzało.

Czy po rozpoczęciu kariery tenisisty nadal pojawiały się kontuzje?

Tak, niestety z kontuzjami zmagam się regularnie. Miałem nawet 2-letnią przerwę od trenowania. Przeszedłem w tym okresie 4 poważne operacje. Wszystkie problemy spowodował staw skokowy, który nie był zbyt stabilny. Przez to całe ciało pracowało nienaturalnie i stąd szereg urazów. Wielu lekarzy nie dawało mi szans na powrót do sportu, ale nie poddałem się i mimo wszystko szukałem dalej rozwiązań. Udało się znaleźć taką alternatywę, dzięki której mogę realizować swoje marzenia z rakietą w ręku.

Po takich przejściach z pewnością masz ogromną wiedzę na temat powrotów do formy i wiele cennych wskazówek dla innych sportowców...?

Na pewno nigdy nie można się poddawać. Często wydaje się, że sytuacja jest beznadziejna i nie mamy szans na powrót do sportu. Słyszałem to z ust wielu specjalistów, ale trzeba szukać dalej i walczyć. Kontuzje kształtują charakter i często sportowcy wracają po nich silniejsi, bardziej zmotywowani, chcą coś udowodnić. Trzeba znieść ból i monotonię treningu, który musimy wykonywać po operacji. Najlepiej zacisnąć zęby i robić wszystko, to co każe fizjoterapeuta, a czas wolny który mamy też można wykorzystać np. na trening mentalny.

To teraz opowiedz jak wygląda “zwyczajny” dzień w życiu tenisisty?

W dzień treningowy, kiedy jestem w domu, z reguły mam dwie sesje treningowe na korcie (łącznie 3,5 do 4 godzin) i jedną na siłowni lub w terenie (do 1,5 godziny). Na korcie nie tylko gram w tenisa, ale też duży nacisk kładę na sprawność fizyczną i wykonuję szereg ćwiczeń na poprawę mojej szybkości, zwrotności, dynamiki i wytrzymałości. Jeżeli chodzi o tenisa to plan treningowy ustalamy z trenerem na bieżąco w zależności od potrzeb, więc nie ma konkretnego wzoru. W każdym tygodniu mam dwa treningi stabilizacyjne na siłowni, które poprawiają moją świadomość ciała i pracę mięśni głębokich. Zajęcia w terenie to głównie treningi obwodowe, które rozwijają mnie wszechstronnie. Ponadto jako uzupełnienie dwa razy w tygodniu odbywam sesję „gyrtonicu”. To nowoczesna metoda treningowa, która rozwija mięśnie głębokie, świadomość swoich ruchów, uczy płynności i lekkości.

Czy jest szansa na chwilę relaksu i odpoczynku po tak intensywnym dniu?

Po całym dniu treningów oczywiście bardzo ważna jest odnowa i wypoczynek. Regularnie widzę się ze swoim fizjoterapeutą (ok. 3 razy w tygodniu). Codziennie wieczorem skupiam się na rolowaniu i rozciąganiu, co często zajmuje nawet półtorej godziny. Często robię wizualizację połączoną z relaksacją zwłaszcza gdy jestem na turnieju.

Czym jest dla Ciebie praca z psychologiem sportu?

Regularnie spotykam się z moim psychologiem. W każdym sporcie zawodnicy mają wiele problemów, z którymi ciężko poradzić sobie samemu i takie wsparcie jest jak najbardziej potrzebne. Współpraca z dobrym specjalistą może przynieść tylko korzyści. Podczas spotkań z psychologiem dużo rozmawiamy i budujemy moją pewność siebie, wzmacniamy motywację. Dostaję także szereg ćwiczeń na koncentrację, kontrolę emocji, radzenie sobie ze stresem. Nawet najmniejszy szczegół może okazać się kluczem do sukcesu.

Mógłbyś przybliżyć na czym polegają takie ćwiczenia i czy są one skuteczne?

Zdecydowanie pomagają, mój trener szybko zauważył na korcie efekty pracy z psychologiem, a wynik wielu ćwiczeń można łatwo zweryfikować samemu. Niektóre ćwiczenia wykonuję podczas spotkań na komputerze w specjalnym programie i tam mogę analizować wyniki i regularnie śledzić swoje postępy. Ponadto wykonuję ćwiczenia oddechowe, które mnie wyciszają i w trudnych momentach na korcie łatwiej zapanować nad emocjami. Trening koncentracji, to kolejna sfera, gdzie mam dużo ćwiczeń. Polegają one na codziennym wzmacnianiu uważności rozwiązując różne zadania. Do tego wcześniej wspomniana relaksacja z wizualizacją.

Co tak naprawdę dała Ci współpraca z psychologiem sportu?

