Z nami zdrowo
Zaloguj się

Logowanie

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Pamiętaj mnie
Zaloguj się za pomocą konta
Smaczne inspiracje 2017-12-12

Jaglane praliny z czekoladą

Proszę Państwa oto klasyka – małe, kuszące, mocno czekoladowe praliny. Jaglane, czekoladowe serce otulone

... Czytaj więcej...

Pierniczki – to musi się udać! Czy ktoś wyobraża sobie Boże Narodzenie bez pierników? Tych lukrowanych, stylowo zdobionych pewną ręką cukiernika, pospanych niezdarnie kolorowymi kulkami lub oblanych czekoladą i wieszanych na choince. Pierniki pachną świątecznie, cynamonem i miodem. Przyciągają uwagę i cieszą wyważoną słodyczą. Wbrew pozorom wcale nie są trudne do upieczenia.

Kusząco wyglądające opakowanie nie zawsze ma równie interesujące i zdrowe wnętrze. Tajemnica tkwi w szczegółach, więc warto umieć ją odszyfrować. Tymczasem tylko co trzecia osoba na zakupach analizuje skład wybieranego produktu. Kodem są wszystkie skróty pisane na pudełkach, słoikach czy woreczkach drobnym drukiem. Ich im więcej, tym jakość produktu słabsza. Najlepsze jedzenie ma bowiem krótką listę składników i żadnych trudnych do odgadnięcia nazw.

W 2004 roku 14,2 % Polek miało nadwagę. Dziesięć lat później, to grono powiększyło się niemalże dwukrotnie (wg tego samego raportu - „Nadwaga i otyłość w Polsce” - w roku 2014 30,1 % Polek miało nadwagę). Tyją dorośli i tyją dzieci. Skąd to się bierze, skoro moda na bycie FIT ma się tak dobrze, jak nigdy wcześniej? Czy promowanie zdrowego stylu życia nie powinno powodować pozytywnych zmian w społeczeństwie?

Być może po kolejnych dziesięciu latach zauważymy tendencję spadkową i pozytywne skutki promowania wysportowanej sylwetki, regularnej aktywności fizycznej i zdrowej diety. A może nie zobaczymy jej wcale? Istnieje takie ryzyko. Promowany dziś model bycia FIT wpływa głównie na tych, którzy mogą zmieniać zdrowy styl życia na jeszcze zdrowszy, a regularne treningi na jeszcze częstsze i cięższe formy aktywności.

Zbilansowane, kolorowe posiłki (najlepiej 5 różnych w ciągu dnia), aktywność fizyczna realizowana pod okiem trenera personalnego, na wypasionej siłowni, a trening zwieńczony honorowym selfie w lustrze. Tak to wygląda w wykonaniu większości modnych dziś „fitfreaków”.

Czy to służy zwykłym ludziom?

Nie wiem. Nie mam za to wątpliwości co do tego, że promowane dziś trendy żywieniowo – treningowo – sylwetkowe mogą przynieść równie wiele szkody, co pożytku.

Weźmy na tapet statystycznego Polaka w średnim wieku. Wychowany na tradycyjnej, polskiej kuchni, pracujący co najmniej 8 h dziennie, od małego uczony, że „problemy ze zdrowiem rozwiązuje się u lekarza i w aptece” (co jest faktem, ale pomijanie wpływu żywienia na zdrowie jest notoryczne i jednocześnie bardzo krzywdzące). Nierzadko decyzje zakupowe podejmuje za niego aktualna gazetka promocyjna, a głównym źródłem na temat zdrowego stylu życia jest sąsiadka, koleżanka z biura albo telewizyjna reklama.

I to nie jest jego wina. Nie każdy musi mieć wiedzę na temat zdrowego odżywiania, medycyny, biochemii i fizjologii. Tych (jakże potrzebnych!) kompetencji nie nabywamy w szkole, a w dzisiejszych czasach jest tak dużo źródeł wiedzy, że trudno ocenić, które jest naprawdę warte naszego zaufania.

Jest jednak coś, co posiada zdecydowana większość z nas. To wypadkowa naszych doświadczeń, intuicji, potrzeb i oczekiwań. Świadomość.

Nie musisz być dietetykiem, żeby wiedzieć, że chipsy popijane gazowanym, słodkim napojem nie są dla Ciebie lepsze, niż porcja świeżych, sezonowych owoców.

Nie musisz być fizjoterapeutą, by dojść do wniosku, że siedzenie 8 h non stop nie służy Twojemu samopoczuciu i nasila ból pleców.