Przede wszystkim zacząłem lepiej radzić z sobie ze stresem podczas meczu. Kiedyś napięcie meczowe nie pozwalało mi grać na swoim poziomie, a współpraca z psychologiem nauczyła mnie jak sobie z tym poradzić. Teraz nawet gdy czuję to napięcie umiem reagować i z nim walczyć. Kolejny aspekt to poprawa koncentracji, którą jestem w stanie utrzymywać na najwyższym poziomie w najważniejszych momentach. Dzięki psychologii sportu na pewno też lepiej rozumiem siebie i łatwiej mi kontrolować swoje emocje, a także odpowiednio na nie reagować.

Jakie aspekty są kluczowe w życiu i rozwoju profesjonalnego sportowca?

Poza wspomnianą wcześniej odnową i regeneracją kluczową rolę odgrywa dieta i sen. Osiem godzin snu to minimum potrzebne dla organizmu aby odpowiednio odpocząć przed następnym dniem pełnym treningów.

Jak wygląda Twoja codzienna dieta? Na co zwracasz szczególną uwagę?

To co dostarczamy swojemu organizmowi, czyli zjemy oczywiście przekłada się na to, jak później funkcjonujemy i ile mamy siły. Nie sposób efektywnie trenować cały dzień, gdy nie zjemy wartościowych posiłków. Jedzenie jest naszym paliwem i bez właściwej diety po prostu źle się czujemy i nie możemy w pełni wykorzystać naszych możliwości. Jeżeli chodzi o przykładowe posiłki, to na śniadanie owsianka zazwyczaj z mieszanką orzechów i dużą ilością świeżych owoców. Następny posiłek to np. humus ze świeżymi warzywami i koktajl owocowo-warzywny. Na lunch makaron z kurczakiem i warzywami. Popołudniowa przekąska to awokado z prażonymi migdałami i owoce. Na kolacje (to mój największy posiłek) krem z warzyw, łosoś z komosą ryżową i sałatka ze świeżych warzyw.

Zawodowe trenowanie tenisa wiąże się często z dalekimi i długimi podróżami - gdzie najdalej byłeś?

Zdarza się, że nie ma mnie 3-4 tygodnie, wracam na tydzień i znowu wyjazd na niespełna miesiąc. W tenisie trzeba dużo jeździć, ponieważ w każdym tygodniu zdobywa się punkty do rankingu i im lepsze wyniki tym wyższe miejsce, a żeby osiągać dobre wyniki to wiadomo, że musimy grać turnieje. Najdalej byłem w Tajlandii i spędziłem tam 4 tygodnie.

Jak sobie radzisz z aklimatyzacją w nowych krajach?

Wszystko zależy od miejsca, ale pierwsze dni zazwyczaj są ciężkie. Najgorzej, gdy muszę jechać na turniej sam i wszystko jest na mojej głowie. Najtrudniej o aklimatyzację, gdy zmieniamy strefę czasową i klimat. Do wspomnianej wyżej Tajlandii pojechałem pod koniec listopada więc u nas w kraju temperatura wynosiła w granicach 5 stopni, a tam około 35. Wilgotność w granicach 90 procent. Nie było łatwo i dopiero po tygodniu poczułem, że przyzwyczaiłem się do warunków.

A odżywianie? Na pewno utrzymanie odpowiedniej diety w obcym kraju o zupełnie innej kulturze nie jest łatwe?

Niestety często jest z tym problem i nie zawsze mogę zjeść akurat, to co chciałbym. W miarę możliwości oczywiście staram się żeby dieta mniej więcej pokrywała się z moim domowym odżywianiem. Jednak np. w Egipcie, gdzie ciężko o różne produkty, trzeba trochę pokombinować, aby dostarczyć wszystko czego potrzebuje organizm. Są też oczywiście miejsca gdzie nie ma tego problemu. Gdy turniej odbywa się w dużym mieście zawsze znajdą się składniki, których potrzebuję.

Co jest najtrudniejsze w życiu sportowca?

Na pewno rozłąka z bliskimi i brak czasu. Ja nie lubię podróży, po których potrzebuje dnia, bądź dwóch żeby dojść do siebie. Częste wyjazdy na turnieje powodują, że czasem w okresie 2 miesięcy mogę być w domu przez tydzień. Moja narzeczona nie ma lekko, ale doskonale mnie rozumie i zawsze mnie wspiera. Nawet będąc w domu są dni, że mamy zaplanowane na wieczór jakieś wyjście, ale po całym dniu treningów jestem tak zmęczony, że najzwyczajniej w świecie nie mam na to siły i musimy to odwołać. Każdemu życzę tak wyrozumiałej drugiej połówki.

Wiele poświęceń, bólu, ale i ogromne doświadczenia - co przyniósł Ci tenis?

Przede wszystkim wytrwałość i dyscyplina, ale tak naprawdę sport uczy wszystkiego i buduje charakter. Każdemu polecam uprawianie jakiejś dyscypliny sportu profesjonalnie bądź amatorsko. Mimo wielu przeciwności nie żałuję tej drogi i gdybym miał wybierać jeszcze raz wiedząc co mnie spotka, to i tak zrobiłbym tak samo i poświęcił się dla sportu. Po zakończeniu zawodniczego grania chciałbym zostać trenerem i pomagać innym, którzy próbują swoich sił w tenisie. Myślę, że jestem w stanie przekazać wiele ciekawych rzeczy z mojego doświadczenia, a na pewno pomóc w ciężkich momentach powrotu po kontuzji. Mamy już nawet - razem z narzeczoną pomysł na wspólny projekt, który będziemy realizować.

Obudziłam się, powoli otworzyłam oczy. Rozejrzałam się po pokoju. Acha, już wiem. Jestem w hotelu. To była kolejna noc spędzona w kilkunastodniowej trasie. Gdyby ktoś zadał mi pytanie o to gdzie mieszkam bez wahania odpowiedziałabym, że w samochodzie. Sypiam tylko w pokojach hotelowych. Wstałam żeby się ogarnąć i ruszyć dalej. W łazience stały moje kosmetyki a w niewielkiej walizce była czysta bielizna i kilka spakowanych zestawów ciuchów. Na biurku w torbie stał komputer. I to wszystko. Wszystko, czego potrzebuję.

Co powstrzymuje Cię przed bieganiem? Nie masz po prostu do tego dostatecznej motywacji? Spieszę z pomocą, aby przedstawić Ci całą listę argumentów, że bieganie naprawdę ma tę moc i warto przyjaźnić się z nim przez długie lata!

Kilka dni temu, rano pędziłam samochodem na jakieś spotkanie i jak zawsze słuchałam radia. Akurat zaczynał się kawałek, całkiem przyjemny dla ucha.

Pierwsze uniesienia serce, pierwsze dorosłe plany, marzenia, porażki i zawody przeżywałyśmy razem z moją przyjaciółką Gosią lata temu. O dziwo, nigdy się o nic nie poróżniłyśmy. Nawet o chłopaków. Wspierałyśmy się wzajemnie, wysłuchiwałyśmy swoich rozterek przy piosenkach Urszuli. Nawet wspólne kanapki z żółtym serem i świeżym ogórkiem smakowały wybornie, jak nigdy później.

I kiedy tydzień temu, spotkałyśmy się po kilkunastu latach było…zupełnie jak dawniej! Pomimo ogromnych zmian jakie zaszły w naszych życiach, w odległych od siebie o tysiące kilometrów miejscach, kiedy się wreszcie spotkałyśmy było tak, jak gdybyśmy nie wdziały się zaledwie kilka miesięcy.

Były wszystkie możliwe emocje – radość, zdumienie, zaciekawienie, wzruszenie, miłość, podziw. I duma. Prawdziwa, z siebie nawzajem. Jedyne z czego zrezygnowałyśmy to kanapki z żółtym serem (świadome, zdrowe odżywianie wzięło górę :P )

Dlaczego o tym piszę dzisiaj? Bo przyjaźń to rzecz o wielkiej wartości. Pomaga przetrwać najtrudniejsze chwile, jest wtedy, kiedy chcemy podzielić się swoimi sukcesami. Na dobre i na złe.

A co jeśli nie zawsze mamy z kim ją dzielić? I tu zadam Wam pytanie - czy na pewno nie mamy?

Historia mojej przyjaźni z Gosią pokazuje, że czasem się ona urywa i to z przyczyn zupełnie niezależnych. Czasem same ją niszczymy. Znam przynajmniej kilka takich historii, kiedy z powodów co najmniej błahych odrzucamy osobę, która była nam najbliższa. I właśnie teraz dotarłam do miejsca, które może być początkiem całkiem nowej przyjaźni. Przyjaźni najwartościowszej, mądrej, takiej, która raz rozpoczęta już nigdy się nie skończy.

PRZYJAŹNI Z SAMĄ SOBĄ!

Tak, tak! Dobrze widzisz! Zaprzyjaźnij się ze sobą.

Znasz tę dziewczynę, którą codziennie widzisz w lustrze? Odpowiedź jest oczywista – tak. I znasz ją jak nikt inny. Co w takim razie stoi na przeszkodzie, by wreszcie się z nią zaprzyjaźnić?

Iwona, co ty opowiadasz za głupoty?! Zaprzyjaźnić się ze sobą? Taż mi coś, phi! Przemknęło Ci to może przez głowę? Nawet jeśli tak, to daj mi szansę.