Nie musisz być trenerem personalnym, by stwierdzić, że im bardziej aktywny jesteś w ciągu dnia, tym lepiej wygląda Twoje ciało.

Co najważniejsze, nie musisz być FIT tylko dlatego, że to teraz tak bardzo modne. Nie ma jednego słusznego przepisu na zdrowy styl życia. Możesz stopniowo wprowadzać kolejne, drobne zmiany do swojej codzienności. Możesz robić to tak wolno, jak tylko chcesz. W ogólnym bilansie i tak będziesz na plus – każda zmiana, którą wprowadzisz i tak będzie czymś więcej, niż brak zmiany. Najsilniejsze pozytywne skutki małych zmian poczują osoby, które przez ostatnie lata nie zwracały uwagi na to, jak się odżywiają czy jaki wpływ na ich zdrowie ma siedzący tryb życia.

Fakt – w mediach jest promowany określony model sylwetki, a na Instagramie rekordy popularności biją tak samo płaskie brzuchy. Jednak nie próbuj dążyć do ideału i powielać aktualnego wzorca „FIT OSOBY”, bo coś takiego zwyczajnie nie istnieje. Kilkadziesiąt lat temu słuchaliśmy, że „kochanego ciałka nigdy za wiele”, w latach dziewięćdziesiątych mogliśmy obserwować w reklamach szczupłe, ale niewychudzone modelki, a kilkanaście lat temu świat mody zaczął promować skrajnie szczupłe sylwetki, które aktualnie ustąpiły miejsca ciałom wysportowanym.

Moda zmienia się wraz z biegiem lat, ale niektóre rzeczy pozostają niezmienne: to, co jesz i to na ile jesteś aktywny wpływa nie tylko na to, jak wyglądasz. To inwestycja w zdrowie i w przyszłość. Zamiast poddawać się w obawie, że nigdy nie będziesz wystarczająco „fit”, po prostu zacznij.

Niech pierwszym krokiem będzie określenie obszarów, nad którymi chcesz pracować (z możliwie największą precyzją przy formułowaniu tych rzeczy), a kolejnym rozbicie ich na podpunkty. Niech każdy podpunkt będzie jedną rzeczą, którą możesz zacząć robić na rzecz realizacji większego celu. Wprowadzaj w życie kolejne zasady dopiero wtedy, gdy przetestujesz i włączysz do codzienności jedną z nich. Nie potrzebujesz do tego modnych ciuchów, ładnego bidonu na wodę, kolorowych butów do biegania, ani dziesiątek różnych akcesoriów. Na początku niezbędne są wyłącznie Twoje dobre chęci. Tylko tyle i aż tyle.

Nie rób wszystkiego na raz, daj sobie czas, podążaj za swoim planem w swoim tempie i rób to dla siebie. Tylko i wyłącznie! Dla swojego zdrowia, samopoczucia, siły i sylwetki.

Każdy rodzic wie, co jest najlepsze dla swojego dziecka, a przynajmniej tak mu się wydaje. Niestety od "złożenia" do faktu jest długa droga. W swojej pracy często spotykam się ze skrajnymi typami zachowań: od przesadnie wspierających rodziców, do nadmiernie wymagających. To cienka granica, którą łatwo przekroczyć, a jest decydującym czynnikiem, przez który dziecko samo dyskwalifikuje się ze sportu.

"Jasiek mając pięć lat został pierwszy raz zabrany przez tatę na mecz koszykówki, a zaraz po tym na boisko nieopodal domu. Od tamtego czasu nie rozstawał się z piłką, a najbardziej lubił grać z kolegami zaraz po szkole. Lata mijały, a Jasiek marzył o grze w szkolnej drużynie i lokalnym klubie młodzieżowym. Tak też się stało. Wzrost pozwolił mu na przegonienie rówieśników i już w podstawówce odznaczał się dobrymi umiejętnościami koszykarskimi. Ta historia mogłaby mieć mistrzowski finisz, a skończyła się jak mnóstwo innych. Jasiek od początku słyszał od taty, że najważniejszy jest wynik! Po meczach za każdy błąd był karcony i pod presją ojca bardzo często podejmował decyzję o zmianie klubu "na lepszy". Presja, którą wytworzył ojciec, zabiła w chłopcu radość płynącą z gry. Treningi stały się dla niego męczarnią, a mecze wielkim stresem. Przestał się rozwijać i przykładać do treningów. Jasiek stracił ducha walki i zakończył przygodę ze sportem."

Niestety powyższa historia powtarza się coraz częściej. Dzieci, niczym ich idole, chcą uprawiać sport: grać w piłkę, tenisa, pływać, tańczyć, walczyć na macie czy ringu. To piękne, gdy dziecko poprzez zabawę uczy się odpowiedzialności, zdobywa świadomość wartości i wspomaga rozwój fizyczny. Szkoda, że zbyt często to własnie rodzice stoją na przeszkodzie w spełnianiu marzeń swoich pociech. Dlaczego z grona trenujących dzieci i młodzieży tylko nieliczni trenują zawodowo i osiągają sukcesy?

Talent i ciężka praca to jedno, ale najważniejsza w początkowej fazie jest postawa rodziców, bo to od nich dziecko czerpie wzorce.

Rodzicu! Chcesz, aby ten mały szkrab grający w piłkę nauczył się osiągać zamierzone cele? To nie popełniaj najczęstszych błędów!

Daj wybór!

Lubisz "robić coś na siłę"? Chyba nikt nie lubi, tym bardziej Twoje dziecko. Ono tak samo jak Ty ma prawo wybrać. Pokaż mu jak fajnie można aktywnie spędzać czas poprzez zabawę, a samo pokocha sport i wybierze tę dyscyplinę, która sprawia mu przyjemność.

Naucz wyciągać wnioski!

Po nieudanym meczu pozwól dziecku na wyciągnięcie jego wniosków. Nie narzucaj zdania, nie krzycz, nie wymagaj. Zaczekaj aż samo zacznie mówić o meczu/zawodach i zawsze staraj się pokazać pozytywną stronę tego co zrobił. Oczekiwania bliskich są najcięższym przeciwnikiem dla sportowców. Młody umysł z takiej sytuacji zapamięta, że sukces to przede wszystkim zadowolenie rodziców. Nie jestem zwolenniczką pojęcia "porażka", a już w ogóle w wieku, gdzie przygoda ze sportem się zaczyna. Jeśli nie byłoby przegranych i złych meczów to jak człowiek nauczyłby się odróżniać i doceniać sukces?

Nie krytykuj i nie naciskaj!

Zamiast krytyki użyj konstruktywnej porady, ale poprzedzonej pozytywnym słowem. Tak robią trenerzy pracujący w seniorskich drużynach, ponieważ ma to wielki wpływ na nastawienie zawodnika i budowę jego samooceny. W tak młodym wieku to szczególnie ważne. Ciągła krytyka i nacisk powodują opór wśród dzieci i utratę pewności siebie, w tym wypadku szybko poddają się i zniechęcają. Proces budowania poczucia wartości jest długi, składa się na niego wiele doświadczeń, dlatego pozwólmy tego doświadczać.

Szanuj trenera i innych przeciwników!

Obelgi i wtrącanie się w pracę trenera dają przykład młodemu zawodnikowi, ze "może wszystko", a to sport ma uczyć dyscypliny – nie odwrotnie. Obwiniając warunki, sprzęt, trenera, sędziów nie uczy się brania odpowiedzialności za swoje błędy. Wzmacnia się za to nawyk zrzucania winy, przez co dziecko nie widzi tego, co mogłoby poprawić i zrobić inaczej, aby być lepszym.

Zaufaj!

Podejmowanie decyzji jest nie tylko ważną umiejętnością w sporcie, ale przede wszystkim w życiu. Pozwól dziecku uczyć się na swoich błędach, odróżniać dobre decyzje od złych, być kreatywnym. Ciągła kontrola nie uchroni go od złego, wręcz przeciwnie. Trudności zawsze będą czekały za zakrętem, dlatego trzeba pozwolić dziecku stawiać im czoło.

Mamo i Tato, wspieraj, a nie oczekuj, że dziecko spełni Wasze marzenia, dzięki którym przeżyjecie drugą młodość! Każdy rodzic chce dla swojej pociechy jak najlepiej, ale czasami warto posłuchać rad tych, którym też zależy na dobru Twojego dziecka.

Zamiast do apteki można pójść do kuchni i tam znaleźć lekarstwo na jesienne przeziębienia. Wizyta będzie nie tylko tańsza, ale i zdrowsza, bo domowe specyfiki wspierające naszą odporność komponowane są z naturalnych składników. Sporo w nich roślin i ich siły czerpanej z witamin. Przepis na zdrowie nie jest skomplikowany. Wystarczy poznać magiczne składniki, które sprawią, że sezon chorobowy nie będzie zbyt uciążliwy.

Czas na rozgrzewkę w meksykańskim stylu. Einchilada z kurczakiem i ryżem to prawdziwa kulinarna wycieczka do gorącego Meksyku! Są wśród nas fani tortilli? Łapcie przepis i do dzieła.

Strona używa plików cookies, aby ułatwić Tobie korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Więcej informacji