Prawdziwa przyjaźń polega na całkowitej akceptacji, bez względu na wady i zalety, wygląd, prawda? Polega również a stuprocentowym zaufaniu, czyż nie? I nie ma się względem niej żadnych oczekiwań.

Zapewne mogłabym dopisać tu jeszcze kilka rzeczy ale te są chyba fundamentalne. Jeżeli choć jednej zabraknie, wtedy żadna przyjaźń nie przetrwa. A jak to jest z Tobą?

Akceptujesz siebie w stu procentach? Tak? Ale czy na pewno? Dopytuję z premedytacją bo podczas warsztatów , które prowadzę dla kobiet może kilka dziewczyn potwierdziło pełną akceptację siebie. Bez względu na swoje wady, figurę, umiejętności itp.

A przyjaciółkę akceptujemy w całości czyż nie? Dlaczego w takim razie nie możemy tego samego zrobić dla siebie? To pytanie jest jednym z najtrudniejszych, jakie stawiam kobietom.

Nie masz pojęcia jak często słyszę : nie lubię swojego tyłka, mam za grube uda, nienawidzę cellulitu, a gdybym miała większe cycki to już na pewno zmieniłoby się moje życie na lepsze. Taką wyliczankę mogę długo ciągnąć. Znasz to? Jeżeli tak, to co można z tym zrobić?

Na początek znajdź chwilę spokoju i samotności. Stań przed lustrem i spójrz uważnie na postać, którą zobaczysz. Nie oceniaj (Wiem! To nie jest łatwe! Ale spróbuj!), obserwuj. Obejrzyj siebie od stóp do głowy. Zatrzymaj wzrok na tych miejscach, których do tej pory unikałaś. Dotknij ich. Jakie są? Przyjemne w dotyku, prawda? Spójrz w oczy dziewczynie stojącej naprzeciwko, obdarz ją najpiękniejszym uśmiechem jakim dysponujesz i puść do niej oko.

To naprawdę dobry początek!

Kiedy już tak pooglądasz swoją „nową” przyjaciółkę, zapytaj jaka jest, o czym marzy, co skrywa w głębi serca. Niech Tobie opowie o tym w taki sposób, jak gdyby nie było innych ludzi na świecie. Zwłaszcza tych, którzy nakładają na Ciebie ciężar swoich własnych oczekiwań i poglądów.

Zapytaj czy ma względem Ciebie jakiekolwiek oczekiwania. Jestem więcej niż pewna, że odpowiedź będzie przecząca.

I w tym momencie już wiesz, że nigdy nikomu nie będziesz mogła tak zaufać jak jej. Bo to jedyna osoba, która nigdy Ciebie nie zawiodła i zna Ciebie jak nikt inny.

Kiedy się z tym oswoisz i zrozumiesz, zaczniesz traktować siebie z należytą uwagą, wyrozumiałością i czułością. Tak jak traktuje się najlepszego przyjaciela. Nigdy nie będziesz chciała zrobić niczego wbrew swojej woli. Zrodzi się prawdziwy szacunek, który jest źródłem tego co w życiu najlepsze. Szanując siebie będziesz umiała szanować innych. Dając sobie przestrzeń na swoje emocje, marzenia i potrzeby to samo dasz innym.

I nim się spostrzeżesz uśmiech i dobra energia będą wyłaziły z Ciebie każdego dnia, a ludzie wokół Ciebie będą częściej się uśmiechać.

Zaprzyjaźnij się z tą wspaniałą dziewczyną, którą zobaczysz dziś w lustrze. Zaufaj jej i zatroszcz się o nią. Posłuchaj tego co ma do powiedzenia i odkryj jak bardzo jest wyjątkowa . Być może ma duszę wojownika albo jest wrażliwą artystką chociaż do tej pory uchodziła za mistrzynię kuchennych garów? Pozwól jej powyciągać ukryte talenty, dojść do głosu temu, co schowała w sercu.

Zdziwisz się jak fajna z niej dziewucha! I uwierz, że mając taką przyjaciółkę masz cały świat 

Jednym z najczęściej wymienianych powodów marnowania jedzenia są za duże zakupy. W efekcie do śmietnika trafia co trzecia wypełniona po brzegi torba, jaką przynosimy ze sklepu. Uważamy, że lepiej kupić więcej, niż mieć poczucie, że straciliśmy jakąś wyjątkową promocyjną okazję. Potem w kuchni nie mamy pomysłu, jak wykorzystać przyniesione do domu produkty i przegapiamy ich datę ważności. Ten nadmiar widać w kubłach na śmieci, do których przeciętny Polak wyrzuca 175 kilogramów jedzenia rocznie.

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji